wtorek, 4 lutego 2014

59- Wizyta u psychologa

*2 tygodnie później- Mario*
Jesteśmy już w stolicy Bawarii. kilka dni wcześniej umówiłem Laurę do psychologa. Chcę żeby było jej z tym wszystkim lżej. Zgodziła się na tą wizytę, ale teraz stawia opór i nie bardzo chce tam iść
-Laura zejdź w końcu- zawołałem moją narzeczoną
-Mario, zrozum ja niegdzie się nie wybieram- odparła
-Ale to dla twojego dobra kochanie, będzie ci lepiej kiedy to z siebie wyrzucisz- tłumaczyłem
-Mi psychole nie potrzebni- upierała się przy swoim
-Przecież nie idziesz do psychola ale do PSYCHOLOGA, to nie będzie straszne. On ci pomoże zapomnieć to co się stało- przekonywałem ją
-Nigdy nie zapomnę, rysy w psychice zostaną, być moze na zawsze- znowu się postawiła
-Dobrze, zrobimy tak. Pójdziesz na pierwsze spotkanie a jak ci się nie spodoba to nie będę cię meczył. Pasuje ci?- zapytałem z nadzieją w głosie
-Zrobie to, jeśli tobie z tym lepiej- zeszła wreszcie na dół
-Nie rób tego dla mnie, ale dla siebie. Zobaczysz, będzie ci lepiej po tej rozmowie. - przekonałem ją nareszcie
-Dobrze już, jedźmy po się spóźnimy.- pospieszyła mnie
-Taką cię kocham- zaśmialiśmy się
*Laura*
Mario umówił mnie na jakieś spotanie z psychologiem albo panią spycholog. Wiele bym dała aby była to kobieta. Tak właśnie. Będzie mi bardzo ciężo mówic o tym o czym usiłuję zapomnieć. A wiem że zawsze łatwiej jest dogadać się dwóm istotom tej samej płci niż różnej...
A jeszcze wpominając o Suzan, dziewczynie która uratowała mnie, to znalazłam jej pracę. Luiza, dziewczyna Marco ma znajomą w drogim sklepie odzieżowym, pogadałyśmy z nią na temat Suz, po czym ona umówiła nas z szefową i opowidziałyśmy jej historię naszej koleżanki, a ona ją zatrudniła. Suzan była wniebowzięta, znalazła sobie normalną pracę a nie polegającą na sprzedawaniu narkotyków, czy więzieniu niewinnych ludzi. Powiedziała też że za nic w świecie nie da zhańbić naszego imienia. Mam nadzieję że da radę dotrymać złożonej obietnicy. A zakładając że to jej pierwsza od wielu wielu lat, normalna praca trzymam za nią kciuki że da radę się wkręcić w  wir, bez zbędnych kłopotów ani kradzieży. Zresztą to dobra dziewczyna, gdyby bylo inaczej napewno by mi nie pomogła a ona zrobiła to..:
-Laura. Laura!- Mario pomachał mi przed oczami
-Tak , stało się coś?- zapytałam zdezoriętowana
-Raczej ja powinienem o to spytać. Mówię do ciebie od 10 minut i zoriętowałem się, że wogóle mnie nie słuchasz- powiedział trochę poddenerowany
-Myslałam o Suzan i jej pracy. Mam wielką nadzieję że sobie poradzi w sklepie- odparłam
-Napewno sobie poradzi, wiem to. A teraz biegnij do psychologa , ja zaparkuję i będę czekał na korytarzu. Nie denerwuj się to nie rozmowa o pracę, zwyczajnie luźnie...-
-Tak Mario, ty się chyba bardziej tym przejmujesz niż ja- przerwałam mu
-Ja ? Wcale....- zaśmialiśmy się po czym dałam mu buziaka i poszłam na rozmowę.
*15 minut później*
-Laura Laskowska proszona do pani psycholog- poinformowała jedna z pracownic zakładu
Moje szczęście 'pani' psycholog. Być może będzie mi łatwiej się przed nią otworzyć. Weszłam do gabinetu, na fotelu siedziała dosyć młoda kobieta. Pani w białym fartuchu wyglądała na mniej niż 30 lat, a szczerze tego się nie spodziewałam:
-Dzień dobry- podałam jej rękę
-Witaj- uśmiechnęła się- Ty jesteś Laura tak?- zapytała
-Tak to ja- wymusiłam uśmiech
-To zacznę może od przedstawienia się. Nazywam się Marta Polewska- przedstawiła się
-Jest pani polką?- spytałam
-Tak , twoje nazwisko sugeruje to samo- przyjaźnie się uśmiechnęła
-Tak ja również jestem polką- powiedziałam- Cieszę się, że tak trafiłam. Wiem że będzie mi ciężko  a wiedząc ze będę rozmawiała z kobietą i jeszcze tej samej narodowości myślę że będzie mi łatwiej.- popatrzyłam na panią psycholog
-Cieszę się. - rozpromieniła się- A więc, skoro to nasze pierwsze spotkanie, nie chcę przedłużać ani zatrzymywać cię tu długo. Opowiedz co się wydarzyło w te dni.- poprosiła
-A więc...- opowiedziałam jej całą historię, nawet kilka razy z emocji popłakałam się- Czuję sie teraz źle, jak szmata do której dobierają się niezrównoważone psychicznie typy, czuję się podle z tym wszystkim!- rozpłakałam się na nowo
-Nie masz prawa tak mówić, Lauro. Jesteś wspaniałą piękną dziewczyną. Masz wsparcie u narzeczonego, któy tak wiele robi ,żeby było ci jak najlepiej żebyś się nie załąmała, a to jest najważniejsze. Myśl pozytywnie. Wiesz że za takie coś co zrobił ten człowiek , idzie się do więzienia. A więc nic ci już nie grozi.- tłumaczyła
Mario miał rację ta rozmowa nie była wcale taka straszna. Może i nawet jakoś mi będzie lżej rzeczywiście. Mam nadzieję, że jak to psycholog mówiła Hubert znajdzie się na długie długie lata w więzieniu. Tam tylko wobrażam sobie doskonałe dla niego miejsce. Pani psycholog jest bardzo miłą ale i cierpliwa osoba. Podziwiam ludzi z taką pracą, ileż to muszą okazać cierpliwości ludziom żeby ich wysłuchać i znaleźć jeszcze sposób żeby im pomóc. Podziwiam naprawdę, szacunek dla tekich .:
-To jak, decydujesz się na następne spotkanie?- zapytała na koniec pani Polewska
-Tak, bardzo chętnie- uśmiechnełam się po czym wyszłam zadowolona z  gabinetu
*Mario*
Kiedy Laura wyszła, dziwnie się uśmiechała. Miałem nadzieje, że jej się spodobało. Znalazłem psycholog jej rodaczkę, więc może jej byłoby łatwiej. Tak mi się wcześniej zdawało:
-Dziękuję- wyszeptała i mnie pocałowała, zdziwiła mnie nieco jej reakcja bowiem ostatnio mówiła że tamte zdarzenia zniechęciły ją do czułości, może już jakoś inaczej odbiera środowisko?
-Spodobało się, czy mi się zdaje?- zapytałem ucieszony
-Strzał w dziesiatkę, w naetspnym na 11 :) - powiedziała niezwykle uradowana
-Łoł, wtedy z domu nie chciałaś wyjść a teraz taka otwarta? No brawo, cel prawie osiągnięty- uśmiechnąłem się po czym pojechaliśmy do domu
Nagle zadzwonił telefon Laury, ta szybko odebrała połączenie. Ktoś coś mówił w telefonie, zdawało mi się że słyszę kobiecy głos:
-Ale jak to nie jest dobrze co?- prawie krzyknęła wściekła Laura
....
----------------------------------------
Jest 59. Ma ktoś pomysła czy skończyć  go szczęśliwie czy też nie? Mam pomysł na jeden i drugi wariant, ale  nie wiem który wolicie :) Piszcie w kom
Und....
Danke danke danke ;** 6 komów jeszcze niedawno - marzenie. Teraz - rzeczywistość. Ahhh... Coś pięknego że jednak staram się napisać dla kogoś a nie tylko dla siebie :* Mam nadzieje że to nie był przypadek. Ja komentarzami staram się odwdzięczać :)
Pozdrawiam Was Kochane moje :**

4 komentarze:

  1. Moje zdanie znasz :P Blog ma się skończyć happy endem xD bo inaczej będzie foch heheszky
    Rozdział jak zwykle cudny ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowity jak zawszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. dobrze że poszła do psychologa .
    chce szczesliwe zakonczenie
    czekam na kolejny i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział genialny !
    Zakończenie ma być szczęśliwe :D koniec i kropka . :D

    OdpowiedzUsuń