środa, 19 lutego 2014

67- '...szleństwem to było to co zrobiłeś wobec mamy! Nigdy ci tego nie wybaczę!!'

*w domu- Mario*
- To teraz planujemy ślub, tak?- ucieszyłem się
-Ale tak teraz, od razu, at the moment, now?- spytała Laura
-Czemu nie? Chyba , że wolisz poczekać?- zapytałem
-Nie no, w sumei nic nie stoi na drodze.. -zamysliła się
-To mi sie podoba- zaśmialiśmy się
-To masz- podała mi telefon- Dzwoń do rodziców
-Ale ja teraz po co?- zadawałem jej pytania
-Nie lepiej jakbyśmy razem to uzgodnili?- zastanowila się
-Aha..- powiedziałeme zadowolony i poszedłem na górę
*Laura*
Mario zachowywał się conajmniej dziwnie. Nie chciałam go dręczyć pytaniami wiec dałam sobie spokój. Po jakimś czasie poszłam do góry, Mario już dosyć długo nie schodził:
-Mario, co się stało? Coś nie tak powiedziałam?- usiadłam na łóżku obok niego
-Nie.. tylko.. ehh nie ważne-
-Jak to nie ważne, mi możesz wszytsko powiedzieć. Jeżeli oczywiście chcesz- zamysliłam się
-Rodzice, tak.. Tata i bracia. Mama ... wyprowadziła się jak miałem 15 lat. Tata ja zostawił. Nie utrzymuję kontaktów z żadnym z rodziców. Na ojca jestem wściekły , matki mi żal. Ale nie mam pojęcia gdzie ona może być.- opowiedział i smutno popatrzył w kąt
-Dzwoń do ojca. Matkę znajdziemy. Jest 12, więc wyrobimy się i jeszcze pomyślimy dzisiaj o ślubie z twoimi rodzicami, moi będą jutro. Pasuje?- usmeichnęłam się a Mario zadzwonił do Fabiana, najstarszego Goetze
Po jakiejś godzinie w domu zjawili się zaproszeni goście. Od początku całego 'spotkania' dziwnie to wszystko wyglądało. Mario nie ukrywał żalu , jaki miał w stosunku do ojca. Z braćmi, oczywiście kontaktu nikt mu nei mógł zabronić, więc rodzeństwo było wobec siebie , takie jak rodzeństwo powinno być. Ja również zaprzyjaźniłam się z Felixem, najmłodszym bratem Mario. Z Fabienem znaliśmy się już wcześniej:
-To jak, zaczynamy?- spytałam
-Nie, najpierw szukamy mamy- przypomniał mi Mario
-To Ella też ma być?- zapytał zdziwiony Jurgen, tata Mario
-Rozumiem, że Ella to pańska żona?- spytałam, bowiem nie znałam jeszcze dokładnie wszytskich członków, nie długo mojej rodziny
-Tak, właściwie to moja była żona.. ale cóż to ma do rzeczy, nie mieszkamy ze sobą. Nie wiem gdzie ona jest. Jak wy chcecie ją znaleźć? Mi nie dawała oznak zycia, dzieci kochane, to szaleństwo- stwierdził ojciec Mario
-Może dlatego nie dawała oznak życia, ze pan jej nie szukał. A my chcemy spróbować- uśmiechnęłam się
-A szleństwem to było to co zrobiłeś wobec mamy! Nigdy ci tego nie wybaczę! Nigdy, odebrałeś mi matkę!! Jesteś niezrównoważony psychicznie. Odebrałeś mi ją, kiedy jej najbardziej potrezbowałem!- krzyczał rozwścieczony Mario, dopiero zrozumiałam jak jemu jest i było trudno
-Ale Mario, ja nie zrobiłem tego ,żeby ciebie unieszczęśliwiać. Czasem jest tak, że dwie osoby, nie mogą się dogadać...- próbował uspokoić wszystko pan Goetze
-Choć, Mario. Poszukamy twojej mamy- przytuliłam go i odeszliśmy. Mario zdążył rzucić jeszcze wrogie spojrzenie swojemu ojcu, kiedy go upomniałam.
*Mario*
-Nikt mnie nie kocha, ten szleniec jest moim ojcem, zabrał mi matkę!-  rozpłakałem się
-Mario, nie mów tak. Ja cię kocham i zawsze będę- przytuliła mnie, a ja wstał
-Mnie to już nie obchodzi. Nic mnie nie obchodzi- powiedziałem
-Moja miłość do Ciebie tez nie !?- i uświadomiłem sobie, że na nowo popełniam ten błąd
Wybiegła z sypialni, lecz zmuszona była tam wrócić. :
-Daj kluczyki od samochodu- powiedziała
-Poczekaj- usiłowałem ja zatrzymać
-Kluczyki powiedziałam- wystawiła rękę w oczekiwaniu na klucze
-Mario daj jej klucze i świety spokój- chyba kiedy kłóciliśmy się, mój najmłodszy brat wszystko widział i teraz się odezwał
-A ty gówniarzu co!? Kazał któś podsłuchiwać?!- dałęm jej kluczyki i z nerwów poszedłem na brata
Laura mnie powstrzymała i wepchnęła spowrotem do pokoju, po czym trzasnęła drzwiami
*Laura*
-Choć już Felix- powiedziłam do zdenerwowanego Goetze
-Nie nawidze go! Jak on mógł tak do mnie powiedzie!?- gotowało się w nim
-To samo pytanie moge ci teraz zadać. Mi powiedział że.. że mnie nie kocha- zaczęłam płakać i razem z Felixem przytuliliśmy się
-Co zamierzasz z tymi kluczykami? Wyjeżdżasz?- spytał
-Nie wiem, może zakupy? Jedziesz ze mną?- uśmiechnęłam się przez zapłakaną twarz
-Nie, sorka. Nie mam kasy i wogóle..- zasmutał
-Ja ci coś kupię. Choć, jedziemy- wzięłam torebkę i wyszliśmy z domu, oznajmiając panu Jurgenowi , że wychodzimy
Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy spod posesji naszego domu. Dojchaliśmy do pobliskiej galerii i poczęliśmy robić w niej zakupy, świetnie się przy tym bawiąc. Felix założył czapkę  z wystawy i śpiewał Biebera czym wzbudził wielkie zinteresowanie klijentów ;)
Po jakims czasie kiedy juz kupilismy sobie potrzebne nam rzeczy, głównie ubrania, dla mnie jeszcze kosmentyki, wróciliśmy do domu. Już się bałam na spotkanie z Mario...
------------------------------------------
Ehhhh... znowu ... znowu to zrobiłam skłóciłam ich.. Spokojnie. Pocieszam jeednak, ze to chwilowe ;)
Załamujecie mnie liczbą komentarzy. Naprawde już nikogo nie obchodzi mój blog ?  Mam ochote go jak najszybciej zakończyć, bo dodaje rozdzialy bez wiekszego.pocieszenia... Trudno nie zanudzam już bo pewnie i tak tego nie czyta, jak i również tego powyżej. Dziękuję, pozdrawiam.

3 komentarze:


  1. świetne <3
    Zaciekawiło mnie ; *.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja czytam tego bloga i mi się bardzo podobaaa :**

    OdpowiedzUsuń
  3. czytam tego bloga i bardzo mi się podoba .
    Mario powiedział to w nerwach i teraz jemu jest głupią .
    Mam tylko nadzieje że bede dalej razem .
    Czekam na kolejny i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń