*Mario*
Obudziłem się na podłodze. Bardzo bolała mnie głowa. Nade mną zobaczyłem dwie znajome mi twarze. Jednak widzialem je jakby przez mgłę. Byli to jak sie nie mylę, Mario i Philip. Chyba cos do mnie mówili, ale nie bardzo wiedziałem co. Zacząłem odczuwac ból w plecach więc postanowiłem wstać, jednak nie mogłem złapać równowagi. Nie źle sobie wczoraj poszalałem...:
-Mario!- usłyszałem wreszcie głos
-Co?- burknąłem
-Coś ty ze sobą zrobił- spytał Lahm
-No nic? Młody jestem musze się pobawić- powiedziałem lekceważnąco i udałem się do pokoju, chłopcy podreptali za mną
-Tak jej nie zdobędziesz-
-No a wiesz może jak? Kiedy nie chcecie mi powiedzieć gdzie ona jest? Ja nie wiem nawet czy ona żyje!- wkurzyłem sie
-Żyje.- Prztaknął Mandzukić
Wpadłem na pewien pomysł. Wyjąłem z pod łóżka walizki i wrzucałem do niech potrzebne rzeczy, chłopaki patrzyli zdezoriętowani na mnie, w końcu Lahm zechciał zapytać:
-Co ty do cholery odwalasz?- zapytał Niemiec
-Wyjeżdżam- odpwiedziałem krótko
-Ale gdzie?- Mandzukić podszedł do okna- My cie nigdzie nie puścimy
-Jade do Polski a wam nic do tego- burknąłem
-Tyle, że tam jej nie ma...- przerwał Chorwat
-To gdzie ona jest?- wydarłem się
-Tego ci nie powiemy, bo nie kazała nam. Ale list jej wysłaliśmy więc...
-Jak mi nie powiecie to się zabije!- mówiłem to na serio
-My cię będzeimy pilnować, nic ci nie będzie, a Laura wróci.
Wkurzyłem się na chłopaków. Niby chcą mi pomóc,a gówno z tego mam. Chcę ją znaleźć bo ona nadawała sensu mojemu życiu! Była i nadal jest najważniejszą osobą w moiim życiu. Muszę ją znaleźć, bo bez niej nie ma mnie...
*Laura*
Obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno do mojego pokoju. Grzechem było by dłużej leżeć w lóżku. Szybko się ogarnęłam ubrałam i delikatnie pomalowałam. Zeszłam na dół i wszyscu już jedli śniadanie. Chłopacy też jak widać nas odwiedzili:
-Siemka wszystkim, smacznego- uśmiechnęłam się
-No cześć śpiochu- przywitał mnie Cristiano
-Jedz, puki ciepłe- uęmiechnęła się Sara
-Okey- przytaknęłam na jej propozyjcję i zabrałam się za konsumowanie posiłku
-No to kiedy się pakujemy?- spytał Beznema
-Jedziemy za dwa tygodnie, spokojnie- uśmiechnęła się Adrianna
-No ale ja już chcem!- zawył Karim
-No to musisz troszkę poczekać- zaśmielismy się
Po chwili dołączyła do nas Lissa. Przyniosła ze sobą jakieś listy i powiedziała, ze jeden z nich jest zaadresowany do mnie. Byłam nieco zdziwiona. Przecież nikt oprócz Lahma i Mandzukicie nie wiedzą gdzie jestem, a jak sie spodziewałam list pochodził z Niemiec. Skończyłam posiłek, i poszłam do pokoju. Adresatem listu był ... Goetze! Byłam nieco przestraszona ale i szczęśliwa. Otworzyłam ten list i zobaczyłam tak zdjęcie chyba pochodziło z badań USG. Mario miał rację Isabel nie jest w ciązy :). Potem zobaczyłam jescze dwie karteczki. Przeczytałam pierwszą:
'Witaj kochanie :*
Tak jak już ci mówiłem, i podejrzewałem zanim wyjechałaś, Isabel nie jest w ciązy. Wiem, że pewnie nie wirzyłabyś , dlatego wysłałem ci te zdjęcia z badan. Jest mi tu strasznie smutno bez ciebie. Mario i Philip nie chcą mi powiedzieć gdzie jesteś... Czuję się bardzo źle. Kilka razy próbowałem sie upić, zeby zapomnieć o problemach, jednak bezskutecznie.
Wiem , że pewnie ni wrócisz już do mnie, ale chcę żebyś wiedziała, Kocham Cię tak jak było, jest i nadal będzie. Cały czas myślę o tobie i o tym co by było gdybym nie był takim kretyniem jakim się okazałem....
Kocham Cię, Mario'
Krótki ale bardzo przemawiający list, popłakałm się czytając to. On nadal mnie kocha! pomimo, ze dzielą nas setki tysiące kilomentrów... Cały czas chcę tam wrócić. Tylko znaleźć ten odpowiedni moment....
---------------------------------------------------
Były 3 komy wiięc jest rozdział, nie zachwyca wiem to.
I jeszcze ta porażka wczoraj z Leverkuseeeeeeeeeeeeen :( Oh noooo. Plaga kontuzji a niedługo mecz z Marsylią w CL :(((( /Zaczarowanaaa
świetny rozdział . Mam nadzieje że oni się pogodzą . Oni muszą być razem.
OdpowiedzUsuńOni musza sie spotkac! Oby sie wszystko szczesliwie skonczylo. Cudny rozdzial jak zawsze.buziaki kochana :-* :-*
OdpowiedzUsuń