Powiedzmy , ze w mierę się wyspałam. Myślac, ze już ranek wstałąm i odsłoniłam jedną z rolet. No tak! Ciemna głucha noc. A ja sama w nią wpatruję się. Wcale się nie wyspałam ale nie miałam siły iść dokończyć snu. Posiedziałam chwilę w oknie, starajac się nie myśleć o niczym. Nie chciałam swoim płaczem obudzić Mario, kt óry pewnie już smacznie sobie spał. Jednak nie wytrzymałam, zesząłm do kuchni, i płakałam pijąc kawę. Właściwie to nie piłam kawy, a sowje łzy, w niej topione. Wiedziałam, ze nie mogę tak żyć. Że muszę się ogarnąć, przesatć myśleć o tym co się stało, a zając się tym co mnie może ominąć , kiedy będę ubolewała nad momi problemami. Było mi tak źle podle, ale wiedziałąm już że co się stało to już się nie odstanie. Że czasu nie cofnę, także wiedziałam. Moje rozmyślania przerwało schodzenie ze schodów. PO chwili zobaczyąłm w nich Mario:
-Hej, co tu robisz?- pocałował mnie
-Nie mogę spać. - odpowiedziałam cicho
-A może poprostu nie chcesz?- spytał
-Może...- zamyśliłam się
-Wypiję kawę i cos pomyślimy- powiedział i zajął sie swoją kawą- Nie myśl o tym, kiedyś przyjdzie czas na nasze szczęście, może nie teraz, nie dziś , nie jutro, ale kiedyś napewno. Przyjdzie, ale to zależy od nas, czy się wcześniej nie poddamy.- przytulił mnie
-Nie mogę tak żyć. W ciągłym bólu cierpieniu, w oczekiwaniu na coś co się nigdy nie stanie. Czasem myślę, że dzień mojej śmoerci byłby najszczęśliwszym dniem. -rozpłakałam się. Poszliśmy do salonu
-Nie mów tak.- Mario pogłaskał mnie po skroni- Kochanie posłuchaj mnie. Umrzesz jako staruszka będziesz miała jeszcze gromadkę dzieci, które dadzą ci szczęście. Umrzesz w ciepłym łóżku, ale nie tu i napewo nie teraz. Nie myśl w ten sposób, jesli się teraz poddasz, nigdy nie doświadczysz szczęścia. A ono przyjdzie, tylko musimy je odkryć...
Mario mówił to tak bardzo czule, tak cicho, a ja przyglądałam się jego twarzy, chcąc ja ujrzeć ale w ciemności bylo mi bardzo ciężko. Wtedy znowu przypomniał mi się mój sen: Nie wolno ci się poddać, to najprostrza pokusa ,do zrobienia najgłupszej rzeczy której potem będziesz żałowała:
-Obiecaj mi teraz, że sie nie podddasz. - milczałam- Obiecaj mi to, nie poddawaj się nigdy. Walcz jak lew. Wiem na ile Cię stać, tylko nie poddawaj się. Obiecaj mi to Laura- wypowiedział te słowa po raz kolejny
-Obiecuje- pwoiedziałam cichym, ledwie słyszalnym zachrypniętym głosem.
Mario położył się na kanapie , a ja ułozyłam się na nim, Głowę trzymałam na jego torsie, przechyloną w bok. Położył rękę na moich plecach. Leżałam tak leżałam... aż w końcu zasnęłam ostatni raz zerknęłam na zegarek o 5 nad ranem, także nie sądzę, abym się wyspała.
*Laura*
Godzina 7.00 nie mogę spać. Oczywiście. Wstałam z Mario i poszłam na górę, w celu przyszykowania jakiś ogarniętych ubrań a potem poszłam pod prysznic. Wykąpałam się, ciągle nie wyspana ubrałam i schodząc ze schodów mało co bym spadła z nich. Oczy mam tak zamazane, ledwo co wudze przez to ziewanie. Ale szczerze mówiąc, Jaki to normalny człowiek wyśpi się przez 2 godziny? No właśnie. Kiedy dowlekłam się do kuchni, zaparzyłam sobie kawy i poszłam spowrotem do sypialni na górze. Za chwile Mario przyszedł sprawdzić co u mnie, pogadaliśmy chwilę i poszedł oglądać TV. Nie chciało mu się nigdzie wychodzić. Nie zmuszałam go na treningi, bo sama nie mam już siły a wiem też co on czuje. Bardzo się w to wszystko angarzuje, i bardzo doceniam jego obecność. Popłakałam sobie przez chwilę i właściwie delikatny makijarz zdał się na nic, gdzyż cały zmył się kiedy płakałam. Ale nie miałam sił nakładać nowego.
*Mario*
Siedziałem w salonie przed TV i oglądałem niemieckie programy. Ale i tak nie skupiałem się na filmach w nim lecących, ale na tym co się ostatnimi dniami dzieje. Laurze jest bardzo ciężko, jest bardzo słaba, bardzo źle wygląda, wogóle nie śpi. Kiedy dzisiaj rozmawialiśmy spała około 2 godziny. Ale co to jest na 18 letnią kobietę? Przecież ona cały czas się rozwija, ja jestem już trochę starszy i troche mniej już się rozwijam ale ona napewno musi jeść, żeby móc normalnie funkcjonować. Myślę, że jak dojdzie do siebie, to gdzieś ją zawiozę, tak żebyśmy obaj mogli się odstresować.
W tej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Szczerze mówiąc ostatnio boję się już otwierać drzwi, w przerażeniu kto może za nimi stać??? Zobaczyłem dwoje dorosłych ludzi, kobietę i mężczyznę z nastoletnią, około 17-letnią dziewczyną z Polską urodą. Coś miała chyba z Laury:
-Przepraszamy chyba pomyłka- powiedziała ta pani
-A kogo takiego państwo szukacie?- spytałem , aby pomóc nieznajomym
-Laura Laskowska, nie wie pan gdzie mieszka?- zapytał mężczyzna
-Państwo są jej rodzicami? - upewniłem się- Widać podobiznę.- Powiedziałem na co oni się zaśmiali- Zapraszam
-Dziękujemy.
-Zaraz zawołam Laurę.- powiedziałem i poszedłem po swoją dziewczynę
*Laura*
Mario przyszedł do mnie z wiadomością , że mamy gości. Byłam trochę zaniepokojona, nie chciałam żeby nikt zobaczył mnie w tym stanie. Postanowiłam poprawić trochę swój wygląd założyłam jakieś lepsze ubrania i upięłam włosy w kucyk. Przed wyjściem z sypialni zajrzałam jeszcze w lustro, z nadzieję , że nie przestraszą się ci 'goście' na mój widok.
Nie pewnie zeszłam po schodach:
-O nieee- pomyślałam.
Nie miałąm ochoty na rozmowę, a szczególnie teraz , a szczególnie z nimi. Moimi rodzicami. Zbyt dobrze mnie znają , zebym nie dała po sobie poznać, że nic się nie stało.
Zawsze kiedy miaąłm jakiś problem, o którym wiedziałam tylko ja, ewentualnie przyjaciółka... Tsaa Lena... właściwie, i nie chciałam o tym gadać tak zagadneli że nie wiem kiedy im się wysypałam. Nie chciałam tego zrobic tym razem, jestem w totalniej rozsypce, jest mi ciężko. Świeza trauma inaczej rzecz biorąc. Byłoby mi ciężko i jeszcze te kazania. Niby wiem że chcą mi to wytłumaczyć to wszystko, ale teraz moim zdaniem nie chcę wracać do tematu....
----------------------------------------------------
heejj :)
Smutny rozdział :-( Oby nn były weselsze xd Czekam na następne :-P
OdpowiedzUsuń