wtorek, 28 stycznia 2014

55- 'Straciłaś poczucie czasu, czy oriętacje w terenie ?!'

- A no taki, że...Uciekniemy- powiedziałąm na co ona się zaśmiał
-Sorka , nie wyda- uznała
-Ale dlaczego?- zapytałam nie rozumiejąc jej reakcji
-Bo cię pilnujom.
-Ale ciebie nie!- powiedziałam
-Ale co to ma do rzeczy?- spytała
-A no to, że mówiłaś, że sprzedajecie, tak?
-No tak.
-Kiedy wyjeżdżajom sprzedawać?- zaczęłam rozumować
-Aaaaaaaaaaaaaa...- chyba załapała
- Jutro o 11 będzie wolne. Powiem, że sprzedam po okolicy a oni wyjadom w teren, mądra jesteś... właśnie, jak ty masz wogóle na imię?- zapytała
-Laura, a tobie jak na imię?- przedstawiłam się
-Suzan- odpowiedziała po czym usłyszałyśmy kroki -Musze iść przyjdę wieczorem- powiedziała Szybkim krokiem udała sie do wyjścia, gdzie szedł 'Gruby':
-Straciłaś poczucie czasu, czy oriętacje w terenie?!- wydarł się na Suzan
-Przecież idę- zbuntowała się dziewczyna
-Nie pyskuj- uciszył, po czym kopnął ją w tyłek a ona cicho zajęczała. Zostałam sama, znowu. Było mi tu źle, czekałam tylko na to kiedy nowo poznana dziewczyna przyjdzie. Do wieczora w sumie nie daleko, chcę jak najszybciej omówić plan ucieczki i wydostać się z tego zadupia. Mario pewnie się martwi, Luiza pewnie mu powiedziała co zobaczyła. Chciałabym się wreszcie schronić w ramionach mojego narzeczonego i nie czuć już strachu przed tym co może nadejść. Z Suzan porozmawiam, ale nie wyobrażam sobie gdyby przyszedł tutaj chociażby brodacz. Znów usłyszałam kroki. Nie należały chyba do czarnowłosej dziewczyny przed chwilą uderzonej przez grubego. Przestraszzyłam się ponownie. Drzwi zostały otwarte z zatrzasków a do środka wszedł on. Nie spodziewałam się teo, tak bardzo. Patrzyłam na niego z niesmakiem z wyrzutem z chęcią zabicia go:
-Niespodzianka bejbe. - powiedział mi do ucha z zamiarem pocałunku, jednak kopnęłam go w brzuch
-A wiec to twoja inicjatywa, debilu?!- wykrzyczałam
-Wreszcie mam cię dla siebie- zaśmiał się - Jeszcze jutro zosprzedam resztę towaru z tamtymi i zabieram cię, a ten twój ćwok, Gece, Srece nie wiem, już cie nigdy nie znajdzie.- powiedział z dumą, a mi za przeproszeniem żygać się chciało
-Ha ha ha . Jasneeee, boję się ciebie. Wieszzz, bardzo- zaśmiałam się mu prosto w twarz co chyba go bardzo zdenerwowało
-Jeszcze na kolanach będziesz mnie przepraszać- zajęczał
-Zapomnij, w d*pie cię będę przepraszać, debilu co mi życie rozwaliłeś. Pójdziesz siedzieć rozumiesz?!- wykrzyczałam podkreślajac ostatnie zdanie
-Ja siedzieć, jestem niewinny. A do więzienia chodzą...
-Takie dupki jak ty patentowane!!!- przerwałam mu, nie panując już nad emocjami Podszedł do mnie i wysyczał do ucha : 'Jesteś moja kochanie, zawsze tak było' - miałam taką ochotę go uderzyć. Wstałam z tymi związanymi nogami ledwo utrzymując równowagę. Jednak nic więcej. Zbliżył się do mnie, gdyby nie to że miałam zklejone taśmą ręce udusiłabym go.
*wieczorem*
Właśnie przyszła Suzan i przeniosła nie dobre dla naszego planu wieści:
-Oni chcą mnie zabrać- przekazała mi
-Ale jak to? Podsłuchali czy jak??- zdziwiłam się
-Nie wiem tego. Ale pozostaje nam tylko jedno- powiedziała przejęta
-Co ? Ja już nie wiem jak nam pomóc.- posmutniałam
-Napewno się nie poddamy, uciekniemy w nocy- powiedziała pewnie
-Co ty, nie wyda- powiedziałam
-Dlaczego? Właśnie ty uświadamiasz mi że to nie ma sensu, i nabrałam odwagi chcę to skończyć- przekonywała mnie
-Ale złapią nas, przez moje 'widzi mi się' będziesz miała kłopoty.- powiedziałam- Ja ucieknę, potem ich wydam a ty nie rób nic głupiego i tłumacz potem, że cię więziom. Uda się mówię ci. Jak uciekniemy razem wyczajom że coś jest nie tak. -To jedyne logiczne rozwiązanie- uznałam -Ale oni będą Cię szukać a potem.... -Co potem?- zapytałam
-Nie wiem co potem, Jasiński jest zboczony wiesz o tym. - przyznała- A ty narażasz swoje życie żeby mnie ratować.
-Po to się ma przyjaciół żeby sobie pomagać przecież. -uśmiechnęłam się- Druga sprawa, Mario się martwi, musze uciec-
-Kim jest Mario?- spytała
-Mój narzeczony-
-Ooo, gratul. No to idź ale jak cię złapiom... to wieszz. Będzie jazda :( - zasmutała- Śpią atualnie jak chcesz to teraz cię wypuszczę.
-Okey, dzięki. Suzan dzięki za wszystko - przytuliłam ją i wyszłam Szłam wolno nie dając jakich kolwiek sygnałów ani dźwięków, jednak pewnej chwili wyczułam jakieś dziwne podłoże. Postawiłam delikatnie nogę i wpadłam. Pech chciał że było prawie bezwietrznie i cicho więc, pewnie usłyszeli bo z bazy wybiegło dwóch. Hubert i 'Gruby'.Podstanowiłam tu zostać, liczyłam że moze mnie dostrzegom. Nie wiem co się działo później. Obudziłam się znowu w tym ponurym pudle, nie wiem czy tamto to był sen czy zasnęłam. Ale poczułam silny ból w nodze i była trochę w błocie. Wtedy wiedziałam już, że to jednak nie był sen...
--------------------------------------
Kolejny dla Was bo były 3. A więc teraz 4 i rozdział w czwartek ;) Pozdrowionkaa :*

2 komentarze:

  1. Szkoda, że Laurze nie udało się uciec ;_; Mam nadzieję, że to wszystko jeszcze się dobrze skończy :-P Czekam na nn :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Boję się co będzie dalej :( dzisiaj mam tak nerwowy dzień że masakra nawet ten rozdział mnie nie uspokoił , BVB nie pomogło ani piłka , przez którą mam poobijane ściany :D
    Czekam z niecierpliwością na nexta ;)
    Pozderki ;*

    OdpowiedzUsuń