niedziela, 26 stycznia 2014

53- 'Czmu ty właściwie przeszedłeś do Bayernu?'

*Laura*
Leżeliśmy sobie z Mario w łóżku po bardzo miło spędzonym dniu. Bawiłam się cudownie, liczę, że zostaniemy tu jeszcze trochę:
-Mario?- spytałam
-Tak?
-Czmu ty właściwie przeszedłeś do Bayernu?- spytałam troche niepewnie, nie chciałam wywiązać afery jakiejś
-Bo inaczej bym cię nie spotkał- pocałował mnie
-Akurat o tym wiedziałeś. Dlaczego przeszedłeś?- ponowiłam pytanie
-Inaczej byś postąpiła na moim miejscu?- zapytał
-Po pierwsze: nie grzecznie jest odpowiadać pytaniem na pytanie, a po drugie: tak, postąpiłabym inaczej- odppowiedziałam
-Dlaczego inaczej?
-Może nie jestem jakąś tam znaną piłkarką, i nie muszę się rozwijać w niewiadomo jakim klubie, ale nie widzisz że tu jest wspaniale? Taką rodzinę jaką razem z Watzke założył Klopp, to jest niewiarygodne. To wszystko jest tutaj na luzie, z taką chęcią chłopaki przychodzą na treningi, w Bayernie często z powodu nadmiernych wysiłków widzisz że chłopacy odpuszczają. Co wtedy tobą kierowało?- zapytałam
-Chęć rozwoju i...
-Pieniądze. Tak myślałam.- przerwałam mu
-Do czego zmierzasz?- popatrzył na mnie dziwnie
-Nie nic, nie chcę rozpętać kolejnej wojny, zapomnijmy o tym- odwróciłam się plecami do Mario i położyłam na poduszce głowę
-Mów, posłucham jakie jest twoje zdanie- powiedział tak, ale nie chciał chyba kończyc tematu
-Dobranoc Mario- zamknęłam oczy i próbowałam zasnąć
-Dokończymy ten temat rano, dobranoc-
Nie wiem czemu się go o to spytałam. Poprostu nie rozumiem ich, piłkarzy. Lewy chce popełnić tem sam  błąd. Nie wyciągając pochopnych wniosków, wydaje mi się, że Mario nigdy na treningu Bayernu nie zachowywał się jak dzisiaj na treningu Borussi Dormund. Dziś był wyluzowany, uśmiechnięty, a tam zawsze mega skupiony, żeby tylko Josep się nie przyczepił, żeby zrobić wszystko dobrze i dowiedzieć się co jeszcze poprawić. Tutaj wszystko jest inne lepsze, fajniejsze. Wogóle bardzo mi się podoba po pierwsze to podejście Kloppa do piłkarzy i do swojej pracy, on chce zeby chłopacy spełniali swoje marzenia a nie dusili się na treningach i wysłuchwali swojego trenera tyrana. Jak myslałam Mario zależało na kasie, ale patrząc na to inaczej na co mu tyle? W BvB zarabiał również dużo a co najważniejsze grał jako podstawowy piłkarz, nie to co w Monachium, jak Guardioli wiatr zawieje tak sobie go wpuszcza. Wydaje mi się, że Mario nie jest tam do końca spełniony. Może tak jest, tylko może on wcale nie chce mi o tym powiedzieć....
*Rano- Mario*
Wstałem o 10, Laury już koło mnie nie było. Pewnie wstała wcześniej. Chciałem z nią pogadać na temat wczoraj. Zaczęła gadać o tym o czym ja chciałem zapomnieć. Wiele razy myślami byłem w Dortmundzie, i wiedziałem że złą podjąłem decyzję. Ale przyzwyczaiłem się, muszę popracować a  może osiągnę to co osiągnąłem przed rokiem tutaj.
Szybko się ubrałem i zszedłem na dół gdzie Reus jadł śniadanie:
-Siema, gdzie dziewczyny?- spytałem
-Wyszły, chyba na zakupy- powiedział- Stało się coś?
-Nie... w porządku- usiadłem do stołu i zacząłem konsumować kanapki z nutellą.
*Laura*
Postanowiłyśmy iść z Luiz na miasto. Takim sobie sposobem, udało mi się zdobyć kolejną dobrą koleżanką. Mam Sarę i Luizę.  Właśnie, Mullerowa miała się zjawić w Bayernie naszym babskim. Ciekawe kiedy przyjechała. Przeprosiłam Luizę i wykonałam telefon do przyjaciółki. Okazało się że wróciłam w zeszłym tygodniu i czeka żeby się ze mną spotkać. ja opowiedziałam jej że jestem w Dortmundzie i sama nie wiem kiedy wrócę. Potem pożegnałam się i razem z Parkerową weszłyśmy do galerii .
Dzisiaj naszym celem nie były konkretne zakupy, ale wyrwanie się z domu i trochę chciałyśmy jeszcze pogadać .
Bez celu błądziłyśmy po wielkich centrach handlowych, ja głównie po to by Mario zapomniał o tym o czym rozmawialiśmy nocą. Może i nie potrzebnie zaczęłam ten temat. Może chciałam tylko zrozumiec czemu ludzie tak postępują, a moze i on miał mi coś do powiedzenia... Chciałam ominąć ten temat ale wiedziałam , że zaczęłam i będę mussiała skończyć.
Szłyśmy dość wolno do domu Reusa. Kiedy weszłyśmy chłopaki szykowali obiad. Swoje kroki skierowałam prosto do naszego pokoju. Za chwile usłyszałam, że ktoś wchodzi po schodach, był to Mario:
-Czemu nie powiedziałaś że wychodzisz?- spytał siadając na łóżku
-Nie chciałam cię budzić- powiedziałam obojętnie
-Żałuję, tak, żaałuję cholernie tego transferu. To chciałaś usłyszeć?- zapytał poddenerwowany
-Mario, nie chcę o tym rozmawiać, widzę że to nie jest dla ciebie proste, nie będziemy się denerwować- usiłowałam uspokoić całą sytuację
-Nie Laura, jesteś moją narzeczoną, i będziesz wiedziała, wszystko. - powiedział a  mi zrobiło się cieplej na sercu
-Więc... czemu to zrobiłeś?- zaczęłam niepewnie
-Myślałem o większych zarobkach- odpowiedział
-Mario, ale na co ci większe? Nie zarazbiasz wystarczająco ?- próbowałam się dowiedziec
-Nie wiem, ale ... w Borussi czułem się lepiej- uznał wkońcu
-Ale przecież to widać- przyznałam 
-Naprawdę?
-Wczoraj na treningu byłeś zupełnie inny jak na treningach w Bayernie. Taki weselszy i wogóle taka wspaniała rodzinka Kloppa, piękne to było- powiedziałam
Na tym zakończyliśmy.  I poszliśmy na obiad. Potem znów na trening xD Będzie się działo ;)
-------------------------------------------
Znowu takie średnie :/
Ostatnie zdanie zapowiada następne rozdziały: "Będzie się działo" ~obiecuje Wam to :)

2 komentarze:

  1. Świetny rozdział :-P Jestem ciekawa co planujesz w nn :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Heu heu :D Będzie sie dzialo :D
    Myślę że Mario wróci do Borussi :D
    Pozdro i czekam na następny :D;*

    OdpowiedzUsuń