*Laura*
-Jak to nie jest dobrze co?- krzyknęłam wściekła do słuchawki
-No uciekł! Szukają go- Jasiński zwiał z komendy, jeszcze przed moimi zeznaniami z którymi sie wstrzymałam- Laura, niedługo musisz zeznawać, wiesz o tym, prawda?
-Tak wiem, ale wyobrażasz sobie jak ja mam tam pojechać skoro wiem , że na wolności jest człowiek skory nawet mnie zabić?!-
-Nie wiem , nie wiem naprawdę co myśleć. Jak policjant do mnie zadzwonił sama się wystraszyłam. Nie dość że zrobi coś tobie to może i mnie. Przecież to ja wydałam ich paczkę- zamartwiła się
-Jak się czegoś dowiesz, to dzwoń. Chcę wreszcie zeznać i mieć to z głowy- rzekłam
-Nie tak prędko kochana. Oni będą chcieli rozprawy w sądzie! - Podkreśliła
-Matko Święta, dlaczego??- zamyśliłam się- Ja nie dam rady tak.- wyznałam
-Przestań, chodzi o to żeby ich zamkneli. A ty nikogo nie zabiłaś nikomu krzywdy nie zrobiłaś, więc uważam że twoje agumenty będą dość silne aby sąd uznał jego za winnego i posadził go gdzie jego miejsce. - wsparała mnie
-Wiesz co? Zadzwoń jakby coś się działo a wtedy natchmiast przyjadę i zeznam.- uznałam to za najjaśniejsze rozwiązanie
-Dobrze, dobrze papa - rozłaczyłyśmy się
*Mario*
-Co sie dzieje?- zapytałem przerażony tą rozmową
-Hubert zwiał- powiedziałam i pochyliłam głowę
-Kur*a mać! Co za służba do du*py tam w tym Dortmundzie!- wkurzyłem się nieźle- Jak oni pilnują więźniów, a już szczególnie przestępców!!- wrzeszczałem
-Mario uspokój się, ja nie wiem w jakich okoliznościach on uciekł. Poprostu do Suzan zadzwonił policjant i przekazał jej ale nic wiecej nie powiedział..- przerwała bo zadzwonił mój telefon
-Tak słucham.- powiedziałem
-Jasiński uciekł - wkurzał się Reus
-Wiemy Suzan dzwoniła do Laury- powiedziałem bezsilnie
-Japierdziele, on jest niemożliwy. Nigdy go nie posadzą- stwierdził Reus
-Jak by co to dzwońcie, musimy jak najszybciej złożyć zeznania. Pewnie będzie sprawa- uznałem
-Jaka sprawa, może w sądzie???- zdziwił się Marco
-A gdzie ma być?! Napewno będzie, bo to co on robi to prawie przestępstwo, a druga sprawa muszą mieć jakieś dowody żeby go posadzili- tłumaczyłem
-Dobra , my go poszukamy. Może znajdziemy jakieś dowody- odrzekł mój przyjaciel
-Marco, nie rób nic głupiego- ostrzegłem go
-Okey, pa- rozłączył się
*Marco -Dortmund*
Miałem plan złapać tego gnojka. Przez głowę przeleciała mi nawet myśl jakby to uczynić. Szybko ubrałem kurtkę ale w drzwiach zatrzymała mnie moja dziewczyna:
-Wychodzisz gdzieś?- zapytała
-Muszę złapać tego gnoja, nie daruje mu za to co zrobił narzeczonej mojego przyjaciela a zarazem MOJEJ przyjaciółce!- zdenerwowałem się
-Marco, ale jak ty tego dokonasz? Cały Dortmund zamierzasz przeszukać??- próbowała odwiesc mnie od tego planu.
-Nie, ja mam nawet pomysł. Zostań w domu. Jak by coś się działo dam znać. Pa- ucałowałem ja i weszedłem
-Uważaj na siebie kochanie!- krzuknęła za mną
Szybko pobiegłem na komendę policyjną. Chciałem mieć już spokój z tym człowiekiem. Nie dosyć że czepia się Laury to może zrobić jeszcze krzywdę innym ludziom, albo nawet nam- jej najbliższym przyjaciołom.
Doszedłem pod niebieski budynek. Nie wachając się ani chwili dłużej, wszedłem do środka. Siedziałem w poczekalni obmyślajac swój plan. Miałem dość czasu aby wymyślić nawet plan B , jakby ten pierwszy nie wypalił.
Po jakimś czassie policjant spytał mnie za kim czekam. Ponieważ nie znałem ani imienia ani nazwiska człowieka z którym zamierzałem zamienić kilka zdań, opisałem jego wyglad.
Policjant był bardzo natretny chciał wszytsko wiedzieć. Wyczuwał ode mnie złe zamiary, w końcu- dziwić mu się? Przychodzi sobie koleś do policji, nie wie jak się nazywa osoba którą chce odwiedzić... Miał rację nieco podejrzane.
Nie dawałem za nic w świecie po sobie pozanc że coś się święci:
-Ale panie władzo, ja chcę porozmawiać z tym człowiekiem. - błagałem go
-Nie mogę ci na to zezwolic patrząc na to że nawet nie znasz tego człowieka- upierał się
-To jest bardzo ważne. Nie rozumiem dlaczego miałby pan jakieś wątpliwości?- zapytałem
-Bardzo prosty wniosek, to jest tak jakby on ci coś zrobił a ty chciał go za to ukarać.- nadal stał przy swoim
-Ja nie chcę przyswarzać kłopotów ani sobie ani panu. Po co miałbym niby to robić. Jestem uczciwym człowiekiem i nie zrobie nic wykraczającego po za prawo krajowe- przyżekłem
-Dobrze, wejdź. Ale pamiętaj ja nie pracuję w policji od dziś. Wiele lat starzu pomogło mi poznać dość różne przypadki- mówił
-Dziękuję panu bardzo za wyrozumiałość- opowiedziałem wchodząc do sali odwiedzin
Czekałem na mojego rozmówcę który lada chwila miał się tutaj zjawić. W tym czasie przemyslałem jeszcze co mam mu dokładnie powiedzieć, czego powiedzieć jakie wnioski wyciągnąc i wrazie co zaryzykować z planem B....:
-Znamy się?- zapytał ten z którym miałem rozmawiać
-Właściwie to nie ale mam do ciebie sprawę- zacząłem
-O co chodzi?- mówił trochę obojętnie ale spokojnie,
-To Jasiński zlecił wam porwanie tej dziewczyny?- zrobił wielkie oczy- Spokojnie, nikt się nie dowie. Możesz mi powiedzieć. Nie chcę wkopać ciebie- wytłumaczyłem zważywszy na jego dziwną minę
-Dobra, tak to on, ale jak tylko ktoś się dowie to cię zamorduję. Ale tak serio- zdenerwował się lekko
-Spokojnie, a gdzie on się teraz podziewa jak zwiał?- drążyłem temat
-Nie wiem.- powiedział szybko i spojrzał w sefit co pomogło mi rozszyfrować, że wie
-Wiesz, widać po tobie- popatrzyłem na niego
-Wiem ale nie oznacza to wcale że ty będziesz wiedział- popatrzył na mnie nie miłym wzrokiem
-Słuchaj koleś, powiesz mi czy nie? Z ręką na sercu. Milczę jak grób. Nikt nie skapuje że wyszło od ciebie- jeszcze raz usiłowałem go poprosić
-Za dużo już i tak wiesz. Nie wydam go- uparł się
-A jakbyśmy zrobili tak....- zacząłem z tym błyskiemw oku, na który zawsze się nabierano...
----------------------------------------
Trochę akcji puki jest pomysł ;)
Druga sprawa. Mam pomysł na kolejnego bloga. Tym razem nie wyglądałby tak jak ten. Prowadziłabym go jak pamiętnik. Opisywałabym historie różnych piłkarzy/sportowców. Jednak nie wiem czy miałabym czytelników... Zależy mi na tym dlatego że w komentarzu mogłybyście pisać o jakim piłkarzu/sportowcu chcecie notkę.
Jestem gotowa zacząć nawet od zaraz / dzisiaj . Tylko... PROSZE ABY KAŻDY CZYTAJĄCY TEN ROZDZIAŁ POZOSTAWIŁ W KOMEMTARZU ,SWOJE ZDANIE NA TEN TEMAT. JEŻELI POMYSŁ SPODOBA SIĘ ZACZYNAM TAK SZYBKO JAK SIĘ DA. Zważając na to że tego bloga niedługo będę kończyć, toteż powinnam wyrobić się z pisaniem histori z pamiętnika...
Pozostawiam wam do oceny ;) Buziaki :*
Może to niezły pomysł na bloga xD Mam nadzieję, że będzie tak udany jak ten :P Z chęcią będę go czytać :P
OdpowiedzUsuń