poniedziałek, 10 lutego 2014

63- Ostra wymiana zdań

*Luiza*
-O co poszło?- spytał mnie Marco
-Nie wiem, nie odzywają się od kiedy Mario powiedział, że zostajemy- wtrąciłam
-A no tak. Ej my tu nie mamy czego szukać. Idziemy do Suzan, moze oni wpadli na trop- zaproponowal
Szliśmy sobie lasem do przyjaciół. Moje nadzieje , ze co kolewiek wytropimy sa juz niemalże nikłe. :
-I jak macie coś?- spytałam Suz
-Oszukał cie, żadnych śladów- zwrócił się Martin do Marco
-Chyba się z tobą zgodzę. Idziemy po Mario i Laure, o ile się nie pozabijali i spadamy z tąd- oznajmił Marco

*Laura*
Chodzimy , szukamy i kłócimy sie. Nazwała bym to raczej ostrą wymianą zdań. Jezus. Mario stoi murem przy swoim, ja też, żadne z nas nie odpuszcza i znowu dochodzi do rozłamu, a ja już mam powoli dosyć. Jeśli mam żyć cały czas uwięziona, to dochodze do wniosku, że żyję na próżno.:
-Daj już spokój. Pewne rzeczy są nie dla ciebie- powiedział obojaetnie
-A ty jesteś jedyną osobą, która nie bedzie mi mówiła, które rzeczy są dla mnie -odgryzłam się
-Daj do cholery spokój!- krzyknął
-Bo co? Skoro masz ochotę się kłócić to prosze bardzo, stwarzasz do tego idealne warunki- opoweidziałam nie mniej zła
-Japierdziele, zamknij się! Skończ kur*a ten temat mówie!- o nie, stracił szacunek do mnie
-Przegiołeś , jesteś największym debilem jakiego znam-wykrzczałam mu to prosto w twarz najgłośniej jak potrafiłam i uciekłam.

*Mario*
Może i powiedziałem za dużo, zdecydowanie. Ale co ja poradzę. Jestem zdenerwowany tym całym szukaniem, a na dodatek te kłótnie nie wiedziałęm co robie, ani mówie. Czemu za nią nie pobiegłem? A no dla tego, że nie mam na nią sił. A ta chwilowa przestrzeń dobrze nam zrobi. Pogadam z nia potem, może jakoś.
Postanowiłem dalej szukać, nie obchodzilo mnie gdzie ona teraz jest. Starałem się zapomnieć o tej kłótni, pozbierać się i rozpocząć od nowa. Ale Kur*a jak!? Spieprzyłem po raz drugi, teraz już mi nie wybaczy! Co ja najlepszego zrobiłem. Już teraz po mnie Nie mam już szans. Dopiero to do mnie dotarło. Czemu pozwoliłem jej odejsć.
W głowie miałem miliony myśli, nie wiedziałem co jest teraz ważniejsze. Po zastanowieniach stwierdziłem że ona...

*Suzan*
-Gdzie oni mogą być.?- zapytałam przyjaciół
-Suzan, oni mogą być wszędzie, przecież się podzieliliśmy....- powiedział Martin
-.. za razem robiąc najgłupszą rzecz na świecie.- dokończyła Luiza
-Czemu tak mówisz?- przystanęliśmy
-Oni się pokłócili, tak? Skąd mamy pewność, co oni sobie tam powiedzieli? Znacie Mario? On mógł jej nawet w twarz powiedzieć coś czego bedzie żałował do końca życia. A ona? Ona walczyła o swoje ale pewnie po niedługim namyśle zostawiła wszystko walkę dając jako przegraną...- Wytłumaczyła Luiz
-Japierdziele, masz rację. Co my teraz zrobimy? Laura jest wrażliwa, co jeśli to co mówisz, rzeczywiście się tam wydrzyło? Co jeśli ona coś sobie tam zro...
-Ej chwila słyszycie to?-usłyszałam jakies krzyki
-Biegniemy! Szybciej!- ponaglił Martin
Biegliśmy w stronę dobiegających wrzasków. Pewnie było nas słychać w całym lesie, bo nie zwarzajac na nic, biegliśmy po wszystkich gałęziach łamiąc je. Odetchnęłam z ulgą, kiedy usłyszłam dwa męskie głosy. To już jeden plus , że Laura, mam nadzieję jest bezpieczna.:
-Tam!- krzyknął Reus- Coś się rusza w krzakach-
-Stop, ciiiicho!-
-Laura?!- wrzasnęliśmy razem
-Cicho, nie rozumiecie?- powiedziała przyciszonym tonem

*Laura*
Wcale nie uciekłam daleko. Uszłam trochę w krzaki i siedziałam tam obserwując sytuację, kiedy Mario chciał się sofać, spanikowałam. Wtedy właśnie nie wiedziałam co zrobie, na szczęście zza jakiegoś usypiska wyszedł Hubert i prowokował go, potem nadbiegli przyjaciele, i zdziwili się moją postawą, nieco dziwną.:
-Dobrze, co ty tu robisz?- Spytała Luiza
-Czemu mu nie pomagasz?- chcial wrzasnąć Reus, kiedy kopnęłam go w nogę
-Jak ma ochotę mnie wyzywać to niech przestanie szukać Huberta, niech wsadzi sobie ta zakichaną pomoc nie powiem gdzie i niech da mi spokój a ja się wyprowadze. Jeszcze chcecie coś wiedzieć?!- powiedziałam głośniej
Rozmawialiśmy chwile po czym paczka stwierdziła że pomogą Goetze'mu. Wyszli na polanę na której Mario akurat bił się z Hubertem. Zadał mu cios po czym Hubert upał a Mario pociągnął nosem i z góry (na stojąco) patrzył na niego z miną zadowolonego:
-Tu jest!- wkazał policjant!?
-O fuck... teraz mu sie oberwie- pomyślałam
-Pan z nami...

-----------------------------
Rozdział odzwierciedlający trochę mój humor i nastrój i samopoczucie. Mimo że mam ferie czuje się okropnie i nie mogę się doczekać powrótu do szkoły gdzie około 6/7 godzin lekcyjnych będę spędzała w szkole..... Albo nie, kurdeee... wszędzie źle. :( Niech ktoś pomoże... Błagam ;(( Wesprzyjci chociaż komentarzami plzz :*

3 komentarze:

  1. Nie martw się, ja też teraz nie mam różowo... Wszystko się u mnie wali ;_; ale trzeba jakoś nadal żyć... Oby tb się jeszcze wszystko ułożyło xD W końcu wiecznie źle być nie może... Całuski :**

    OdpowiedzUsuń
  2. życzę duuuuuużo weny!!
    rozdział genialny ;*
    świetnie piszesz
    Pozdrawiam Kinia

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział super :P Kochaam twojego bloga :* I czekam na następny
    Ja też chce do szkoły już no bo wiesz co nie :D heuheu imprezka i te sprawy xd :D
    Buziaaaki Wika :*

    OdpowiedzUsuń