środa, 4 grudnia 2013

34- Wzloty i Upadki

Od razu po wczorajszym meczu pojechaliśmy do szpitala. Niby nic poważnego ale woleliśmy się upewnić aby Karim mógł spokojnie występować w kolejnych meczach. Królewcy zostali wicemistrzami w lidze. Odrobili jednego gola wczoraj w 87 minucie - tylko ten jedn gol z rzutu karnego. Chłopcy nie byli zadowoleni, utrzymywali wersję, że mogli zagrać lepiej. Jednak dla nas i tak byli już zwycięzcami! :) Ale jak to chłopacy oni zawsze nie są zadowoleni... Teraz mają wakacje, które zamierzamy spędzić na Jamajce. Właśnie teraz siedzimy przy stole popijając sok (chłopaki alkochol) i zastanawiamy sie jak rozegrać sytuację:
-To jak kiedy jedziemy?- spytał Karim
-Wiesz... ja tam na twoim miejscu poczekałabym, aż dojdziesz do pełni sił- usmiechnęłam się
-Ale jestem zdrowy- zawył Benzema i zaczął tańczyć aby udowodnić, że z kolanem okey- Aaaauuuu- i się przewrócił
-Weź ty człowiku chociaż raz posłuchaj jak się do ciebie mówi- ze śmiechem doskoczyli do niego chłopaki i podnieśli piłkarza
-Ha ha ha! Baaardzo śmieszne- powiedział a my zaczeliśmy się śmiać
-Nooo to może w przyszłym tygodniiu?- spytał Cristiano
-Ej, paczcie są nawet bilety na wtorek!- uśmichnał się Caslillas
-No to wtorek?- zagadnęła Liss
-Jeśli Benzema przeżyje to tak- Uśmiechnęła się Sara
Wygłupialismy się potem do późna, kiedy zorietowaliśmy się, że dochodzi 24. Chłopaki zebrali się do domu a my położylyśmy się do łóżek. Niestety nie mogłam zasnąć. Postanowiłam posiedzieć sobie w oknie. Ubrałam szlafrok, zaparzyłam sobie herbaty i usiadłam na parapecie, oglądając ulice Madrytu. Bardzo się cieszę, że padło akurat na to miasto. Jest tutaj pięknie, są wspaniali ludzie, zapominam o problemach. Czego chcieć więcej? Żeby niekt nie zagłuszył spokoju. Jak narazie, plan w pełni opanowany z czeego jestem zadowolona.
Siedziałam juz około 20 minut i nadal nie mogłam zasnąć. Włączyłam cicho piosenkę. Zaczęłam ją nucić, tak żeby niekogo nie obudzić:

'Rzucamy ścianą o groch,
Biegniemy w siebie przed tył,
Jutro wymyśli nas proch,
I urodzimy się w pył,
Nic nie znaczące to coś,
I najważniejsze to nic,
Widziałem dzisiaj Twój głos,
Nie ma nikogo, jak Ty
Dlatego...

Zostań, potrzebuję Cię tu,
To co w sobie mam tylko ciągnie mnie w dół,
Zostań, poukładaj mi sny,
Jeden z nich na pewno to My,
Zostań, potrzebuję Cię tu,
To co w sobie mam, nie chce się dzielić na pół,
Zostań, poukładaj mi łzy,
Jedna z nich na pewno to Ty...'


-Ojej! Przepraszam, obudziłam cię?- zapytałam Sarę, która w tym momencie weszła do mojego pokoju
-Nie . Właśnie ja tez nie mogłam spać- uśmichnęła się- Czego tam słuchasz?- zagadnęła
-A takie tam polskie hity xd chcesz?- spytałam podając jej słuchawkę
-No pewnie
Do późna razem z przyjaciółką słuchałyśmy muzyki. Ja puszczałam jej poslkie pisoenki ona mi niemieckie. Rozmawiałyśmy śmiałyśmy się, było ... Fajnie :). Jednak około 3 nad ranem zaczęłam odczuwać nagłą potrzebę snu. Mullerowa zmyła się do swojego pokoju i teraz nie miałam juz problemu z zaśnięciem. W sumie kiedy byłam nastolatką, pamiętam, że pisoenki zawsze mnie uspokajały... Kiedy czułam się źle zakładałam słuchawki i myślałam nad tym co mnie dręczyło. Wypłakałam się ale zwykle potem było już dobrze. Delikatnie zmęczona zasnełam

*Mario - Monachium*
Nie wiem co ze sobą zrobic. Jestem przemęczony, nic nie jem, leże całymi dniami upity na kanapie. Jedyne czego mi brakuje, to Laury. Albo jeśli to za dużo... To wystarczy mi jaka kolwiek informacja, ze żyje i że z dzieckiem jest wszytsko okey. Mandzukić jak mi obiecał wysłał list z potwierdzeniem, że Isabel nie była w ciąży, ale zrobił to jakieś dwa czy trzy dni temu i nie odtarła żadna odpowiedź. Martwię się i to bardzo. Może list nie doszedł, może zgubił się gdzieś i nigdy nie dojdzie, a może doszedł tylko Laura już mną sie nie interesuje... Nie wiem nie przewidze.
Zbliża sie godzina 7 rano nie śpię od 3. Wstałem i pierwszty raz od chyba 3 dni wyszedłem na dwór na powietrze. Trenigi zaniedbuje jak mało kto.... Wyszedłem do sklepu kupiłem alkochol. Zastanawiałem się zanim otworzyłem butelkę, czy warto czy jest sens... mojego życia.  Kiedy zoriętowałem się, że nie ma zacząłem pić. Otwierałem butelkę, każdą po kolei i sądziłem z nich alkochol następnie wyrzucając butelkę za siebie. Kiedy zaczęłem tracić równowage, zdązyłem się jedynie doczłapać do łóżka. Potem... Urwał mi się film...




--------------------------------
Nie zbijcie mnie za to powyższe... Takie tam żeby przejść do ciekwszej :P

Czemuuu nie komentujecie ? :( to przykre. Następny rozdział pojawi się, kiedy będą 3 komy :)
Pozdrawiam  zaczarowana :*

3 komentarze:

  1. Fajny rozdział . Mam nadzieje że sie pogodzą . Mario jaki smutny .
    Pozdrawiam i zapraszam do sb .

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział :-P mam nadzieję, że to wszystko skończy się happy endem xd czekam na nn :-D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział <3 normalnie kocham ten blog . Jest 3 kom :) czekam na nexta. Pozdro <3

    OdpowiedzUsuń