niedziela, 19 stycznia 2014

50- "REAL WYGRAŁ LIGE MISTRZÓW!" ~"Ale, że znowu?"

'*Mario*
Ściemniało się coraz bardziej. Akutrat przystaneliśmy podziwiając zachodzące słońce nad tutejszym Morzem. Objąłem Laure, od tyłu w pasie i chwilę trwialiśmy w niezmąconej ciszy. Teraz postanowiłem zadziałać. Obruciłem moją dziewczynę, tak żeby patrzyła na mnie i wygłaszałem swoją 'przemowę':
-Laura, chciałbym ci coś ... powiedzieć- zaczałem
-Tak Mario?- spytała patrząc w moje oczy jeszcze bardziej mnie onieśmielając,
-Jesteś dla mnie największym skarbem na całym świecie. Wiem, że dzięki tobie jeszcze żyję. Wiem że to ty dajesz mi do życia siłę. Jestes jak tlen , bez którego nie mógł bym normalnie żyć. Bez ciebie czuję pustkę, moje życie traci wtedy sens. - powiedziałem kiedy spuściła wzrok

*Laura*
To co mówił Mario było piękne, słuchałam go w skupieniu:
-Jesteś ta jedyną, tą wspaniałą, piękną moją dziewczyną. Ale mi to nie wystarcza. Wiem, że to z tobą pragnę  spędzić resztę życia. Z tobą chcę założyć rodzinę, przy tobie chcę upadać i podnosić się. Wiem , że tego właśnie pragnę, ale pytam ciebie czy.. Ty też? - przerwał Mario i... uklęknął przedemną
Do moich oczu napłyneły łzy szczęścia. Wspaniale się wtedy czułam:
-Lauro, wyjdziesz za mnie?- zapytał po chwili patrzac w moje zapłakane oczy
-Tak Mario- odpowiedziałam bardzo cicho
Wtedy wsunął mi na palec piękny pierścionek. Rozpłakałam się i rzuciłam na Mario:
-Kocham Cię- powiedziałam i pocałowałam go
Całowaliśmy się na piasku, to było takie wspaniałe. Zawsze chciałam doświadczyć podobnego uczucia. Podobały mi się spacery brzegiem Morza, ale nigdy nie wyobrażałam sobie takiego pięknego zakończenia- zaręczyn <3. :
-Przepraszam Cię, że dzisiaj się tak trochę dziwnie zachowałem w stosunku do ciebie, poprostu bardzo się denerwowałem czy przyjmiesz pierścionek i zostaniesz moją narzeczoną- powiedział kiedy wracaliśmy.
-Kochanie, a wyobrażałeś sobie inną odpowiedź?- spytałam pociągając nosem
-Miałem poprostu wątpliwości, że coś zepsuję- tłumaczył
-Mario. Było idealnie- pocałowałam go
Kiedy wróciliśmy wykończeni rzuciliśmy się na łózko, kiedy już wzięliśmy  kąpiel. Chcieliśmy się wyspać bo jutro o tej porze będziemy już w Monachium. Rano o 10 musimy opuścić ten wspaniały domek z najwspanialszymi wspomnieniami i cudownymi tradycjami. No niestety...

*Rano Mario*
Obudziliśmy się około 8.30. wreszcie byłem spełniony. Moja miłość została odwazjemniona i nie muszę być już spięty. Cały czas pobytu tutaj bardzo się denerwowałem- raz więcej, raz mniej. Ale udało się- jesteśmy narzeczonymi :)
Po zjedzonym śniadaniu, spakowaliśmy ostatnie ubrania i zapieliśmy walizki. Potem rozliczyłem się z właścicielem tego cuda i wybraliśmy się do chłopaków. Laura miała przeczucia , że przyda im się mała pomoc. Jak sie okazało moja narzeczona nie myliła się . Chłopaki spali w totalnym burdelu:
-Mario! Philip! Wsatwajcie- próbowałem ich obudzić
-Lama! nooooo- też nie podziałało kiedy Laura wołała- ej chwila przecież...- powiedziała - REAL WYGRAŁ LIGE MISTRZÓW!- krzyknęła, tym zawsze ich się da obudzić
-Nie no ! Ale że Znowu?!- wstał na pełne nogi Lahm a my nie mogliśmy z niego kiedy tłumaczył to Mandzukiciowi
-To ile kurde jest tych Lig Mistrzów w jednym sezonie ćwoki co? - zaśmiałem się
-Laura ja cie kiedyś.....- powedział z miną jakby chciał ją zabić- psyuleeeeee ałłłłłłłłłłłłł- dokończył kiedy wdepnąłem mu na nogę

*Laura 2 dni później*
Jesteśmy już w Monachium 2 dni, jest ... fajnie. Narazie wszystko się układa i modlę się żeby tylko tak dalej. Mam tylko dobre nadzieje, w końcu kiedys trzeba takie mieć....
Nawet się nie rozpakowaliśmy, bo prawdopodobnie za 2 dni czyli w soboote jedziemy do Dortmundu do Marco. Tym razem nie puszczę Mario samego. Chłopaki chcą nam coś powiedzieć a w szczególności Lewandowski. Ciekawe o co im chodzi. Marco nie krył niezadowolenia kiedy Robert mu to przekazał, ale sam nie powiedział o co chodzi. Mówi:"Brak słów, sami się dowiecie, tracę drgiego przyjaciela" . Tyle wiem od niego, reszty dowiem się w sobote na miejscu w Dortmundzie.


-------------------------------------------------
Tadaam!!!!!!! Oto sobie taka mała niespodzianka. W tym celowo zaplanowanym przełomowym rozdziale. I ten tego... Kiedyś będzie trzeba zakokńczyć to opowiadanie. Zastanawiam się czy szczęśliwie czy może jednak nie? Nie wiem jeszcze zobaczę, ale czekam na propozycje.
Komentujcie ;)

5 komentarzy:

  1. Ja tam wole szczesliwe zakończenia :D . Ale to już od ciebie zależy - twój blog :D. Rozdział cudowny. Masz dar do pisania bloga. Wait for next ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Omomom *.* cudowny ! Zaręczyny ! :D
    Jadą do Dortmundu ołł je aaa xD hahaha
    Ma byc szczesliwe zakończenie koniec i kropka :D mam zaciesz , bo czytam to o 12 w nocy po piwku xD a jutro czeka mnie szkoła -_-:D heu heu pisz następny bo doczekac sie nie mogę :D ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdziałek :** Tak myślałam, że to będą zaręczyny xd
    Moje zdanie na temat zakończenia znasz. MA SIĘ SKOŃCZYĆ SZCZĘŚLIWIE :-P

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny rozdział :D i chcę zeby skończyło się szczesliwie

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaręczyny cudowne.
    Mam być szczęscliwe zakończenie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń