*Mario*
Obudziłem się, Laura jeszcze spała, postanowiłem jej nie budzić, była taka słodka podczas snu... Wyślizgnąłem się z łóżka, ubrałem się, ogarnąłem i położyłem się do łóżka spowrotem, moje kochanie się wybudzało:
-Hej księżniczko- wyszeptałem jej do ucha
-Siemka ksiaże- pocałowała mnie, a ja nie kończyłem tej chwili, jednak w końcu się od siebie oderwalismy:
-Mario, skarbie, możesz mi powiedzieć która godzina?
-12.30
-Ło kur...
-Co?
-Na 13 mam być w klubie!
-No to zwijaj się.
-Nie zdążymy zjeść śniadania, ale trudno
*Laura*
Dlaczego ja zawsze muszę się spóźnić? Achhhhh cała ja. Ogarnęłam się w miarę możliwości, Ubrałam się i zeszliśmy. W klubie wszystko poszło zgodnie z palnem, podpisałam kontrakt, który obowiązuje 3 lata, dostałam strój klubowy i wykres treningów. Cieszę się że będę grać a nie jakis nudniarski zawód typu tłumacz, jednak wszystko się przydało byłam na kursie języków, teraz jak pojedzimy na mecz pogadam się (oprócz Polskiego) po: Niemiecku, Angielsku i Hiszpańsku.
Wróciliśmy do domu, żeby wkońcu móc się pożądnie najeść, kupiliśmy cos tam na mieście, zaczęliśmy przeprowadzkę. Ja miałam łatwiej kilka walizkek i torba podręczna, Mario natomiast oprócz mebli zabrał chyba wszystko co mozliwe z Dortmundu... Reszte moich rzeczy w późiejszym czasie doślą rodzice. Dojechaliśmy pod przepiękny dom, wyjęliśmy wszystkie rzeczy, i pomyślałam sobie, że Lama jak ma pomagać to standardzik, że jej nie ma xD Kidy już rozpakowaliśmy rzeczy padliśmy zmęczyni na łóżko. Mario dostał sms-a że jutro o 20 jest impreza urodzinowa u Schweinsteigera. Trzeba będzie jeszcze jutro się po prezent i jakąś sukienkę kopnąć...
*Rano -Laura*
Obudziłam się, nie miałam serca budzić Mario, powiedziałam sobie, że jak się ubiorę i jeszcze się nie obudzi, wtedy mu pomogę xD. Przebrałam się a mój śpioch w najlepsze spi... Znając życie na imprezę się spóźnimy bo zapominimy o prezencie ale to szczegół. Położyłam się obok piłkarza i jeździłam mu palcem po torsie, ten jakby sie lekko uśmiechnął. Nie przestawałam, w końcu znudziło mi się... myślałam że już nigdy się nie obudzi, chciałam juz wstać kiedy złapał mnie:
-Czemu przestałaś?- zrobił minę zbitego psiaka
-Bo chyba spałeś
-Nie spałem, to tak specjalnie- uśmiechnął sie
-Dobra, wstajemy... musimy cos Bastianowi kupić...
-A przy okazji tobie sukienkę?
-Achhh jak ty mnie znasz :P- pokazałam mu język- Ubieraj się i jedziemy... a może idziemy?
-Jedziemy
-Czemu?
-Bo mi się iść nie chce, chyba, że...?
-Uprzedzając kolejne pytanie, ja cię nosić nie będę- zaśmiałam sie
-Łe tam... -pocałował mnie
-Mario, rusz się, słyszysz
-Nie, tu jest za wygodnie
-To idź na kanapę
- O nie, to ja już wolę wstać- zasmiał się
-Też tak myślę, kotek :)
Ogarnęliśmy się i ruszyliśmy do galeri, dla Schweinsteigera kupiliśmy prezent, ja dla siebie sukienkę. Potem kupiliśmy jeszcze parę rzeczy do nowego mieszkania, i tak zeszło nam do 19. Kiedy wróciliśmy do domu, zebrałam rzeczy i pobiegłam do łazienki, zostawiając Mario w tyle:
-Klopp jest mój!- krzyknął
-W Dortmundzie był, teraz masz Guardiolę xD- zaśmiałam się- Idź na dół
-Nie tu jest wygodniej- wskoczył do łazienki, kiedy ja zbierałam ubrania
-No, tak klop twój, a ciuchów nie masz- zachochitałam
-Dobra wygrałaś, następnym razem inaczej to załatwimy- pocałował mnie
-Haha, dobra idź, bo zabardzo się spóźnimy.
Przebrałam się w wcześniej kupioną sukienkę, Mario ubrał się w swój garniak, i pojechaliśmy na salę, na której odbywała się uroczystość. Złożyliśmy Bastianowi życzenia, wręczyliśmy prezent i zaczęliśmy się bawić. Oczywiście impreza bez litów alkoholu, dla Bawarczyków to nie impreza, także trunku było sporo. Nagle otrzymałam sms-a, odebrałam wiadomość, niespodzianka, ten człowiek nie może sobie odpuścic? -Pomyslałam:
'Wiem gdzie jesteś, skarbie'
'Odwal się, kazał Ci ktoś mnie szukać?'
Nie wytrzymałam podniosłam się z krzesła i miałam ochotę wyjść, gdziekolwiek, postanowiłam się przewietrzyć, nie było mi to dane, za rękę złapał mnie Mario:
-Gdzie wychodzisz, kochnanie? Coś się stało?- spytał z troską
-Nie... Poprostu, trochę źle się czuję, przewietrzę się, na pewno pomoże- skłamałam.
Miałam inne wyjście? Mario i tak nie wie że ktos mnie prześladuje... Tak sobie mysląc wyszłam na dwór, usiadłam na łace, która stała tyłem, do resauracji, dostałam następnego sms-a:
'Nie, nikt nie kazał, robię to dla nas'
'Odwal się'
'Dobrze, ale nie myśl, że to koniec, bo jeśli nie będziesz moja, to niczyja nie będziesz!!! Hahahah'
Przestrzaszyłam się na maksa, bo oczywiscie adresatem tej wiadomości nie był niky inny jak tylko...
-----------------------------------
Tak sb tu zakończyłam :P Myślę, że mnie nie zabijecie :* Danke za kom. <3 Pozdrawiam :)
Troszkę grozy na początek... ale przyzwyczajam was, będzie gorzej :) Jeszcze takie info:
1. Już nie długo szkoła, więc musze was zasmucić... nwm jak bd dodawała rozdziały... Mam napisane na przód więc postaram się dodawać co dzień. Ale zmieniam szkołę (1gimn.), Otoczenie, miejscowość... wszystko nowe więc nie wiem jak to wszystko ogarnę, postaram się dla was. Ale myślę, że jeśli co dzień nie wypali to co drugi się uda.
2. Chcecie rozdział w piątek? Bo na pewno nie dodam go wieczorem bo jadę do koleżanki na ognichoooo <3 :* No a rano może jakiś wypad do sklepów zrobię choć nie wiem. Więc dodać rano (lub w południe) czy wcale?
Pozdro :* /Ann
Genialny rozdział :) Czekam na ciąg dalszy :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*
Jak ja kocham takie zakończenie rozdziału <3 A co do info 2 Ognichooo <3 Ja tez bede <3 Kiedy masz dodac oby jak najszybciej <3
OdpowiedzUsuńNo to czekam z niecierpliwością na nexta :D /Wiska