*Laura*
Wróciliśmy z treningu w sietnych nastrojach. Mario cieszył się, że Lena już nie wyjedzie, bo ma tu pracę, Ja przez chwilę zapomniałam o otaczającym mnie świecie i problemach, a Lahm jak zwykle był zaciesznęty. Dzisiaj postanowiliśmy połazić po mieście. Lama upierał się, że nocą ładniej wygląda. Po drodze kipiliśmy Żellllki <3 mmm ... pyszność. I poszliśmy do domu się cieplej ubrać. Tak wiem, jest lato... Ale sierpniowe poranki i wieczory nie są już tak ciepłe jak w lipcu... Chłopaki skoczyli do Mandzukicia, my z Leną do mnie.Wchodząc do domu w humorze, co ostatnio żadko mi się zdarza, na wycieraczce zobaczyłam to. Tak samo ułożona z kroplą krwi, a pod spodem karteczka:
'Miłość vs. Nienawiść'. Kto inny mógł to zrobić... Tylko on ten drań, który przyczepł się mnie jak rzep i nie chce mnie puścić! Rozpłakałam się, moja przyjaciółka objęła mnie:
-Wszystko będzie dobrze zobaczysz!- wyszeptała
-Akurat! Mario, też mi tak mówił!- odpowiedziała równie cicho
Już nie w tak dobrzym humorze weszłysmy do domu:
-Ubierz się ja poczekam- powiedziała Lena
-Nie żadne 'poczekam' tylko masz- otworzyłam szafę- wybieraj- wymusiłam uśmiech
-Dzięki, kochana jesteś
-Tylko szybko, bo chłopaki pewnie czekają
-Yhym -przytaknęła i poszła ubrać.
Ja założyłam rurki, bluzkę i kurtkę. Potem wciągnęłam converse i gotowa czekałam na przyjaciółkę. Ta po chwili zeszła i ruszyłyśmy do chłopaków. Czekali na nas pod domem:
-Co tak długo?- powiedzieli równocześnie
-Nie mogłam się zdecydować co założyć...- switowałam
-Baby- mruknęli
-Co powiedziałeś?- Lena
-Nic nic, pytałem czy żelki wzięłaś
-Haha, idioto, masz je w kieszeni- zaśmiałyśmy się
-Na co czekasz pacanie, otwieraj! - krzynął Lahm
Po chwili zajadaliśmy się żelkami, krocząc ulicami Monachium. Postanowiliśmy coś odwalić (pomysł Lamy oczywiście xD ). Szliśmy tak i nagle Philip zaczął wymyślać:
-Pójdziemy do Neuera!
-Bo?- spytaliśmy razem we 3.
-Jako jedyny nie śpi
-A ty co jasnowidz?
-Nie czarnosłysz, wiesz? A tak serio to na fejsie jestem :P- zaśmiał się, po czym kazał mi napisać. Wyjęłam telefona i wystukałam :
'Wbijamy na chate xD'
'Fajnie, czekam :)' -dostałam odpowiedź
Udaliśmy się do Manuela, nie mogąc oczywiscie zapukać jak człowieki:
-Otwierać! Policja!
-Ja nic nie zrobiłem- przez drzwi krzyczał Neuer
-A żelki to kto nam zjadł? xD - krzyknęłam
-Hahahhaah, pacany, nabraliście mnie- Poadaliśmy chwilę, potem chłopaki wpadli na pomysła żeby zagrać w butelkę. Kręciłam pierwsza. Wypadło na Lahm'a, który wybrał wyzwanie:
-Dam ci telefon ty napiszesz numer 999, ktoś zapyta 'Halo?' a ty odpowiesz : 'Kopyta ci walą' xD
Jak kazałam tak zrobił, jak można się domyśleć, ludzie z pogotowia wściekli się i Lama musiał się tłumaczyć. Powiedział ,że dzwoni, żeby przekazać informację o adoptacji Lam xD. Siedzieliśmy sobie tak do 12 w nocy, i wgóle nam się iść nie chciało. Stwierdziliśmy, że pochodzimy jeszcze po mieście, Manuel zgodził się pójść z nami:
-Ej Lahm idź do sklepu po żelki, skończyły się- smutałam
-No tak już biegnę!- krzyczał Lama
-Ekhem, o 12 w nocy napewno coś kupisz w sklepie- zaśmiałam się
-Czy ja powiedziałem, że będę kupować?- powiedział na co my się zaśmialiśmy
Chodziliśmy tu i spowrotem i szukaliśmy dziury w całym, było już zimno, ale tak nakręceni byliśmy, że ani nam się śniło iść spać. Za chwilę przyszedł Lahm z 3 paczkami żelek.
-A ty jak to zrobiłeś?
-Ma się swoje znajomości- zaśmiał się
-No to ja już lepiej nie wnikam xD
Postanowiliśmy przejść się na Alianz, nagle przed stadionem zauważyliśmy Robbena i Riberiego, schowaliśmy się w krzaki i założyliśmy worki foliowe na głowy i czekaliśmy jak podejdą bliżej. Ci dochodzili do naszych krzaków, wtedy Lama wyskoczył zza krzaków
-Wśiekłe Lamy atakują!!!
-Aaaaaa! -krzyczeli Robben i Riberie
-Patataj rumaku!- krzyknął Lahm na Mandzukicia
Philip wskoczył na plecy Mario i biegli ja i Lena doganiałysmy chłopaków, którzy biegli dookoła stadionu. Ja stałam pierwsza, za mną kilka metrów lrna i potem nasze 'rumaki'. Staliśmy w miejsu, chłopaki dobiegli do mnie:
-Siemka- zaśmiałam się
-Aaaaa!- uciekli
Pote dobiegli do Leny:
-Hej
-Aaaaa!
Mario i Lama ustawili się tak aby chłopaki wspadli na nich i rzeby udało im się ich zatrzymać :
-Skończcie chłopaki...
-...smiesznie wyglądacie jak się boicie- zakończył Lahm
-Aaaa?!? To wy?
-Nie zombie! AAAAAAA
-Dobra bez kitu, ale fajnie było, nie ?
-Taaaa- zaśmiali się
Stwierdziliśmy, że dosyc ma już nas dziś misto, bo kiedy ganialiśmy się wokół stadionu, wszystkie światła w domach pozapalały się xD. Poszliśmy wszyscy do mnie. Miałam cichą nadzieję, że żadnego prezentu nie znajdę na wycieraczce, wedy musiałabym tłumaczyć się ze wszystkiego, a Mandzukić, Robben, Riberie i Lahm nie widzą o niczym. Na całe szczeście nie znalazłam 'Prezentu'. Poszliśmy do domu, chłopcom się jak zwykle nudziło:
-To co robimy?
-Na dole, w salonie, na szklanym stole leży taka gra o nazwie 'FIFA'- zażartowałam
-Taaaak, bez mapy nie trafimy Laura- odpowiedzieli chłopcy
Do 3 w nocy chłopaki grali w fifę, ja poszłam do pokoju razem z Leną, sprawdzić fejsa jednak nic się nie działo, więc wyłączyłam laptopa i poszłam grać do salonu.
Graliśmy w fifę prawię do rana , zasnęliśmy w salonie, u nas to już ostatnio standard xD.
*Dortmund- Mario*
Obudziłem się o 9.00, mój przyjaciel jeszcze spał. Postanowiłem pójść do sklepu, bo w lodówce Marco świeciło pustkami. Wstałem przebrałem się i wyszedłem. Kupiłem bułki i coś do obłożenia bułek. Postanowiłem przejśc się drogą obok stadionu SIP. Kiedy wracałem natknąłem się na grupkę fanów Borussi 'Mario bądź silny' -pomyślałem. Nie udało mi się zaczęli mnie bić, szarpać, kopać, nie wiedziałem co się dzieje, potem straciłem przytomność ...
*Monachium- Lena*
Kiedy obudziłam się (okazało się że jako jedyna), wstałam , ubrałam sie i odpaliłam fejsa. Chwilę później usłyszałam czyjeś kroki, obudziła się Lena. Zalogowałam się na fb i przeglądałam stony... Kiedy nagle ujrzałam...
-----------------------------------------
Taki dłuższy dziś, z przeprosinami, że ostatni był trochę za krótki :( Sorrka... W następnym spodziewajcie się jakiejś akcji :)
A tak wgl. Nie podoba wam się mój blog? Bo ostatnio nie komentujecie co bardzo mnie smuci... :( nwm czy jest sens pisać dalej ... Więc następny pojawi sie jak bd 3kom. Dziękuje tym co komentujom i wspierajom mnie na duchu. Sorki za mój zryty humor, ale strasznie źle się czuje, po wczoraju (grrr!), i dzisiaj :( nie będę wam się wyżalała bo i tak pewnie nie chcecie tego słuchać... Więc nie psuje wam humorów moim . Papa
Biedny Mario... jaka szkoda, że nie poszedł na te zakupy z Marco. On na pewno jakoś by go obronił.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny! Blog jest super ;)
Pozdrawiam i zapraszam do mnie na nowy ;*
http://bvbstory.blogspot.com/
Biedny Mario ;C, ciekawa jestem co zobaczyła ;D
OdpowiedzUsuńCzekam na nn. ;3
Pozdrawiam ;**
42 year old Senior Editor Nathanial Rowbrey, hailing from Listowel enjoys watching movies like "Sea Hawk, The" and role-playing games. Took a trip to Historic Centre (Old Town) of Tallinn and drives a MX-6. moj link
OdpowiedzUsuń