środa, 21 sierpnia 2013

1 -'To nie był puchar Polski...'

*Laura*
Wczorajsza wiadomość strasznie mnie uskrzydliła, chodziłam cały czas uśmiechnięta, a przyczyną było to, że teraz tylko piłka będzie się liczyła. Nie mogę teraz nikogo zawieźć. Dam z siebie wszystko, i jeszcze więcej.
Dzisiaj po lekcjach miał odbyć się trening, mało czasu do przygotowań przed pierwszym meczem... Tylko dwa dni, zaczynając od pojutrze, przz cały tydzień gramy z drużynami z naszego województwa. Wierzę w naszą drużynę, choć nie jesteśmy z liceum sportowego, na piłce się znamy :)
Zaczął się trening ostatni przed meczem. Starałam skupić się na piłce i potrenować, potem zebrałam dziewczyny i jako kapitan wyjaśniałam im jeszcze niektóre rzeczy:
-A więc tak, musimy zacząć szybkim pressningiem i pamiętajcie musicie być na maxa skoncentrowane. Jak wiecie ja gram szybką piłkę, ale postaram się do was dostsować. ok?
-Tak, kapitanie -uśmiechnęły się dziewczyny
Na orlika przyszło dużo osób zarówno z naszej szkoły jak i drużyny przeciwnej, nie grałyśmy jak normalnie dwa razy po 45minut ale 30. Starałyśmy się od pierwszych minut, jednak cały czas bez gola... no ale w 54 minucie dośrdkowała Lena ja wślizgiem zdobyłam gola!! Wkońcu! Potem dziewczyny z drużyny przeciwnej straciły wiarę w siebie, my natomiast wykorzystałymy ich niemoc i zdobyłyśmy jeszce dwie bramki, tym razem Martyna i Lena.
Po meczu pogratulowałyśmy, otrzymałyśmy także podziękowania od trenera.
Następne dni przebiegały podobie trening, mecz, i tak cały czas. Pochwalę się, że wszstkie mecz (jak do tej pory) wygrałyśmy :). Potem rejon i Polska. Na ten tydzień były zaplanowane mecze z rejonu (wygrany z wygranym). Podeszlyśmy do meczu ze skupieniem i rozgromiłyśmy licealistki ze sportowego 5:1. Uff teraz mecz 2 najlepszych drużyn z ... POLSKI! :
-Dziewczyny, pamiętajcie! Rozciągać i iść za ciosem. Do przodu. Tak! Taraz przelobuj! O tak, pięknie!- krzyczał trener, widać jaką wiarę w nas pokładał. W sumie dla nas to również był ważny mecz.
Kończyliśmy trening przed meczowy. Graliśmy na PGE Arenie w Gdańsku! *_* boski stadion, pierwszy raz na takim byłam. Zeszłyśmy szybko do szatni przebrać się. Ja i kapitan przeciwniczek podeszłyśmy do sędziego i piłkę wylosowały przeciwniczki. Grałyśmy nienajgorzej, ale straciłyśmy bramkę. Do sztni schodziłyśmy trochę przygnębine. Trener patrząc na naszą gre, satrał się poprawić nasze błędy. Nasz plan był taki: wyjść na boisko, zacząć szybkim pressingiem, przeprowdzic szybką akcję na połowie rywala i zdobyć gola. Oczywiście od razu nie wychodziło nam to perfekcyjnie, ale do 3próbach i motywacjach trenera, ruszyłyśmy z tą piłką do pszodu. Jedna koleżnaka z dużyny wyłożyła mi piłkę ja wbiegłam prawie sam na sam z bramkarzem już miałam strzelać, kiedy zobaczyłam, że Lena jest z drugiej strony niekryta. Szybko przekazałam pilkę koleżance, która piłkę wkopnęła do bramki i GOLLLL ! Nasz trener skakał z radości, my też! Udało się. Teraz kilka szybkich akcji i jesteśmy w polu karym przeciwnika. Biegłam z piłką, jak oszalała prawą stroną boiska myślałam, że się nie zatrzymam... Zatrzymałam się na nodze rywalki. Gwizdek sędziego! Karny! 59minuta. Podchodzę do piłki GOL! Jest przewaga. Sędzia dolicza minutę gry. Ale wynik pozostaje bez zmian! Wygrywamy mistrzostwa Polski. Schodzimy do szatni gdzie czeka na nas trener:
-Brawo dziewczyny! Tylko zapomniałem wam coś istotengo powiedzieć...
-Że co? -pytałyśmy
-To nie był puchar polski
-Jak to? -posmutniałyśmy...


-----------------------------------
1 oddaję w wasze ręce. Proszę o komentarze ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz