*2dni później Dortmund, Mario*
Właśnie dochodzimy do domu mojego przyjaciela, Marco. Jestem ciekawy co ma mi do powiedzenia Lewy, widać ze Marco nie jest z tej wiadomości zadowolony.
Zostawiłem tylko walizki u przyjaciela przywitałm się i poszedłem do Lewandowskich, Laura obwiesciła mi że ni chce przeszkadzać i zostanie w domu.
zadzowniłem do domu Roberta, otworzyła Ania:
-Cześć Aniu, jest Robert?- spytałem i przywitałem się z Lewandowską
-Pewnie, wejdź- uśmichnęła się
-Mario! Witaj przyjacielu!- padliśmy w sobie w objęcia
-No hej, stęskinłem się za wami wszystkimi tutaj- poklepałem go po plecach
-My za tobą też Mario- upewnił mnie
-Więc co chciałeś mi powiedzieć?- zapytałem
-Nie będziemy już zdani na odległość. Będziemy sie widywać, często. Nie. Co gadam bardzo często. Będę u was grał- powiedział po czym uśmiechął się
-Ale naprawdę?-nie dowierzałem- Czemu ja nic nie wiem?- zdziwiłem się lekko
-Kontrakt podpisuję dopiero w tym lub następnym tygodniu, wtedy też przejdę testy medyczne do klubu- wyjaśnił Lewy
-A co na to chłopaki i.. Klopp?- spytałem
-I tu jest właśnie mała sprzecznosć- zatrzymał sie- Fani mnie wyzywają od 'judaszy' , 'zdrajców' i ...
-Sam wiem jak to było. - powiedziałem- Albo wtedy to pobicie pod stadionem, jak do Marco przyjechałem - posmutniałem
-O patrz, znowu o moim transferze mówią- Robert podgłosił tv- To już mnie lekko irytuje, od rana szukam kanału na którym lecą filmy, a nie wywiady i informacje związane ze mną-
-Rozumiem cię, ale popatrz. Jestes klasy światowej piłkarzem i to normalne, wie już cały świat i każdy chce wyrazić swoją opinię.- przypomniałem mu
-...ale fani Bayernu wcale nie przepadają za Lewandowskim, nie będzie tu chyba przywitany jak jeden z najlepszych piłkarzy świata- powiedziała prezenterka w telewizorze
-Robert , napewno? Napewno nie masz wątpliwości?- nie chciałem , żeby potem się zmarnował, albo co gorsza złamał- Ja narazie gram, ale to też nie jest to czego oczekuje, czasem myślę, że nie powinienem zostawiać Borussi, bo tutaj byłem kluczowym zawodnikiem. Chociaż wiem, że w Monachium muszę walczyć o pozycje, a to wcale nie jest łatwe.- Robert nie odpowiedział
Nie chciałem go negatywnie nastawić do Bayernu, bo oczywiście bardzo się cieszę że mój dawny kumpel będzie ze mną grał w jednej dtużynie. Ale z drugiej strony będzie musiał stawić czoło wielu przeszkodom, jak ja. Albo nawet większym. Cały czas mam w głowie te gwizdy kibiców Borussi, kiedy to rozegrałem swój pierwszy mecz przeciwko dawnej drużynie. Nie zostałem przywitany jak bym tego może chciał, ale nie dziwię się kibicom. Z jednej strony zdradziłem ten klub, oszukałem kibiców, rwałem do Bayernu i żal mi tych prawdziwych fanów, którzy liczyli , że inaczej podejdę do tej sprawy.
-Robert przemyśl, ja bardzo się cieszę że będziesz ze mną grał, ale pamiętaj- nie będzie łatwo.- poklepałem go po plecach i wstałem aby opuścić dom Lewandowskich- Zmywam się, trzymaj się Lewy
-Ej Mario- zatrzymał mnie
-Tak?- spytałem
-Dzięki- uśmiechnął się- Przemyślę
-Nie ma sprawy- powiedziałem a potem wsiadłem do samochodu pożyczonego od Marco i wróciłem do domu kumpla.
*Laura*
Kiedy Mario wyjechał urządziłam sobie pogawędkę z jego kolegą z reprezentacji. Dowiedziałam się, że Reus znalazł drugą połówkę. Ma na imię Luiza. Tłumaczył mi Marco. Powiedział że jest rok starsza ode mnie i będę miała okazję ją poznać, bo przyjdzie dzisiaj na kolacje.
Dziwne Reus nic wcześcniej nie mówił, że ktoś przyjdzie sądziałam , że będziemy przeszkadzać, ale Marco twierdzi że specjalnie zaprosił nas razem, żebyśmy mogli się lepiej poznać.
Potem rozmawialiśmy o naszych wakacjach, :
-Widzę, że plan wypalił- spojrzał na mój palec i uśmiechnął się
-Ejjjjj wiedziałeś?- oburzyłam się
-Nie , ja nic nie wiem. Chcesz soczek?- szybko zmienił temat i zaczeliśmy sie śmiać
-Rojsuuuu?-
-No cooo? Dobrze zaplanowane jeszcze lepiej zorganizowane , czego w sumie chcieć więcej- zacieszył się
-Oj chłopcy, chłopcy...-
Dochodziła już 16 Luiza miała się zjawić o 19 więc powoli zaczęliśmy sprzątanie, Mario tez już przyjechał i chwilę pogadali o Lewym. Sednem sprawy był kontrakt na 5 lat w Bayernie, Marco jest kompletnie załamany, kibice wstrząśnięci i niezadowoleni. Reus stracił dwóch przyjaciol. Napewno nie będzie mu łatwo, szczerze mu współczuję, jest mi bardzo bliski, przeszedł dużo w życiu i kiedy jest okazja się spotkać rozmawiamy. Mówi mi bardzo dużo bo twierdzi że ja zawsze wiem jak pomóc. Lubię pomagać, ludzom którzy na tę pomoc zasługują...
Ogarnęliśmy dom, potem zaczęlam coś pichcić. Zrobiliśmy zapiekankę. Przepis wyniosłam z domu. To nie była taka zwykła zapiekanka, wkładało się do niej kiełbasę i ser, smarzyło na patelni dodawało śmietanę możnabyło groszek i na wierzch makaron. Oczywiście należało ją potem wedug gustu przyprawić. Kiedy mama rzucała hasło 'zapiekanka' nie musiała robić obiadu. Zawsze razem z tata i siostrą go przygotowaliśmy, taki nasz przysmak :).
Jedzenie wstawione do piekarnika, stół ogarnięcie przeze mnie ustrojony, a chłopaki grają w FIFĘ xD. Poszlismy się przebrać. Ja założyłam spódniczkę i różową bokserkę. Chłopaki też zeszli przebrani. Po 20 minutach poznaliśmy dziewczynę Reusa - Luizę Parker .
-------------------------------------------------------------
4komy więc jest ;) Co by tu więcej napisać.... No nic, ja już powoli odczuwam nawał lekcji i sprawdzianów więc z niecierpliwościa wyczekuję ferii i zakończenie jak dla mnie koszmarnego semestru ;(
Świetny rozdział :-P czekam na nn ;**
OdpowiedzUsuń