*Mario*
Jesteśmy już w Dortmundzie, za 15 minut spotkam się z przyjacielem i omówimy kwestie dzisiejszego zadania. Laura zadzwonila do Suzan i Luizy z wiadomością ze już jesteśmy niedaleko dziewczyny będą się chciały pewnie spotkać po plotkować czy nie wiem co tym razem.
Właśnie zaparkowałem pod domem Reusa, po czym zobaczyliśmy w drzwiach Luizę i Suzan. Laura niczym torpeda wypędziła z samochodu po czym we trzy rzuciły się sobie w ramiona i witały się. Za chwilę marco ustanął w drzwiach i przewrócił tylko oczami na co ja sie zaśmiałem:
-No siema stary- przytuliliśmy się
-Siema, gadaj jaki jest plan, działamy od razu- niecierpliwiłem się
-Spokojnie, Luiza ani Suzan też nic nie wiedzą. A właściwie wiedzą że go znajdziemy prawdopodobnie. Nie chciałem opowiadac 100 razy żeby od każdego po kolei reprymendę dostać- mówił jak nakręcony
-Ale że czemu? Coś ty nakombinowałeś?- coś mi źle wróżyła ta cała akcja
-Choć do salonu. Wy dziewczyny też choćcie , jak chcecie mnie opieprzyć.- za chwile wszyscy znaleźliśmy się w salonie
-A więc...?- pospieszyłem go
-Jezu, nie możesz chwile poczekać?!- wkurzyłem go chyba, czyli jest źle
-Nie Jezu, tylko Mario miło mi- próbowałem rozluźić atmosferę
-Ha ha ha... Dobra już mówie. A więc wiem gdzie on jes. Idziemy go szukać tak?- krótko zwięźle i na temat. Ale to mój przyjaciel znam go nie od dziś i wczoraj też nie, wiedziałem coś kombinuje
-A haczyk?- zapytałem
-Co?- nie wiedział ,albo chciał ominąc temat
-Haczyk sprawy? Co odpierniczyłeś o czym nie masz odwagi powiedzieć?- spytałem a dziewczyny dotąd nie odzywające się popatrzyły na mnie dziwnie
-Będziesz zły wkurzony ale nie zabijaj proszę- powiedział i spojrzał w podłoge
-To aż tak źle?- spytała Suzan
-Marco do cholery mów wreszcie- pospieszała go Laura
-Marco o czym nie wiemy?- w końcu włączyła się jego dziewczyna
-Dostanie łapówke jak nie okłamał- powiedział szybko i cięzko westchnął
- Co?!- krzyknęliśmy wszyscy razem
-Dałeś mu tysiaka i tak chciałeś załatwić sprawe?!- wkurzyłem się
-Właściwie to pięć. - powiedział nadzwyczaj spokojnie
-Że ile?!- podniosły głos dziewczyny
-5 tysięcy. Tak dobrze słyszycie- tłumaczył nam zdezoriętowanym
-Czyś ty na dobre zdurniał!?- krzyczałem
-Mario spokojnie- Laura starała się mnie uspokoić
*Laura*
-Ja chciałem dobrze, tyle. Nie mogę patrzeć jak ty Laura cierpisz- mówił nadal badzo opanowanie
-Reus, dziekuje za wszystko- przytuliłam go- Ja to bardzo doceniam, ale mogłeś powiedzieć byśmy jakoś inaczej to załatwili, porozmawiali moze coś wymyslili. Teraz masz długi albo straty- zakończyłam swoją 'przemowę'
-Wiesz, że na brak kasy nie narzekam. A on jeszcze tych pieniędzy nie ma. Dostanie jak będę miał pewność że nie oszukał- poinformował
-Dobra nie opieprzajmy sie tylko idziemy szukać gnoja, żeby jeszcze dzisiaj go znaleźć- zaproponawał Mario
-Masz rację idziemy- podtrzymałam jeg propozycję
-Nie, no wy zostajecie. Oczywista sprawa- uznał Mario z pełnym przekonaniem
-Ja nie zamierzam zostawać, ide z wami czy wam się to podoba czy nie!- podniosłam głos
Nienawidze jak ktoś się nade mną lituje jak nad bobasem, tego mi nie wolno, tamtego też nie. Co to do cholery ma być, co? Jestem dorosła, przeciez i tak zrobię co mi się będzie podobało.
Wstałam poszłam do korytarza po kurtke i wyszłam na dwór, po chwili dołączyły do mnie Luiza i Suzan . A wreszcie chłopaki, Mario i Marco poszli w przód, my szłyśmy z tyłu. Po chwili dołączył do nas Martin chłopak Suz. szliśmy prawie wogóle się nie odzywając. Ja i Mario nie zamieniliśmy ze soba nawet zdania, nadal byłam na niego zła, za takie traktowanie. Podobno "Kobieta to słaba płeć, dopuki jej porządnie nie wkurzysz." i tego się trzymam:
-Co tak cicho, pokłóciliście się czy co?- zagadnął Martin
-O patrzcie już nie daleko- szybko zmienił temat Reus aby nie kontynuować jakiejś może przykrej sytuacji
-Co sie dzieje, Marco?- spytała Luiza
-Nic, co ma się dziać. Jestem zdenerwowany. Mam nadzieje że koleś nie bedzie uzbrojony- stał przy swoim Reus
-Tak, yhym. Sam, w jakimś lesie. Zagrożenie ze strony zwierząt i bez uzbrojenia, ta jasne, Marco- sprostował Martin
-Patrzcie to tutaj.- zatrzymaliśmy się
-Co tutaj. Zwykły las jak każdy inny, jesteś pewien? Nie chcę tracić czase niepotrzebnie- stwierdził Goetze
-Tutaj nic nie jest pewne!!!- zdenerwował się Marco. - Szukamy czy spadacie do domu? Sam sobie poradze, przynajmniej bez nie potrzebnych i głupich komentarzy- powiedział nie mniej wkurzony
-Przepraszam, już szukamy-
-Nie wiem czy jest szansa go znaleźć. Nie wiem czy powiedział mi prawdę. Skąd mam to wiedzieć?- powiedział spokojnie
-No to podzielmy się na grupy- zasugerowała Suzan
-Dziewczyny na chłopaki- powiedziałam.
-Zapomnij. To jest las! Nie wiadomo co cię tu może napaść- zacząl kazanie Mario
-Martin idziemy razem?- zwróciłam się do zdezoriętowanego chłopaka
-Nie, idziesz ze mną- zarządził Mario, a reszta zdezoriętowana dobrała się w inne pary.
*Mario*
Laura strasznie się na mnie gniewa , nie chciałem tak jej potraktować. Ale to jest męska robota. Dziewczyny nie powinny szukac przestępców. Ale ona jak się uprze to prędzej nie zrezyguje niż osiagnie swój cel, a jeśli ktoś straci w nią wiare, nie przejmuje się tą osobą, jednak w sercu czuje wszystko bardziej. Wiem, ponieważ dobrze ją znam. I kogo jak kogo ale mnie nie oszuka. A to że ktoś nie wierzy w jej umiejętności i rozwijany talent, boli ją jakiś bardzo krótki czas a potem tak wzmacnia, że stawia wszystko na jedną karte idaje z siebie ile może i jeszcze więcej , aby udowodnić innym że mylili się co do niej. Wkurzające ale i moze całkiem dobre wyjście:
-Laura, co się stało, w porządku?- zapytałem
-Tak
-Masz siłe? Do szukania, znaczy?- nie bardzo wiedziałem o czym z nią gadać
-Tak- znowu tylko tyle- Za kogo ty mnie masz wogóle?! Nie jestem wolnym pionkiem tylko człowiekiem! Potrafiącym na siebie zapracować i postawić sie. Nie będę zachowywała się jak jakaś tapeciara, która czeka żeby inni za nia robili, ja działam sama na siebie!
-----------------------------------------------
Rozdział do niczego. Krótki, flaki z olejem, chciałam koniecznie dzisiaj dodać, pisałam w każdej chwili. Przy śniadaniu, obiedzie , kolacji. Na dworzu.... I wogóle. Jeszcze chciałabym dodać na drugim blogu zgodnie z tym co obiecałam z Lewandowskim. No i troche się nie wyrabiam.
A tak po za tym otwarcie Igrzysk w Sochii fenomen jak dla mnie *,* mimo drobnych wpadek rewelacja. I oglądałam kwalifikacje skoków narciarskich i Morgiego <3 hahah xd No to na tyle , nie przynudzam już , Buziaki :*
Nwm czemu uważasz, że ten rozdział jest nudny... Jest cudny *.* Pozdrawiam kochana :**
OdpowiedzUsuńKiedy nastepny rozdział? Nie moge sie doczekac. ;)
OdpowiedzUsuń