*Mario*
Kiedy już spenetrowaliśmy dom i odetchnęliśmy z ulgą, że wszystko jest w porządu, usiedliśmy i dliśmy sobie trochę czasu na rozmowę.:
-Wspaniale tu, co?- zagadnął Lahm
-Też tak uważam, aż ciężko będzie się rozstać z tym miejscem- zasmutała Laura
-Na pewno, ale kto wie, może kiedyś tu wrócimy?- zamarzyłem
-Super by było. Zosatły nam dwa dni- przekalkulował Mandzukić
-Oczywiście razem z dzisiejszym, czyli jakby nie patrzeć , skoro dzisiaj jest sroda to w piątek rano mamy samolot- poprawiła go Laura
-Musimy jakoś to uczcić, tak, żebyśmy zapamiętali te wakacje na całe życie- Lahm, mistrz od pomysłów
-Podpisuję się pod tym - uśmiechnęła się moja dziewczyna
-To ja też- powiedziałem i wszyscy popatrzyliśmy na Mandzu
-Co tak się gapicie, oczywiście, że się zgadzam- zaśmiała się klubowa '9'
*Następnego dnia- Laura*
Obudziłam się około 6 nad ranem. Nie było mowy o zmrużeniu oka. Postanowiłam iść do kuchni. Sięgnęłam butelkę wody mineralnej i nalałam do szklanki. Stałam sobie w kuchni i piłam tą wodę, wogóle się nie spiesząc.
Klarowala nam się piękna pogoda. Wschodziło piękne karaibskie słońce. Jakoś tak mi się zachciało popływać. Siegnęłam tylko strój kąpielowy, tak żeby nie obudzić mojago słodziaka i wyszłam na zewnątrz. Jeśli ktos mnie zauważy pewni pomyśli sobie : 'Jakaś idiotka pływa w Morzu o 6.30' ale co tam. Kiedy byłam nastolatką mieszkałam z rodzicami w małej miejscowości niedaleko mnie było jezioro. A kilka miejscowości dalej wybudowali basen kiedy miałam 12 lat. Jeździłam tam bardzo często, aż kiedyś rodzice postanowili zapisać mnie na naukę pływania. Ukończyłam kurs jako pierwsza i po 12 lekcjach załapałam kraula , grzbiet i żabkę. Postanowiłam wykorzystać swoje umiejśtności.
Przyznam na początku nieco się obawiałam ale było dość płytko i szybko się odnalazłam w tej nieco chłodnej wodzie.
Pływało się wspaniale, słońce ogrzewało część mojego ciała. Nie było tam wogóle ludzi, nie dosyć, że Mario wynalazł takie ciche miejsce, gdzie znajdowała sie mała ilość domków, to prawie nikt jeszcze nie odważył się wyjść o tej porze.
Po jakimś czasie stwierdziłam , ze czas już na mnie. Mario pewnie zaraz wstanie o ile już nie wstał i nie wzywa policji informujac o moim zaginięciu. Wprawdzie nie pływałam daleko od domu, ale jak to z Mario bywa zawsze był bardzo opiekuńczy, czasem przewrażliwiony .
Weszłam do domu, zastałam tam Mario, akurat wychodził z sypialni:
-Gdzieś ty była?- spytał- Chciałem policję wzywać- powiedział ale nie był chyba zdenerwowany
-Czyli wróciłam w odpowiednim momencie?- zapytałam
-Ejjjj. Nie żartuj sobie ja tu się martwię- upomniał mnie
-Ale nie ma potrzeby - ucałowałam go i poszłam sie ubrać, bowiem byłam w kąpielówkach owinięta ręcznikiem
-Dowiem się gdzie byłaś, kiciaaaa- podreptał za mną
-Obudziłam się o 6 i pływać mi się zachciało.- powiedziałam
-Oszalałaś?!- wkurzył sie Mario- Przecież mogło Ci się coś stać!!- prawie na mnie krzyczał
-Wiesz co? Czasem mam dosyć twojej nadopiekuczości!- również się zdenerwowałam i wyszłam do kuchni- Mam kartę pływacką i potrafie pływać, szkoda tylko że u ciebie zaufania nie mam!
-Kotku przepraszam, poniosło mnie- Przytulił mnie, a ja jego
-Nie gniewam się - wtulilam się w chłopaka- I tez przepraszam- wyszeptałam
-Dobrze już, choć zjemy coś- przystałam na propozyje piłkarza , za kilka chwil kelnerzy przynieśli nasze śniadanie.
*19.00 Mario*
Coraz szybciej dobiega kresu nasz pobyt na tej wyspie. Zabieram zaraz Laurę na obiado -kolacje w centrum miasta:
-Kochanieeee pospiesz się-
-Makijarz, Mario makijarz- zaśmiała się- Tak wiem nie będzie widać
-Jaka upartaaaa- powiiedziałem
-Najgorsze , że twoja- powiedziała a ja sie zaśmiałem
-Yyyyy chyba najlepsze kicia, idziemy- spytałem
-Idziemy- zasalutowała
Doszliśmy do bardzo dobrej restauracji na dworze. Zamówiliśmy pizzę:
-Jejku Mario, znowu przytyjęęęę- zasmutała moja dziewczyna
-Jak dla mnie możesz przytyć ze 100 kilo - i tak będziesz piękna- usmiechnąłem się
-Serio? To żeś mnie pocieszył- powiedziała- Wyobrażasz sobie mnie i 160 kilo?- grymasiła
-Nie, i nigdy taka nie będziesz, bo w przeciwieństwie do innych kobiet ty ćwiczysz i spalasz kalorie- ucałowałem ją a po chwili dotarła nasza pizza.
Zjedliśmy ją i szliśmy na umówiony spacer brzegiem Morza. Teraz czułem się bardzo niezręcznie, byłem poddenerwowany, teraz miałem zrobić tą największą niespodziankę swojej dziewczynie. Bardzo się bałem jej reakcji:
-Mario. Mario!!- pomachała mi ręką przed oczami- Mówię do ciebie.
-A tak.- zamysliłem się . Nie nooo wszystko popsuję, zasmuciłem się
-Mario, co się dzieje?- spytała
-Nic, zanczy wszystko jest w porządku- lekko się zarumieniłem, ciężko było mi ją oszukiwać, ale chciałem do końca nie dawać żadnych pozorów.
-----------------------------------------------------------
No siemaaa :> Macie już jakiś pomysł? Jaką niespodziankę Mario robi Laurze? Chcę was nieco zaskoczyć .
Bardzo mnie natomiast martwicie i znowu jestem na skraju poddania się. 1 osoba komentuje mi bloga :( bardzo mnie to smuci. Nie chcę go zawieszać ale proszę was. Komentarz- Dla was to kilka sekund a dla mnie ogromna motywacja!!!
świetny rozdział.
OdpowiedzUsuńCiekawie co wymyślił Mario.
Czekam na kolejny i pozdrawiam
Ja myślę że on się chce jej oświadczyć ^^. Ale nwm. Rozdzial swietny jak zawsze :). Czekam na nexta ;*
OdpowiedzUsuńHmmm ciężko powiedzieć jaka jest ta niespodzianka. Mam jednego nawet pomysła. Pewnie w następnym rozdziale się dowiem czy mam rację xd
OdpowiedzUsuńMoże chce jej się oświadczyć? Zresztą, zobaczymy ;) I proszę Cię, nie załamuj się, ja czytam Twojego bloga, zawsze chętnie tu wpadam!
OdpowiedzUsuńRozdział jest zajebisty! Oj, ta Laura ;> A Mario jaki troskliwy. Ale to bardzo dobrze o nim świadczy :) Czekam na kolejny i zapraszam do mnie ;* Buziaki.