*Laura*
Wróciliśmy z treningu w sietnych nastrojach. Mario cieszył się, że Lena już nie wyjedzie, bo ma tu pracę, Ja przez chwilę zapomniałam o otaczającym mnie świecie i problemach, a Lahm jak zwykle był zaciesznęty. Dzisiaj postanowiliśmy połazić po mieście. Lama upierał się, że nocą ładniej wygląda. Po drodze kipiliśmy Żellllki <3 mmm ... pyszność. I poszliśmy do domu się cieplej ubrać. Tak wiem, jest lato... Ale sierpniowe poranki i wieczory nie są już tak ciepłe jak w lipcu... Chłopaki skoczyli do Mandzukicia, my z Leną do mnie.Wchodząc do domu w humorze, co ostatnio żadko mi się zdarza, na wycieraczce zobaczyłam to. Tak samo ułożona z kroplą krwi, a pod spodem karteczka:
'Miłość vs. Nienawiść'. Kto inny mógł to zrobić... Tylko on ten drań, który przyczepł się mnie jak rzep i nie chce mnie puścić! Rozpłakałam się, moja przyjaciółka objęła mnie:
-Wszystko będzie dobrze zobaczysz!- wyszeptała
-Akurat! Mario, też mi tak mówił!- odpowiedziała równie cicho
Już nie w tak dobrzym humorze weszłysmy do domu:
-Ubierz się ja poczekam- powiedziała Lena
-Nie żadne 'poczekam' tylko masz- otworzyłam szafę- wybieraj- wymusiłam uśmiech
-Dzięki, kochana jesteś
-Tylko szybko, bo chłopaki pewnie czekają
-Yhym -przytaknęła i poszła ubrać.
Ja założyłam rurki, bluzkę i kurtkę. Potem wciągnęłam converse i gotowa czekałam na przyjaciółkę. Ta po chwili zeszła i ruszyłyśmy do chłopaków. Czekali na nas pod domem:
-Co tak długo?- powiedzieli równocześnie
-Nie mogłam się zdecydować co założyć...- switowałam
-Baby- mruknęli
-Co powiedziałeś?- Lena
-Nic nic, pytałem czy żelki wzięłaś
-Haha, idioto, masz je w kieszeni- zaśmiałyśmy się
-Na co czekasz pacanie, otwieraj! - krzynął Lahm
Po chwili zajadaliśmy się żelkami, krocząc ulicami Monachium. Postanowiliśmy coś odwalić (pomysł Lamy oczywiście xD ). Szliśmy tak i nagle Philip zaczął wymyślać:
-Pójdziemy do Neuera!
-Bo?- spytaliśmy razem we 3.
-Jako jedyny nie śpi
-A ty co jasnowidz?
-Nie czarnosłysz, wiesz? A tak serio to na fejsie jestem :P- zaśmiał się, po czym kazał mi napisać. Wyjęłam telefona i wystukałam :
'Wbijamy na chate xD'
'Fajnie, czekam :)' -dostałam odpowiedź
Udaliśmy się do Manuela, nie mogąc oczywiscie zapukać jak człowieki:
-Otwierać! Policja!
-Ja nic nie zrobiłem- przez drzwi krzyczał Neuer
-A żelki to kto nam zjadł? xD - krzyknęłam
-Hahahhaah, pacany, nabraliście mnie- Poadaliśmy chwilę, potem chłopaki wpadli na pomysła żeby zagrać w butelkę. Kręciłam pierwsza. Wypadło na Lahm'a, który wybrał wyzwanie:
-Dam ci telefon ty napiszesz numer 999, ktoś zapyta 'Halo?' a ty odpowiesz : 'Kopyta ci walą' xD
Jak kazałam tak zrobił, jak można się domyśleć, ludzie z pogotowia wściekli się i Lama musiał się tłumaczyć. Powiedział ,że dzwoni, żeby przekazać informację o adoptacji Lam xD. Siedzieliśmy sobie tak do 12 w nocy, i wgóle nam się iść nie chciało. Stwierdziliśmy, że pochodzimy jeszcze po mieście, Manuel zgodził się pójść z nami:
-Ej Lahm idź do sklepu po żelki, skończyły się- smutałam
-No tak już biegnę!- krzyczał Lama
-Ekhem, o 12 w nocy napewno coś kupisz w sklepie- zaśmiałam się
-Czy ja powiedziałem, że będę kupować?- powiedział na co my się zaśmialiśmy
Chodziliśmy tu i spowrotem i szukaliśmy dziury w całym, było już zimno, ale tak nakręceni byliśmy, że ani nam się śniło iść spać. Za chwilę przyszedł Lahm z 3 paczkami żelek.
-A ty jak to zrobiłeś?
-Ma się swoje znajomości- zaśmiał się
-No to ja już lepiej nie wnikam xD
Postanowiliśmy przejść się na Alianz, nagle przed stadionem zauważyliśmy Robbena i Riberiego, schowaliśmy się w krzaki i założyliśmy worki foliowe na głowy i czekaliśmy jak podejdą bliżej. Ci dochodzili do naszych krzaków, wtedy Lama wyskoczył zza krzaków
-Wśiekłe Lamy atakują!!!
-Aaaaaa! -krzyczeli Robben i Riberie
-Patataj rumaku!- krzyknął Lahm na Mandzukicia
Philip wskoczył na plecy Mario i biegli ja i Lena doganiałysmy chłopaków, którzy biegli dookoła stadionu. Ja stałam pierwsza, za mną kilka metrów lrna i potem nasze 'rumaki'. Staliśmy w miejsu, chłopaki dobiegli do mnie:
-Siemka- zaśmiałam się
-Aaaaa!- uciekli
Pote dobiegli do Leny:
-Hej
-Aaaaa!
Mario i Lama ustawili się tak aby chłopaki wspadli na nich i rzeby udało im się ich zatrzymać :
-Skończcie chłopaki...
-...smiesznie wyglądacie jak się boicie- zakończył Lahm
-Aaaa?!? To wy?
-Nie zombie! AAAAAAA
-Dobra bez kitu, ale fajnie było, nie ?
-Taaaa- zaśmiali się
Stwierdziliśmy, że dosyc ma już nas dziś misto, bo kiedy ganialiśmy się wokół stadionu, wszystkie światła w domach pozapalały się xD. Poszliśmy wszyscy do mnie. Miałam cichą nadzieję, że żadnego prezentu nie znajdę na wycieraczce, wedy musiałabym tłumaczyć się ze wszystkiego, a Mandzukić, Robben, Riberie i Lahm nie widzą o niczym. Na całe szczeście nie znalazłam 'Prezentu'. Poszliśmy do domu, chłopcom się jak zwykle nudziło:
-To co robimy?
-Na dole, w salonie, na szklanym stole leży taka gra o nazwie 'FIFA'- zażartowałam
-Taaaak, bez mapy nie trafimy Laura- odpowiedzieli chłopcy
Do 3 w nocy chłopaki grali w fifę, ja poszłam do pokoju razem z Leną, sprawdzić fejsa jednak nic się nie działo, więc wyłączyłam laptopa i poszłam grać do salonu.
Graliśmy w fifę prawię do rana , zasnęliśmy w salonie, u nas to już ostatnio standard xD.
*Dortmund- Mario*
Obudziłem się o 9.00, mój przyjaciel jeszcze spał. Postanowiłem pójść do sklepu, bo w lodówce Marco świeciło pustkami. Wstałem przebrałem się i wyszedłem. Kupiłem bułki i coś do obłożenia bułek. Postanowiłem przejśc się drogą obok stadionu SIP. Kiedy wracałem natknąłem się na grupkę fanów Borussi 'Mario bądź silny' -pomyślałem. Nie udało mi się zaczęli mnie bić, szarpać, kopać, nie wiedziałem co się dzieje, potem straciłem przytomność ...
*Monachium- Lena*
Kiedy obudziłam się (okazało się że jako jedyna), wstałam , ubrałam sie i odpaliłam fejsa. Chwilę później usłyszałam czyjeś kroki, obudziła się Lena. Zalogowałam się na fb i przeglądałam stony... Kiedy nagle ujrzałam...
-----------------------------------------
Taki dłuższy dziś, z przeprosinami, że ostatni był trochę za krótki :( Sorrka... W następnym spodziewajcie się jakiejś akcji :)
A tak wgl. Nie podoba wam się mój blog? Bo ostatnio nie komentujecie co bardzo mnie smuci... :( nwm czy jest sens pisać dalej ... Więc następny pojawi sie jak bd 3kom. Dziękuje tym co komentujom i wspierajom mnie na duchu. Sorki za mój zryty humor, ale strasznie źle się czuje, po wczoraju (grrr!), i dzisiaj :( nie będę wam się wyżalała bo i tak pewnie nie chcecie tego słuchać... Więc nie psuje wam humorów moim . Papa
sobota, 31 sierpnia 2013
piątek, 30 sierpnia 2013
10- '...Lena też jest zawodniczką Bayernu ...'
*Lena*
Mandzu i Mario pojechali, a ja zostałam z przyjaciółką w domu, nie mogę patrzeć jak ona tak cierpi... Postanowiłam, że zostanę u niej w domu, oczywiście opierała się temu. Zawsze taka była, nie chciała nikogo pogrążać w swoje sprawy, nie chciała robić problemu. Pod pretekstem, że napewno Mario chce sie mną nacieszyć. Ja byłam nieugięta i w końcu laura wpadła na pomysł, żeby Mandzukić przez kilka dni razem za mną mieszkał u niej w domu. Dzisiaj postanowilismy zrobić sobie wieczór fimowy, kiedy mój chłopak wroci. Kiedy byłyśmy same w domu postanowiłyśmy przejść się do sklepu po popcorn, kupilyśmy jeszcze żelki i cukierki lodowe *_* KOOOOOCHAMY je razem z Laurą.
*Laura*
Doceniam pomoc przyjaciółki ale ni chcę, żeby zajmowała sie mną na okrągło... Ma swoje życie, dopiero co przyjechała a juz mi pomaga. Mario pewnie będzie zły...
Po powrocie ze sklepu szykowałyśmy się na wieczór, wkrótce przyjechał Mandzu z ... Lamą!! Jeju ale się ucieszyłam... Chyba ze 2tygodnie go nie widziałam...:
-Lama!
-Laura! Lena?- przytuliliśmy się
-Tak!- krzuknęła moja przyjaciółka
-Idealnie wpadłeś! Akurat robimy wiczór filmowy- powiedziałam
-Horror!- krzyknęli chłopcy, my popatrzyłyśmy się na siebie
-Dobra- zaciesz
Przyniosłyśmy na stół nasze żelusie kochne i cukierki, potem popkorn i napoje. Potem zadzwoniłam jeszcze do Mario:
-Cześć skarbie- przywitał mnie
-Hejka, co tam u Marco?
-Cześć- krzynął Reus- Wporzo, słyszałem, że u Ciebie nie najlepiej?
-No tak, dobrze nie jest... Ale dzisiaj sobie urządzamy wieczór filmowy... Chlopaki wybrali horrory
-O Boże... Lahm też jest- spytał Mario
-No raczej nie inaczej- zaśmiałam sie
-To się będzie działo
-Nooom, a wy jakie macie plany?
-Będziemy miasto zwiedzać, zobaczę co się zmieniło...
-No to miłej wyprawy. Kończę bo mnie wołają
-No pa kochnie
-Cześć Laura
-Narka chłopaki
Po rozmowie z Mario poszłam na wieczór filmowy. Wybrali film o nazwie: 'Paranormal Activity '. Oglądaliśmy go do 1 w nocy, oni może dłużej a my z Leną chyba wcześniej odpłynęłyśmy.
Rano obudziłam sie na podlodze... WTF?! Fuck boli mnie ręka i tyłek... Chłopacy bardzo mądrzy oczywiście, jak im sie oglądać odechciało to zebrali się do sypialni a nas zostawili na podlodze... Bebe. Obudziłam sie jako pierwsza, stwierdziłam, że zajrzę na fejsika, a śniadanie zrobę potem. Nic ciekawego się nie działo, oprócz tego, że na czacie była jedna z koleżnek z liceum, napisałam do niej. Zeszło nam z pół godziny, potem zaczęli się budzić wszyscy po kolei Lena, Mario a na końcu Lama- śpioch xD. Na śniadanie zrobiłam tosty, potem zebraliśmy się na trening (dzisiaj tylko my miałyśmy). Wszystko poszło zgodnie z planem, także Lena też jest zawodniczką Bayernu :D Jej <3
---------------------------------------
Takie flaki z olejem, wiem. Ale nie wiedziałam jak to zrobić, żeby przejść do ciekwszej żeczy, a żeby nie bylo za szybko. xD Także w następnych spodziewajcie się czegoś :) Pozdrowionka <3
Mandzu i Mario pojechali, a ja zostałam z przyjaciółką w domu, nie mogę patrzeć jak ona tak cierpi... Postanowiłam, że zostanę u niej w domu, oczywiście opierała się temu. Zawsze taka była, nie chciała nikogo pogrążać w swoje sprawy, nie chciała robić problemu. Pod pretekstem, że napewno Mario chce sie mną nacieszyć. Ja byłam nieugięta i w końcu laura wpadła na pomysł, żeby Mandzukić przez kilka dni razem za mną mieszkał u niej w domu. Dzisiaj postanowilismy zrobić sobie wieczór fimowy, kiedy mój chłopak wroci. Kiedy byłyśmy same w domu postanowiłyśmy przejść się do sklepu po popcorn, kupilyśmy jeszcze żelki i cukierki lodowe *_* KOOOOOCHAMY je razem z Laurą.
*Laura*
Doceniam pomoc przyjaciółki ale ni chcę, żeby zajmowała sie mną na okrągło... Ma swoje życie, dopiero co przyjechała a juz mi pomaga. Mario pewnie będzie zły...
Po powrocie ze sklepu szykowałyśmy się na wieczór, wkrótce przyjechał Mandzu z ... Lamą!! Jeju ale się ucieszyłam... Chyba ze 2tygodnie go nie widziałam...:
-Lama!
-Laura! Lena?- przytuliliśmy się
-Tak!- krzuknęła moja przyjaciółka
-Idealnie wpadłeś! Akurat robimy wiczór filmowy- powiedziałam
-Horror!- krzyknęli chłopcy, my popatrzyłyśmy się na siebie
-Dobra- zaciesz
Przyniosłyśmy na stół nasze żelusie kochne i cukierki, potem popkorn i napoje. Potem zadzwoniłam jeszcze do Mario:
-Cześć skarbie- przywitał mnie
-Hejka, co tam u Marco?
-Cześć- krzynął Reus- Wporzo, słyszałem, że u Ciebie nie najlepiej?
-No tak, dobrze nie jest... Ale dzisiaj sobie urządzamy wieczór filmowy... Chlopaki wybrali horrory
-O Boże... Lahm też jest- spytał Mario
-No raczej nie inaczej- zaśmiałam sie
-To się będzie działo
-Nooom, a wy jakie macie plany?
-Będziemy miasto zwiedzać, zobaczę co się zmieniło...
-No to miłej wyprawy. Kończę bo mnie wołają
-No pa kochnie
-Cześć Laura
-Narka chłopaki
Po rozmowie z Mario poszłam na wieczór filmowy. Wybrali film o nazwie: 'Paranormal Activity '. Oglądaliśmy go do 1 w nocy, oni może dłużej a my z Leną chyba wcześniej odpłynęłyśmy.
Rano obudziłam sie na podlodze... WTF?! Fuck boli mnie ręka i tyłek... Chłopacy bardzo mądrzy oczywiście, jak im sie oglądać odechciało to zebrali się do sypialni a nas zostawili na podlodze... Bebe. Obudziłam sie jako pierwsza, stwierdziłam, że zajrzę na fejsika, a śniadanie zrobę potem. Nic ciekawego się nie działo, oprócz tego, że na czacie była jedna z koleżnek z liceum, napisałam do niej. Zeszło nam z pół godziny, potem zaczęli się budzić wszyscy po kolei Lena, Mario a na końcu Lama- śpioch xD. Na śniadanie zrobiłam tosty, potem zebraliśmy się na trening (dzisiaj tylko my miałyśmy). Wszystko poszło zgodnie z planem, także Lena też jest zawodniczką Bayernu :D Jej <3
---------------------------------------
Takie flaki z olejem, wiem. Ale nie wiedziałam jak to zrobić, żeby przejść do ciekwszej żeczy, a żeby nie bylo za szybko. xD Także w następnych spodziewajcie się czegoś :) Pozdrowionka <3
czwartek, 29 sierpnia 2013
9- 'Szykuj się na wizytę, bo inaczej ... spotkamy się na CMENTARZU! ...'
*Laura*
Dzwonek zadzwonił po raz kolejny, znów odwarzyłam się otworzyć, tym razem wzięłam ze sobą deskę... W drzwiach stał Mario:
-Ale powitanie, skarbie- usmiechnął się Mario, ja momentalnie upuściłam deskę, przytuliłam się do piłkarza i płakałam
-Co się dzieje?- spytał z troską- nic nie odpowiedziałam tylko pokazałam mu kartki, przeczytała najpierw tą pierwsza, potem następną i podpis : Twój Hubert <3'. Potem rozpakował 'prezent' czyli nóż i przytulił mnie.
-Mario ja się boję- zaczełam głośniej ryczeć
-Spokojnie, nie dam mu Ciebie skrzywdzić...
-Ale Mario, co ty zrobisz jak będę sama w domu? Co?
-Mam pewnien pomysł, Mandzukić mówił że Lena się tu przeprowadza...
-...Co? Lena?- momentalnie na mojej twarzy zagościł uśmiech, wzięłam telefon i zadzwoniłam po przyjaciółki.
Rozmawiałysmy o wszystkim, jednak nie powiedziałam jej o groźbach Huberta. Oznajmiła, że przyjedzie jutro, spytała czy wyjedziemy po nią na lotnisko, na co my się zgodziliśmy. Potem do rozmowy wkroczył Goetze, powiedział jej że chciałby żeby się jakoś mną zajęła, jednak tak samo jak ja, nie powiedział o Hubercie, jutro się dowie. Powiedziała mi że przeprowadza się do Mandzukicia i postara się poszukać tu gdzieś pracy. Od razu przyszedł mi na myśl pewnien pomysł, pójdzie ze mną na trening... Może uda mi się ją w to wciągnąć? Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę, potem Lena powiedziała mi, że chce się wyspać, bo na lotnisku w Bydgoszczy ma byc na 9... a do mista jedzie się 2 godziny... Na tym skończyłyśmy rozmowę, poszłam do piłkarza i oglądaliśmy telewizję, bardziej zajmując się sobą.
*Next day- Laura*
Obudziłam się, spojrzałam na telefon, wskazywał odzinę 9.00. Dostałam też kilka minut wcześniej sms-a od Leny, że wyląduje najprawdopodobniej o 11. Ubrałam
spodenki i moją ulubioną bokserkę z Myszką Micky. Potem robiłam naleśniki, Mario obudził sie i przyszedł mi poprzeszkadzać":
-Hej skarbie- przeciągnął się i zaczął mnie gilgotać
-Hej. Możesz mi nie przeszkadzać?
-Nieeeeee
-No to na lotnisko pojedzisz głodny- pokazałam mu język
-Już nie będę mamo.- krzyknął
-Mario!
-Ja nic nie mówię- właczył tv- OOO Smerfy!- powiedział na co ja zasmiałam się
Dokończyłam robić naleśmiki, potem zabrałam się za krem do naleśników, i herbatę. Kiedy wszystko było gotowe zabraliśmy się za jedzenie, zadzwoniliśmy do Mandzukicia spytać czy jedzie z nami (on nic nie wiedział, Lena robiła mu niespodziankę), nie wiedział po co ale się zgodził, pod pretekstem, że ja wyjeżdżam xD. Mario poszedł już do samochodu, ja wzięłam swoja torbkę, zamknęłam dom i też wyszłam. Pojechaliśmy do Mandzu, a potem na lotnisko, po moją przyjaciółkę. Czekaliśmy 15 min. i zaraz samolot przyleciał. Mandzukić dopytywał się, jak wyjeżdżam bez toreb, na co my zaśmialiśmy się. W naszym kierunku zzmierzała Lena. Mario cały czas coś gadał patrząc na mnie. Lena podeszła uwiesiła się mu na szyji i krzyknęła :
-NIESPODZINKA!
-Lena? Skarbie co ty tu robisz?
-Przecież mówiłam że jeszcze tu wrócę!
-W końcu! I teraz już nigdzie nie wyjedziesz!
Potem przywitała się z nami i pojechaliśmy na stadion. Zostawiłyśmy chłopaków i pojechaliśmy do mnie i Mario. Lena opowiedała mi co się działo przez ten czas w Liceum, że dziewczyny mnie pozdrawiają, i takie tam. Potem szukałyśmy w internecie pracy:
-Ej, Lena, bo ja mam takiego pomysła...
-No? Nie ukrywam boję się - zaśmiała się
-No pacz, pójdziesz ze mną na trening, ja spytam czy możesz zagrać, trenerka się zgodzi, ty zagrasz jak najlepiej, i pewnie spyta czy chcesz grać w Bayernie :)
-No nie wiem czy to dobry pomysł...
-Jak nie spróbujesz to się nie dowiesz! Idziemy dzisiaj?
-N pewnie :D-
Gadałyśmy tak kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi, obawiałam się najgorszego, i znów była kartka:
'Szykuj się na wizytę, bo inaczej ... spotkamy się na CMENTARZU! hahaha'. Zabrałam groźbę i wróciłam do przyjaciółki z łzami w oczach:
-Kto to był- spytała nie odrywając oczy od laptopa, na którego patrzyła. Ja nie odpowiedziałam, łza zciekła mi po policzku
-Kochana co się stło?- spytała kiedy na mnie popatrzyła, Ja pokazałam jej list:
-O Boże... to od niego?- przytaknęłam
-Do dla tego Mario kazał żebym się Tobą zaopiekowała?
-Tak- odpowiedziałam krótko
Chwilę jeszcze jej opowiadałam o groźbach, które dostałam i pokazałam jej listy i 'prezent'. Chwilę później przyszli chłopcy:
-Hej skarbie- pocałował mnieGoetze- Co się stało?- pokazałam mu list
-Kur*a ja nie mogę! Idziemy na policję- zaklął Mario, usłyszałam dzwięk mojej komórki wyciągnęłam z kieszeni i przeczytałam po cichu.
'Tylko spróbuj komuś powiedzieć albo iść na policję... Zginiesz wcześniej'. Tejkst wiadomości. :
-Nie pójdziemy na policję!- krzynęłam
-A to dla czego?
-Źle się czuję- skłamałam
-Zrobić ci coś do picia?
-Poproszę herbaty
Mario przyniósł mi picie i rozmawialiśmy, właściwie to próbowali mnie pocieszyć, omijając temat Huberta szerokim łukiem. Potem mój chłopak powiedział , że jutro wyjeżdża do Dortmundu odwiedzić Marco. Jej, ich przyjaźń ... to poprostu skarb! Choć Mario zmienił klub ciągle się spotykajją wspierają... Pomoglam się piłkarzowi spoakować i pojechał samochodem na lotnisko z Mandzukiciem, my z Leną zostałyśmy w domu...
------------------------
Zastanawiałam się czy dodawać dzisiaj... Bo od samego rana nie było komentarza :( Ale jak zawsze nas Was można liczyć (nie zawiodłyście mnie) xD Danke danke danke <3 Kocham Was
Ps. Jutro rozdział wcześniej :D
Dzwonek zadzwonił po raz kolejny, znów odwarzyłam się otworzyć, tym razem wzięłam ze sobą deskę... W drzwiach stał Mario:
-Ale powitanie, skarbie- usmiechnął się Mario, ja momentalnie upuściłam deskę, przytuliłam się do piłkarza i płakałam
-Co się dzieje?- spytał z troską- nic nie odpowiedziałam tylko pokazałam mu kartki, przeczytała najpierw tą pierwsza, potem następną i podpis : Twój Hubert <3'. Potem rozpakował 'prezent' czyli nóż i przytulił mnie.
-Mario ja się boję- zaczełam głośniej ryczeć
-Spokojnie, nie dam mu Ciebie skrzywdzić...
-Ale Mario, co ty zrobisz jak będę sama w domu? Co?
-Mam pewnien pomysł, Mandzukić mówił że Lena się tu przeprowadza...
-...Co? Lena?- momentalnie na mojej twarzy zagościł uśmiech, wzięłam telefon i zadzwoniłam po przyjaciółki.
Rozmawiałysmy o wszystkim, jednak nie powiedziałam jej o groźbach Huberta. Oznajmiła, że przyjedzie jutro, spytała czy wyjedziemy po nią na lotnisko, na co my się zgodziliśmy. Potem do rozmowy wkroczył Goetze, powiedział jej że chciałby żeby się jakoś mną zajęła, jednak tak samo jak ja, nie powiedział o Hubercie, jutro się dowie. Powiedziała mi że przeprowadza się do Mandzukicia i postara się poszukać tu gdzieś pracy. Od razu przyszedł mi na myśl pewnien pomysł, pójdzie ze mną na trening... Może uda mi się ją w to wciągnąć? Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę, potem Lena powiedziała mi, że chce się wyspać, bo na lotnisku w Bydgoszczy ma byc na 9... a do mista jedzie się 2 godziny... Na tym skończyłyśmy rozmowę, poszłam do piłkarza i oglądaliśmy telewizję, bardziej zajmując się sobą.
*Next day- Laura*
Obudziłam się, spojrzałam na telefon, wskazywał odzinę 9.00. Dostałam też kilka minut wcześniej sms-a od Leny, że wyląduje najprawdopodobniej o 11. Ubrałam
spodenki i moją ulubioną bokserkę z Myszką Micky. Potem robiłam naleśniki, Mario obudził sie i przyszedł mi poprzeszkadzać":
-Hej skarbie- przeciągnął się i zaczął mnie gilgotać
-Hej. Możesz mi nie przeszkadzać?
-Nieeeeee
-No to na lotnisko pojedzisz głodny- pokazałam mu język
-Już nie będę mamo.- krzyknął
-Mario!
-Ja nic nie mówię- właczył tv- OOO Smerfy!- powiedział na co ja zasmiałam się
Dokończyłam robić naleśmiki, potem zabrałam się za krem do naleśników, i herbatę. Kiedy wszystko było gotowe zabraliśmy się za jedzenie, zadzwoniliśmy do Mandzukicia spytać czy jedzie z nami (on nic nie wiedział, Lena robiła mu niespodziankę), nie wiedział po co ale się zgodził, pod pretekstem, że ja wyjeżdżam xD. Mario poszedł już do samochodu, ja wzięłam swoja torbkę, zamknęłam dom i też wyszłam. Pojechaliśmy do Mandzu, a potem na lotnisko, po moją przyjaciółkę. Czekaliśmy 15 min. i zaraz samolot przyleciał. Mandzukić dopytywał się, jak wyjeżdżam bez toreb, na co my zaśmialiśmy się. W naszym kierunku zzmierzała Lena. Mario cały czas coś gadał patrząc na mnie. Lena podeszła uwiesiła się mu na szyji i krzyknęła :
-NIESPODZINKA!
-Lena? Skarbie co ty tu robisz?
-Przecież mówiłam że jeszcze tu wrócę!
-W końcu! I teraz już nigdzie nie wyjedziesz!
Potem przywitała się z nami i pojechaliśmy na stadion. Zostawiłyśmy chłopaków i pojechaliśmy do mnie i Mario. Lena opowiedała mi co się działo przez ten czas w Liceum, że dziewczyny mnie pozdrawiają, i takie tam. Potem szukałyśmy w internecie pracy:
-Ej, Lena, bo ja mam takiego pomysła...
-No? Nie ukrywam boję się - zaśmiała się
-No pacz, pójdziesz ze mną na trening, ja spytam czy możesz zagrać, trenerka się zgodzi, ty zagrasz jak najlepiej, i pewnie spyta czy chcesz grać w Bayernie :)
-No nie wiem czy to dobry pomysł...
-Jak nie spróbujesz to się nie dowiesz! Idziemy dzisiaj?
-N pewnie :D-
Gadałyśmy tak kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi, obawiałam się najgorszego, i znów była kartka:
'Szykuj się na wizytę, bo inaczej ... spotkamy się na CMENTARZU! hahaha'. Zabrałam groźbę i wróciłam do przyjaciółki z łzami w oczach:
-Kto to był- spytała nie odrywając oczy od laptopa, na którego patrzyła. Ja nie odpowiedziałam, łza zciekła mi po policzku
-Kochana co się stło?- spytała kiedy na mnie popatrzyła, Ja pokazałam jej list:
-O Boże... to od niego?- przytaknęłam
-Do dla tego Mario kazał żebym się Tobą zaopiekowała?
-Tak- odpowiedziałam krótko
Chwilę jeszcze jej opowiadałam o groźbach, które dostałam i pokazałam jej listy i 'prezent'. Chwilę później przyszli chłopcy:
-Hej skarbie- pocałował mnieGoetze- Co się stało?- pokazałam mu list
-Kur*a ja nie mogę! Idziemy na policję- zaklął Mario, usłyszałam dzwięk mojej komórki wyciągnęłam z kieszeni i przeczytałam po cichu.
'Tylko spróbuj komuś powiedzieć albo iść na policję... Zginiesz wcześniej'. Tejkst wiadomości. :
-Nie pójdziemy na policję!- krzynęłam
-A to dla czego?
-Źle się czuję- skłamałam
-Zrobić ci coś do picia?
-Poproszę herbaty
Mario przyniósł mi picie i rozmawialiśmy, właściwie to próbowali mnie pocieszyć, omijając temat Huberta szerokim łukiem. Potem mój chłopak powiedział , że jutro wyjeżdża do Dortmundu odwiedzić Marco. Jej, ich przyjaźń ... to poprostu skarb! Choć Mario zmienił klub ciągle się spotykajją wspierają... Pomoglam się piłkarzowi spoakować i pojechał samochodem na lotnisko z Mandzukiciem, my z Leną zostałyśmy w domu...
------------------------
Zastanawiałam się czy dodawać dzisiaj... Bo od samego rana nie było komentarza :( Ale jak zawsze nas Was można liczyć (nie zawiodłyście mnie) xD Danke danke danke <3 Kocham Was
Ps. Jutro rozdział wcześniej :D
środa, 28 sierpnia 2013
8- 'JA TU WRÓCĘ!! Po ciebie! '
Oczywiście adresatem tej wiadomości, nie mógł być nikt inny jak... Hubert! Wkurzyłam się:
'...bo jeśli nie będziesz moja, to niczyja nie będziesz!!! Hahahah' - jak to odebrałam? On chce mnie zabić? Tylko to mi przychodziło do głowy, bo przecież nie poddam mu się, po chwili przyszła jeszcze jedna wiadomość:
'Tak ci zniszczę życie, że pożałujesz, że nie chciałaś udawać mojej dziewczyny'
'Hahahaha, to żeś mnie wystraszył!' - A na serio to bałam się, poczułam dreszcze na całym ciele,i kogoś wzrok na mnie:
-Kotek, przecież wiem że coś się stało...- nic nie odpowiedziałam tylko pokazałam piłkarzowi moją komórkę i wiadomości w niej zawarte:
-Ło kur...- kto to jest? - spytał nieźle wkurzony
-Hubert, kazał mi w gimnazjum udawać jego dziewczynę...
-...Ja myślę że się nie zgodziłaś- przerywał mi
-Mario, do cholery, daj mi skończyć!
-Dobrze, przepraszam.- przytulił mnie, po moich oczach spływały łzy- Nie pałacz kochnie, wszystko się ułoży zobaczysz. Zawsze będę przy tobie, nie pozwolę aby stała ci się krzywda.- zakończył Mario i pocałował mnie
-Dziękuję, Mario- wtuliłam się w niego jak w misia
-Nie myśl już o tym , choćmy sie bawić. - uśmiechnął się a ja przytaknęłam skinieniem głowy
Bawiliśmy się, jak w zwyczaju chłpaków, do samego rana, byłam nieźle wykończona... Spojrzałam na Mario, ten jak zwykle zlany z imprezy wróci... Nie nie wróci, ja go będę ciągnąć... Jeszcze mnie policja pewnie zatrzyma... Mam 17 lat. a prawojazd nie :(. Ale nie przejęłam się tym 'włożyłam' Mario do auta, pożeganałam się z dziewczynami (bo chłopcy nie byli w stanie xD) i odjechaliśmy z pod sali. W domu 'wyjęłam' Mario z samochodu, tan jak zwykle napity coś marudził, położyłam go w jedym pokoju i przykryłam kocem. Sama poszłam się umyć przebrałam w piżamę, położyłam się do łóżka i zasnęłam.
*Next day- Mario*
Obudziłem się w pokoju gościnnym obok mnie nie było Laury, głowa bolała mnie strasznie... Postanowiłem ją obudzić, jednak ta już nie spała:
-Cześć misiek- przywitała mnie
-Ale mnie łep boli- jęknąłem
-Trzeba było wczoraj więcej wypić- zaśmiała się
-Przecież tyle nie wypiłem, pamiętam
-Do której pamiętasz? Do 12 najdłużej. Bo o 1 cie z krzesła ściągałam i kładłam do samochodu
-Prowadziłaś?- niedowierzałem'
-Nie ja, duchy prowadziły- zaśmiała się
*Laura*
Kiedy Mario spytałą mnie o wczorajszy dzień, wspomnienia wróciły. Rozpłakałam się:
-Mario, a jeśli on mi coś zrobi?- przytulił mnie
-Puki ja żyję, nic Ci nie zrobi- z jego koszulki zrobiła się husteczka
-Dziękuję i przepraszam
-A za co przepraszasz?
-Zmoczyłam Ci koszulkę- uśmiechnęłam się
-Nie ma sprawy- pocałował mnie
Dzisiaj ma odbyć się mój pierwszy trenenig w barwach Bayernu. Nie długo zaczną się mecze. Oczywiście będę walczyła o pierwszy skład. Na trening idziemy za 2 godziny, dzisiaj wyjątkowo mamy razem z Guardiolą (nasza trenerka, nie może dzisiaj poprowadzić treningu). A wiec ubrałam się, zjedliśmy śniadanie i przyjechaliśmy pod Alianz Arena w Monachium. Na treningu kilka okrążeń i z tego względu, że było nas dużo, zagraliśmy sobie meczyk. Ja byłam z Lamą, Mario, Neuerem, Bastianem, Mandzukiciem, Robbenem i kilkoma dziewczynami. To był pierwszy mecz, potem był drugi, gdzie grali Ci co nasz mecz obejrzeli z ławki. Po skończonym treningu poszliśmy do domu zbliżała się godzina 15. zjedliśmy późniejszy obiad i oglądaliśmy filmy, zrobiło się już trochę ciemno, nie skapiłam nawet, że to już 19.00. Mario dostał telefon od chłopaków, że ma stawić się na Alianz za 15 min. Może znowu jakiś mecz maja grać... Ich trener to zawsze coś wymyśli. Mario wyszedł i dosyc długo nie wracał była godzina 20. Ktoś zadzwonił do drzwi... Otworzyłam je, i ujrzałam tam kartkę:
'Już mi wierzysz, że cię znalazłem? Już nie długo będziesz moja, a jeśli nie... ---> Hhahahah' s
Strzałka oznaczała kopertę, otworzyam ją a w niej leżał... nóż. Zrobiło mi się nie dobrze, poszłam do kuchni napić się wody, złapałam za telefon i chciałam wykręcić numer do Mario. Struchlałam, za oknem zobaczyłam twarz, głupio się uśmiechała i pokazała mi kartkę 'Otwórz dzwi'. Tak zrobiłam, leżała tam następna kartka, a napisane było:
'Boisz się, nie? Już twój piłkarzyk Cię nie uratuje. JA TU WRÓCĘ!! Po ciebie! Hahahhah'.
Przestraszyłam się, dzwonek zadzwonił po raz kolejny, znów odwarzyłam się otworzyć, tym razem wzięłam ze sobą deskę...
---------------------------------------
Trochę wiecej się dzieje, jak obiecałam, jednak powiem wam że to nie jest szczyt możliwości, tego człowieka :) bd gorzej biecuję <3 Pozdro
'...bo jeśli nie będziesz moja, to niczyja nie będziesz!!! Hahahah' - jak to odebrałam? On chce mnie zabić? Tylko to mi przychodziło do głowy, bo przecież nie poddam mu się, po chwili przyszła jeszcze jedna wiadomość:
'Tak ci zniszczę życie, że pożałujesz, że nie chciałaś udawać mojej dziewczyny'
'Hahahaha, to żeś mnie wystraszył!' - A na serio to bałam się, poczułam dreszcze na całym ciele,i kogoś wzrok na mnie:
-Kotek, przecież wiem że coś się stało...- nic nie odpowiedziałam tylko pokazałam piłkarzowi moją komórkę i wiadomości w niej zawarte:
-Ło kur...- kto to jest? - spytał nieźle wkurzony
-Hubert, kazał mi w gimnazjum udawać jego dziewczynę...
-...Ja myślę że się nie zgodziłaś- przerywał mi
-Mario, do cholery, daj mi skończyć!
-Dobrze, przepraszam.- przytulił mnie, po moich oczach spływały łzy- Nie pałacz kochnie, wszystko się ułoży zobaczysz. Zawsze będę przy tobie, nie pozwolę aby stała ci się krzywda.- zakończył Mario i pocałował mnie
-Dziękuję, Mario- wtuliłam się w niego jak w misia
-Nie myśl już o tym , choćmy sie bawić. - uśmiechnął się a ja przytaknęłam skinieniem głowy
Bawiliśmy się, jak w zwyczaju chłpaków, do samego rana, byłam nieźle wykończona... Spojrzałam na Mario, ten jak zwykle zlany z imprezy wróci... Nie nie wróci, ja go będę ciągnąć... Jeszcze mnie policja pewnie zatrzyma... Mam 17 lat. a prawojazd nie :(. Ale nie przejęłam się tym 'włożyłam' Mario do auta, pożeganałam się z dziewczynami (bo chłopcy nie byli w stanie xD) i odjechaliśmy z pod sali. W domu 'wyjęłam' Mario z samochodu, tan jak zwykle napity coś marudził, położyłam go w jedym pokoju i przykryłam kocem. Sama poszłam się umyć przebrałam w piżamę, położyłam się do łóżka i zasnęłam.
*Next day- Mario*
Obudziłem się w pokoju gościnnym obok mnie nie było Laury, głowa bolała mnie strasznie... Postanowiłem ją obudzić, jednak ta już nie spała:
-Cześć misiek- przywitała mnie
-Ale mnie łep boli- jęknąłem
-Trzeba było wczoraj więcej wypić- zaśmiała się
-Przecież tyle nie wypiłem, pamiętam
-Do której pamiętasz? Do 12 najdłużej. Bo o 1 cie z krzesła ściągałam i kładłam do samochodu
-Prowadziłaś?- niedowierzałem'
-Nie ja, duchy prowadziły- zaśmiała się
*Laura*
Kiedy Mario spytałą mnie o wczorajszy dzień, wspomnienia wróciły. Rozpłakałam się:
-Mario, a jeśli on mi coś zrobi?- przytulił mnie
-Puki ja żyję, nic Ci nie zrobi- z jego koszulki zrobiła się husteczka
-Dziękuję i przepraszam
-A za co przepraszasz?
-Zmoczyłam Ci koszulkę- uśmiechnęłam się
-Nie ma sprawy- pocałował mnie
Dzisiaj ma odbyć się mój pierwszy trenenig w barwach Bayernu. Nie długo zaczną się mecze. Oczywiście będę walczyła o pierwszy skład. Na trening idziemy za 2 godziny, dzisiaj wyjątkowo mamy razem z Guardiolą (nasza trenerka, nie może dzisiaj poprowadzić treningu). A wiec ubrałam się, zjedliśmy śniadanie i przyjechaliśmy pod Alianz Arena w Monachium. Na treningu kilka okrążeń i z tego względu, że było nas dużo, zagraliśmy sobie meczyk. Ja byłam z Lamą, Mario, Neuerem, Bastianem, Mandzukiciem, Robbenem i kilkoma dziewczynami. To był pierwszy mecz, potem był drugi, gdzie grali Ci co nasz mecz obejrzeli z ławki. Po skończonym treningu poszliśmy do domu zbliżała się godzina 15. zjedliśmy późniejszy obiad i oglądaliśmy filmy, zrobiło się już trochę ciemno, nie skapiłam nawet, że to już 19.00. Mario dostał telefon od chłopaków, że ma stawić się na Alianz za 15 min. Może znowu jakiś mecz maja grać... Ich trener to zawsze coś wymyśli. Mario wyszedł i dosyc długo nie wracał była godzina 20. Ktoś zadzwonił do drzwi... Otworzyłam je, i ujrzałam tam kartkę:
'Już mi wierzysz, że cię znalazłem? Już nie długo będziesz moja, a jeśli nie... ---> Hhahahah' s
Strzałka oznaczała kopertę, otworzyam ją a w niej leżał... nóż. Zrobiło mi się nie dobrze, poszłam do kuchni napić się wody, złapałam za telefon i chciałam wykręcić numer do Mario. Struchlałam, za oknem zobaczyłam twarz, głupio się uśmiechała i pokazała mi kartkę 'Otwórz dzwi'. Tak zrobiłam, leżała tam następna kartka, a napisane było:
'Boisz się, nie? Już twój piłkarzyk Cię nie uratuje. JA TU WRÓCĘ!! Po ciebie! Hahahhah'.
Przestraszyłam się, dzwonek zadzwonił po raz kolejny, znów odwarzyłam się otworzyć, tym razem wzięłam ze sobą deskę...
---------------------------------------
Trochę wiecej się dzieje, jak obiecałam, jednak powiem wam że to nie jest szczyt możliwości, tego człowieka :) bd gorzej biecuję <3 Pozdro
wtorek, 27 sierpnia 2013
7- 'Klop jest mój!'
*Mario*
Obudziłem się, Laura jeszcze spała, postanowiłem jej nie budzić, była taka słodka podczas snu... Wyślizgnąłem się z łóżka, ubrałem się, ogarnąłem i położyłem się do łóżka spowrotem, moje kochanie się wybudzało:
-Hej księżniczko- wyszeptałem jej do ucha
-Siemka ksiaże- pocałowała mnie, a ja nie kończyłem tej chwili, jednak w końcu się od siebie oderwalismy:
-Mario, skarbie, możesz mi powiedzieć która godzina?
-12.30
-Ło kur...
-Co?
-Na 13 mam być w klubie!
-No to zwijaj się.
-Nie zdążymy zjeść śniadania, ale trudno
*Laura*
Dlaczego ja zawsze muszę się spóźnić? Achhhhh cała ja. Ogarnęłam się w miarę możliwości, Ubrałam się i zeszliśmy. W klubie wszystko poszło zgodnie z palnem, podpisałam kontrakt, który obowiązuje 3 lata, dostałam strój klubowy i wykres treningów. Cieszę się że będę grać a nie jakis nudniarski zawód typu tłumacz, jednak wszystko się przydało byłam na kursie języków, teraz jak pojedzimy na mecz pogadam się (oprócz Polskiego) po: Niemiecku, Angielsku i Hiszpańsku.
Wróciliśmy do domu, żeby wkońcu móc się pożądnie najeść, kupiliśmy cos tam na mieście, zaczęliśmy przeprowadzkę. Ja miałam łatwiej kilka walizkek i torba podręczna, Mario natomiast oprócz mebli zabrał chyba wszystko co mozliwe z Dortmundu... Reszte moich rzeczy w późiejszym czasie doślą rodzice. Dojechaliśmy pod przepiękny dom, wyjęliśmy wszystkie rzeczy, i pomyślałam sobie, że Lama jak ma pomagać to standardzik, że jej nie ma xD Kidy już rozpakowaliśmy rzeczy padliśmy zmęczyni na łóżko. Mario dostał sms-a że jutro o 20 jest impreza urodzinowa u Schweinsteigera. Trzeba będzie jeszcze jutro się po prezent i jakąś sukienkę kopnąć...
*Rano -Laura*
Obudziłam się, nie miałam serca budzić Mario, powiedziałam sobie, że jak się ubiorę i jeszcze się nie obudzi, wtedy mu pomogę xD. Przebrałam się a mój śpioch w najlepsze spi... Znając życie na imprezę się spóźnimy bo zapominimy o prezencie ale to szczegół. Położyłam się obok piłkarza i jeździłam mu palcem po torsie, ten jakby sie lekko uśmiechnął. Nie przestawałam, w końcu znudziło mi się... myślałam że już nigdy się nie obudzi, chciałam juz wstać kiedy złapał mnie:
-Czemu przestałaś?- zrobił minę zbitego psiaka
-Bo chyba spałeś
-Nie spałem, to tak specjalnie- uśmiechnął sie
-Dobra, wstajemy... musimy cos Bastianowi kupić...
-A przy okazji tobie sukienkę?
-Achhh jak ty mnie znasz :P- pokazałam mu język- Ubieraj się i jedziemy... a może idziemy?
-Jedziemy
-Czemu?
-Bo mi się iść nie chce, chyba, że...?
-Uprzedzając kolejne pytanie, ja cię nosić nie będę- zaśmiałam sie
-Łe tam... -pocałował mnie
-Mario, rusz się, słyszysz
-Nie, tu jest za wygodnie
-To idź na kanapę
- O nie, to ja już wolę wstać- zasmiał się
-Też tak myślę, kotek :)
Ogarnęliśmy się i ruszyliśmy do galeri, dla Schweinsteigera kupiliśmy prezent, ja dla siebie sukienkę. Potem kupiliśmy jeszcze parę rzeczy do nowego mieszkania, i tak zeszło nam do 19. Kiedy wróciliśmy do domu, zebrałam rzeczy i pobiegłam do łazienki, zostawiając Mario w tyle:
-Klopp jest mój!- krzyknął
-W Dortmundzie był, teraz masz Guardiolę xD- zaśmiałam się- Idź na dół
-Nie tu jest wygodniej- wskoczył do łazienki, kiedy ja zbierałam ubrania
-No, tak klop twój, a ciuchów nie masz- zachochitałam
-Dobra wygrałaś, następnym razem inaczej to załatwimy- pocałował mnie
-Haha, dobra idź, bo zabardzo się spóźnimy.
Przebrałam się w wcześniej kupioną sukienkę, Mario ubrał się w swój garniak, i pojechaliśmy na salę, na której odbywała się uroczystość. Złożyliśmy Bastianowi życzenia, wręczyliśmy prezent i zaczęliśmy się bawić. Oczywiście impreza bez litów alkoholu, dla Bawarczyków to nie impreza, także trunku było sporo. Nagle otrzymałam sms-a, odebrałam wiadomość, niespodzianka, ten człowiek nie może sobie odpuścic? -Pomyslałam:
'Wiem gdzie jesteś, skarbie'
'Odwal się, kazał Ci ktoś mnie szukać?'
Nie wytrzymałam podniosłam się z krzesła i miałam ochotę wyjść, gdziekolwiek, postanowiłam się przewietrzyć, nie było mi to dane, za rękę złapał mnie Mario:
-Gdzie wychodzisz, kochnanie? Coś się stało?- spytał z troską
-Nie... Poprostu, trochę źle się czuję, przewietrzę się, na pewno pomoże- skłamałam.
Miałam inne wyjście? Mario i tak nie wie że ktos mnie prześladuje... Tak sobie mysląc wyszłam na dwór, usiadłam na łace, która stała tyłem, do resauracji, dostałam następnego sms-a:
'Nie, nikt nie kazał, robię to dla nas'
'Odwal się'
'Dobrze, ale nie myśl, że to koniec, bo jeśli nie będziesz moja, to niczyja nie będziesz!!! Hahahah'
Przestrzaszyłam się na maksa, bo oczywiscie adresatem tej wiadomości nie był niky inny jak tylko...
-----------------------------------
Tak sb tu zakończyłam :P Myślę, że mnie nie zabijecie :* Danke za kom. <3 Pozdrawiam :)
Troszkę grozy na początek... ale przyzwyczajam was, będzie gorzej :) Jeszcze takie info:
1. Już nie długo szkoła, więc musze was zasmucić... nwm jak bd dodawała rozdziały... Mam napisane na przód więc postaram się dodawać co dzień. Ale zmieniam szkołę (1gimn.), Otoczenie, miejscowość... wszystko nowe więc nie wiem jak to wszystko ogarnę, postaram się dla was. Ale myślę, że jeśli co dzień nie wypali to co drugi się uda.
2. Chcecie rozdział w piątek? Bo na pewno nie dodam go wieczorem bo jadę do koleżanki na ognichoooo <3 :* No a rano może jakiś wypad do sklepów zrobię choć nie wiem. Więc dodać rano (lub w południe) czy wcale?
Pozdro :* /Ann
Obudziłem się, Laura jeszcze spała, postanowiłem jej nie budzić, była taka słodka podczas snu... Wyślizgnąłem się z łóżka, ubrałem się, ogarnąłem i położyłem się do łóżka spowrotem, moje kochanie się wybudzało:
-Hej księżniczko- wyszeptałem jej do ucha
-Siemka ksiaże- pocałowała mnie, a ja nie kończyłem tej chwili, jednak w końcu się od siebie oderwalismy:
-Mario, skarbie, możesz mi powiedzieć która godzina?
-12.30
-Ło kur...
-Co?
-Na 13 mam być w klubie!
-No to zwijaj się.
-Nie zdążymy zjeść śniadania, ale trudno
*Laura*
Dlaczego ja zawsze muszę się spóźnić? Achhhhh cała ja. Ogarnęłam się w miarę możliwości, Ubrałam się i zeszliśmy. W klubie wszystko poszło zgodnie z palnem, podpisałam kontrakt, który obowiązuje 3 lata, dostałam strój klubowy i wykres treningów. Cieszę się że będę grać a nie jakis nudniarski zawód typu tłumacz, jednak wszystko się przydało byłam na kursie języków, teraz jak pojedzimy na mecz pogadam się (oprócz Polskiego) po: Niemiecku, Angielsku i Hiszpańsku.
Wróciliśmy do domu, żeby wkońcu móc się pożądnie najeść, kupiliśmy cos tam na mieście, zaczęliśmy przeprowadzkę. Ja miałam łatwiej kilka walizkek i torba podręczna, Mario natomiast oprócz mebli zabrał chyba wszystko co mozliwe z Dortmundu... Reszte moich rzeczy w późiejszym czasie doślą rodzice. Dojechaliśmy pod przepiękny dom, wyjęliśmy wszystkie rzeczy, i pomyślałam sobie, że Lama jak ma pomagać to standardzik, że jej nie ma xD Kidy już rozpakowaliśmy rzeczy padliśmy zmęczyni na łóżko. Mario dostał sms-a że jutro o 20 jest impreza urodzinowa u Schweinsteigera. Trzeba będzie jeszcze jutro się po prezent i jakąś sukienkę kopnąć...
*Rano -Laura*
Obudziłam się, nie miałam serca budzić Mario, powiedziałam sobie, że jak się ubiorę i jeszcze się nie obudzi, wtedy mu pomogę xD. Przebrałam się a mój śpioch w najlepsze spi... Znając życie na imprezę się spóźnimy bo zapominimy o prezencie ale to szczegół. Położyłam się obok piłkarza i jeździłam mu palcem po torsie, ten jakby sie lekko uśmiechnął. Nie przestawałam, w końcu znudziło mi się... myślałam że już nigdy się nie obudzi, chciałam juz wstać kiedy złapał mnie:
-Czemu przestałaś?- zrobił minę zbitego psiaka
-Bo chyba spałeś
-Nie spałem, to tak specjalnie- uśmiechnął sie
-Dobra, wstajemy... musimy cos Bastianowi kupić...
-A przy okazji tobie sukienkę?
-Achhh jak ty mnie znasz :P- pokazałam mu język- Ubieraj się i jedziemy... a może idziemy?
-Jedziemy
-Czemu?
-Bo mi się iść nie chce, chyba, że...?
-Uprzedzając kolejne pytanie, ja cię nosić nie będę- zaśmiałam sie
-Łe tam... -pocałował mnie
-Mario, rusz się, słyszysz
-Nie, tu jest za wygodnie
-To idź na kanapę
- O nie, to ja już wolę wstać- zasmiał się
-Też tak myślę, kotek :)
Ogarnęliśmy się i ruszyliśmy do galeri, dla Schweinsteigera kupiliśmy prezent, ja dla siebie sukienkę. Potem kupiliśmy jeszcze parę rzeczy do nowego mieszkania, i tak zeszło nam do 19. Kiedy wróciliśmy do domu, zebrałam rzeczy i pobiegłam do łazienki, zostawiając Mario w tyle:
-Klopp jest mój!- krzyknął
-W Dortmundzie był, teraz masz Guardiolę xD- zaśmiałam się- Idź na dół
-Nie tu jest wygodniej- wskoczył do łazienki, kiedy ja zbierałam ubrania
-No, tak klop twój, a ciuchów nie masz- zachochitałam
-Dobra wygrałaś, następnym razem inaczej to załatwimy- pocałował mnie
-Haha, dobra idź, bo zabardzo się spóźnimy.
Przebrałam się w wcześniej kupioną sukienkę, Mario ubrał się w swój garniak, i pojechaliśmy na salę, na której odbywała się uroczystość. Złożyliśmy Bastianowi życzenia, wręczyliśmy prezent i zaczęliśmy się bawić. Oczywiście impreza bez litów alkoholu, dla Bawarczyków to nie impreza, także trunku było sporo. Nagle otrzymałam sms-a, odebrałam wiadomość, niespodzianka, ten człowiek nie może sobie odpuścic? -Pomyslałam:
'Wiem gdzie jesteś, skarbie'
'Odwal się, kazał Ci ktoś mnie szukać?'
Nie wytrzymałam podniosłam się z krzesła i miałam ochotę wyjść, gdziekolwiek, postanowiłam się przewietrzyć, nie było mi to dane, za rękę złapał mnie Mario:
-Gdzie wychodzisz, kochnanie? Coś się stało?- spytał z troską
-Nie... Poprostu, trochę źle się czuję, przewietrzę się, na pewno pomoże- skłamałam.
Miałam inne wyjście? Mario i tak nie wie że ktos mnie prześladuje... Tak sobie mysląc wyszłam na dwór, usiadłam na łace, która stała tyłem, do resauracji, dostałam następnego sms-a:
'Nie, nikt nie kazał, robię to dla nas'
'Odwal się'
'Dobrze, ale nie myśl, że to koniec, bo jeśli nie będziesz moja, to niczyja nie będziesz!!! Hahahah'
Przestrzaszyłam się na maksa, bo oczywiscie adresatem tej wiadomości nie był niky inny jak tylko...
-----------------------------------
Tak sb tu zakończyłam :P Myślę, że mnie nie zabijecie :* Danke za kom. <3 Pozdrawiam :)
Troszkę grozy na początek... ale przyzwyczajam was, będzie gorzej :) Jeszcze takie info:
1. Już nie długo szkoła, więc musze was zasmucić... nwm jak bd dodawała rozdziały... Mam napisane na przód więc postaram się dodawać co dzień. Ale zmieniam szkołę (1gimn.), Otoczenie, miejscowość... wszystko nowe więc nie wiem jak to wszystko ogarnę, postaram się dla was. Ale myślę, że jeśli co dzień nie wypali to co drugi się uda.
2. Chcecie rozdział w piątek? Bo na pewno nie dodam go wieczorem bo jadę do koleżanki na ognichoooo <3 :* No a rano może jakiś wypad do sklepów zrobię choć nie wiem. Więc dodać rano (lub w południe) czy wcale?
Pozdro :* /Ann
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
6- '... z Bayernu mnie zatrzymała...'
*Laura*
Dzisiaj wyjątkowo, przed finałem, trening był dłuższy i bardziej męczący. Kiedy schodziłam z boiska to myślałam, że padnę a tu jeszcze przedstawicielka Bayernu Monachium dla kobiet, chciałam ze mną porozmawiać. Jak się domyśliłam chodziło o to abym zaczęła u nich grać, tłumaczyłam jej że szkołe zaczęłam w innym kierunku, Ta powiedziała, że liceum piłkarskie tu jest, tak dopasowne, żeby zawsze zdążyć na trening i wgl. Jeszcze był problem w sprawie mieszkania. Oznajmiła mi, że jeśli nic bym w mieście nie znalazła, w internacie jest kilka miejsc wolnych. Postanowiłam, że jutro podejmę ostateczną decyzję, ale najgorszą rzeczą będzie zawiadomić o zaistniałej sprawie rodziców... Taaaaa.... nigdy nie brali na serio moich umiejętności pikarskich ... A tak wgl. to ja tylko im to chyba oznajmię, za nie cały rok kończę 18 lat, i nie będę wiecznie ich się pytać co mam ze sobą zrobić. A o utrzymaniu mnie to niech najlepiej zapomną.... Wróciłam do domu zamyślona, nie wiedziałam co począć, stwierdziłam, że potem spytam o zdanie Mario:
-Hej, tu ziemia, kochanie!
-Co, a tak! Hej
-Co tak długo?
-A wiesz? Z Bayernu mnie zatrzymała... i teraz myślę czy się zgodzić...
-Myslisz? Zgódź się od razu!
-No nwm, szkoła niby byłaby, a mieszkanie? W internacie trochę dziwnie...
-Jakim internacie? Ja cie nie zamierzam do domu wypuścić, a co dopiero w interacie mieszkać, mieszkasz ze mną!
-Ale jak , nieby gdzie? Ty mieszkasz w hotelu przecież!
-No, niby... Mieszkanie juz kupiłem tylko się wprowadzać
-Tak?
-No, masz- podał mi telefon- dzwoń do niej
-Kocham Cię-wyszeptałam mu do ucha
-Ja też Cię kocham , skarbie
Zadzwoniłam więc do dyrektorki Bayernu i umuwiłam się na spotkanie jutro, zadzwoniłam do rodziców, którzy jak się mogłam spodziewać nie przyjęli tego zbyt optymistycznie... Ale kazałam im jechać do liceum i przekazać dyrektorowi, że będę się uczyła gdzie indziej:
-To jak, kiedy się przeprowadzamy?
-No nie wiem, od ciebie zależy.'
-Może po meczu, żeby nie robić zamieszania?
-No okey
Dziś wieczorem gramy o finał puchru Europy, trening był strasznie męczący, zastanawiam się jak poradzę sobie na meczu... ale tyle już przeszłyśmy, że poddać się w takim momencie byłoby największym błędem ze wszystkich możliwech:
-Mario?- wtuliłam się w chłopaka
-Tak, skarbie?
-Pójdziesz na mecz, prawda?
-Nie mam biletów, i chyba wszystkie się rozeszły już...
-A na VIP- owiskich?- uśmichnęłam się
-Serio?
-No jasne
-To dla mnie zaszczyt kochanie- zaśmiał się
-Hahaa, bez ściemy :)
Przygotowałam się na mecz, i wyszliśmy z domu, jak to zwykle kilka okrążeń dookoła boiska na rozgrzwkę, jakieś cenne uwagi trenera... I wchodzimy na boisko, Ja i kapitanka rep. Niemiec do sędziego, piłkę wylosowałam ja, dla naszej drużyny. Zaczęłyśmy grać, Niemki grały bardzo czysto, i szybko, w 30 minucie padł dla nich gol... W pierwszej połowie starałyśmy się jak mogłyśmy.... Stałam na samy środku boiska, piłka leciała centralnie na mnie pokazałam dziewczynom ruchem reki, żeby przeniosły się do przodu, ja szybko przelobowałam pilkę do Leny ta juz miała strzelać ale zaczęła kiwać bramkarza :) i weszła z piłką do bramki GOOOLLL!! Kibice wstali z miejsc, jednak takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa spotkania. Zeszłysmy do szatni, trener obserwujący naszą grę, stwierdził, ża jak zaczniemy szybciej grać wykończymy Niemki bieganiem i może uda nam się przeprowadzić jakąś akcje zakończoną golem... W drugiej połowie wzięłyśmy się ostro za robotę, rywalki praktycznie tylko blokowały nasze podania na swojej połowie, gralysmy szybko, a jednak przeciwniczki skutecznie się broniły. Zbliżał się koniec meczu z remisem, jak nie to będą karne... Lepiej nie.... dostałam piłkę od Leny biegłam wybiegłam na ostry kąt i strzeliłam GOOOOOLLLLL!! i znowu wszyscy skaczą dziewczyny rzuciły się na mnie. Patrze na tablice, wynik nie zmienia się, kur... co jest??? Patrzę na sędziego ma podniesioną chorągiewkę?
Fuck co to ma być?! Nie było spalonego! wściekła pobegłam do sędziego, na trybunach wszyscy kibice krzyczeli, byli wraźnie źli. Pokazałam sedziemu gdzie biegłam, gdzie była ostatnia z zawodniczek Niemieckich, on pokazał mi że był spalony, był nieugięty. Wśiekła pokręciłam głową i odeszłam. Kibiece na trybunach szaleli, myslałam że po meczu zrobią coś temu kaloszowi.... Mecz się zakończył sędzia zaczynał ustawiać do karnych... Wszyscy wrzeszczeli, nasz trener wydarł się na sędziego, w celu żeby ten przyszedł do niego. Chwilkę rozmawiali, a potem na telebimie ukazała się cała ta sytuacja... Widać, nie było tam spalonego, nie wiem gdzie on go zauważył... Uroniłam łezkę, przeze mnie przegraliśmy.. mogłam wtedy się cofnąć... Nie byłabym na spalonym... Patrzyłam na wszytskich jednocześnie, kibice płakali, chociaż nie wszystko było skończone, ale wiedziałyśmy, że w karnych się podwiniemy... Nie ma szans... Realizator pokazuje akcje kolejny raz, nasz trener wskazuje na telebim, sędzia chwilkę się zastanawia, po chwili odwołuje decyje. Z daleka widać było, że nie spaliłam, wszscy skakali z radości popatrzyłam na Mario, uśmiechnął się do mnie i przekazał całusa, ja pokazałam mu serce <3. Dziewczyny rzuciły się na mnie, Niemki zaczęły nam gratulować. Podeszła do mnie jedna z drużyny:
-Hej, gratul. Jesteś świetna, chciałabym grać tak jak ty
-Nie no, nie gram rewelacyjnie ale dzieki, tak przy okazji Laura jestem
-Miło mi Sara Muller, może zgodzisz się ze mną poświczyć?
-Pewnie, jak wyjdziemy dam ci numer
-Oki
Po meczu wykończona, dałam numer nowo poznanej Sarze i udaliśmy się z Mario i naszymi ziomkami do hotelu:
-Kochaniie byłaś świetna- powiedział mój chłopak
-Nie, wcale nie
-A właśnie że tak- pocałował mnie- Kiedy się przeprowadzamy?
-A kiedy chcesz?- położyłam się na łóżku a Mario obok mnie
-Nie wiem, dasz radę jutro?
-Pewnie, tylko po 13, bo musze isć do tej z Bayernu, nie?
-No przecież pamiętam, będę miał dziewczynę piłkarkę!- wyszczeżył się
-Która będzie grzała ławę, bez szału, kotek- usmiechnęłam się
-Oj tam, ja jutro nie mam treningu więc może zdążymy wszystko przenieść
-No ok, a zawiózł byś mnie?
-Nie
-Facepalm- 'fochnęłam' się
-Oj, kotek, oczywiście, że cię zawiozę
-...
-Skarbie- zaczął mnie całować
-Nie potrafię się na Ciebie długo gniewać....
-...bo jestem przystojny, mega pociągający...
-I do tego bardzooo skromny- dokończyłam uśmiechając się
-Pewnie, skromność to moje drugie imię
-Taaaak właśnie widzę. Dobra idź się wykąpać, ale myślę, że w 40 minut się zmieścisz?
-Zmieścimy, chciałaś powiedzieć- podniósł mnie
-Aaaaa! Mario postaw mnie
-Czemu?
-Nie dzisiaj, tylko nie fochaj. Ok? I pośpiesz się
-Dobrze mamusiu!- krzyknął z łazienki
-Mario!
-Już już :)- kiedy się wykąpaliśmy, przytuleni do siebie, poszliśmy spać
---------------------------------
Może nie zachwyca, ale jest. Do waszej oceny :)
Mam do was pytanko... Mieliście kiedyś sny o piłkarzach? (Jakiegokolwiek klubu) Ja dzisiaj mialam o Mario <3 i Marco :) Pozrowionka
Dzisiaj wyjątkowo, przed finałem, trening był dłuższy i bardziej męczący. Kiedy schodziłam z boiska to myślałam, że padnę a tu jeszcze przedstawicielka Bayernu Monachium dla kobiet, chciałam ze mną porozmawiać. Jak się domyśliłam chodziło o to abym zaczęła u nich grać, tłumaczyłam jej że szkołe zaczęłam w innym kierunku, Ta powiedziała, że liceum piłkarskie tu jest, tak dopasowne, żeby zawsze zdążyć na trening i wgl. Jeszcze był problem w sprawie mieszkania. Oznajmiła mi, że jeśli nic bym w mieście nie znalazła, w internacie jest kilka miejsc wolnych. Postanowiłam, że jutro podejmę ostateczną decyzję, ale najgorszą rzeczą będzie zawiadomić o zaistniałej sprawie rodziców... Taaaaa.... nigdy nie brali na serio moich umiejętności pikarskich ... A tak wgl. to ja tylko im to chyba oznajmię, za nie cały rok kończę 18 lat, i nie będę wiecznie ich się pytać co mam ze sobą zrobić. A o utrzymaniu mnie to niech najlepiej zapomną.... Wróciłam do domu zamyślona, nie wiedziałam co począć, stwierdziłam, że potem spytam o zdanie Mario:
-Hej, tu ziemia, kochanie!
-Co, a tak! Hej
-Co tak długo?
-A wiesz? Z Bayernu mnie zatrzymała... i teraz myślę czy się zgodzić...
-Myslisz? Zgódź się od razu!
-No nwm, szkoła niby byłaby, a mieszkanie? W internacie trochę dziwnie...
-Jakim internacie? Ja cie nie zamierzam do domu wypuścić, a co dopiero w interacie mieszkać, mieszkasz ze mną!
-Ale jak , nieby gdzie? Ty mieszkasz w hotelu przecież!
-No, niby... Mieszkanie juz kupiłem tylko się wprowadzać
-Tak?
-No, masz- podał mi telefon- dzwoń do niej
-Kocham Cię-wyszeptałam mu do ucha
-Ja też Cię kocham , skarbie
Zadzwoniłam więc do dyrektorki Bayernu i umuwiłam się na spotkanie jutro, zadzwoniłam do rodziców, którzy jak się mogłam spodziewać nie przyjęli tego zbyt optymistycznie... Ale kazałam im jechać do liceum i przekazać dyrektorowi, że będę się uczyła gdzie indziej:
-To jak, kiedy się przeprowadzamy?
-No nie wiem, od ciebie zależy.'
-Może po meczu, żeby nie robić zamieszania?
-No okey
Dziś wieczorem gramy o finał puchru Europy, trening był strasznie męczący, zastanawiam się jak poradzę sobie na meczu... ale tyle już przeszłyśmy, że poddać się w takim momencie byłoby największym błędem ze wszystkich możliwech:
-Mario?- wtuliłam się w chłopaka
-Tak, skarbie?
-Pójdziesz na mecz, prawda?
-Nie mam biletów, i chyba wszystkie się rozeszły już...
-A na VIP- owiskich?- uśmichnęłam się
-Serio?
-No jasne
-To dla mnie zaszczyt kochanie- zaśmiał się
-Hahaa, bez ściemy :)
Przygotowałam się na mecz, i wyszliśmy z domu, jak to zwykle kilka okrążeń dookoła boiska na rozgrzwkę, jakieś cenne uwagi trenera... I wchodzimy na boisko, Ja i kapitanka rep. Niemiec do sędziego, piłkę wylosowałam ja, dla naszej drużyny. Zaczęłyśmy grać, Niemki grały bardzo czysto, i szybko, w 30 minucie padł dla nich gol... W pierwszej połowie starałyśmy się jak mogłyśmy.... Stałam na samy środku boiska, piłka leciała centralnie na mnie pokazałam dziewczynom ruchem reki, żeby przeniosły się do przodu, ja szybko przelobowałam pilkę do Leny ta juz miała strzelać ale zaczęła kiwać bramkarza :) i weszła z piłką do bramki GOOOLLL!! Kibice wstali z miejsc, jednak takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa spotkania. Zeszłysmy do szatni, trener obserwujący naszą grę, stwierdził, ża jak zaczniemy szybciej grać wykończymy Niemki bieganiem i może uda nam się przeprowadzić jakąś akcje zakończoną golem... W drugiej połowie wzięłyśmy się ostro za robotę, rywalki praktycznie tylko blokowały nasze podania na swojej połowie, gralysmy szybko, a jednak przeciwniczki skutecznie się broniły. Zbliżał się koniec meczu z remisem, jak nie to będą karne... Lepiej nie.... dostałam piłkę od Leny biegłam wybiegłam na ostry kąt i strzeliłam GOOOOOLLLLL!! i znowu wszyscy skaczą dziewczyny rzuciły się na mnie. Patrze na tablice, wynik nie zmienia się, kur... co jest??? Patrzę na sędziego ma podniesioną chorągiewkę?
Fuck co to ma być?! Nie było spalonego! wściekła pobegłam do sędziego, na trybunach wszyscy kibice krzyczeli, byli wraźnie źli. Pokazałam sedziemu gdzie biegłam, gdzie była ostatnia z zawodniczek Niemieckich, on pokazał mi że był spalony, był nieugięty. Wśiekła pokręciłam głową i odeszłam. Kibiece na trybunach szaleli, myslałam że po meczu zrobią coś temu kaloszowi.... Mecz się zakończył sędzia zaczynał ustawiać do karnych... Wszyscy wrzeszczeli, nasz trener wydarł się na sędziego, w celu żeby ten przyszedł do niego. Chwilkę rozmawiali, a potem na telebimie ukazała się cała ta sytuacja... Widać, nie było tam spalonego, nie wiem gdzie on go zauważył... Uroniłam łezkę, przeze mnie przegraliśmy.. mogłam wtedy się cofnąć... Nie byłabym na spalonym... Patrzyłam na wszytskich jednocześnie, kibice płakali, chociaż nie wszystko było skończone, ale wiedziałyśmy, że w karnych się podwiniemy... Nie ma szans... Realizator pokazuje akcje kolejny raz, nasz trener wskazuje na telebim, sędzia chwilkę się zastanawia, po chwili odwołuje decyje. Z daleka widać było, że nie spaliłam, wszscy skakali z radości popatrzyłam na Mario, uśmiechnął się do mnie i przekazał całusa, ja pokazałam mu serce <3. Dziewczyny rzuciły się na mnie, Niemki zaczęły nam gratulować. Podeszła do mnie jedna z drużyny:
-Hej, gratul. Jesteś świetna, chciałabym grać tak jak ty
-Nie no, nie gram rewelacyjnie ale dzieki, tak przy okazji Laura jestem
-Miło mi Sara Muller, może zgodzisz się ze mną poświczyć?
-Pewnie, jak wyjdziemy dam ci numer
-Oki
Po meczu wykończona, dałam numer nowo poznanej Sarze i udaliśmy się z Mario i naszymi ziomkami do hotelu:
-Kochaniie byłaś świetna- powiedział mój chłopak
-Nie, wcale nie
-A właśnie że tak- pocałował mnie- Kiedy się przeprowadzamy?
-A kiedy chcesz?- położyłam się na łóżku a Mario obok mnie
-Nie wiem, dasz radę jutro?
-Pewnie, tylko po 13, bo musze isć do tej z Bayernu, nie?
-No przecież pamiętam, będę miał dziewczynę piłkarkę!- wyszczeżył się
-Która będzie grzała ławę, bez szału, kotek- usmiechnęłam się
-Oj tam, ja jutro nie mam treningu więc może zdążymy wszystko przenieść
-No ok, a zawiózł byś mnie?
-Nie
-Facepalm- 'fochnęłam' się
-Oj, kotek, oczywiście, że cię zawiozę
-...
-Skarbie- zaczął mnie całować
-Nie potrafię się na Ciebie długo gniewać....
-...bo jestem przystojny, mega pociągający...
-I do tego bardzooo skromny- dokończyłam uśmiechając się
-Pewnie, skromność to moje drugie imię
-Taaaak właśnie widzę. Dobra idź się wykąpać, ale myślę, że w 40 minut się zmieścisz?
-Zmieścimy, chciałaś powiedzieć- podniósł mnie
-Aaaaa! Mario postaw mnie
-Czemu?
-Nie dzisiaj, tylko nie fochaj. Ok? I pośpiesz się
-Dobrze mamusiu!- krzyknął z łazienki
-Mario!
-Już już :)- kiedy się wykąpaliśmy, przytuleni do siebie, poszliśmy spać
---------------------------------
Może nie zachwyca, ale jest. Do waszej oceny :)
Mam do was pytanko... Mieliście kiedyś sny o piłkarzach? (Jakiegokolwiek klubu) Ja dzisiaj mialam o Mario <3 i Marco :) Pozrowionka
niedziela, 25 sierpnia 2013
5- Bez Piżama Party, 'wściekłe Lamy atakują' i kłótnia z papugą.
*Mario*
Obudziłem się, na mnie leżała moja dziewczyna, przypomnało mi się dlaczego leżę nagi w łóżku. Przypomniała mi się również podła Ann Katrin, która mało co, a zniszczyła by moje życie. Tak sobie myślałem, czemu poprostu nie może się odczepić... Poczułem, że Laura się budzi:
-Hej słońce- pocałowałem ją w czoło
-Hej- przytuliła się
-Super było wczoraj, żałujesz?
-Nie, a ty?- uśmiechnęła się do mnie
-Hmmm... chyba nie?
-Chyba?!
-Oczywiście, że nie!
-Kocham Cię.
-Ja też Cię kocham, i dlatego dzisiaj zostaję w łóżku z tobą. Zrobimy sobie... Piżama Party!
-Mario, Kochnie... Jakby Ci to powiedzieć. Jesteśmy bez piżam- zaśmiała się
-A co powiesz na ... yyy... BEZ PIŻAMA PARTY?
-Co??- zaśmiała się- haha. Dobra trzeba się ogarnąć, wysząła z łóżka- W co mam się ubrać?
-Najlepiej wogóle się nie ubieraj.
-Hahah, jeszcze tyle będziesz miał okazji, żeby mnie oglądać, że ci się znudzi
-Nigdy mi się nie znudzi.- uśmiechnąłem się- Ej, a widziałaś gdzieś moje boskserki?
-Taaa... Pewnie gdzieś na podłodze leżą- uśmiechnęła się
*Laura*
Zdecydowałam mu wybaczyć, może nie powinniśmy od razu skończyć w łóżku na ale, on tak cholernie mnie pociągał... Zobaczymy co z tego wyniknie. Tak sobie stałam przy szafie i myślałam, kiedy Mario do mnie podszedł:
-Masz, w to się ubierz- Otrzymałam tunikę i spodenki.
Potem wybraliśmy ciuchy dla Mario, i z naszym standardowym opóźnieniem przyszliśmy na śniadanie. Obok mnie siedział mój chłopak, a Lama i Mandzu z Leną, naprzeciwko mnie. Zaczęliśmy się z Philipem przekomarzać, on chciał mnie kopnąć pod stołem, a skończyło się na tym, że kopnął nogę od stołu:
-Nie grzecznaa Lama- zażartowałam i pokazałam mu jązyk
-Głupia Laura- zaśmiał się
-O nie! Lama przegiąłeś!
Umówiłam się z Mario i Mario, żeby zamknęli Philipa na balkonie, my z Leną poszłyśmy do jej pokoju, czyli nad pokojem w którym chłopacy zamykaja Lahm'a:
-Masz tu jakieś wiadro?
-No, a po co ci wiadro?
-Daj, Zobaczysz :)- uśmiechnęłam się.
Lama cały czas próbował dobić się do drzwi balkonowych, bezskutecznie. Ustanął na drugim końcu balkonu, perfekcja poprostu, wzięłam wizdro z zimną wodą i wylałam z naszego balkonu na Lahm' a :
-Aaaaa! Która to?
Miałam ochotę zrzucić jeszcze mu wiadro na głowę:
-Trafię?- spytałam
-Nie wiem- śmiała się Lana.
Rzuciłam wiadro, niestety odbiło się o barierkę balkonu chłopaków i spadło... na głowę jakiejś babki:
-Pożałujecie- pogroziła nam laską.
My w tym czasie schowałysmy się do pokoju, chłopaki wpuścili Lamę, zamknęłyśmy balkon i pobiegłyśmy do chłopaków:
-Ty to masz cela kochanie!- śmiał się Mario
-Heh, no ba- pocałowałam go.
Kiedy tylko Lahm wyszedł z WC, i zoriętował się, że weszłyśmy zaczął mnie gonić po hotelowym pokoju:
-Mówiłam, że ci oddam.
-Ja cie złapie!
-Mario ratuj! Wściekłe Lamy atakują!
Padliśmy wszyscy, tarzalismy się ze śmiechu. Potem postanowiliśmy przejść się na odkryty basen. My z Mario wróciliśmy do siebie, Lena z mandzukic' iem też. Przebrałam się w mój strój, wzięłam torbę z potrzebnymi rzeczami, wszyscy razem ruszyliśmy na pływalnie, zadając sobie głupie pytanie:
-Co wiesz, czego inni nie wiedzą- spytał mnie Lahm
-Że jednorożce patatają po tęczy :)
-Nie bo hopsają!
-Nie !! Hopsają to rumaki, i nie po tęczy tylko po chmórach!
-My się do was nie przyznajemy- wypalił Mandzukić
-My do was też nie- pokazałam mu język i wróciłam do tłumaczenia Lamie czemu rumaki nie patatają:
-Skoro rumaki hopsają, jednorożce patatają, to co robiom lamy?
-Chcesz wiedzieć?
-Mhm
-Ok, Ej, chłopaki po basenie idziemy do zoo?
-Po co spytał mój ukochany
-Lama nie wie co robiom lamy :(- pomutniałam
-To mu wytłumaczymy- zaczęliśmy się śmiać
Doszliśmy na basen, chłopaki nie dawali nam spokoju i kłócili się który stawia pobyt na basenie. Wynegocjował Goetze, my w tym czasie z Leną poszłyśmy się przebrać, a potem podeszłyśmy do basenu i stanęłyśmy przedem do wody:
-Uważaj skarbie skaczę!- niezdążyłam się odsunąć, a Mario wziął mnie na ręce i razem wskoczyliśmy do basenu
-Ty głupku- zaśmiałam się
-I za to mnie kochasz- pocałował mnie
Potem wyszliśmy z wody i chcieliśmy nauczyć pływać Philipa. Mario i Mandzukić mrugnęli do siebie i po chwili Lahm wylądował w wodzie:
-Idioci, aaaa ja się topię- z trudem dopłynął do brzegu
-Czyli już umiesz pływać?
Na takch zabawach zeszła nam godzina pobytu na pływalni. Teraz, jak obiecałam Lamie, mieliśmy udać się do pobliskiego zoo. Dotarliśmy tam na 15.00 i mieliśmy 30min. czasu, bo potem miał odbyć się trening (po jutrze gramy finał). Chodziliśmy po zoo i szukaliśmy zwierząt:
-Oooo pacz! Chciałeś wiedzieć co robiom lamy...- wskazałam na wypróżniające się zwierze
-O bosz... z kim ja żyję- zaśmiał się Lama
-Philip! Jaki ty nie kulturalny! Z braciszkiem się nie przywitasz?- powiedział Goetze
-Ej no, pacany to jest dziewczyna!- burzył się Mandzukić
- A z kąd możesz wiedzieć! Przyjżałeś się?- poruszył brwiami Mario
-Padłam- zaśmialiśmy się- Idziemy dalej?
-No pewnie, Lahm i tak nie zechce nam przedstawić swojej rodzinki- wypalił Goetze, na co wszyscy się zaśmaliśmy.
Chodziliśmy alejkami zoo i oglądaliśmy zwirzęta dyskutując o Lamach xD Doszliśmy do papug, były tak głośne, że nie szło porozmawiać:
-Siedź cicho!- wydarł się Lama, na co papuga jeszcze głośniej
-Dobra, uważaj papuga. Znasz 'Jaka to melodia?' ?
-...więc choć przywale ci deską, raz żółtą a raz niebieską...'- spiewał Goetze
-Proszę, nie płoszyć nam papug!- przybiegł ochroniarz
-Ale, ona zaczęła, panie władzo!
-Nie obchodzi mnie to, wyjdźcie
-Nie! Wiejemy- krzyknął Mario.
Goniliśmy się jak głupi z ochroniarzem po całym zoo, w końcu spytałam chłopaków, czy na pewno się nie zgubiliśmy na co oni wzruszyli ramionami. Ochroniarz chyba dał sobie spokój z nami, no gramy w piłkę, więc kondycja lepsza xD Więc w spokoju mogliśmy udać się do hotelu po nasze rzeczy na trening...
--------------------------------------
Taki sobie, mnie się nie podoba ... Ale zobaczycie że niedługo powinno się coś wydarzyć...
Dzięki za komentarze :) Mam nadzieję, że czytelników przybędzie, to byłaby dla mnie wielkaaaa niespodzianka xd :D Pozdro <3
Obudziłem się, na mnie leżała moja dziewczyna, przypomnało mi się dlaczego leżę nagi w łóżku. Przypomniała mi się również podła Ann Katrin, która mało co, a zniszczyła by moje życie. Tak sobie myślałem, czemu poprostu nie może się odczepić... Poczułem, że Laura się budzi:
-Hej słońce- pocałowałem ją w czoło
-Hej- przytuliła się
-Super było wczoraj, żałujesz?
-Nie, a ty?- uśmiechnęła się do mnie
-Hmmm... chyba nie?
-Chyba?!
-Oczywiście, że nie!
-Kocham Cię.
-Ja też Cię kocham, i dlatego dzisiaj zostaję w łóżku z tobą. Zrobimy sobie... Piżama Party!
-Mario, Kochnie... Jakby Ci to powiedzieć. Jesteśmy bez piżam- zaśmiała się
-A co powiesz na ... yyy... BEZ PIŻAMA PARTY?
-Co??- zaśmiała się- haha. Dobra trzeba się ogarnąć, wysząła z łóżka- W co mam się ubrać?
-Najlepiej wogóle się nie ubieraj.
-Hahah, jeszcze tyle będziesz miał okazji, żeby mnie oglądać, że ci się znudzi
-Nigdy mi się nie znudzi.- uśmiechnąłem się- Ej, a widziałaś gdzieś moje boskserki?
-Taaa... Pewnie gdzieś na podłodze leżą- uśmiechnęła się
*Laura*
Zdecydowałam mu wybaczyć, może nie powinniśmy od razu skończyć w łóżku na ale, on tak cholernie mnie pociągał... Zobaczymy co z tego wyniknie. Tak sobie stałam przy szafie i myślałam, kiedy Mario do mnie podszedł:
-Masz, w to się ubierz- Otrzymałam tunikę i spodenki.
Potem wybraliśmy ciuchy dla Mario, i z naszym standardowym opóźnieniem przyszliśmy na śniadanie. Obok mnie siedział mój chłopak, a Lama i Mandzu z Leną, naprzeciwko mnie. Zaczęliśmy się z Philipem przekomarzać, on chciał mnie kopnąć pod stołem, a skończyło się na tym, że kopnął nogę od stołu:
-Nie grzecznaa Lama- zażartowałam i pokazałam mu jązyk
-Głupia Laura- zaśmiał się
-O nie! Lama przegiąłeś!
Umówiłam się z Mario i Mario, żeby zamknęli Philipa na balkonie, my z Leną poszłyśmy do jej pokoju, czyli nad pokojem w którym chłopacy zamykaja Lahm'a:
-Masz tu jakieś wiadro?
-No, a po co ci wiadro?
-Daj, Zobaczysz :)- uśmiechnęłam się.
Lama cały czas próbował dobić się do drzwi balkonowych, bezskutecznie. Ustanął na drugim końcu balkonu, perfekcja poprostu, wzięłam wizdro z zimną wodą i wylałam z naszego balkonu na Lahm' a :
-Aaaaa! Która to?
Miałam ochotę zrzucić jeszcze mu wiadro na głowę:
-Trafię?- spytałam
-Nie wiem- śmiała się Lana.
Rzuciłam wiadro, niestety odbiło się o barierkę balkonu chłopaków i spadło... na głowę jakiejś babki:
-Pożałujecie- pogroziła nam laską.
My w tym czasie schowałysmy się do pokoju, chłopaki wpuścili Lamę, zamknęłyśmy balkon i pobiegłyśmy do chłopaków:
-Ty to masz cela kochanie!- śmiał się Mario
-Heh, no ba- pocałowałam go.
Kiedy tylko Lahm wyszedł z WC, i zoriętował się, że weszłyśmy zaczął mnie gonić po hotelowym pokoju:
-Mówiłam, że ci oddam.
-Ja cie złapie!
-Mario ratuj! Wściekłe Lamy atakują!
Padliśmy wszyscy, tarzalismy się ze śmiechu. Potem postanowiliśmy przejść się na odkryty basen. My z Mario wróciliśmy do siebie, Lena z mandzukic' iem też. Przebrałam się w mój strój, wzięłam torbę z potrzebnymi rzeczami, wszyscy razem ruszyliśmy na pływalnie, zadając sobie głupie pytanie:
-Co wiesz, czego inni nie wiedzą- spytał mnie Lahm
-Że jednorożce patatają po tęczy :)
-Nie bo hopsają!
-Nie !! Hopsają to rumaki, i nie po tęczy tylko po chmórach!
-My się do was nie przyznajemy- wypalił Mandzukić
-My do was też nie- pokazałam mu język i wróciłam do tłumaczenia Lamie czemu rumaki nie patatają:
-Skoro rumaki hopsają, jednorożce patatają, to co robiom lamy?
-Chcesz wiedzieć?
-Mhm
-Ok, Ej, chłopaki po basenie idziemy do zoo?
-Po co spytał mój ukochany
-Lama nie wie co robiom lamy :(- pomutniałam
-To mu wytłumaczymy- zaczęliśmy się śmiać
Doszliśmy na basen, chłopaki nie dawali nam spokoju i kłócili się który stawia pobyt na basenie. Wynegocjował Goetze, my w tym czasie z Leną poszłyśmy się przebrać, a potem podeszłyśmy do basenu i stanęłyśmy przedem do wody:
-Uważaj skarbie skaczę!- niezdążyłam się odsunąć, a Mario wziął mnie na ręce i razem wskoczyliśmy do basenu
-Ty głupku- zaśmiałam się
-I za to mnie kochasz- pocałował mnie
Potem wyszliśmy z wody i chcieliśmy nauczyć pływać Philipa. Mario i Mandzukić mrugnęli do siebie i po chwili Lahm wylądował w wodzie:
-Idioci, aaaa ja się topię- z trudem dopłynął do brzegu
-Czyli już umiesz pływać?
Na takch zabawach zeszła nam godzina pobytu na pływalni. Teraz, jak obiecałam Lamie, mieliśmy udać się do pobliskiego zoo. Dotarliśmy tam na 15.00 i mieliśmy 30min. czasu, bo potem miał odbyć się trening (po jutrze gramy finał). Chodziliśmy po zoo i szukaliśmy zwierząt:
-Oooo pacz! Chciałeś wiedzieć co robiom lamy...- wskazałam na wypróżniające się zwierze
-O bosz... z kim ja żyję- zaśmiał się Lama
-Philip! Jaki ty nie kulturalny! Z braciszkiem się nie przywitasz?- powiedział Goetze
-Ej no, pacany to jest dziewczyna!- burzył się Mandzukić
- A z kąd możesz wiedzieć! Przyjżałeś się?- poruszył brwiami Mario
-Padłam- zaśmialiśmy się- Idziemy dalej?
-No pewnie, Lahm i tak nie zechce nam przedstawić swojej rodzinki- wypalił Goetze, na co wszyscy się zaśmaliśmy.
Chodziliśmy alejkami zoo i oglądaliśmy zwirzęta dyskutując o Lamach xD Doszliśmy do papug, były tak głośne, że nie szło porozmawiać:
-Siedź cicho!- wydarł się Lama, na co papuga jeszcze głośniej
-Dobra, uważaj papuga. Znasz 'Jaka to melodia?' ?
-...więc choć przywale ci deską, raz żółtą a raz niebieską...'- spiewał Goetze
-Proszę, nie płoszyć nam papug!- przybiegł ochroniarz
-Ale, ona zaczęła, panie władzo!
-Nie obchodzi mnie to, wyjdźcie
-Nie! Wiejemy- krzyknął Mario.
Goniliśmy się jak głupi z ochroniarzem po całym zoo, w końcu spytałam chłopaków, czy na pewno się nie zgubiliśmy na co oni wzruszyli ramionami. Ochroniarz chyba dał sobie spokój z nami, no gramy w piłkę, więc kondycja lepsza xD Więc w spokoju mogliśmy udać się do hotelu po nasze rzeczy na trening...
--------------------------------------
Taki sobie, mnie się nie podoba ... Ale zobaczycie że niedługo powinno się coś wydarzyć...
Dzięki za komentarze :) Mam nadzieję, że czytelników przybędzie, to byłaby dla mnie wielkaaaa niespodzianka xd :D Pozdro <3
sobota, 24 sierpnia 2013
4- 'Bo gdybym miał wybierać pomiędzy oddychaniem a wzynaniem Ci miłości, wziąłbym ostatni oddech, aby powiedzieć Ci jak bardzo Cię kocham...'
*Rano- Laura*
Obudziłam się, Mario już nie spał. Ubrałam się szybko, ale oczywiście on musiał się guzdrać:
-Wyłaź z tej łazienki- pospieszałam go
-Aż tak ci się spieszy? Nie denewuj się- wyszedł w samych bokserkach i mnie przytulił
-A ty tak? Dalej ubierz się
-No już, już- nie puszczał mnie
-Mario! Mówię do ciebie!
-Słyszę Cię kochanie.- Ubrał się i wyszliśmy. Spóźnianie się to już u nas normalka... :
-Siemaneczko pszczoło, spóźniłaś się.
-Hej Lama. A o spóźnianie to pytaj tego o!- pokazałam na Mario
-No i co ty zrobiłeś- lamentował Philip
-Spóźniłem się- odpowiedział ironicznie
-No i teraz 15 minut krócej bd się kłócić
-Hahahahahah, padłam- powiedziałam z zacieszem do Lamy
Reszta śniadania minęła w miarę spokojnie, tak, w miarę. Lahm mnie rozśmiszał i prawie zadławiłam się posiłkiem. Potem poszliśmy na miasto, jak już wróciliśmy była 19.00 a mamy jedną łazienkę, więc na galę o 20.00 raczej się spóźnimy ;) Założyłam sukienkę i gladiatorki (patrz rozdział wcześniej) które kupiłam przed galą. Pomalowałam wcześniej paznokcie, potem rzęsy i czekałam na mojgo parnera:
-Mario! Długo?
-Spóźnianie to nasz znak rozpoznawczy, więc się nie denerwuj.- pocalował mnie, uśmichnął się i ustanął przed lustrem poprawiając włosy
-Dobra, już! Ślicznie wyglądasz. Idziemy?
-No okey.
Oczywiście Lama całą drogę jakieś dogryzki, w sumie daleko nie było z naszego 3 piętra na parter, tyle. Już się boję jak będę musiała pijanego Mario wciągac na samą górę. Hahah. Dowiedziałam się przy okazji, że Philip jednak sam idzie na galę. Tak sobie gadając zaszliśmy na dół, mało nam było trreningu, więc postanowiliśmy nie używać windy. Sala była wprost boska, udekorowane stoły pełno potraw. Kiedy skończyliśmy jeść. Puścili wolną piosenkę, Mario porwał mnie do tańca, prawie cały czas prawił mi komplementy, kiedy mieliśmy ochotę się pocaławać do akcji wkroczyła Lama:
-Odbijamy- wydarł mi się nad uchem
-Kiedys nie wytrzymam i ci przywalę- westchnęłam
Odskoczyliśmy od siebie i tańczyłam z Philipem, potem Mandzukiciem i innymi ziomkami z Bayernu. Potem porozmawiałam z dziewczynami i razem z Leną poszłyśmy do wc, poprawić makijaż, jak się okazało nie był on perfekcyjny. Zajęło nam to chyba z 15 min. Zaraz wróciłyśmy na galę, jakaś dziewczyna stała na przeciwko Mario, kiedy mnie zobaczyła uśmiechnęła się złowieszczo, to co potem zobaczyłam sprawiło, że miałam nogi jak z waty cała kipiałam wścielkłością. Momentalnie zaczęła go całować Mario oddawał pocałunki, po moich oczach spływały gorzkie łzy, potem chłopak odskoczył od niej i przywalił jej w twarz:
-A ja głupia myślałam, że coś z tego było- wydarłam się na niego- Dawaj klucze
-Bo było. Jest. I będzie! Kochanie zaczekaj- krzyczał za mną.
Nie słuchałam, biegłam przed siebie, po schodach na 3 piętro do NASZEGO wspólnego pokoju. Czemu mi to zrobił? Przypomniała mi się nasza rozmowa z przed tygodnia 'Ciekawe, z kim mam pokój?', 'Ja wiem...' 'Powiedz' 'Nie, to niespodzianka' 'Prooooszę...' 'Ze mną' 'SUPER' ? Dlaczego zawsze mnie to spotyka, całą drogę w mojej głowie dudniały te słowa, nie rozumiałam z czego wtedy się cieszyłam. To piłkarz, on może mieć każdą, na zawołanie. A ja nie... Nigdy nie będę miała tego jedynego. Myślałam sobie, mijając ludzi, chciałam być jaknajszybciej w pokoju, przykryć się ciepłą kołdrą i zapomnieć, o wszystkich, i wszystkim. Tymczasem dobiegłam do pokoju, otworzyłam drzwi, weszłam trzasnęłam nimi, rzuciłam klucze na łóżko Mario a sama położyłam się na swoim. Wtuliłam się w poduszkę i gożko płakałam. Nie mogłam zrozumieć czemu on mi to A może to ona? Nie! Jakby tego nie chciał, przerwałby te pocałunki. Te pytania przepełniały moją głowę, z zamyślen wyrwał mnie głos, myślałam wcześniej, że wkrótce mojego chłopaka...:
-Laura! Przepraszam- usiadł mi na łóżku, jak db słyszeć znów jego głos... Co ja gadam nie chcę być taka... łatwa, zależało mi na nim naprzepaścił tą szanse:
-Mario, wyjdź!
-Proszę wybacz mi, popatrz na mnie- odwróciłam się do niego, postanowiłam go wysłucahć, widziałam że po jego twarzy spłynęła łza- Daj mi się chociaż usprawiedliwić, proszę!
-Dobra, masz 3 minuty.
-Dzięki. Posłuchaj- złapałmnie za rękę- Ja jestem piłkarzem i mam tak, że jakies nachalne fanki, pakują się w moje życie udając moje dziewczyny...
-To też była fanka?- spytałam nieco mniej zła
-To akurat była moja była dziewczyna, która nie może zrozumieć, że już z nią zerwałem.
-Dlaczego?
-Bo była zołzą, leciała tylko na kase, wiem że ty taka nie jesteś.
-Ale Mario!- krzyknęłam
-Poczekaj ...- przerwał mi- Ty dla mnie znaczysz coś więcej niż przyjaciółka. Bo gdyby miał wybierać pomiędzy oddychaniem a wzynaniem ci miłości, wziąłbym ostatni oddech, aby powiedzieć Ci jak bardzo Cię kocham. Kocham Cię Laura. Rozumiesz?:
-Tak Mario, ja też Cie kocham.
-Przepraszam, ona zrobiła to celowo.- Zamknęłam mu usta w pocałunku.
On odwzajemniał pocałunki, najpierw usta potem szyja schodził coraz niżej;
-Kochanie? Jesteś gotowa?
-Nie wiem- odpowiedziałam niepenwnie
-Będę delikatny
-Dobrze
Mario rozpiął mi sukienkę, a ja jemu garnitur, tak zniakły wszystkie części naszej garderoby. Położył mnie na łóżku, na którym śpi, cały czas całując mnie, oddawał gorące podałunki na całym moim ciele, schodził coraz niżej. Potem to już każdy wie co się stało. Potem padliśmy zmęczeni na łóżku podłożyłam głowę na torsie Mario, on przykrył nas pościelą:
-Kocham Cię, wiesz?- spytał
-Ja też Cię kocham- wyszeptałam i zasnąłam na nim.
---------------------------------------
Powiało grozą tak wiem :) myślę, że się podobało :D Komentujcie plzzz ;**
No także ten, od razu mówię, że jestem zdrowa nic mnie niie boli :) Mam pomysła na next bloga :D co o tym myślicie? Pisać już czy skończyć tego i dopiero zacząć nn? Bo nwm czy wgl. ktos bd czytał :) Piszcie jak uważacie :)
Obudziłam się, Mario już nie spał. Ubrałam się szybko, ale oczywiście on musiał się guzdrać:
-Wyłaź z tej łazienki- pospieszałam go
-Aż tak ci się spieszy? Nie denewuj się- wyszedł w samych bokserkach i mnie przytulił
-A ty tak? Dalej ubierz się
-No już, już- nie puszczał mnie
-Mario! Mówię do ciebie!
-Słyszę Cię kochanie.- Ubrał się i wyszliśmy. Spóźnianie się to już u nas normalka... :
-Siemaneczko pszczoło, spóźniłaś się.
-Hej Lama. A o spóźnianie to pytaj tego o!- pokazałam na Mario
-No i co ty zrobiłeś- lamentował Philip
-Spóźniłem się- odpowiedział ironicznie
-No i teraz 15 minut krócej bd się kłócić
-Hahahahahah, padłam- powiedziałam z zacieszem do Lamy
Reszta śniadania minęła w miarę spokojnie, tak, w miarę. Lahm mnie rozśmiszał i prawie zadławiłam się posiłkiem. Potem poszliśmy na miasto, jak już wróciliśmy była 19.00 a mamy jedną łazienkę, więc na galę o 20.00 raczej się spóźnimy ;) Założyłam sukienkę i gladiatorki (patrz rozdział wcześniej) które kupiłam przed galą. Pomalowałam wcześniej paznokcie, potem rzęsy i czekałam na mojgo parnera:
-Mario! Długo?
-Spóźnianie to nasz znak rozpoznawczy, więc się nie denerwuj.- pocalował mnie, uśmichnął się i ustanął przed lustrem poprawiając włosy
-Dobra, już! Ślicznie wyglądasz. Idziemy?
-No okey.
Oczywiście Lama całą drogę jakieś dogryzki, w sumie daleko nie było z naszego 3 piętra na parter, tyle. Już się boję jak będę musiała pijanego Mario wciągac na samą górę. Hahah. Dowiedziałam się przy okazji, że Philip jednak sam idzie na galę. Tak sobie gadając zaszliśmy na dół, mało nam było trreningu, więc postanowiliśmy nie używać windy. Sala była wprost boska, udekorowane stoły pełno potraw. Kiedy skończyliśmy jeść. Puścili wolną piosenkę, Mario porwał mnie do tańca, prawie cały czas prawił mi komplementy, kiedy mieliśmy ochotę się pocaławać do akcji wkroczyła Lama:
-Odbijamy- wydarł mi się nad uchem
-Kiedys nie wytrzymam i ci przywalę- westchnęłam
Odskoczyliśmy od siebie i tańczyłam z Philipem, potem Mandzukiciem i innymi ziomkami z Bayernu. Potem porozmawiałam z dziewczynami i razem z Leną poszłyśmy do wc, poprawić makijaż, jak się okazało nie był on perfekcyjny. Zajęło nam to chyba z 15 min. Zaraz wróciłyśmy na galę, jakaś dziewczyna stała na przeciwko Mario, kiedy mnie zobaczyła uśmiechnęła się złowieszczo, to co potem zobaczyłam sprawiło, że miałam nogi jak z waty cała kipiałam wścielkłością. Momentalnie zaczęła go całować Mario oddawał pocałunki, po moich oczach spływały gorzkie łzy, potem chłopak odskoczył od niej i przywalił jej w twarz:
-A ja głupia myślałam, że coś z tego było- wydarłam się na niego- Dawaj klucze
-Bo było. Jest. I będzie! Kochanie zaczekaj- krzyczał za mną.
Nie słuchałam, biegłam przed siebie, po schodach na 3 piętro do NASZEGO wspólnego pokoju. Czemu mi to zrobił? Przypomniała mi się nasza rozmowa z przed tygodnia 'Ciekawe, z kim mam pokój?', 'Ja wiem...' 'Powiedz' 'Nie, to niespodzianka' 'Prooooszę...' 'Ze mną' 'SUPER' ? Dlaczego zawsze mnie to spotyka, całą drogę w mojej głowie dudniały te słowa, nie rozumiałam z czego wtedy się cieszyłam. To piłkarz, on może mieć każdą, na zawołanie. A ja nie... Nigdy nie będę miała tego jedynego. Myślałam sobie, mijając ludzi, chciałam być jaknajszybciej w pokoju, przykryć się ciepłą kołdrą i zapomnieć, o wszystkich, i wszystkim. Tymczasem dobiegłam do pokoju, otworzyłam drzwi, weszłam trzasnęłam nimi, rzuciłam klucze na łóżko Mario a sama położyłam się na swoim. Wtuliłam się w poduszkę i gożko płakałam. Nie mogłam zrozumieć czemu on mi to A może to ona? Nie! Jakby tego nie chciał, przerwałby te pocałunki. Te pytania przepełniały moją głowę, z zamyślen wyrwał mnie głos, myślałam wcześniej, że wkrótce mojego chłopaka...:
-Laura! Przepraszam- usiadł mi na łóżku, jak db słyszeć znów jego głos... Co ja gadam nie chcę być taka... łatwa, zależało mi na nim naprzepaścił tą szanse:
-Mario, wyjdź!
-Proszę wybacz mi, popatrz na mnie- odwróciłam się do niego, postanowiłam go wysłucahć, widziałam że po jego twarzy spłynęła łza- Daj mi się chociaż usprawiedliwić, proszę!
-Dobra, masz 3 minuty.
-Dzięki. Posłuchaj- złapałmnie za rękę- Ja jestem piłkarzem i mam tak, że jakies nachalne fanki, pakują się w moje życie udając moje dziewczyny...
-To też była fanka?- spytałam nieco mniej zła
-To akurat była moja była dziewczyna, która nie może zrozumieć, że już z nią zerwałem.
-Dlaczego?
-Bo była zołzą, leciała tylko na kase, wiem że ty taka nie jesteś.
-Ale Mario!- krzyknęłam
-Poczekaj ...- przerwał mi- Ty dla mnie znaczysz coś więcej niż przyjaciółka. Bo gdyby miał wybierać pomiędzy oddychaniem a wzynaniem ci miłości, wziąłbym ostatni oddech, aby powiedzieć Ci jak bardzo Cię kocham. Kocham Cię Laura. Rozumiesz?:
-Tak Mario, ja też Cie kocham.
-Przepraszam, ona zrobiła to celowo.- Zamknęłam mu usta w pocałunku.
On odwzajemniał pocałunki, najpierw usta potem szyja schodził coraz niżej;
-Kochanie? Jesteś gotowa?
-Nie wiem- odpowiedziałam niepenwnie
-Będę delikatny
-Dobrze
Mario rozpiął mi sukienkę, a ja jemu garnitur, tak zniakły wszystkie części naszej garderoby. Położył mnie na łóżku, na którym śpi, cały czas całując mnie, oddawał gorące podałunki na całym moim ciele, schodził coraz niżej. Potem to już każdy wie co się stało. Potem padliśmy zmęczeni na łóżku podłożyłam głowę na torsie Mario, on przykrył nas pościelą:
-Kocham Cię, wiesz?- spytał
-Ja też Cię kocham- wyszeptałam i zasnąłam na nim.
---------------------------------------
Powiało grozą tak wiem :) myślę, że się podobało :D Komentujcie plzzz ;**
No także ten, od razu mówię, że jestem zdrowa nic mnie niie boli :) Mam pomysła na next bloga :D co o tym myślicie? Pisać już czy skończyć tego i dopiero zacząć nn? Bo nwm czy wgl. ktos bd czytał :) Piszcie jak uważacie :)
piątek, 23 sierpnia 2013
3- 'A ja będę wiedział, że przyjaźnisz się ze mną bo naprawde mnie lubisz...'
*Mario*
Laura strasznie mie się spodobała, nie mogłem oderwać od niej oczu, była piekna i ... pewnie młoda. Chciałabym, żeby zaiskrzyło... W tym czasie kiedy ich trener coś gadał cały czas o niej myślałem:
-Mario?- wyrwała mnie z zamyśleń - Idziemy?
-Ok już biegnę- dogoniłem ją
Doszliśmy do pokoju, były tam 2 łóżka, jedno dwuosobowe i jedno jednoobobowe:
-Gdzie śpisz? -spytała
-Przy tobie- wypaliłem
-Co? Zrzuce Cię - uśmiechnęła się bosko
-Przeżyję
-No nie wiem- zamyśliła się- Dobra, mogę na jednoosobowym?
-Pewnie -
Chwilę porozmawialismy dowidując się wiecej o sobie, Laura rozpakowała się, no i przyszli chłopaki:
-Siemka, Lama! Tak? Dobrze pamiętam? -powiedziała ze śmiechem
-Powiedzmy -uśmiechnął się Philip- Ja ci obiecuję, też będziesz miała pseudo
-Aaaaa!!! Już się boję. A no i Mandzu! Siemka :)
-Hej - usmiechnął się Mandzukic
-Widzę, że z Lamem już się zaprzyjaźniliście?- stwierdziłem
-Powiedzmy- wybuchnęli smiechem i Laura spadła na podłoge
-Hahahhahahah!!!
-Czego się śmiejesz Lamoooo?
-Ja ? Nic... Ałłłłłłł! -zrzuciła go z łóżka
-No to jesteśmy kwita :)
Reszte dnia spędziliśmy w pokoju na przekomarzaniu się z Lamą. Potem poszliśmy na kolecję i zasnęliśmy.
*Rano-Laura*
Obudziłam się i spojrzałam na Mario, jeszcze spał więc po cichu wyszłam z łóżka, aby go nie budzić, nie udało się:
-Hej Laura- Objął mnie w talii
-Hej, wiesz, że bosko wyglądasz jak śpisz?
-Teraz już wiem- pocałował mnie w polik
-Dosyć tych czułości, trzeba się ogarnąć i idziemy na śniadanie.
-Nieee- przeciągnał się Mario
-Taaaaaakk! -przytuliłam go
Ubrałam bluzkę i szorty. Następnie pociągnęłam rzęsy tuszem i zeszliśmy na śniadanie. Oczywiście musieliśmy się spóźnić. Wszyscy już dawno jedli oprócz nas:
-Hej Lamoooo!
-Siem Pszczoło
-Co? Achaaa -przypomniało mi się jaką bluzkę dziś założyłam..
-Mówiłem, że prędzej czy później i tak znajdę Ci pseudo -zaśmiał się Lahm
Potem przywitałam się z Mandzu, Leną i dziewczynami z drużyny. Potem przyszedł trener i oznajmił, że dzisiaj treningu nie będzie, bo mamy się obkupić na galę. Na fakt za mecz dostałyśmy trochę kasy.... Mario, Mandzu i Lama oczzywiście poszli za mną, oni znali miasto, ja nie. Jeszcze nie. Doszliśmy do pobiliskiego centrum handlowego:
-Tu jest bosko- znajmił Mario
-I pewnie drogo....-opowiedziałam
-A co ci potrzebne?
-No... sukienka i buty, chyba nic więcej się nie przyda, ciepło jest...
-No to ja ci kupie buty, a ty sukienkę.
-Nie! Nie będziesz na mnie kasy wydawał, ludzie pomyślą, że przyjaźnie się z tb dla pieniędzy.
-A ja będę wiedział, że przyjaźnisz się ze mną bo napradę mnie lubisz. Zresztą tamto to nie było pytanie, tylko Ci oznajmiłem.-powiedział Goetze stanowczo
-Dzięki-przytuliłam piłkarza
Ruszyłam szzukać sukieniek, wiele modeli i kolorów mi się podobało, jednak zdecydowałam przymieżyć tę. Była wprost idealna, zresztą Mario też się spodobała. Kupiłam ją i szukałam butów. Myślalam o czarnych szpilkach lub koturnach. Te były boskie, kupiłam je. Mario dopasował koszulę do mojej sukienki, bo na galę mieliśmy pójść razem, poprosił żebym poszła z nim jako przyjaciółko-partnerka, i wrocilismy do domu.
*W domu- Laura*
Wróciliśmy z zakupów, przygotowaliśmy rzeczy na jutrzeszą galę. I pomyślić, zabawiłyśmy w niemczech już ponad tydzień! Poznałam lepiej Mario, jest naprawde cudownym człowiekiem, Taki otwarty, miły i opiekuńczy. Chciałabym takiego chłopaka:
-O czym tak myślisz?- z zamyśleń wyrwał mnie głos Mario
-A wiesz... O tobie...
-I co wymyśliłaś?- spytał z boskim uśmechem przytulając się
-Jesteś bardzo miły, opiekuńczy... i podoba mi się to...
-A mi ty się podobasz- pocałował mnie
-Na prawde?- nie odpowiedział tylko zamknął mi usta swoimi. Było tak cudownie:
-Teraz wierzysz?- usmiechnął się
-Jak najbardziej- przytuliłam się do niego. Oczywiście chwilę, którą chciałam żeby trwała wiecznie przerwała Lama:
-A ciebie to nikt nie nauczył pukać?- Powiedziałam z zacieszem
-Mama próbowała...- tłumaczył Lahm
-I jej nie wyszło- dokończył Mandzu, na co my wybuchnęlismy śmiechem:
-I jak przygotowani do gali?- spytał Mario
-Prawie, z kim idziecie?- w odpowiedzi Mandzukić
-Ja z Laurą- Mario
-Ja z Leną- pochwalił się Chorwat
-Uuuuuuuu!!!- zawyliśmy
-No co? A ty Lahm? Z kim idziesz?
-Ja? Sam.
-Przecież tyle dziewczyn z mojej drużyny nie ma pary...
-Oj, no zobaczę....
Na takiego typu bezsensownych rozmowach zeszedł nam cały dzień, wprost nie mogę doczekać się tej gali, może tam uczucie do Mario trochę wzrośnie? Zobaczymy...
----------------------------------
Jest 3 :) Dziękuję za 2 komentarze <3 I proszę jeśli wam się podoba polecajcie mnie. Duzo łatwiej jest mi pisać wiedząc, że mam dla kogo :)
Dzisiaj BvB zmierzy się z Werderem Brema, oglądacie? =)
Pozdro <3 ;)
------------------------------------------
Może jakieś cudo to nie jest ale od w nn będzie się działo :) Obiecuję i pozdrawiam ;)
CZYTASZ? --------> KOMENTUJ
Laura strasznie mie się spodobała, nie mogłem oderwać od niej oczu, była piekna i ... pewnie młoda. Chciałabym, żeby zaiskrzyło... W tym czasie kiedy ich trener coś gadał cały czas o niej myślałem:
-Mario?- wyrwała mnie z zamyśleń - Idziemy?
-Ok już biegnę- dogoniłem ją
Doszliśmy do pokoju, były tam 2 łóżka, jedno dwuosobowe i jedno jednoobobowe:
-Gdzie śpisz? -spytała
-Przy tobie- wypaliłem
-Co? Zrzuce Cię - uśmiechnęła się bosko
-Przeżyję
-No nie wiem- zamyśliła się- Dobra, mogę na jednoosobowym?
-Pewnie -
Chwilę porozmawialismy dowidując się wiecej o sobie, Laura rozpakowała się, no i przyszli chłopaki:
-Siemka, Lama! Tak? Dobrze pamiętam? -powiedziała ze śmiechem
-Powiedzmy -uśmiechnął się Philip- Ja ci obiecuję, też będziesz miała pseudo
-Aaaaa!!! Już się boję. A no i Mandzu! Siemka :)
-Hej - usmiechnął się Mandzukic
-Widzę, że z Lamem już się zaprzyjaźniliście?- stwierdziłem
-Powiedzmy- wybuchnęli smiechem i Laura spadła na podłoge
-Hahahhahahah!!!
-Czego się śmiejesz Lamoooo?
-Ja ? Nic... Ałłłłłłł! -zrzuciła go z łóżka
-No to jesteśmy kwita :)
Reszte dnia spędziliśmy w pokoju na przekomarzaniu się z Lamą. Potem poszliśmy na kolecję i zasnęliśmy.
*Rano-Laura*
Obudziłam się i spojrzałam na Mario, jeszcze spał więc po cichu wyszłam z łóżka, aby go nie budzić, nie udało się:
-Hej Laura- Objął mnie w talii
-Hej, wiesz, że bosko wyglądasz jak śpisz?
-Teraz już wiem- pocałował mnie w polik
-Dosyć tych czułości, trzeba się ogarnąć i idziemy na śniadanie.
-Nieee- przeciągnał się Mario
-Taaaaaakk! -przytuliłam go
Ubrałam bluzkę i szorty. Następnie pociągnęłam rzęsy tuszem i zeszliśmy na śniadanie. Oczywiście musieliśmy się spóźnić. Wszyscy już dawno jedli oprócz nas:
-Hej Lamoooo!
-Siem Pszczoło
-Co? Achaaa -przypomniało mi się jaką bluzkę dziś założyłam..
-Mówiłem, że prędzej czy później i tak znajdę Ci pseudo -zaśmiał się Lahm
Potem przywitałam się z Mandzu, Leną i dziewczynami z drużyny. Potem przyszedł trener i oznajmił, że dzisiaj treningu nie będzie, bo mamy się obkupić na galę. Na fakt za mecz dostałyśmy trochę kasy.... Mario, Mandzu i Lama oczzywiście poszli za mną, oni znali miasto, ja nie. Jeszcze nie. Doszliśmy do pobiliskiego centrum handlowego:
-Tu jest bosko- znajmił Mario
-I pewnie drogo....-opowiedziałam
-A co ci potrzebne?
-No... sukienka i buty, chyba nic więcej się nie przyda, ciepło jest...
-No to ja ci kupie buty, a ty sukienkę.
-Nie! Nie będziesz na mnie kasy wydawał, ludzie pomyślą, że przyjaźnie się z tb dla pieniędzy.
-A ja będę wiedział, że przyjaźnisz się ze mną bo napradę mnie lubisz. Zresztą tamto to nie było pytanie, tylko Ci oznajmiłem.-powiedział Goetze stanowczo
-Dzięki-przytuliłam piłkarza
Ruszyłam szzukać sukieniek, wiele modeli i kolorów mi się podobało, jednak zdecydowałam przymieżyć tę. Była wprost idealna, zresztą Mario też się spodobała. Kupiłam ją i szukałam butów. Myślalam o czarnych szpilkach lub koturnach. Te były boskie, kupiłam je. Mario dopasował koszulę do mojej sukienki, bo na galę mieliśmy pójść razem, poprosił żebym poszła z nim jako przyjaciółko-partnerka, i wrocilismy do domu.
*W domu- Laura*
Wróciliśmy z zakupów, przygotowaliśmy rzeczy na jutrzeszą galę. I pomyślić, zabawiłyśmy w niemczech już ponad tydzień! Poznałam lepiej Mario, jest naprawde cudownym człowiekiem, Taki otwarty, miły i opiekuńczy. Chciałabym takiego chłopaka:
-O czym tak myślisz?- z zamyśleń wyrwał mnie głos Mario
-A wiesz... O tobie...
-I co wymyśliłaś?- spytał z boskim uśmechem przytulając się
-Jesteś bardzo miły, opiekuńczy... i podoba mi się to...
-A mi ty się podobasz- pocałował mnie
-Na prawde?- nie odpowiedział tylko zamknął mi usta swoimi. Było tak cudownie:
-Teraz wierzysz?- usmiechnął się
-Jak najbardziej- przytuliłam się do niego. Oczywiście chwilę, którą chciałam żeby trwała wiecznie przerwała Lama:
-A ciebie to nikt nie nauczył pukać?- Powiedziałam z zacieszem
-Mama próbowała...- tłumaczył Lahm
-I jej nie wyszło- dokończył Mandzu, na co my wybuchnęlismy śmiechem:
-I jak przygotowani do gali?- spytał Mario
-Prawie, z kim idziecie?- w odpowiedzi Mandzukić
-Ja z Laurą- Mario
-Ja z Leną- pochwalił się Chorwat
-Uuuuuuuu!!!- zawyliśmy
-No co? A ty Lahm? Z kim idziesz?
-Ja? Sam.
-Przecież tyle dziewczyn z mojej drużyny nie ma pary...
-Oj, no zobaczę....
Na takiego typu bezsensownych rozmowach zeszedł nam cały dzień, wprost nie mogę doczekać się tej gali, może tam uczucie do Mario trochę wzrośnie? Zobaczymy...
----------------------------------
Jest 3 :) Dziękuję za 2 komentarze <3 I proszę jeśli wam się podoba polecajcie mnie. Duzo łatwiej jest mi pisać wiedząc, że mam dla kogo :)
Dzisiaj BvB zmierzy się z Werderem Brema, oglądacie? =)
Pozdro <3 ;)
------------------------------------------
Może jakieś cudo to nie jest ale od w nn będzie się działo :) Obiecuję i pozdrawiam ;)
CZYTASZ? --------> KOMENTUJ
czwartek, 22 sierpnia 2013
2- 'Bo tylko Polki potrafią strzelić gola w ostatniej minucie meczu...'
*Laura*
-Ale, ale jak to? Trenerze!
-No tak to. To są mistrzostwa Europy!
-Co?-piszczałyśmy jak głupie
-No teraz macie jeden mecz u nas i reszta w Niemczech i Czechach.
-Kochamy pana!
-Ej. to przecież wasza zasługa!
Reszta dni to byly przygotowania do mistrzostw, no nie wierzę nadal że tak daleko zaszłyśmy! Strasznie się cieszę. Zbliżały się mecze, dwa w tygodniu, wygrywałyśmy każdy nie wiem do tej pory jakim cudem. Ale wiedziałyśmy, że im dalej dochodzimy, tym trudniejszych mamy przeciwików. Czyli, że nasza droge już się powoli kończy...
Półfinał i finał miały odbyć się na Alianz Arenie w Monachium. Przyleciałysmy z Czech, wczoraj prosto na mecz. Po meczu miałyśmy sie zameldować w pobliskim hotelu. Trening zleciał jak zwykle w miłej atmoswerze i z pozytywnym nastawieniem. Nasze motto brzmiało tak : DZIŚ NIE WAŻNE CO SIĘ STANIE! NAJWAŻNIEJSZE ZAANGAZOWANIE! Mecze pucharu Europy rozgrywane były już normalnie po 45 minut. Miałyśmy dużo więcej wysiłku, ale robiłyśmy to wszystko dla pasji.
15 minut temu skończyłyśmy przedmeczowy trening. Mecz z Hiszpankami nie wróżył nam nic dobrego. Czułyśmy że to będzie już koniec, po pierwszej połowie przegrywałyśmy 2:0. Chciałyśmy winik naprawić jednak nie miałyśmy pomysłu jak.Trener bardzo nas motywował, jednak wiedziałyśmy że nic na siłę. Jednak wzięłyśmy sprawę w swoje ręce i udało nam się odpowiedzieć 2golami. Czas leciał niubłagalnie, Hiszpanki grały bardzo czysto, ale ja znalazłam jeden pomysł. Jedna z naszej drużyny podała mi piłkę. Szybko przedłużyłam podanie do Leny, ta nie miał już trudnego zadania. Bramkarka nie wyczuła naszych zamiarów i nie zdążyła się podnieść, kiedy w tym czasie moja przyjaciółka strzliła gola. Na trybunach krzyczeli:
-POLSKA, BIAŁO-CZERWONI! -udało się, gwizdek sędziego, kończący spotkanie.
-Bo tylko Polki potrafią strzelić gola w ostatniej minucie meczu! Brawo dziewczyny! -powiedział uradowany trener.
Teraz czekałyśmy jeszcze na spotkanie Niemcy vs. Portugalia. Miałyśmy zagrać z wygranym spotkania. Postanowiłysmy pójść. Jak przeczuwałyśmy Niemki wygrały i to z nimi zmierzymy się w finale. Po meczu dostałyśmy wynagrodzenia 200 euro za półfinał, i w nagrodę trener użądża nam galę, razem z piłkarzami... Bawarskiej drużyny! Teraz idziemy się zameldować w hotelu, z tego co wiem bd mieszkały z kimś kto ma zajęty pokój 3osobowy. Kiedy wyjmowałam walizki z autobusu, zaczepił mnie jakiś chłopak:
-Hej śliczna, Jestem Mario- podał mi rękę
-Miło mi, Laura-przedstawiłam się, to był mój idol Goetze *_*
-Daj, nie będziesz dźwigała.
-Poradzę sobie.
-Nie, nie poradzisz, daj -Rozkazał i nieziemsko się uśmiechnął
Poznałam jeszcze dwóch jego kolegów :Mario Mandzukic' ia i Philipa Lamę czy Lama? Nie wiem :) :
-Ciekawe, z kim mam pokój- spytałam
-Ja wiem
-Powiedz... -prooooszę -Zrobiłam maślane oczka
-Nie! To niespodzianka!
-Oj, Mario- objął mnie w talii
-Co?
-Proooszę.
-Ale dasz całusa!
-Okey
-....ze mną
-Super!- powiedziałam i cmoknęłam piłkarza w policzek.
-----------------------------------------------
Jak się podoba? Oceniajcie, ewentualnie piszcie, co się nie podoba... Zwrócę na błedy uwagę. Bardzo was proszę o kom. Dla Was to chwila a dla mnie duża motywacja, przynajmniej wiem, że ktoś czyta. Pozdrawiam ;)
-Ale, ale jak to? Trenerze!
-No tak to. To są mistrzostwa Europy!
-Co?-piszczałyśmy jak głupie
-No teraz macie jeden mecz u nas i reszta w Niemczech i Czechach.
-Kochamy pana!
-Ej. to przecież wasza zasługa!
Reszta dni to byly przygotowania do mistrzostw, no nie wierzę nadal że tak daleko zaszłyśmy! Strasznie się cieszę. Zbliżały się mecze, dwa w tygodniu, wygrywałyśmy każdy nie wiem do tej pory jakim cudem. Ale wiedziałyśmy, że im dalej dochodzimy, tym trudniejszych mamy przeciwików. Czyli, że nasza droge już się powoli kończy...
Półfinał i finał miały odbyć się na Alianz Arenie w Monachium. Przyleciałysmy z Czech, wczoraj prosto na mecz. Po meczu miałyśmy sie zameldować w pobliskim hotelu. Trening zleciał jak zwykle w miłej atmoswerze i z pozytywnym nastawieniem. Nasze motto brzmiało tak : DZIŚ NIE WAŻNE CO SIĘ STANIE! NAJWAŻNIEJSZE ZAANGAZOWANIE! Mecze pucharu Europy rozgrywane były już normalnie po 45 minut. Miałyśmy dużo więcej wysiłku, ale robiłyśmy to wszystko dla pasji.
15 minut temu skończyłyśmy przedmeczowy trening. Mecz z Hiszpankami nie wróżył nam nic dobrego. Czułyśmy że to będzie już koniec, po pierwszej połowie przegrywałyśmy 2:0. Chciałyśmy winik naprawić jednak nie miałyśmy pomysłu jak.Trener bardzo nas motywował, jednak wiedziałyśmy że nic na siłę. Jednak wzięłyśmy sprawę w swoje ręce i udało nam się odpowiedzieć 2golami. Czas leciał niubłagalnie, Hiszpanki grały bardzo czysto, ale ja znalazłam jeden pomysł. Jedna z naszej drużyny podała mi piłkę. Szybko przedłużyłam podanie do Leny, ta nie miał już trudnego zadania. Bramkarka nie wyczuła naszych zamiarów i nie zdążyła się podnieść, kiedy w tym czasie moja przyjaciółka strzliła gola. Na trybunach krzyczeli:
-POLSKA, BIAŁO-CZERWONI! -udało się, gwizdek sędziego, kończący spotkanie.
-Bo tylko Polki potrafią strzelić gola w ostatniej minucie meczu! Brawo dziewczyny! -powiedział uradowany trener.
Teraz czekałyśmy jeszcze na spotkanie Niemcy vs. Portugalia. Miałyśmy zagrać z wygranym spotkania. Postanowiłysmy pójść. Jak przeczuwałyśmy Niemki wygrały i to z nimi zmierzymy się w finale. Po meczu dostałyśmy wynagrodzenia 200 euro za półfinał, i w nagrodę trener użądża nam galę, razem z piłkarzami... Bawarskiej drużyny! Teraz idziemy się zameldować w hotelu, z tego co wiem bd mieszkały z kimś kto ma zajęty pokój 3osobowy. Kiedy wyjmowałam walizki z autobusu, zaczepił mnie jakiś chłopak:
-Hej śliczna, Jestem Mario- podał mi rękę
-Miło mi, Laura-przedstawiłam się, to był mój idol Goetze *_*
-Daj, nie będziesz dźwigała.
-Poradzę sobie.
-Nie, nie poradzisz, daj -Rozkazał i nieziemsko się uśmiechnął
Poznałam jeszcze dwóch jego kolegów :Mario Mandzukic' ia i Philipa Lamę czy Lama? Nie wiem :) :
-Ciekawe, z kim mam pokój- spytałam
-Ja wiem
-Powiedz... -prooooszę -Zrobiłam maślane oczka
-Nie! To niespodzianka!
-Oj, Mario- objął mnie w talii
-Co?
-Proooszę.
-Ale dasz całusa!
-Okey
-....ze mną
-Super!- powiedziałam i cmoknęłam piłkarza w policzek.
-----------------------------------------------
Jak się podoba? Oceniajcie, ewentualnie piszcie, co się nie podoba... Zwrócę na błedy uwagę. Bardzo was proszę o kom. Dla Was to chwila a dla mnie duża motywacja, przynajmniej wiem, że ktoś czyta. Pozdrawiam ;)
środa, 21 sierpnia 2013
1 -'To nie był puchar Polski...'
*Laura*
Wczorajsza wiadomość strasznie mnie uskrzydliła, chodziłam cały czas uśmiechnięta, a przyczyną było to, że teraz tylko piłka będzie się liczyła. Nie mogę teraz nikogo zawieźć. Dam z siebie wszystko, i jeszcze więcej.
Dzisiaj po lekcjach miał odbyć się trening, mało czasu do przygotowań przed pierwszym meczem... Tylko dwa dni, zaczynając od pojutrze, przz cały tydzień gramy z drużynami z naszego województwa. Wierzę w naszą drużynę, choć nie jesteśmy z liceum sportowego, na piłce się znamy :)
Zaczął się trening ostatni przed meczem. Starałam skupić się na piłce i potrenować, potem zebrałam dziewczyny i jako kapitan wyjaśniałam im jeszcze niektóre rzeczy:
-A więc tak, musimy zacząć szybkim pressningiem i pamiętajcie musicie być na maxa skoncentrowane. Jak wiecie ja gram szybką piłkę, ale postaram się do was dostsować. ok?
-Tak, kapitanie -uśmiechnęły się dziewczyny
Na orlika przyszło dużo osób zarówno z naszej szkoły jak i drużyny przeciwnej, nie grałyśmy jak normalnie dwa razy po 45minut ale 30. Starałyśmy się od pierwszych minut, jednak cały czas bez gola... no ale w 54 minucie dośrdkowała Lena ja wślizgiem zdobyłam gola!! Wkońcu! Potem dziewczyny z drużyny przeciwnej straciły wiarę w siebie, my natomiast wykorzystałymy ich niemoc i zdobyłyśmy jeszce dwie bramki, tym razem Martyna i Lena.
Po meczu pogratulowałyśmy, otrzymałyśmy także podziękowania od trenera.
Następne dni przebiegały podobie trening, mecz, i tak cały czas. Pochwalę się, że wszstkie mecz (jak do tej pory) wygrałyśmy :). Potem rejon i Polska. Na ten tydzień były zaplanowane mecze z rejonu (wygrany z wygranym). Podeszlyśmy do meczu ze skupieniem i rozgromiłyśmy licealistki ze sportowego 5:1. Uff teraz mecz 2 najlepszych drużyn z ... POLSKI! :
-Dziewczyny, pamiętajcie! Rozciągać i iść za ciosem. Do przodu. Tak! Taraz przelobuj! O tak, pięknie!- krzyczał trener, widać jaką wiarę w nas pokładał. W sumie dla nas to również był ważny mecz.
Kończyliśmy trening przed meczowy. Graliśmy na PGE Arenie w Gdańsku! *_* boski stadion, pierwszy raz na takim byłam. Zeszłyśmy szybko do szatni przebrać się. Ja i kapitan przeciwniczek podeszłyśmy do sędziego i piłkę wylosowały przeciwniczki. Grałyśmy nienajgorzej, ale straciłyśmy bramkę. Do sztni schodziłyśmy trochę przygnębine. Trener patrząc na naszą gre, satrał się poprawić nasze błędy. Nasz plan był taki: wyjść na boisko, zacząć szybkim pressingiem, przeprowdzic szybką akcję na połowie rywala i zdobyć gola. Oczywiście od razu nie wychodziło nam to perfekcyjnie, ale do 3próbach i motywacjach trenera, ruszyłyśmy z tą piłką do pszodu. Jedna koleżnaka z dużyny wyłożyła mi piłkę ja wbiegłam prawie sam na sam z bramkarzem już miałam strzelać, kiedy zobaczyłam, że Lena jest z drugiej strony niekryta. Szybko przekazałam pilkę koleżance, która piłkę wkopnęła do bramki i GOLLLL ! Nasz trener skakał z radości, my też! Udało się. Teraz kilka szybkich akcji i jesteśmy w polu karym przeciwnika. Biegłam z piłką, jak oszalała prawą stroną boiska myślałam, że się nie zatrzymam... Zatrzymałam się na nodze rywalki. Gwizdek sędziego! Karny! 59minuta. Podchodzę do piłki GOL! Jest przewaga. Sędzia dolicza minutę gry. Ale wynik pozostaje bez zmian! Wygrywamy mistrzostwa Polski. Schodzimy do szatni gdzie czeka na nas trener:
-Brawo dziewczyny! Tylko zapomniałem wam coś istotengo powiedzieć...
-Że co? -pytałyśmy
-To nie był puchar polski
-Jak to? -posmutniałyśmy...
-----------------------------------
1 oddaję w wasze ręce. Proszę o komentarze ;)
Wczorajsza wiadomość strasznie mnie uskrzydliła, chodziłam cały czas uśmiechnięta, a przyczyną było to, że teraz tylko piłka będzie się liczyła. Nie mogę teraz nikogo zawieźć. Dam z siebie wszystko, i jeszcze więcej.
Dzisiaj po lekcjach miał odbyć się trening, mało czasu do przygotowań przed pierwszym meczem... Tylko dwa dni, zaczynając od pojutrze, przz cały tydzień gramy z drużynami z naszego województwa. Wierzę w naszą drużynę, choć nie jesteśmy z liceum sportowego, na piłce się znamy :)
Zaczął się trening ostatni przed meczem. Starałam skupić się na piłce i potrenować, potem zebrałam dziewczyny i jako kapitan wyjaśniałam im jeszcze niektóre rzeczy:
-A więc tak, musimy zacząć szybkim pressningiem i pamiętajcie musicie być na maxa skoncentrowane. Jak wiecie ja gram szybką piłkę, ale postaram się do was dostsować. ok?
-Tak, kapitanie -uśmiechnęły się dziewczyny
Na orlika przyszło dużo osób zarówno z naszej szkoły jak i drużyny przeciwnej, nie grałyśmy jak normalnie dwa razy po 45minut ale 30. Starałyśmy się od pierwszych minut, jednak cały czas bez gola... no ale w 54 minucie dośrdkowała Lena ja wślizgiem zdobyłam gola!! Wkońcu! Potem dziewczyny z drużyny przeciwnej straciły wiarę w siebie, my natomiast wykorzystałymy ich niemoc i zdobyłyśmy jeszce dwie bramki, tym razem Martyna i Lena.
Po meczu pogratulowałyśmy, otrzymałyśmy także podziękowania od trenera.
Następne dni przebiegały podobie trening, mecz, i tak cały czas. Pochwalę się, że wszstkie mecz (jak do tej pory) wygrałyśmy :). Potem rejon i Polska. Na ten tydzień były zaplanowane mecze z rejonu (wygrany z wygranym). Podeszlyśmy do meczu ze skupieniem i rozgromiłyśmy licealistki ze sportowego 5:1. Uff teraz mecz 2 najlepszych drużyn z ... POLSKI! :
-Dziewczyny, pamiętajcie! Rozciągać i iść za ciosem. Do przodu. Tak! Taraz przelobuj! O tak, pięknie!- krzyczał trener, widać jaką wiarę w nas pokładał. W sumie dla nas to również był ważny mecz.
Kończyliśmy trening przed meczowy. Graliśmy na PGE Arenie w Gdańsku! *_* boski stadion, pierwszy raz na takim byłam. Zeszłyśmy szybko do szatni przebrać się. Ja i kapitan przeciwniczek podeszłyśmy do sędziego i piłkę wylosowały przeciwniczki. Grałyśmy nienajgorzej, ale straciłyśmy bramkę. Do sztni schodziłyśmy trochę przygnębine. Trener patrząc na naszą gre, satrał się poprawić nasze błędy. Nasz plan był taki: wyjść na boisko, zacząć szybkim pressingiem, przeprowdzic szybką akcję na połowie rywala i zdobyć gola. Oczywiście od razu nie wychodziło nam to perfekcyjnie, ale do 3próbach i motywacjach trenera, ruszyłyśmy z tą piłką do pszodu. Jedna koleżnaka z dużyny wyłożyła mi piłkę ja wbiegłam prawie sam na sam z bramkarzem już miałam strzelać, kiedy zobaczyłam, że Lena jest z drugiej strony niekryta. Szybko przekazałam pilkę koleżance, która piłkę wkopnęła do bramki i GOLLLL ! Nasz trener skakał z radości, my też! Udało się. Teraz kilka szybkich akcji i jesteśmy w polu karym przeciwnika. Biegłam z piłką, jak oszalała prawą stroną boiska myślałam, że się nie zatrzymam... Zatrzymałam się na nodze rywalki. Gwizdek sędziego! Karny! 59minuta. Podchodzę do piłki GOL! Jest przewaga. Sędzia dolicza minutę gry. Ale wynik pozostaje bez zmian! Wygrywamy mistrzostwa Polski. Schodzimy do szatni gdzie czeka na nas trener:
-Brawo dziewczyny! Tylko zapomniałem wam coś istotengo powiedzieć...
-Że co? -pytałyśmy
-To nie był puchar polski
-Jak to? -posmutniałyśmy...
-----------------------------------
1 oddaję w wasze ręce. Proszę o komentarze ;)
wtorek, 20 sierpnia 2013
Prolog
*Laura*
Kolejny taki sam- monotonny dzień w liceum... Lekcje nudne, docinki chłopaków, a chyba najbardziej przypominają mi Huberta. Tak strasznie się cieszę, że nie zdał! Pewnie też poszedł by do Ogólnokształcącego, tylko po to aby mnie denerwować... Chociaż to, że nie zdał wcale nie zmienia faktów, że mnie nie wyśmiewa... Kiedy wracam do internatu, przechodze obok tego gimnazjum... Zazwyczaj kończą tak lekcje, wtedy kiedy my (fuck)... I się zaczyna. Taraz mamy na szczęście wf! Ufff <3
Weszliśmy na boisko, zbiórka i te formalności:
-Mam dla was informacje. -Spojrzałyśmy po sb zdezoriętowane -Jesteśmy zaproszeni do mistrzostw Polski licealistek w ...
-Piłke? -dokończyłyśmy piszcząc
-Tak! Dzisiaj się wam przyjże i wystawie skład, wybierzemy kapitana...
-Dobrze- no w końcu postawił mnie na nogi, poczułam się o niebo lepiej.
Dawałam z siebie wszystko, już nie liczył się Hubert, to co powiedzą chłopcy, to, że rodzina bd miała mi za złe, liczyło się to najblizsze spotkanie, do którego trzeba sie było na maxa przygotować. Lekcja wf -u powoli dobiegała końca, trener, a za razem wuefista zebrał nas i ogłosił:
-Lakowska, Krysiakowska .... -wymienił jeszcze 9 dziewczyn
-Tak? -odpowiedzialyśmy chórem
-W wyjściowej jedenstce na mecz. Teraz jeszce kapitan
-Laura!- Krzyknęły dziewczyny
-Ja?- spytałam niepewnie
-Oj, dziewczyno, przecież nikt inny nie poprowadzi nas do wygranej lepiej, niż ty.
-No nie wiem- zamyśliłam się...
-Ale my wiemy -Zaśmiały się dziewczyny -Ona! -krzyknęły do trenera, który przystał na ich propozycję.
No i takim cudem zostałam kapitanem naszej drużyny, byłam mile zaskoczona, nastawieniem dziewczyn, żadko ktosmnie doceniał, czułam się wprost wspaniale.
--------------------
Prolog dla was :D Pozdrawiam
Kolejny taki sam- monotonny dzień w liceum... Lekcje nudne, docinki chłopaków, a chyba najbardziej przypominają mi Huberta. Tak strasznie się cieszę, że nie zdał! Pewnie też poszedł by do Ogólnokształcącego, tylko po to aby mnie denerwować... Chociaż to, że nie zdał wcale nie zmienia faktów, że mnie nie wyśmiewa... Kiedy wracam do internatu, przechodze obok tego gimnazjum... Zazwyczaj kończą tak lekcje, wtedy kiedy my (fuck)... I się zaczyna. Taraz mamy na szczęście wf! Ufff <3
Weszliśmy na boisko, zbiórka i te formalności:
-Mam dla was informacje. -Spojrzałyśmy po sb zdezoriętowane -Jesteśmy zaproszeni do mistrzostw Polski licealistek w ...
-Piłke? -dokończyłyśmy piszcząc
-Tak! Dzisiaj się wam przyjże i wystawie skład, wybierzemy kapitana...
-Dobrze- no w końcu postawił mnie na nogi, poczułam się o niebo lepiej.
Dawałam z siebie wszystko, już nie liczył się Hubert, to co powiedzą chłopcy, to, że rodzina bd miała mi za złe, liczyło się to najblizsze spotkanie, do którego trzeba sie było na maxa przygotować. Lekcja wf -u powoli dobiegała końca, trener, a za razem wuefista zebrał nas i ogłosił:
-Lakowska, Krysiakowska .... -wymienił jeszcze 9 dziewczyn
-Tak? -odpowiedzialyśmy chórem
-W wyjściowej jedenstce na mecz. Teraz jeszce kapitan
-Laura!- Krzyknęły dziewczyny
-Ja?- spytałam niepewnie
-Oj, dziewczyno, przecież nikt inny nie poprowadzi nas do wygranej lepiej, niż ty.
-No nie wiem- zamyśliłam się...
-Ale my wiemy -Zaśmiały się dziewczyny -Ona! -krzyknęły do trenera, który przystał na ich propozycję.
No i takim cudem zostałam kapitanem naszej drużyny, byłam mile zaskoczona, nastawieniem dziewczyn, żadko ktosmnie doceniał, czułam się wprost wspaniale.
--------------------
Prolog dla was :D Pozdrawiam
Bohaterowie :D
Laura Laskowska- (17l.) -Polka, uczennica liceum, uczy się na tłumacza, jednak to nie jest jej wymarzony zawód. Od zawsze pragnęła zostać piłkarką . Jest skromną dziewczyną, jednak zdenerwowana potrafi wygarnąć innym. Nigdy nie miała wsparcia u rodziny, ludzie ze szkoły naśmiewali się z jej zamiłowania do piłki. Nie miała łatwego życia. Tylko przy grze czuła się wolna. Jej autorytetem był Mario Goetze. Kiedy życie zaczęło jej się układać zniszczył je, dawny wróg dziewczyny -Hubert.
Lena Krysiakowska- (17l.) - Polka, podobnie jak przyjaciółka, uczennica liceum. Była bardzo zamknięta w sobie osobą, ale od kąd przyjaźni się z Laurą, otwiera sie na ludzi. Stara się pomagać przyjaciółce i postanawia iść w jej slady.
Sara Muller (18l.)- Niemka, starsza przyjaciółka Leny i Laury. Nie ma chłopaka i nie szuka na siłę. Dziewczyny poznają się podczas treningu rep. Polski, przed meczem Niemek z Polkami. Jest szalona i lubi imprezować.
Mario Goetze- (22l.) -piłkarz rep. Niemiec i Bayernu Monachium, przyjaciel Lahm'a i Mandzukic'ia. Lubi imprezy i dziewczyny. Nigdy nie budował stałego związku, dlatego kiedy postanawia to zmienić niie wszystko mu wychodzi.
Phillip Lahm (22l.) -Klubowy przyjaciel Goetze'go i Mandzukic'ia. Jest bardzo miły, szlony otwarty, uwielbia sprzeczki z Laurą, nie ma dziewczyny. Kiedy trzeba potrafi wesprzeć swoją paczkę.
Mario Mandzukic (22l.) -Kolega Mario i Phillipa. Nie ma dziewczyny do czasu kiedy poznaje Lenę. Od poznania Laury, są dla siebie jak brat i siostra, zawsze się wspierają. Mario również lubi imprezować ale z umiarem.
Hubert Jasiński (17l.) -Polak, uczeń III klasy gimnazjum. Nie lubi się uczyć (nie zdał w II), kochał wyśmiewać się z Laury, myślał, że w końcu jej się spodoba. Robi wszystko, żeby nikt inny nie był z dziewczyną tylko on. Kiedy dowiaduje się, że bohaterka kogoś znalazła i ułożyła sobie życie, nie daje za wygraną, psuje je. Laura bardzo żałuje, że znała takiego kogoś.
---------------------------------------------------------------
Bohaterowie są, zapraszam do czytania i KOMENTOWANIA :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






