*2 tygodnie później*
Dziś jest ten dzień na który czekałam od baaaardzo dawna. Właśnie razem z moim chłopakiem pakujemy się na wakacjee :) Chłopaki mają trochę wolnego od treningów, więc Mario wykorzystał sytuację. Własciwie to nie wiem nawet gdzie będziemy mieszkali. Wszystko co będzie działo się na Karaibach ma byc moją niespodzianką. Mario nie chce mi powiedzieć nic. Martwię się trochę, bo wiem jaki jest i boję się czy o czymś nie zapomni. Jednak każe mi się nie martwić i nie mysleć o niczym . Dla nas obu ma byc to czas relaksu i odpoczynku od dotychczasowych nieprzyjamności , spotykających nas niemal wszędzie. Po akcji z Hubertem uspokoiłam się nico, ale na tyle, żeby normlanie funkcjonować. Mario do tego chce, żebym całkowicie zapomniała dlatego wymyslił sobie wakacje na wyspach. Nie chciałam go obciążać, ale stwierdził, że musiłimy odpocząć i wreszcie znaleźć czas dla siebie. Faktycznie, ostatnino było go trochę mało.
Po woli kończyliśmy się pakowac:
-Mario, kochanie masz już wszystko?- spytałam
-Nie denerwuj się- przytulił mnie od tyłu
-Chce chociaż o czymś pamiętać- pocałowałam go
-Ty tam jedziesz odpocząć, ja pamiętam :)
Po woli kończyliśmy się pakować, kiedy przyszli chłopaki. Tak razem z nimi, czyli Mario i Philipem mamy jechać na Karaiby. Jak to bywało, zrobili nam zamęt i dopiero po pół godziny byliśmy spakowani. Na lotnisku mieliśmy być o 19. Jest 15 a my jeszcze musimy zjeść i ogarnąć dom, powyłączać prad itd, w razie jakiegoś nieszczęścia. A z tymi naszymi pryncypałami w 4 godziny trudno się wyrobić. Mario z Lamą zajeli się tym a ja z Mandzu przygotowaliśmy wczesną koalcję. Postawiliśmy na kanapki z serem szynką i sałatą, potem zrobiłam herbatę i zawołałam wszystkich żeby przyszli jeść. Kiedy najedliśmy się pozmywałam naczynia. Potem udaliśmy się do auta w celu zapakowania potrzebnych rzeczy. Nie chciało nam się iść 3 kilometrów o własnych siłach , więc zamówiliśmy taksówkę, która właśnie czekała:
-Laura idziesz?- zawołali mnie chłopaki
-Jeszcze chwilka- odpowiedziałam
-Co ty tam jeszcze robisz?- spytali
-Wole jeszcze raz upewnić się, że nic nie wybuchnie kiedy odjedziemy- uśmichnęłam się
-Nie miałaś się martwić, wszystko jest jak należy- powiedziało Mario i kazał mi już iść.
-Skoro tak mówisz...- zamyśliłam się- Jak nam rozsadzi dom będzie na ciebie- zaśmiał się
-Jassssnee i może frytki do tego?- śmiał się ze mnie
-Nie śmiej sie deklu- powiedziałam
-Jak ty mnie nazwałaś?- zaczał mnie gonić po całym domu, aż udało mu się mnie złapać
-Postaw mnie- piszczałam- AAaaaaaaaa
-To przeproś- zaśmiał się
-Przepraszam- postawił mnie- Deklu :D
-Zaraz się obraże- udał smutnego, ale zaraz zaczął się śmiać
-Serio Goetze? Serio?-
-Mario! Laura! Długo?!- niecierpliwili się chłopacy
-Upsssss.. - powiedziałam do Mario- Idziemy!- wydarałam się do chłopaków
-Tak tak Laura. Weź głośniej bo ja nie słysze- powiedział i złapał się za ucho- Ałłłł...
*2Godziny później- Mario*
Jesteśmy już na odprawie, która właściwie to się już kończy. Zaraz wsiądziemy i będziemy lecieć już tam, tam gdzie ma być tylko dobrze. Innej wersji nie przyjmuje;
-Maio idziemyyy- powiedziała Laura
Weszliśmy do wielkiego samolotu i zajęliśmy miejsca. Oczywiście siedziałem z Laurą.
Był to 2czas zimowy bardziej, więc było juz stosunkowo ciemno. Tak, że aż spać mi się chciało. Za oknem piękny widok- chmury xD Tak ciemno i tak sennie że chyba zaraz zasnę. Ale nie chcę nic przegapić bo Laura mnie zabije. Nie chciałem jej pomocy kazałem jej odpocząć nie chcę niczego zaawalić, bo ostatnio to jedyna rzecz która wychodzi mi doskonale wręcz....
Zauważyłęm że Laura położyła się na moim ramieniu. Chyba spała. Nie chciało mi się spać, kiedy patrzyłem na jej twarz, taka piękna, promienna. Taka jaką zawsze lubiłem. Cieszę sie , że do mnie wróciła, ale bardzo się boje o jej psychik bo tym jak straciła dziecko niby wszysto jest okey i nic straconego ,żeby w przyszłości myśleć o kolejnym, ale mam nadzieję , że nie zrazi się tym że jedno już straciła. Tak bardzo się o nią boję, przytuliłem jej głowę do mojej i ucałowałem ją w czubek głowy. A Potem niewiem kiedy głowa mi poleciała i chyba zasnąłem...
*2Godziny później*
Stewardessa zaczęła pokolei wybudzać wszystkich pasarzerów , bo lądowaliśmy. Ja jednak obudziłam się nieco wcześniej, gdy poczułam dziwny ścisk w gardle kiedy samolot zaczął wirować a naastępnie osadzać się na ziemię. :
-Mario- puknełam go delikatnie w ramię- lądujemy
-Ooo już?- spytał
-Tak, trzeba obudzić chłopaków- powiedziałam i tym się zajęłam
Po kilku próbach znudziło mi sie i Mario chciał ich obudzić. Jednak wpadłam na pomysł:
-Real wygrał ligę mistrzów!- krzyknęłam
-Jak?
-Gdzie?
-Kiedy?
-Co?
-Aaa samolot. Laura!!- krzykneli kiedy zoriętowali się co się dzieje
-hahahahhah- nie mogłam z nich
-Dobra ogarnijta się wieśnioki, bo zaraz wysiadamy- zaśmiałam się
-Właściwie to juz wysiadamy- dopowiedział Mario i podnieśliśmy się z miejsc
Odebralismy swoje walizki i rozdzieliliśmy się. Ja z Mario szukaliśmy swojego domku a Mario M i Lahm do siebie.:
-To gdzie właściwie będziemy mieszkać?- spytałam
-Nie gorączkuj się już nie daleko- powiedział- Zamknij oczy
Zamknęłam oczy a Mario prowadził mnie, szłam jakimś dziwnym podłożem nie podobnym do drogi....
--------------------------------------------
No ten tego... Jest ;) Nie wiem jak będzie dalej z dodawaniem przeze mnie rozdziałów na tym blogu, wiecie koniec semestru a ja zawaliłam go trochę i ile się da będę poprawiać, jednak postaram się dla wam znaleźć czas. Pamiętajcie moją zasade dodawania rozdziałów: Są komentarze , jest nn ;) Pozdro :*
No świetny rozdziałek xd Czekam na nn :**
OdpowiedzUsuńświetny rozdział .Czekam na kolejny
OdpowiedzUsuńCiekawie co Mario załatwił.
Pozdrawiam
Laura i te jej przekomarzanie się z Mario mnie rozbraja po prostu :3
OdpowiedzUsuńCiekawe, co to za niespodzianka. Pewnie coś fajnego :) Oby im wakacje się udały i wrócili wypoczęci i zrelaksowani. Czekam na kolejny. Buziaki ;***
Hehehe heheszki xD rozdział genialny ;) "deklu" heu heu ..xD . Ja w pierwszej klasie też tak miałam że wszystko bum.. I poprawiać...
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta ;) :*