sobota, 15 lutego 2014

65- 'Tęskniłaś, choć trochę?'

*Laura*
Zadzwonił mój telefon. Była to moja przyjaciółka Luiza:
-Halo?
-Laura, proszę cię wróć. My już nie wiemy co mu mówić. Jak długo mamy udawać, że wszystko w porządku. - powiedziała Luiza
-Luiza, gdzie on jest?- spytałam
-U nas. Przyjedziesz?- zapytała z nadzieją
-Tak. Ale nie.- powiedziałam
-To znaczy że...?-
-Dobrze że jest u was. Pojade do Monachium, chcę wreszcie pograć w klubie a nie ciągle tylko wyjezdzam oni mnie potrezbują. A może i już tylko potrzebowali, a teraz mają nowego napastnika- zastanowiłam się pakujac walizki
-A pewnie, taka tam sobie nagła decyzja!- wkurzyła się
-Luiza no. Nie wkurzaj się. Wymyślisz coś. Powiedz mi tylko co z Hubertem?- zapytałam
-Hubert cię bardziej obchodzi, niż twój narzeczony!? No brawo, Laura. - nie odpuszczała
-Luiza, jesteś w ciązy?- zapytałam śmiejąc się
-Nawet jeśli...
-Co? Gratulacje- zaśmiałam się
-Czemu tak myślałaś?- zdziwiła się
-A no temu... ehh te humorki robiom swoje- nie wyrabiałam z niej
-No okey. Ale serio co mam mu powiedzieć? Wiecznie mam udawać?- okazała swą bezradność
-Tak nie, niewiem. Weź mu powiedz. 'Jest' Jakby cos pytał nic wiecej nie mów. Niech się dalej sam martwi, ale pewnie nie będzie skoro już go nie obchodzę- stwierdziłam oibojetnie
-Laura ale... o kurde koncze, przyszedł pa- szybko zakończyła rozmowę
A ja natomiast spakowałam walizki i zamówiłam lot do Niemiec. Nie powiem już denerwuje mnie ciagła zmiana zamieszkania, ale warunki mojego życia niestety, nie pozwalają mi na stabilizację. Wracam do tego Monachium i tyle. Mam nadzieje że zacznę tam szczęśliwie.
...a niedługo potem okazuje się , że jednak nie..
*Mario*
Idąc ulicami szukam sensu, znaczy jej~ mojego sensu życia. I nagle zauważam znajomą posturę. Tak to ona. Moja Laura:
-Laura! Wróciłaś?!- spytałem zdumiony
-Do Monachium tak. - uśmiechnęła się
-A... a wrócilaś też do mnie...? ...Tęskniłaś choć trochę?- zastanowiła się
-Oczywiście, tamta kłótnia znowu popsułaby wszystko między nami- zrobiła to co kochałem, wtuliła sie we mnie i zalała się łzami.
-Nie kłótnia, tylko znowu ja. To nie miało tak wyglądać- poszliśmy w kierunku parku
-To znaczy?- spytała
-To znaczy, że nie pobiegłem wtedy za tobą. A chciałem, tyle, że uważałem że jak chwile ochłoniemy to pogadamy, a za jakis czas jak już ciebie nie było... zoriętowałem się, że spieprzyłem drugi raz i oddaliłem od siebie myśl o jakiej kolwiek szansie. Dałem spokój, chwilowo- wytłumaczyłem
-Nie róbmy tak więcej, to było nam zupełnie nie potrzebne. - ponownie się wtuliła
-Tak wiem.- przytaknąłem jej
-Dobra, lece na trening. To jest karygodnie jak nadużywam wyrozumiałości trenera- westchnęła
-To spotakmy się w domu tak? Będziesz o 19?- miałem już pewnien plan, jak chociaż częściowo ogarnąc sprawy
-Myślę, ze tak- pocałowała mnie w polik i odeszła
*Laura*
Dzwoniłam do trenera i wracam znowu. Już mają mnie dosyć, a cały czas serdecznie witają. Jestem zachwycona ich wyrozumiałością ale to jest moja praca a nie jakaś zabawa, którą mogę się zabawić kiedy chce a potem rzucić ją głęboko w kąt. Oczywiście przywitałam się z dziewczynami, trenerem:
-Ja naprawdę nie wiem co się dzieje w moim życiu, nie potrafię nic poukładać i przez to zawalam wszystko na całej lini. Mam nadzieję, że już dłużej nie będę nadużywałą pańskiego zaufania- wyznałam trenerowi
-Lauro, ja doskonale rozumiem jakie jest życie, jak potrzebujesz to odpoczywaj. Będziemy pracowali ciężej ale damy radę, spokojnie- uśmiechnął się
-Ale tu już nie chodzi o zastąpienie mnie na jakiś czas... Ja nie chciałabym stracić miejsca w składzie, przez te moje  nieobecności. Poprostu może trafić sie ktoś lepszy i wogóle, mogę stracić formę i co ze mnie będzie... nic nie zostanie, ale cóż jestem winna sama sobie.- zaczęłam użalać się nad sobą
-Jakoś damy radę. Bądź silna, bo jesteś wspaniałą piłkarką i cudowną osobą- powiedział trener
Potem zaczęłyśmy ćwiczenia, następnie grę. Trener oznajmił mi, że wróciłam w odpowiednim momencie. Za kilka dni gramy kolejny mecz w lidze mistrzów, z Werderem u siebie. Wiem, że nie mam szans na pierwszy skład, ale chcę pokazac, że nie straciłam całej przyzwoitości przez te ciagłe wyjazdy. Teraz na treningach daję z siebie wszystko. W sumi to nie jest tak źle,  w trakcie mojego pobytu w Polsce, też trochę grałam, a to z przyjaciółką i siostrą, czasem ze zanjomymi . Nie zapomniałam wszytskiego ;)
Po nie całych 2 godzinach trening się skończył. Mamy wycisk ze względu właśnie na mecze, a szczególnie teraz. Udało nam się wyjść z grupy. Awansowały 2 drużyny z Niemiec, trafiłyśmy na Werder i gramy tak jak nie lubię. Czyli na zasadzie przegrany odpada. Zagramy z bremą a następnie za tydzień jedziemy i gramy rewanż na wyjeździe .
Wracam sobie powoli do domu. Odprowadziłam Sarę Muller do domu, mieszka nie daleko ode mnie, więc było mi po drodze. Właśnie dochodziłam do swojego domu. Cieszę się że z Mario nasze relacje układają się w miarę okey. Ta kłótnia mało co, a nie zniszczyła by wszytskiego co przez te 1,5 roku zbudowaliśmy. Strasznie bym tego żałowała. Kocham go i nie wyobrażam sobie życia z kim innym, jak tylko z nim.
Z bijacym sercem weszłam do domu. Przyznam że trochę bałam się co tam zastanę. Nie musiałam daleko wchodzić. Już w korytarzu zaparło mi dech w piersiach....
-----------------------------------
Tak, tak wiem. Teraz możecie spodziewać się dokładnie wszystkiego haha xD


 omomomomomomo *.* hipnotajzing ;o <3 <3 LOVKY

3 komentarze:

  1. No świetny rozdziałek :) nie mogę się doczekać nn xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Eejj..! Ty to chyba lubisz to robić xd w sensie , końcówka;)
    Cieszę się bardzo że są razem ^_^ xd
    Czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń