środa, 28 sierpnia 2013

8- 'JA TU WRÓCĘ!! Po ciebie! '

Oczywiście adresatem tej wiadomości, nie mógł być nikt inny jak... Hubert! Wkurzyłam się:
'...bo jeśli nie będziesz moja, to niczyja nie będziesz!!! Hahahah' - jak to odebrałam? On chce mnie zabić? Tylko to mi przychodziło do głowy, bo przecież nie poddam mu się, po chwili przyszła jeszcze jedna wiadomość:
'Tak ci zniszczę życie, że pożałujesz, że nie chciałaś udawać mojej dziewczyny'
'Hahahaha, to żeś mnie wystraszył!' - A na serio to bałam się, poczułam dreszcze na całym ciele,i kogoś wzrok na mnie:
-Kotek, przecież wiem że coś się stało...- nic nie odpowiedziałam tylko pokazałam piłkarzowi moją komórkę i wiadomości w niej zawarte:
-Ło kur...- kto to jest? - spytał nieźle wkurzony
-Hubert, kazał mi w gimnazjum udawać jego dziewczynę...
-...Ja myślę że się nie zgodziłaś- przerywał mi
-Mario, do cholery, daj mi skończyć!
-Dobrze, przepraszam.- przytulił mnie, po moich oczach spływały łzy- Nie pałacz kochnie, wszystko się ułoży zobaczysz. Zawsze będę przy tobie, nie pozwolę aby stała ci się krzywda.- zakończył Mario i pocałował mnie
-Dziękuję, Mario- wtuliłam się w niego jak w misia
-Nie myśl już o tym , choćmy sie bawić. - uśmiechnął się a ja przytaknęłam skinieniem głowy
Bawiliśmy się, jak w zwyczaju chłpaków, do samego rana, byłam nieźle wykończona... Spojrzałam na Mario, ten jak zwykle zlany z imprezy wróci... Nie nie wróci, ja go będę ciągnąć... Jeszcze mnie policja pewnie zatrzyma... Mam 17 lat. a prawojazd nie :(. Ale nie przejęłam się tym 'włożyłam' Mario do auta, pożeganałam się z dziewczynami (bo chłopcy nie byli w stanie xD) i odjechaliśmy z pod sali. W domu 'wyjęłam' Mario z samochodu, tan jak zwykle napity coś marudził, położyłam go w jedym pokoju i przykryłam kocem. Sama poszłam się umyć przebrałam w piżamę, położyłam się do łóżka i zasnęłam.

*Next day- Mario*
Obudziłem się w pokoju gościnnym obok mnie nie było Laury, głowa bolała mnie strasznie... Postanowiłem ją obudzić, jednak ta już nie spała:
-Cześć misiek- przywitała mnie
-Ale mnie łep boli- jęknąłem
-Trzeba było wczoraj więcej wypić- zaśmiała się
-Przecież tyle nie wypiłem, pamiętam
-Do której pamiętasz? Do 12 najdłużej. Bo o 1 cie z krzesła ściągałam i kładłam do samochodu
-Prowadziłaś?- niedowierzałem'
-Nie ja, duchy prowadziły- zaśmiała się

*Laura*
Kiedy Mario spytałą mnie o wczorajszy dzień, wspomnienia wróciły. Rozpłakałam się:
-Mario, a jeśli on mi coś zrobi?- przytulił mnie
-Puki ja żyję, nic Ci nie zrobi- z jego koszulki zrobiła się husteczka
-Dziękuję i przepraszam
-A za co przepraszasz?
-Zmoczyłam Ci koszulkę- uśmiechnęłam się
-Nie ma sprawy- pocałował mnie
Dzisiaj ma odbyć się mój pierwszy trenenig w barwach Bayernu. Nie długo zaczną się mecze. Oczywiście będę walczyła o pierwszy skład. Na trening idziemy za 2 godziny, dzisiaj wyjątkowo mamy razem z Guardiolą (nasza trenerka, nie może dzisiaj poprowadzić treningu). A wiec ubrałam się, zjedliśmy śniadanie i przyjechaliśmy pod Alianz Arena w Monachium. Na treningu kilka okrążeń i z tego względu, że było nas dużo, zagraliśmy sobie meczyk. Ja byłam z Lamą, Mario, Neuerem, Bastianem, Mandzukiciem, Robbenem i kilkoma dziewczynami. To był pierwszy mecz, potem był drugi, gdzie grali Ci co nasz mecz obejrzeli z ławki. Po skończonym treningu poszliśmy do domu zbliżała się godzina 15. zjedliśmy późniejszy obiad i oglądaliśmy filmy, zrobiło się już trochę ciemno, nie skapiłam nawet, że to już 19.00. Mario dostał telefon od chłopaków, że ma stawić się na Alianz za 15 min. Może znowu jakiś mecz maja grać... Ich trener to zawsze coś wymyśli. Mario wyszedł i dosyc długo nie wracał była godzina 20. Ktoś zadzwonił do drzwi... Otworzyłam je, i ujrzałam tam kartkę:
'Już mi wierzysz, że cię znalazłem? Już nie długo będziesz moja, a jeśli nie... ---> Hhahahah' s
Strzałka oznaczała kopertę, otworzyam ją a w niej leżał... nóż. Zrobiło mi się nie dobrze, poszłam do kuchni napić się wody, złapałam za telefon i chciałam wykręcić numer do Mario. Struchlałam, za oknem zobaczyłam twarz, głupio się uśmiechała i pokazała mi kartkę 'Otwórz dzwi'. Tak zrobiłam, leżała tam następna kartka, a napisane było:
'Boisz się, nie? Już twój piłkarzyk Cię nie uratuje. JA TU WRÓCĘ!! Po ciebie! Hahahhah'.
Przestraszyłam się, dzwonek zadzwonił po raz kolejny, znów odwarzyłam się otworzyć, tym razem wzięłam ze sobą deskę...


---------------------------------------
Trochę wiecej się dzieje, jak obiecałam, jednak powiem wam że to nie jest szczyt możliwości, tego człowieka :) bd gorzej biecuję <3 Pozdro

2 komentarze:

  1. Niech ten Hubert się odczepi...
    Mario jaki słodki ;)
    Czekam na kolejny. Buziole ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny rozdział. ;* czekam na kolejny ;D


    zapraszam do mnie
    http://kocham-pana-o-blond-wlosach.blogspot.com/
    ;**

    OdpowiedzUsuń