poniedziałek, 30 września 2013

13- 'Dla takiej miłości chcę się poświecić!'

*Laura*
Moim oczom ukazał się... Hubert:
-Hej piękna- chciała mnie pocałować:
-Spadaj pedofilu!- wymierzyłam mu cios w policzek,
On złapał mnie za rękę i oparł o ścianę i przybliżył swoje oślizgłe usta do mojego ucha:
-Słuchaj skarbie, jak tak chcesz się bawić, to nie myśl, że długo sobie pożyjesz
-Odpi*prz się ode mnie! Rozumiesz?
-Kochanie co się stało?- poweidział Mario
-Nic!- krzyknełam,
Nie chciałam żeby tu przychodził, Hubert jest nieobliczalny, on może zrobić wszystko. Teraz złapał mnie za rękę, na dół zeszdł Mario, on mnie pociągnął:
-Aaaaaaaaauuuuu!!!!!!!!!!- wykrzyczałam przez zęby
Pięknie! Wykręcił mi rękę, po czym mnie puścił. Rzucił się na mojego chłopaka. Ja nie miałam siły krzyczeć. Lewą ręką wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Lamy, żeby natychmiast przyjechał. Philip i Mandzukić z Leną zjawili się błyskawicznie. Ja siedziałam w kącie, czułam że słabnę. Mario i Philip próbowali rozdzielić bijących się chlopaków, Lena natomiat zajęła się mną. Nie wiele zdziałałyśmy, bo żadna z nas nie ma prawojazd i nie mogłyśmy pojechać do szpitala.
Kiedy chłopacy zostali rozdzieleni Mario natychmiast przybiegł do mnie, ja chciałam rzucić się mu na szyję, on odsunął się:
-Ubrudzisz się- miał rację był prawie cały we krwi
-Nieważne, dla takiej miłości chcę się poświecić- wtuliłam się w chłopaka, płakałam jeszcze bardziej, Mario chciał mnie pocałować:
-Kotek, będzie cię szczypało- miał rozciętą wargę
-Dla takiej miłości chcę się poświecić- zaczęliśmy się całować
-Hej, zakochańce!- zaczęła moja przyjaciółka- Trzeba się ogarnąć, musimy z tą ręką do szpitala jechać!
-Dajcie mi chwilkę- pociągnęłam Mario do kuchni.
Potem opatrzyłam mu rany i zakleiłam plastrem rozcietą brew i trochę na ustach. Potem poszliśmy się przebrać. Strasznie się guzdrałam. Potem przyszła mi z pomocą Lena. Wszyscy zapomnieli, o mojej ręce i nie zczaili też, że nijak mogę się ubrać. Pojechaliśmy z Mario (już we dwójkę) do szpitala. Lekarze opatrzyli mi rękę, po czym ją zabandarzowali i mogliśmy już wracać. Postanowiliśmy odpocząć sobie od treningów. Mario wziął sobie dwa dni, bo niedługo grają mecz w lidze, ja natomist miałam tydzień (chorobowe) ze wzgl. na rekę.
Strasznie cieszyłam się, że mój wspaniały chłopak tak się o mnie troszczy. Teraz już boję się zostawać sama w domu:
-Mario? A jeśli on tu przyjdzie jeszcze raz?- spytałam ze łzami w oczach
-Nie przyjdzie, a czemu mnie nie zawołałaś jak się dobierał do ciebie?
-Bo ... ja wiem, że on mógł cię nawet zabić. Jest nieobliczalny. Przecież niedaleko jest kuchnia! Mógł sobie tam iść po... nóż na przykład...
-Kochanie, pamiętaj ty jesteś dla mnie najważniejsza. Dobrze wiesz, że gotów bym był oddać za Ciebie życie...
-...Ale ja nie chcę, żebyś oddawał życie. Bo jak ty umrzesz... To ja też.- powiedziałam
-Kotek, obiecasz mi coś?
-Co zechcesz!- pocałowałam go
-W razie... no wiesz... jak coś by mi się stało...
-Nie Mario!- rozpłakałam się- Nie przymuję takiej opcji!
-Skarbie wysłuchaj mnie...
-Yhm- przytaknęłam
-Będziesz szczęśliwa nawet jak odejdę. Dobrze?
-Ty nie odejdziesz!- krzyknęłam i znowu zaczęłam płakać
-Ja pytam na wypadek
-Dla ciebie zrobię wszystko- wymusiłam uśmiech
Potem Mario zaczął mnie całować a następnie rozbierać. Oddałam mu się, wiedziałam, że po tym co dzisiaj zrobił, wybrałam idealnnie. To jest facet na którym mogę polegać, któremu mogę ufać. Kiedy juz mnie rozebrał, postąpiłam tak samo z jego rzeczami. Nastepnie całował mnie po całym ciele, potem po udach i spowrotem w usta... Potem objął mnie i byliśmy już jednością (w dwóch ciałach to znaczy) Mario był taki delikatny. Jak mówił mi pierwszy raz wtedy w hotelu... Było cudownie! Po zakończeniu tej czynności padliśmy wykończeni na łóżko. Leżałam wtulona w mój ideał.
Usłyszeliśmy  dzwonek do drzwi, zaczęlismy się ubierać. Założyłam ulubioną koszulkę zarówno Mario jak i moją xD i spodnie:
-Ej, to moja koszulka- zawył
-Oj, masz całą szafę innych
-Ale ta jest wyjątkowa
-Wiem, dlatego założyłam xD- wyszłam z pokoju i udałam się otworzyć. Tym razem zajrzałam w szparę i w drzwich zobaczyłam Fabiana, starzego brata Mario:
-Hej- pocałował mnie w policzek
-Cześć
-Siema brat- krzyknął Mario zbiegając po schodach
-Hey a ty koszulę to gdzie zgubiłeś?
-Tu jest- wskazał na mnie
-Bo innych nie masz?- przytuliłam się do niego
-Co cię sprowadza- spytał Mario
-A wiesz co? Dawno cię nie widziałem i przyszedłem w odwiedziny.
-Aaaa
-A przy okazji po rade
-No trzeba tak od razu
-To ja Was samuch zostawię- poszłam do pokoju na górze


*Mario*
Ucieszyłem się, że widzę brata... Trochę się niewidzieliśmy ostatnio... A jeszcze przyszedł o coś spytać..:
-Więc, o co chodziło?
-No wiesz... Pamiętasz Ingę?
-No ta twoja dzoewczyna, no...
-Nooo chcę się jej oświadczyć
-No to na co czekasz? Pierścionek masz, to działaj!
-Tylko nie wiem czy to odpowiedni moment...
-Czemu nie wiesz? Słuachj, jesteś pewien, że to ta jedyna?
-No tak...
-No to zabierz ją do jakiegoś fajnego miejsca i już!
-Wisz co ? pomogłes dzięki.
-To się cieszę
-Dobra będę się zbierał, muszę wszystko przygotować. Niedługo jeszcze wpadnę to pogadamy.
-Okey- opdrowadziłem brata do drzwi
-Pa- przytuliliśmy się
-No, pa. Powodzenia
-Dzięki
Cieszę się że brat jest szczęśliwy. Zresztą, ja też. Myśle o zaręczynach, ale nie chcę wszytkiego popsuć. Może jeszcze jest na to za szybko...
Myśląc o tym wszystkim udałem sie na górę do Laury. Ta siedziała przy laptopie:
-Hej słońce
-Hejka, Fabian już poszedł?
-Yhm. Co porobimy- przytuliłem ją
-Nie wiem, może zwołaj ekipe i jakiś przypał, co?
-No ok ;)

--------------------------------------
No i jest oddaję w wasze ręce kochane moje :*

niedziela, 29 września 2013

12- '...Ło Boże, a tobie co zobili?'

*Laura*
Kiedy nagle ujrzałam zdjęcie Mario, był cały poobijany, miał podbite oko, leżał poprostu na ulicy!! Zaczęłam płakać, przeczytałam jeszcz opis pod tym strasznym zdjęciem:
'Mario Goetze pobity w Dortmundzie!
Obecnie piłkarz Bayernu, przyjechał odwiedziać swojego przyjaciela Marco Reusa (24l.) w Dortmundzie. Jak się okazało kiedy wracał rano około godziny 9.30. Został pobity. Czy to fani Borussi tak urządzili 22l. piłkarza?!' Ryczałam jak głupia napisałam jeszcz komentarz pod tym zdjeciem:
'Na zdjęcia to macie czas, a żeby wezwać pomoc to już nie?!!!!?'. Potem zamówiłam szybko lot do Dortmundu, zadzwoniłam po Marco, żeby po mnie wyjechał. Ten się zgodził. Napisałam kartkę domownikom żeby się nie martwli a sama pobiegłam na lotnisko. Leciałam 1,5 godziny. Kiedy wylądowałam szukałam wzrokiem Reus'a. Przybiegł do mnie, ja zadawałam takie pytania, na które on sam nie znał odpoweidzi, płakałam  a on mnie przytulił. Potem wsiedliśmy do jego samochodu i pojechliśmy do szpitala. Dojechaliśmy w 15 min. Ja wybiegłam z samochodu i udałam się do recepji:
-Przepraszam, w której sali leży Mario Goetze?
-A pani z rodziny?- spytała recepcjonista
-Jestem jego dziewczyną.-
-Pan Goetze znajduje sie w sali numer 236
-Dobrze dziekuję- odpowiedziałam
Pobiegłam do wkazanej sali, siedziałam na krześle, po chwili doszedł do mnie Reus. Czekaliśmy 30min. Kiedy nagle pojawił się lekarz. Wstałam z krzesła i podbiegłam do niego, to samo uczynił Marco:
-Co znim?- zapytałam
-Pan Mario został pobity, ale na szczęście nie groźnie. Nie zapadł w śpiączkę, tylko stracił przytomność
-Mogę go zobaczyć?
-Tak proszę, ale jeśli można, po jedynczo.
-Yhm. -przytaknął Reus- Idź pierwsza
-Dzięki- przytuliłam go i weszłam
-O Boże, Mario- popłakałam sie kiedy zobaczyłam w jakim jest stanie
-Kochanie co ty tu robisz?- spytał po czym mnie przytulił
-No jak to co? Mój chłopak jest pobity, leży w szpitalu i internecie plotki ja nie wiem czy wgl. żyje i mam siedzieć spokojnie w domu...- mówiłam płacząc
-Już dobrze- pocałował mnie
-Kiedy wyjdziesz?
-Dzisiaj tylko zrobiom mi jedne badania i jestem twój- pocałował mnie namiętnie, nie chciałam się od niego oderwać, jemu też było tak dobrze:
-Ej, zakochńce! Zmiana- uśmiechnął sie Marco
-No wchodź stary.- powiedział Mario, ja wstałam i chciałam wyjść, a mój chłopak złapał mnie za rękę- Ty zostajesz- posadził mnie na kolanach
-Lekarz nie kazał
-I co?- przytulił mnie
Chłopaki chwilę rozmawiali a potem oznajmiłam im że pójdę spytać o wypis dla Mario. Okazało się, że już zaraz będzie mógł wyść. Marco pojechał po jego torbę, bo prostop mielismy wrócić do  Monachium. Tym razem nie szliśmy koło stadionu, pożegnaliśmy Reusa i wsiedliśmy do samolotu ciągle wtuleni w siebie.

*W domu- Laura*
Doszliśmy do naszego ukochanego domu. Myślałam że nic tutaj, ani nikogo nie spotkam a jednak wyskoczyła na mnie Lena i chłopaki:
-Gdzies ty była- Krzyczała lena
-Kochana daj ty mi wejść do domu- weszłam i pokazałam jej kartke
-Sorki nie przeczytałam- przytuliłam ją
-Oooo, widzę że imprezka była- powiedział Mario
-No tak jakby, Ło Boże, a tobie co zobili?- spytał Robben
-Trzeba jak moja ukochana internet czytać
-Dobra to my się zmywamy paap- wyszli
My z Mario udaliśmy się do pokoju:
-Co to jest?- wskazał na różę
-Preznet od Hubeta- powiedziałam z przekąsem
-Ahammm... -Mario popatrzył w lustro- Boże jak ja wyglądam!
-Ślicznie, pięknie, cudowie, bosko
-Jaaaasne
-Dobra siadaj- wskazałam na łóżko
Usiadłam na nim okrakiem i wziełam pudry, różnych odcieni. Mario miał tak specyficzną cerę, że postanowiłam pomieszać wszystkie pudry, jak się okazało wyszedł idealny odcień. Nałożyłam go na twarz mojego ukochanego po czym roztarłam:
-Już możesz otworzyć oczy:
-mmmm... Bosko
-Wiem xD
-Kocham Cię
-Ja też Cie kocham- powiedziałam, a Mario zaczął mnie całować
Potem opowiedziałam mu jak to spaliśmy z ekipą na podłodze, od czego strasznie boli mnie ręka xD. No i o prezencie 'Rózy w krwi'. Miałam nadzieję, że dał mi spokój, od wczorajszego dnia nie przychodziły do mnie żadne 'liściki'... Usłyszałam dzwonek do drzwi podniosłam się z chłopaka i pobiegłam otworzyć. Co dziwne z moim zwyczajem, nie zajrzałam w małą szybkę na drzwiach i niewiedziąc kto zanimi stoi otworzyłam. Moim oczom ukazał się...


--------------------------------
Może nie wyszło jak bym chciała, ale liczę się z tym , że pewnie chcecie dłużej czytać ten rozdział a nie, żebym po 20 np. skończyła. C'nie? Także przedłużam żeby było ciekawieeej :* BUZIAKI <3

Powracam z natchnieniem :** :D

no  hej :** zastanawiam sie nad powrotem do pisania bloga ... :) Czy byli by chetni ktorzy wspierali by mnie w tym opowiadaniu? ;) Rozdzialy pojawialy by sie zadziej. Np. co piatek albo sobote (chyba ze dam rade czesciej) To jak? Bd ze mna? ;D                                Zalozycielka :**

poniedziałek, 2 września 2013

Info

Zawieszam, albo usuwam bloga. Jak wolicie? Widze że tak czy inaczej nikt nie komentuje. Dziękuję tym co czytali, za wsparcie. Drugo spr. to taka, że nwm czy dam radę dodawać a i tak tylko dl ajednej osoby... :/ No sorki.


Pozdrawiam :**