Już w korytarzu zaparło mi dech w piersiach, zobaczyłam wielkie czerwone serce ułożone z płatków róż na środku salonu. Cudowne uczucie dla każdej kobiety. Po chwili moim oczom ukazał się Mario:
-Przepraszam ,że chciałem to zepsuć. A to taka mała rekompensata i za razem przeprosiny- podał mi piękną różę w kroplach wody, jej cudna poprostu
-Mario, nie musiałeś. Wybaczyłam ci przecież- pocałowałam go
-Ale to nie wystarczy- wziął mnie na ręce i posadził na kanapie w salonie
Za chwile zniknął w kuchni. Kiedy wrócił miał ze sobą szampana i jakieś jedzenie. Chyba ciasto. Jej postaral się. Chyba mu zalezy. Bardzo się ucieszyłam świetnie zaplanowane:
-No to za co pijemy?- spytał nalewając alkocholu
-Za nas, i nasze szczęście- uśmiechnęłam się po czym opróżniliśmy kieliszki
Kiedy już wypiliśmy Mario zaproponował:
-A teraz choć do sypialni- powiedział
-Ale mnie się nie chce spać- poruszyłam znacząco brwiami
-Kto powiedział, że będziemy spać?- zamiał się Mario
Przystałam na propozycję Mojego narzeczonego, po czym na rękach zostałam zaniesiona do sypialni. Następne zaskoczenie ukazało się moim oczom. Pięknie przystrojone łóżko. :
-Mario, jak ty się z tym wyrobiłeś? I wogóle skąd ten romantyczny pomysł co?- pocałowałam go
-Marco stwierdził, że jak chcę mieć u ciebie jakieś szanse musi to być coś niebywałego. Wiec pomyślałem, poszukałem i jest. Mam nadzieję, że się spodobało. - Powiedział
-Jeszcze pytasz? Oczywiście, że się podobało. To był jeden z najcudowniejszych dni w moim zyciu- uśmiechnęłam się
-A chcesz ,żeby skończył się równie dobrze jak zaczął?- uśmiechnął się i zrobił minę łobuza
-Ty chyba najlepiej wiesz co ja chcę.- powiedziałam i zaczęliśmy sie całować.
Po miło, ba, nawet bardzo miło spędzonej dłuższej chwili, leżeliśmy z Mario na łóżku przykryci pościelą rozmawiając:
-Chciałbym żebys była już moją żoną.- rozmarzył się
-Możemy planować, ale wiesz, że najpierw rozprawa - westchnęłam
-Jaka rozprawa?-
-No ta z przed 2 miesięcy z Hubertem. Skoro jest w areszcie, czekają tylko na mnie. Wiesz co, chyba jutro tam pójdę- zastanowiłam się
-Jak chcesz. Miejmy to już za sobą. Zacznijmy wreszcie nowe, lepsze życie. Chciałbym, żeby ślub zmienił wszystko, na lepsze.- powiedział
-Tez bym tak chciała. Weźmy ten ślub jak najszybciej. Będzie nam lepiej, może on pogodzi wszytskie nieporozumienia i będzie nam łatwiej ze wszystkim- stwierdziłam
-No to po rozprawie tak?- spytał i mnie pocałował
-Tak. Spróbuję jutro wszytsko załatwić.- powiedziałam kiedy zadzownił mój telefon:
-Dobry wieczór, ja jestem z policji, czy mam przyjemność z panią Laurą Laskowską?- zapytał mój rozmówca
-Tak, witam. Czy pan w sprawie zeznań?- zapytałam
-Tak, przepraszam że zawracam głowę tak późno. Ale ja właśnie w tej sprawie. Chcemy już zakończyc sledztwo i móc rozpocząć działania sądowe. Potrzebujemy tylko pani zeznań, gdzyż jest pani pokrzywdzoną w sprawie, rozumiem?
-Ja przyjdę zeznać jutro, też bym chciała mieć już to za sobą.- powiedziałam
-To się cieszę. W takim razie do zobacznia- pozeganał mnie
-Do widzenia- rozłączyłam się
-Mario, boję się tej rozprawy. A co jeśli nie zakończy się na więzieniu ? Przecież jeśli on wyjdzie będzie chciał się zemścić, a wtedy...
-...ja będę przy tobie. Pamiętaj. Będzie dobrze- dokończł
*2 dni później -Laura*
Wstałam o 9.30 szybko ogarnęłam się i ubrałam, jak przystało ubrać się do sądu. Tak właśnie dzisiaj, będę musiała opowiadać o tym co się wydarzyło 2 miesiące temu, to o czym nie chcę rozmawiać. Niestety, jestem pokrzywdzoną muszę powiedzieć jak było:
-Mario, ja nie chcę tam iść- powiedziałam wreszcie
-Laura, musisz. Tylko 2 godziny, i potem go zamkną. Pamiętaj będzie dobrze- uśmiechnął się
-No nie wiem. Boję się- powiedziałam patrząc mu w oczy
-Nie bój się. Ja tam będę. Będę na widowni i w razie co pomogę ci jakoś- pocieszył mnie- A teraz ubieraj się bo o 10.30 zaczyna się rozprawa-
Kiedy już doprowadziliśmy się do porządku, wyszliśmy z domu i na piechotę udaliśmy sie do sądu. Z bijącym sercem szłam korytarzem:
-Tak mi dupe obrobiłaś, że jeszcze tego pożałujesz!- krzyknął w moją stronę Hubert, a policjanci prowadzący go i jego prawnik starali się go uspokoić'
-Nie przejmuj się. Ja juz zmykam i mocno trzymam kciuki- pocałował mnie Mario i odszedł a ja usiadłam na ławce w korytarzu i czekałam aż wytypują moje nazwisko i będę zmuszona tam iść i mówić to wszystko.
Wreszcie jeden z pilnujących pod drzwiami zaprosił mnie na salę rozpraw. Ogarniałam wzrokiem wszytko, Huberta- który z zrzędniętą miną siedział i widziałam jakby miał ochotę kogoś zabić. Mario patrzącego w moją stronę i ciepło uśmiechającego się. Luizę, Martina i Marco wszystkich tych najserdecznijeszych przyjaciół, którzy pofatygowali się i przyszli tutaj by mnie wspierać. Tak jestem im za to wdzięczna... Ponad to było tutaj bardzo wielu ludzi możnaby powiedzieć 'gapiów' ,którym tak cholernie się nudzi i przyszli tak sobie z ciekawości.:
-Proszę niech pani podejdzie- usłyszałam głos sędziny i wykonałam jej polecenie. Podeszłam do barierki- Niech się pani przedstawi, powie ile ma pani lat, gdzie mieszka i czym się zajmuje.- zakomunikowała
-Nazywam się Laura Laskowska, mam 20 lat, mieszkam w Monachium i gram w klubie damskim Bayernie Monachium- powiedziałam lekko spięta
-Pani jest pokrzywdzoną w sprawie, rozumiem?- spytała
-Tak. - odpowiedziałam krótko
-Niech pani opowie nam o relacjach z panem Jasińskim, od kiedy się poznaliście aż do tej pory, traumatycznego wydarzenia dla pani- powiedziała
Ja opowiedziałam jej całą historię, kilka razy z emoocji uroniłam łzę. Potem odełano mnie na ławkę dla świadków, idąc, kątem oka spojrzałam na Mario który się uśmiechał. Mimo wszystko uśmiechnęłam się do neigo i usiadłam. Po mnie przesłuchano Suzan. Brała równiez udział w tym wszystkim, opowiedziała im , że Hubert zmuszał ją żeby sprzedawała narkotyki i więziła mnie, ale ona postanowiła jednak mnie uratować- wszystko to dowiedział się sąd. Potem zostali przesłuchani kolejno współpomocnicy Huberta, ich zeznania może nie tak jak nasze, również obciążyły Jasińskiego. Byłam już prawie pewna że się uda, i wszystko będzie tak jak nasza szósta oczekujemy. Czyli więzienie. Pozostało nam już tylko czekanie. Po 10 minutach sąd znowu zagościł na sali. Serce waliło mi jak oszalałe. Myślałam , że zaraz wyskoczy mi z piersi. Zaczęłam lekko się trząść, kiedy nagle sędzina powiedziała:
-Pan Hubert Jasiński dostaje karę pozbawienia wolności- radowałam się bardzo postanowieniem- do lat pięciu, za naruszenie godności osobistej pokrzywdzonej oraz kradzieże nielegalnych substancji i zmuszanie do łamania przepisów, jego niegdyś współpracowników. - zakończyła a ja niemogłam ze zdumienia
Na mojej twarzy malował się wielki serdeczny uśmiech. Tak zadowolona nie byłam już dawno. Wyszłam z sali rozpraw, gdzie czekał na mnie Mario. Szybko do niego pobiegłam a on uniósl mnie i okręcił wokół siebie:
-Brawo skarbie. Wiedziałem , że się uda!- mówił ucieszony.
---------------------------------------
Szczęśliwe? ;D Myślę, że tak. taki trochę dłuższy dzisiaj, ale spokojnie nie przyzwyczajajcie się. ;)
Rozdział jak zwykle cudny xD Po prostu aż się chce czytać :-D Czekam na nn :-P
OdpowiedzUsuńŚwietne ;d
OdpowiedzUsuń