*Laura*
-Ale, ale jak to? Trenerze!
-No tak to. To są mistrzostwa Europy!
-Co?-piszczałyśmy jak głupie
-No teraz macie jeden mecz u nas i reszta w Niemczech i Czechach.
-Kochamy pana!
-Ej. to przecież wasza zasługa!
Reszta dni to byly przygotowania do mistrzostw, no nie wierzę nadal że tak daleko zaszłyśmy! Strasznie się cieszę. Zbliżały się mecze, dwa w tygodniu, wygrywałyśmy każdy nie wiem do tej pory jakim cudem. Ale wiedziałyśmy, że im dalej dochodzimy, tym trudniejszych mamy przeciwików. Czyli, że nasza droge już się powoli kończy...
Półfinał i finał miały odbyć się na Alianz Arenie w Monachium. Przyleciałysmy z Czech, wczoraj prosto na mecz. Po meczu miałyśmy sie zameldować w pobliskim hotelu. Trening zleciał jak zwykle w miłej atmoswerze i z pozytywnym nastawieniem. Nasze motto brzmiało tak : DZIŚ NIE WAŻNE CO SIĘ STANIE! NAJWAŻNIEJSZE ZAANGAZOWANIE! Mecze pucharu Europy rozgrywane były już normalnie po 45 minut. Miałyśmy dużo więcej wysiłku, ale robiłyśmy to wszystko dla pasji.
15 minut temu skończyłyśmy przedmeczowy trening. Mecz z Hiszpankami nie wróżył nam nic dobrego. Czułyśmy że to będzie już koniec, po pierwszej połowie przegrywałyśmy 2:0. Chciałyśmy winik naprawić jednak nie miałyśmy pomysłu jak.Trener bardzo nas motywował, jednak wiedziałyśmy że nic na siłę. Jednak wzięłyśmy sprawę w swoje ręce i udało nam się odpowiedzieć 2golami. Czas leciał niubłagalnie, Hiszpanki grały bardzo czysto, ale ja znalazłam jeden pomysł. Jedna z naszej drużyny podała mi piłkę. Szybko przedłużyłam podanie do Leny, ta nie miał już trudnego zadania. Bramkarka nie wyczuła naszych zamiarów i nie zdążyła się podnieść, kiedy w tym czasie moja przyjaciółka strzliła gola. Na trybunach krzyczeli:
-POLSKA, BIAŁO-CZERWONI! -udało się, gwizdek sędziego, kończący spotkanie.
-Bo tylko Polki potrafią strzelić gola w ostatniej minucie meczu! Brawo dziewczyny! -powiedział uradowany trener.
Teraz czekałyśmy jeszcze na spotkanie Niemcy vs. Portugalia. Miałyśmy zagrać z wygranym spotkania. Postanowiłysmy pójść. Jak przeczuwałyśmy Niemki wygrały i to z nimi zmierzymy się w finale. Po meczu dostałyśmy wynagrodzenia 200 euro za półfinał, i w nagrodę trener użądża nam galę, razem z piłkarzami... Bawarskiej drużyny! Teraz idziemy się zameldować w hotelu, z tego co wiem bd mieszkały z kimś kto ma zajęty pokój 3osobowy. Kiedy wyjmowałam walizki z autobusu, zaczepił mnie jakiś chłopak:
-Hej śliczna, Jestem Mario- podał mi rękę
-Miło mi, Laura-przedstawiłam się, to był mój idol Goetze *_*
-Daj, nie będziesz dźwigała.
-Poradzę sobie.
-Nie, nie poradzisz, daj -Rozkazał i nieziemsko się uśmiechnął
Poznałam jeszcze dwóch jego kolegów :Mario Mandzukic' ia i Philipa Lamę czy Lama? Nie wiem :) :
-Ciekawe, z kim mam pokój- spytałam
-Ja wiem
-Powiedz... -prooooszę -Zrobiłam maślane oczka
-Nie! To niespodzianka!
-Oj, Mario- objął mnie w talii
-Co?
-Proooszę.
-Ale dasz całusa!
-Okey
-....ze mną
-Super!- powiedziałam i cmoknęłam piłkarza w policzek.
-----------------------------------------------
Jak się podoba? Oceniajcie, ewentualnie piszcie, co się nie podoba... Zwrócę na błedy uwagę. Bardzo was proszę o kom. Dla Was to chwila a dla mnie duża motywacja, przynajmniej wiem, że ktoś czyta. Pozdrawiam ;)
super rozdział i świetny pomysł na opowiadanie
OdpowiedzUsuńNiech zgadnę Laura będzie miała pokój z Goetze ?
Według mnie tak xD ... czekam na nexta
Masz wspaniałego bloga :)
OdpowiedzUsuńOby Laura miała pokój z Mario! Ciekawie się zapowiada :3
Czekam na kolejny! Pozdrawiam i dziękuję za kom u mnie ;*
Świetny blog :)
OdpowiedzUsuńczekam z niecierpliwością na następny :3
Pozdrawiam ;* <3