czwartek, 13 lutego 2014

64- NIEUŻYTECZNA

*Laura*
-Pan z nami- powiedział policjant?!
-I z duchem twoim- dokończył Hubert, który przecierając oczy zaczął oriętować rzeczywistość
Zaczęłam się śmiać nie tylko ja w sumie.:
-Pan też- uśmiechnął się policjant i Hubert z nie tęgą miną udał się do radiowozu
-Czyli sprawa załatwiona?- zaśmiałam się
-No tak prawie....- stwierdził Martin
-No to spadam do Polski- uśmiechnęłam się i odeszłam
-Zaraz zaraz, ze gdzie!?- wybuchnął Reus- I że teraz?!
-Nie, jutro, albo jednak dzisiaj. Ej tylko jakby co to wy nic nie wiecie jakby ktoś pytał.- mówiąc któs myślę oczywiście Mario, a zresztą... po co myśle jak już go nie obchodzę...
sama udałam się pod dom Marco, nie czakałam już za reszte. Zabrałam swoje żeczy podziękowałam im w formie małej karteczki. Jeszcze będę musiała jakoś im zwrócić tą łapówkę, która Marco chcąc nie chcąc będzie musiał oddać tamtemu. Zachował sie fer play , teraz Reus musi postąpić dokładnie tak samo. A Mario... cóż... Nie wykluczone że moze siedzieć. Bo choć tyle razy powtarzałam mu, że od takich zajęć jest policja, to on swoje i musiał go pobić. A obiecywał mi , że nigdy tego nie zrobi. Zresztą ja nie chcę mieć z nim już do czyniena. Bluźnił na mnie. To spowodowało jakiś większy rozłam. Coś we mnie wtedy pękło. Ja nie życzę sobie, aby facet z którym planuję przyszłość, przeklinał, kiedy mówi coś w stosunku do mnie. Czuję się nieużyteczna. Zła , samotna. Nie będę więcej zwlekała. Jeszcze dzisiaj spakuję się i wylatuję do Polski i nic mnie nie obchodzi. A Mario?  Mam nadzieje, że nie wpadnie na genialny pomysł i nie zacznie mnie szukac. Chcę być sama, uciekałam już do Hiszpani, nie domyślił się ale... Fu*k! Mandzu mówił mi że on chciał mnie szukać w Polsce! A nie będę namawiała przyjaciół, żeby kłamali że mnie tam nie ma. Jejka, gdzie ja mam się teraz podziać? Trzeba wyskoczyć z planem B, ale najpierw ten plan, należy zaplanować... A ja na myślenie nie mam ochoty... ehhh co za koszmar masakra...

*Mario*
Super, nie dość , że ona uciekła to jeszcze mnie gliny zabrały. Już nie mam siły ogarnąć tego wszystkiego. Poprostu serce mi krwi, mózg odmawia posłuszeństwa. Zostałem sam. Po raz drugi, u Laury już nie mam najmniejszych szans. Nawet chyba nei zaryzykuję walką. Jestem wycieńczony. Zmęczony. Uziemiony. Nie chce żyć....:
-Co szczęśliwy?- zapytał z grymasem na twarzy ten oszołom który miał nie życ
-Bardzo.- powiedziałem i spojrzałem w podłogę.- Nie wcale nie jestem zadowolony. I nie dla tego że cie nie zabiłem i nie dla tego że tutaj siedze-
-Laura! Oh tak, już wiem. Zostawiła Cię!- zasmiał się
-Jeszcze nie- postawiłem mu kontrę
-Ooooo jeszcze? To jak wyjaśnisz mi , że nie było jej kiedy rzekomo chciałeś mnie zabić?- spytał z tym błyskiem w oku, a ja nie bardzo wiedziałam co powiedzieć
-Booo....
-Winny się tłumaczy- zachichotał
-Wcale nie. Nie będę ci opowiadał o moim życiu osobistym i koniec.-wkurzyłem się i zakończyłem rozmowę. Właśnie dojechaliśmy na komistariat.

*Laura*
Czekam na lotnisku zaraz odprawa i juz raczej nikt mnie nie powinien odnaleźć- mam nadzieje.
W domu niegdyś zamieszkanym przeze mnie i Mario starałam się nie zostawić żadnych pamiątek mojej obecności. Myślę, że cel został osiągnięty. Nie napisałam Mario zadenej kartki, żadnego liściku nic. Poprostu jak w dobrym horrorze wyjechałam bez śladu.

2 godziny później jestem w Polsce. Zadzwoniłam po tatę, który był uradowany moją wizytą. Oczywiście nie wspominałam, jak po co dla czego. Mam nadzieję że tym razem nic nie znajdą i nie bede musiała nic a nic tłumaczyć. Nie chcę wiecznie mówić, ze nie potrafie sobie z niczym poradzić. Że chłopak którego kochałam zranił mnie po raz drugi. Że jestem kompletnie załamana, że nie wiem co robić i takie tam sobie różne historie. Nie chce myśleć co bedzie dalej. Chcę odetchnąć. Może mama coś wymyśli, jak to zawsze bywało. Nigdy nie byłam wobec niej do końca fer, a ona zawsze starała sie zrobić wszystko jak nalezało. Jestem jej teraz za to wdzięczna.

*2 miesiące później*
Leżę sobie właśnie na łóżku, tak w Polsce. Nie wybieram się narazie nigdzie. Jest tutaj okey.
Z odkrytych żaluzji, słońce pada prosto na moją twarz, zasłoniłam je prawą reką i zobaczyłam na niej pierścionek... Tak ten od Mario. Nie wiem czemu go nie zdjęłam. Z Mario rozmawiałam przez ten czas parę razy, jednak nie (że tak powiem) w realu. Poprostu dzownił kilka razy, nie chce z nim więcej gadać, przynajmniej narazie. Boję się, że znowu moje miękkie ale zdradliwe serce wzruszy jego historia i wybacze mu po raz kolejny. Jest mi źle. Nawet bardzo ale wniosek jest jeden - muszę nauczyć się z tym żyć....

------------------------------------
Nie wiem... tak bym to zostawiła, ale chciałyście na szczęśliwo. Więc troszkę się ze mną będziecie jeszcze musiały pomęczyć... Tak sb ostatnio ledwie żyję. Zastanawiam się czy te 6 komentarzy  to był przypadek bo chyba tak... dodaje rozdziały lekko przymulające. I cóż... życzę Wam szczęśliwych i kochanych walentynek moje wy , które tak naprawde ze mną jesteście. <3 DUUUŻO, DUUUŻO MIŁOŚCI I SZCZĘŚCIA NA WALENTYNKI. Z tego wzeględu , że nie dam rady dodać rozdziału jutro macie go dzisiaj + dołączyłam życzenia.

Ponadto, taka informacja bo nie posiadacie tv xD Mamy 2 złoty medal olimpijski. Wywalczony przez wielką Justynę, która ze złamaną nogą pobegła. I zdominowała wszystkie rywalki :) Wielkie gratulacje Justyna :*

Pozdrawiam  : *

4 komentarze:

  1. Niee.. Tylko nie rozstanie .. :'( placze .... ;( ma byc szczęśliwy.
    Tez zycze dużo szczęścia i milosci ;*
    Iii.. Dużo weny ! A i jeszcze jedno ma byc szczesliwy !
    Pozdrowionka ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. szkoda ze Laura wyjechała ;(

    rozdział super ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. można było się spodziewać że się rozstaną
    Mam nadzieje że jedank Laura mu wybaczy a MArio będzie o nia walczył
    Dużo weny dla ciebie
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda że wyjechała :( Mam nadzieję że się pogodzą!
    Poza tym rozdział jest świetny, mimo iż smutny. Oby w następnym było weselej!
    Czekam na kolejny. Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń