poniedziałek, 26 sierpnia 2013

6- '... z Bayernu mnie zatrzymała...'

*Laura*
Dzisiaj wyjątkowo, przed finałem, trening był dłuższy i bardziej męczący. Kiedy schodziłam z boiska to myślałam, że padnę a tu jeszcze przedstawicielka Bayernu Monachium dla kobiet, chciałam ze mną porozmawiać. Jak się domyśliłam chodziło o to abym zaczęła u nich grać, tłumaczyłam jej że szkołe zaczęłam w innym kierunku, Ta powiedziała, że liceum piłkarskie tu jest, tak dopasowne, żeby zawsze zdążyć na trening i wgl. Jeszcze był problem w sprawie mieszkania. Oznajmiła mi, że jeśli nic bym w mieście nie znalazła, w internacie jest kilka miejsc wolnych. Postanowiłam, że jutro podejmę ostateczną decyzję, ale najgorszą rzeczą będzie zawiadomić o zaistniałej sprawie rodziców... Taaaaa.... nigdy nie brali na serio moich umiejętności pikarskich ... A tak wgl. to ja tylko im to chyba oznajmię, za nie cały rok kończę 18 lat, i nie będę wiecznie ich się pytać co mam ze sobą zrobić. A o utrzymaniu mnie to niech najlepiej zapomną.... Wróciłam do domu zamyślona, nie wiedziałam co począć, stwierdziłam, że potem spytam o zdanie Mario:
-Hej, tu ziemia, kochanie!
-Co, a tak! Hej
-Co tak długo?
-A wiesz? Z Bayernu mnie zatrzymała... i teraz myślę czy się zgodzić...
-Myslisz? Zgódź się od razu!
-No nwm, szkoła niby byłaby, a mieszkanie? W internacie trochę dziwnie...
-Jakim internacie? Ja cie nie zamierzam do domu wypuścić, a co dopiero w interacie mieszkać, mieszkasz ze mną!
-Ale jak , nieby gdzie? Ty mieszkasz w hotelu przecież!
-No, niby... Mieszkanie juz kupiłem tylko się wprowadzać
-Tak?
-No, masz- podał mi telefon- dzwoń do niej
-Kocham Cię-wyszeptałam mu do ucha
-Ja też Cię kocham , skarbie
Zadzwoniłam więc do dyrektorki Bayernu i umuwiłam się na spotkanie jutro, zadzwoniłam do rodziców, którzy jak się mogłam spodziewać nie przyjęli tego zbyt optymistycznie... Ale kazałam im jechać do liceum i przekazać dyrektorowi, że będę się uczyła gdzie indziej:
-To jak, kiedy się przeprowadzamy?
-No nie wiem, od ciebie zależy.'
-Może po meczu, żeby nie robić zamieszania?
-No okey
Dziś wieczorem gramy o finał puchru Europy, trening był strasznie męczący, zastanawiam się jak poradzę sobie na meczu... ale tyle już przeszłyśmy, że poddać się w takim momencie byłoby największym błędem ze wszystkich możliwech:
-Mario?- wtuliłam się w chłopaka
-Tak, skarbie?
-Pójdziesz na mecz, prawda?
-Nie mam biletów, i chyba wszystkie się rozeszły już...
-A na VIP- owiskich?- uśmichnęłam się
-Serio?
-No jasne
-To dla mnie zaszczyt kochanie- zaśmiał się
-Hahaa, bez ściemy :)
Przygotowałam się na mecz, i wyszliśmy z domu, jak to zwykle kilka okrążeń dookoła boiska na rozgrzwkę, jakieś cenne uwagi trenera... I wchodzimy na boisko, Ja i kapitanka rep. Niemiec do sędziego, piłkę wylosowałam ja, dla naszej drużyny. Zaczęłyśmy grać, Niemki grały bardzo czysto, i szybko, w 30 minucie padł dla nich gol... W pierwszej połowie starałyśmy się jak mogłyśmy.... Stałam na samy środku boiska, piłka leciała centralnie na mnie pokazałam dziewczynom ruchem reki, żeby przeniosły się do przodu, ja szybko przelobowałam pilkę do Leny ta juz miała strzelać ale zaczęła kiwać bramkarza :) i weszła z piłką do bramki GOOOLLL!! Kibice wstali z miejsc, jednak takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa spotkania. Zeszłysmy do szatni, trener obserwujący naszą grę,  stwierdził, ża jak zaczniemy szybciej grać wykończymy Niemki bieganiem i może uda nam się przeprowadzić jakąś akcje zakończoną golem... W drugiej połowie wzięłyśmy się ostro za robotę, rywalki praktycznie tylko blokowały nasze podania na swojej połowie, gralysmy szybko, a jednak przeciwniczki skutecznie się broniły. Zbliżał się koniec meczu z remisem, jak nie to będą karne... Lepiej nie.... dostałam piłkę od Leny biegłam  wybiegłam na ostry kąt i strzeliłam GOOOOOLLLLL!! i znowu wszyscy skaczą dziewczyny rzuciły się na mnie. Patrze na  tablice, wynik nie zmienia się, kur... co jest??? Patrzę na sędziego ma podniesioną chorągiewkę?
Fuck co to ma być?! Nie było spalonego! wściekła pobegłam do sędziego, na trybunach wszyscy kibice krzyczeli, byli wraźnie źli. Pokazałam sedziemu gdzie biegłam, gdzie była ostatnia z zawodniczek Niemieckich, on pokazał mi że był spalony, był nieugięty. Wśiekła pokręciłam głową i odeszłam. Kibiece na trybunach szaleli, myslałam że po meczu zrobią coś temu kaloszowi.... Mecz się zakończył sędzia zaczynał ustawiać do karnych... Wszyscy wrzeszczeli, nasz trener wydarł się na sędziego, w celu żeby ten przyszedł do niego. Chwilkę rozmawiali, a potem na telebimie ukazała się cała ta sytuacja... Widać, nie było tam spalonego, nie wiem gdzie on go zauważył... Uroniłam łezkę, przeze mnie przegraliśmy.. mogłam wtedy się cofnąć... Nie byłabym na spalonym... Patrzyłam na wszytskich jednocześnie, kibice płakali, chociaż nie wszystko było skończone, ale wiedziałyśmy, że w karnych się podwiniemy... Nie ma szans... Realizator pokazuje akcje kolejny raz, nasz trener wskazuje na telebim, sędzia chwilkę się zastanawia, po chwili odwołuje decyje. Z daleka widać było, że nie spaliłam, wszscy skakali z radości popatrzyłam na Mario, uśmiechnął się do mnie i przekazał całusa, ja pokazałam mu serce <3. Dziewczyny rzuciły się na mnie, Niemki zaczęły nam gratulować. Podeszła do mnie jedna z drużyny:
-Hej, gratul. Jesteś świetna, chciałabym grać tak jak ty
-Nie no, nie gram rewelacyjnie ale dzieki, tak przy okazji Laura jestem
-Miło mi Sara Muller, może zgodzisz się ze mną poświczyć?
-Pewnie, jak wyjdziemy dam ci numer
-Oki
Po meczu wykończona, dałam numer nowo poznanej Sarze i udaliśmy się z Mario i naszymi ziomkami do hotelu:
-Kochaniie byłaś świetna- powiedział mój chłopak
-Nie, wcale nie
-A właśnie że tak- pocałował mnie- Kiedy się przeprowadzamy?
-A kiedy chcesz?- położyłam się na łóżku a Mario obok mnie
-Nie wiem, dasz radę jutro?
-Pewnie, tylko po 13, bo musze isć do tej z Bayernu, nie?
-No przecież pamiętam, będę miał dziewczynę piłkarkę!- wyszczeżył się
-Która będzie grzała ławę, bez szału, kotek- usmiechnęłam się
-Oj tam, ja jutro nie mam treningu więc może zdążymy wszystko przenieść
-No ok, a zawiózł byś mnie?
-Nie
-Facepalm- 'fochnęłam' się
-Oj, kotek, oczywiście, że cię zawiozę
-...
-Skarbie- zaczął mnie całować
-Nie potrafię się na Ciebie długo gniewać....
-...bo jestem przystojny, mega pociągający...
-I do tego bardzooo skromny- dokończyłam uśmiechając się
-Pewnie, skromność to moje drugie imię
-Taaaak właśnie widzę. Dobra idź się wykąpać, ale myślę, że w 40 minut się zmieścisz?
-Zmieścimy, chciałaś powiedzieć- podniósł mnie
-Aaaaa! Mario postaw mnie
-Czemu?
-Nie dzisiaj, tylko nie fochaj. Ok? I pośpiesz się
-Dobrze mamusiu!- krzyknął z łazienki
-Mario!
-Już już :)- kiedy się wykąpaliśmy, przytuleni do siebie, poszliśmy spać



---------------------------------
Może nie zachwyca, ale jest. Do waszej oceny :)

Mam do was pytanko... Mieliście kiedyś sny o piłkarzach? (Jakiegokolwiek klubu) Ja dzisiaj mialam o Mario <3 i Marco :)    Pozrowionka

2 komentarze: