*Laura*
Kolejny taki sam- monotonny dzień w liceum... Lekcje nudne, docinki chłopaków, a chyba najbardziej przypominają mi Huberta. Tak strasznie się cieszę, że nie zdał! Pewnie też poszedł by do Ogólnokształcącego, tylko po to aby mnie denerwować... Chociaż to, że nie zdał wcale nie zmienia faktów, że mnie nie wyśmiewa... Kiedy wracam do internatu, przechodze obok tego gimnazjum... Zazwyczaj kończą tak lekcje, wtedy kiedy my (fuck)... I się zaczyna. Taraz mamy na szczęście wf! Ufff <3
Weszliśmy na boisko, zbiórka i te formalności:
-Mam dla was informacje. -Spojrzałyśmy po sb zdezoriętowane -Jesteśmy zaproszeni do mistrzostw Polski licealistek w ...
-Piłke? -dokończyłyśmy piszcząc
-Tak! Dzisiaj się wam przyjże i wystawie skład, wybierzemy kapitana...
-Dobrze- no w końcu postawił mnie na nogi, poczułam się o niebo lepiej.
Dawałam z siebie wszystko, już nie liczył się Hubert, to co powiedzą chłopcy, to, że rodzina bd miała mi za złe, liczyło się to najblizsze spotkanie, do którego trzeba sie było na maxa przygotować. Lekcja wf -u powoli dobiegała końca, trener, a za razem wuefista zebrał nas i ogłosił:
-Lakowska, Krysiakowska .... -wymienił jeszcze 9 dziewczyn
-Tak? -odpowiedzialyśmy chórem
-W wyjściowej jedenstce na mecz. Teraz jeszce kapitan
-Laura!- Krzyknęły dziewczyny
-Ja?- spytałam niepewnie
-Oj, dziewczyno, przecież nikt inny nie poprowadzi nas do wygranej lepiej, niż ty.
-No nie wiem- zamyśliłam się...
-Ale my wiemy -Zaśmiały się dziewczyny -Ona! -krzyknęły do trenera, który przystał na ich propozycję.
No i takim cudem zostałam kapitanem naszej drużyny, byłam mile zaskoczona, nastawieniem dziewczyn, żadko ktosmnie doceniał, czułam się wprost wspaniale.
--------------------
Prolog dla was :D Pozdrawiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz