...Ujrzałam moch kochanych przyjaciół i narzeczonego. Mario od razu przybiegł do mnie i mnie przytulił było i tak dobrze w jego ramionach, że nie chciałam się puścić:
-Jeżeli wolałaby pani odpocząć to nie ma sprawy, zezna pani jutro- powiedział policjant widząc moją bezsilność
-Jeśli jest taka możliwość to skorzytam- postanowiłam
-To widzimy się jutro- uścisnął moją dłoń
-Dziękuję do zobacznia- pożegnałam się
-Mario choć- powiedziałam, na nowo się w niego wtuliłam i poczęłam płakać
-Już dobrze maleńka, choć do domu. Musisz odpocząć. - jak powiedział tak uczynisliśmy
*Mario*
Kiedy zobaczyłem Laurę nie wierzyłem własnym oczom. Była tak bardzo pobita, że najpierw zastanawiałem się czy skutkiem nie był gwałt. Miała strasznie poobijaną twarz nie mówiąc już o ranach. Nie mogła poruszać się o własnych siłach. Prowadziła ją jakaś... dziewczyna:
-Poczekajcie- rzekła Laura
-Stało się coś?- zapytała Luiza
-Suzan, choć tu- wkazała na dziewczynę która wczesniej jej pomogła iść
-Tak Laura?- podeszła bliżej
-Gdzie będziesz mieszkała?- zapytała
-U nas oczywiście- wtrącił Reus
-Nie będzie wam to przeszkadzało?- upewniła się
-Oczywiście że nie. Dom jest duży pomieścimy się- stwierdził
-Dobrze więc choć z nami. A podziękuję ci w jeszcze inny sposób- uśmiechneła się
-Jeżeli tak to tylko do jutra, nie będę robić kłopotu, poszukam sobie hotelu- powiedziała speszona - Ale mimo wszytsko dzięki
-Nie ma mowy, zostaniesz tyle ile trzeba. Nam będzie weselej, zobaczysz - uśmiechnął się Marco
*Laura*
Cieszyłam się że chłopaki chcą przygarnąć dziewczynę dzięki której jeszcze żyję. Zrobiła dla mnie tak wiele, że czas abym to ja coś dla niej zrobiła i bardzo mi miło z tym, że chłopcy chcą mi pomóc.
Za 20 minut dojechaliśmy do domu. Przez prawie całą drogę nikt do nikogo się nie odzywał wstrząśnięty wydarzeniami z ostatnich dni. Dojechaliśmy pod dom, oczywiście nie mogłam o własnych siłach i pomógł mi mój narzeczony. Weszliśmy a właściwie to on wszedł i podłożył mnie na kanapie w salonie, po czym usiadł na foteli na przeciwko mnie:
-Mario?- zapytałam cicho lekko zachrypniętym głosem
-Tak skarbie?
-Chciałabym się wykąpać i przebrać- wstałam
-Nie, usiądź- zaprotestował- ja cię zaniosę- chciał mnie wziąc na ręce
-Nie Mario. Ja sobie poradzę- powiedziałam
-Laura.- zaczął
-Nie Mario- podszedł do mnie bliżej chcąc mnie przytulić- Nie mogę
Powiedziałam i wyszłam, trzymając się każdej możliwej poręczy, każdej ściany , każdego większego przedmiotu. Ktoś nie znający sprawy pomyślałby że upiłam się i nogi odmawiają posłuszeństwa... Wiem, dziwnie zareagowałam kiedy Mario chciał mnie przytulić, ale wiele razy dobierający się do mnie Hubert zniechęcił mnie do czułości nawet wobec mojego narzeczonego. Poprostu nie dobrze mi kiedy ktoś mnie przytula od tamtego czasu. Czuję się jakby zaraz miał zrobić coś czego ja się boję...
Po 30 miutach wyszłam czysta i pachnąca z łazienki. Tak bardzo tego pragnęłam. Czułam się tak świeżo. Od czterech dni tylko te same ubrania i to w dodatku brudne, koszmar poprostu. Chciałam się szybko ubrac jednak nic nie szło mi tak jak chciałam. Wszytko robiłam 2 razy wolniej, ze względu na moja opuchniętą nogę. Prawdopodonie po pułapce zastawionej w razie gdybym chciała uciec, tak udało im się.
Kiedy już wygmerałam się zeszłam na dół i udałam się do kuchni. Zastałam tam Mario, siedział na krześle i chyba o czymś usilnie myślał. Bowiem nie zauważył chyba kiedy weszłam. Nie mówiąc nic udałam się do szafki z opatrkunkami kiedys wcześniej wskazanej mi przez Reusa w razie jakiegoś wypadku. Przydała mi się teraz ta informacja. Potrzebowałam jakiegoś leku na opuchliznę i bandarza:
-Mocno boli?- po chwili zapytał Mario
-Jak chodzę to tak- odparłam
-Daj pomogę- podałam mu maść i bandarz po czym opatrzył mi nogę
-Dziękuję- powiedziałam po czym zajrzałam do lodówki w celu zjedzenia czegoś. Od 4 dni nie jadłam nic konkretnego, zjadałam jedynie resztki które nie wiadomo jakim cudem Suzan podebrała.
-Laura, widz że ty nie musisz się mnie bać- zaczął nie pewnie Mario
-Nie boję się, tylko...- nie chciałam kończyć
-Tylko co? Laura, jestem twoim narzeczonym. Mi możesz powiedzieć wszystko- odrzekł
-Hubert wiele razy się o mnie dobierał, czym zniechęcił mnie do czułości- powiedziałam obojętnie nie patrząc nawet na Monachijskiego zawodnika
-Spokojnie, w końcu to kiedyś ustąpi, jesteś silna. Obaj to wiemy- przekonywał mnie Goetze
W końcu przytuliłam się do niego, bardzo niechętnie i z wieloma zastanowieniami ale zrobiłam to, chciałam go choć trochę uszczęśliwić.
-------------------------------------------
Taki krótszy dzisiaj.....
PROSZE WAS , ABY KAŻDY KTO PRZECZYTA TEN ROZDZIAŁ ZOSTAWIŁ PO SOBIE JAKIŚ KOMENTARZ. CHCĘ WIEDZIEĆ DLA ILU OSÓB TO PISZE I CZY WOGÓLE KOMUŚ TO SIĘ PODOBA. umieram xd
Rozdział cudowny :'). Czekam na nn :*
OdpowiedzUsuńMi się ten blog nie podoba, bo ja go KOCHAM <3 Cieszę się, że Laura nareszcie jest już ze swoim narzeczonym. Smutno, że nawet do niego się nie chce przytulić :( Czekam na nn :D
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział! Jak dobrze, że Laura jest cała i zdrowa, że jest z Mario. Mam nadzieję, że jednak on ją przekona do czułości... Oboje przecież tego chcą, to jest wiadome! Czekam na kolejny! Buziaki :***
OdpowiedzUsuńOj "będzie się działo" coś wyczuwam że będzie źle :/ ale będzie dobrze :D miejmy taką nadzieje :D
OdpowiedzUsuńCzekam na nn :*
dobrze że Laura jest z Mario.
OdpowiedzUsuńtyle się nacierpiała.
czekam na kolejny i pozdrawiam
nie mogę się doczekać następnego ;DD
OdpowiedzUsuń