wtorek, 24 grudnia 2013

40- Wielki powót :**

*Laura*
Obudziłam się w umięśnionych ramionach mojego chłopaka, zdawało mi się , że już nie spał:
-Hej słonko- przywitał mnie
-No heej- rozpromieniłam się'
-Wiesz co? Brakowało mi tego....- zamyśliłam się
-Czego?- spytał
-Ciebie, i budzenia się w twojej obecności- przytuliłam się do piłkarza
-Mi też ciebie brakowało, tak cię kocham Laura- pocałował mnie
-Ja Ciebie też, ale chyba musimy już wstawać- przerwałam czułości
-Musimyyy????- przeciągnął się Goetze nie wypuszczając mnie z objęć
-Taaak, chyba się umówię na wizytę u lekarza- powiedziałam wychodząc z  łóżka
-A co? Coś nie tak?- zaniepokoił się
-Nie no, tylko poprostu wolę sprawdzić czy wszystko jest okey- uśmichnęłam się i zaczęłam szykować rzeczy pod prysznic.
Zamknełam się w łazience. Wziełam poranny prysznic i szukałam czegoś do ubrania. Po namyśle wybrałam zestaw z białą bluzką i długimi spodniami, ponieważ to nie Madryt xD i nie jest tu tak ciepło. Następnie zeszłam na dół gdzie Mario przygotowywał śniadanie:
-Oooo, widzę, że ktoś tu wpadł na pomysł zdrowego śniadania?- zaśmiałam się
-A żebyś wiedziała. Już mam dosyć pizzy, czy kebabów którymi ostatnio się ponad 3 tygodnie odżywiałem- zrobił kwaśną minę
-To na obiad pizza czy hamburger?- zażartowałam
-I jeszcze frtyki do tego- obużył się
-Z keczupem czy musztardą?- nie wyrabiałam z niego
-Z majonezem kochanie, a teraz jedz mi tu i nie obrzydzaj mi fry--yyytkami tego- grymasił
-Oj już dobrzee- zabrałam się za jedzenie- Tylko szybko bo zaraz trening- pospieszyłam Mario
-Ta znowu zaczyna -.- - wkurzył się - Jeszcze się tobą nie nacieszyłem a ty już mnie na trening wysyłasz- udał obrazonego
-A jeśli pójdę z tobą?- spytałam - Jest jakaś szansa?- pocałowałam go
-Możeeeeee- przeciągnął się
-To spakuj się i wychodzimy za 10 minut- powiedziałam
-Nie powiedziałem , że idę- zaśmiał się'
-Oj, ale ja już powiedziałam - pocałowałam go
-I się zaczęło...- zamruczał pod nosem
-Rozumiem że mam wyjechać- powiedziałam i udałam się na górę, a Mario za mną
-Nie, no kochanie nie fochaj sięęę- pocałował mnie- za 1O minut mieliśmy być na treninguu
-Ups, to idziemy.
Po niecałych 2O minutach spóźnienia udało nam się dotrzeć na trening. Mario szybko się przebrał i udał na murawę.

*Mario*
Teraz to dopiero będzie jazda. 3 tygodnie bez treningu, nawet dzwonić do trenera nie miałem siły. Ale mi się oberwieeee.... Z niepokojem wyszedłem na murawę, i udając że nic sie nie stało przywitałem się i zacząłem ćwiczyć, na moje szczęście trenera JESZCZE nie było. Ale to nic. Może jak udam że wszystko okey, to nie będzie pytał.
Po kilku okrążeniach wokół boiska poczęliśmy rozgrzewkę i wtedy zjawił się trener. Kazał wybrać drużyny i rozegrać mecza. Wyberał Boateng i Neuer:
-Mamdzukić!- krzyknął Neuer
-Goetze! - wytypował mnie Boateng
-Goetze?!- powtórzyli chórem chłopacy , bo podejrzewam że nawet mnie nie zauważyli
-Goetze?!- powtórzył trener-
-Yyyy tak ja. - powiedziałem niepewnie
-Z tobą to ja muszę porozmawiać, choć teraz- powiedział do mnie- Za kilka minut do was dołączy- zwrócił się do chłopaków- a więc Mario... - zaczął -może powiesz mi co to miało być?
-No ja przepraszam, ale miałem problemy, i zero myśli w mózgu jak wszystko opanować- tłumaczyłem się
-A takie coś jak telefon naprzykład to posiadasz Goetze?- spytał
-Nie myślałem jak już trener wie, miałem problemy i nie pomyślałem nawet żeby poinformować- tłumaczyłem dalej
-Dobrze, ale mam nadzieję że to się więcej nie powtórzy, i jak by coś się działo to chociaż powiesz, że nie stawisz się.
-Będę pamiętał- wyszedłem z tego obronną ręką i poszedłem dalej trenować

*Laura*
Coś czułam ż Mario może mieć kłopoty, kidy zawołał go trener obaj mieli dziwne miny. Mam nadzieję, że nie zaniedbał on aż tak swoich obowiązków i skończy sie tylko i wyłacznie na upomnieniu. Po chwili zauważyłam, że mój chłopak uśmichecha się i kontynuuje trening z chłopakami.
Po 2godzinach trening dobiegł końca, zeszłam z trybun aby przywitać się z chłopakami schodzącymi do szatni:
-Hej wszystkim- uśmiechnęłam się przyjaźnie
-Laura?!- zawołał Boateng
-No cześć- zrobiliśmy zbiorowego przytulaska
-Wielki powrót- zawył Mandzukić a my się zaśmialiśmy
-Dokładnie Mario- uśmiechnęłam się
Po skończonym treningu jak już oznajmiłam Goetze'mu udałam się do lekarza, w celu sprawdzenia czy ciąża przebiega prawidłowo. Okazało się , że nie mam się czym martwić i że jest okey. Cieszę się że jest dobrze. W przeciwnym razie chyba te problemy przytłoczyły by mnie całą... A o problemach mówiąc... Idę sobie ulicami Monachium a tu nagle... Hubert... -.- Ale się wkurzyłam! Na moje szczęście nie zauważył mnie, bo postanowiłam zejść w boczną uliczkę. Jednak po chwili patrze a on mi macha. (?!) Wtf???! Przyszło mu być miłym? Zdziwiłam się. Co on tym razem kombinuje. Czyżby ot tak stał się miły? Nieee.... tu coś jest na rzeczy... Muszę trzymać się na baczności...:
-Kotkuu!! Tu ziemiaa.. znaczy Mario- pomachał mi przed oczami Goetze
-Że co? A tak, no już dom?- gadałam trochę bez sensu
-Zapodaj jaśniej bo nie rozumiem- zaśmiał się Mario
-Nie no, szłam sobie  i myślałam i nie zauważyłam że jestem już w domu. Zamyśliłam się poprostu- odpowiedziałam ściągając kurtkę
-A o czym tak myślałaś?- spytał
-Widziałam Huberta- powiedziałam zła- Nie wiem co znowu kombinuuje- zamyśliłam się
-A czemu miałby coś kombinować?-
-Może dlatego, że zamiast głupich dogryzek przywitał mnie ciepłym wzrokiem i pomachał...- odpowiedziałam
-A może poprostu zdał sobie sprawę, że nia warto już cię gnębić skoro masz go w nosie- uśmiechnął się
-Może...- zaparzyłam sobie herbatę i ogrzałam się jej ciepłem

-------------------------------
Już 40 awww *.* jejkuuu pamiętam jak za każdym nowym obserwatorem i komentarzam wpadałam w euforię, jak się zawsze jarałammmm *.* Omg a tu już mamy 40 rozdział. Wątpiłam ,że dojdę aż tak daleko ale z Wami wszystko jest możliwe. Mam nadzieję, że będziecie mnie dalej wspierały .

WESOŁYCH ŚWIAT!!!
w ten wigilijny wieczór, chcę wam życzyć Dużżżo zdrowia, które jest wiadomo - najważniejsze, szczęścia, które może Wam pomóc w trudnych chwilach, miłości- wspierającej na duchu... i także spędzenia tych świąt w miłej ciepłej atmosferze, tak abyście zapamiętały je do końca życia jako te naj najlepsze. Szczęśliwego Nowego Roku, aby przyniósł ze sobą wiele nieodkrytych talentów, wiele niespodzianek, wiele uśmichu a także spełnienia Najskrytszych Marzeń. Wesołych Świąt kochane moje :********

2 komentarze:

  1. Ja tb też życzę szczęścia, zdrówka, chęci do dalszego pisania bloga no i oczywiście spełnienia wszystkich marzeń :-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały rozdział <3 Mario jaki słodziak :3
    Mam nadzieję, że następny niebawem :) Również życzę Wesołych Świąt i dużo, duuużo weny <3 Buziaki kochana :***

    OdpowiedzUsuń