*Mario*
Po tym całym cyrku, to wiem tyle, że ... no właśnie nic nie wiem. Leże sobie w szpitalu i pamiętam tylko tyle, że nie opanowałem samochodu kiedy Laura zadzowoniła... Taaa to wszystko. Podobno już wszystko dobrze, ale musze się dopytac pielęgniarki, akurat jedna weszła do mojej sali:
-Panie Goetze?- spytała
-Słucham?- odburknąłem
-Przyszedł do pana gość, a właściwie to przyleciał i to gościuwa- zaśmiała sie pielęgniarka
-Nie chcę gości- powiedziałem oschle a pielęgniarka cofnęła się do drzwi i cos do kogoś powiedziała
Moim oczom ukazała sie Laura!! Nie mogłem w to wszytsko uwierzyć:
-Nie chcesz to nie- zaśmiała się
-Kochanie, zostań, proszę- powiedziałem bardzo cicho
-Powiesz mi po co? Po co to robisz?- mówiła tak cicho, tak spokojnie, tak... jak lubiłem
- Nie miało to sensu.. Zależało i zależy mi nadal tylko na tobie potem straciłem nadzieję, ze możno to jeszcze odbudować.- odpowiedziałem
-Jak to? A nie można?- spytała
-A można?- spojrzałem jej w oczy
-Jak nie sprubujesz to sie nie dowiesz- powiedziała mi
-Laura, skarbie przepraszam cię, nie tak to miało być. Chciałem być szczęsliwy ale z tobą nie z nikim innym tylko z tobą a Is to popsuła, przepraszam.
-Nie mogę ci nie wybaczyć- uśmiechnęła się i mnie pocałowała
*Laura*
Ucieszyłam się że Mario nadal na mnie zależy. On myślał, że stracił wszystko kiedy wyjechałam.. w sumie pewnie sama bym inaczej nie potrafiła postąpić:
-A jak maleństwo?- poglaskał mnie po brzuchu
-Byłam jeszcze w Madrycie na kontroli- usmiechnęłam się
-W Madrycie byłaś?- nie dowierzał
-Taak... tam- przytaknęłam niechętnie
-I jak było? Nikt mi cię nie poderwał?- pocałował mnie znowu
-Taaa, były plany ale się nie dałam się - wybronilam się z opresji
-To dobrze- powiedział
-Mario?
-Ta kochanie?- spytał
-Nie zaniedbuj mi sie tak więcej, dobrze?- upewniłam się
-Mam nadzieję, że nie będzie już takiej potrzeby, żeby się zabijać- zaśmiał się
-Śmiszne , Mario- zaśmiałam się
-Oj dobrze.
Po jakimś czasie siedzenia u ukochanego postanowiłam spytać się o jego dalszy pobyt w szpitalu. Ten szpital to już nas tu tak zna... Stałymi bywalcami tu jesteśmy. Chyba będziemy musieli zmienić na inny. Od lekarza dowiedzialam się że woleli by jeszcze kilka dni potrzymac Mario u siebie. Jeśli nie będzie o siebie dbal więcej ma nie liczyć na cud. Tak mi powiedział lekarz a ja stwierdziłam, że sama się nim zajmę i z tego względu Mario wyjdzie jutro, bo dzisiaj jest już trochę za ciemno.
Wróciłam spowrotem do Mario. Oznajmiłam mu że wyjdzie jutro. Oczywiście on chciał już dzisiaj, ale kiedy się dowiedział że albo dzisiaj albo za kilka tygodni dopiero, przestał marudzić.Zostałam u niego do następnego dnia, jakoś tak wyszło że zesnełam (!! xd) .
Rano ogarnęłam się i udałam sie po wypis dla Goetze'go. Bez probemu dostałam go o 7. rano. Wyszliśmy ze szpitala i udało nam się o własnych siłach dojść do naszego domu. Skończyłam się rozpakowywać a potem zrobiłam nam obiad. Zawołałam Mario i zadzwoniłam do Mandzu i Lahma, którzy oczywiście zgodzili się przyjść. Za 2O minut zaczęliśmy jeść obiad:
-I jak Laura wrócisz do gry, czy po porodzie?- ciszę przerwał Lahm
-Nie wiem sama, mam ochote grać ale czy dam radę? Zresztą nie chcę narażać dziecka- odpowiedziałam
-Też tak myślę- przytaknął Mandzu
-Ej chłopaki? Widzieliście gdzieś może Huberta?- spytałam
-Taakk, pytał kilkakrotnie o ciebie ale nie kazałaś nikomu mówić gdzie jesteś. Powiedzieliśmy że się wyprowadziłaś- uśmichnął się Philip
-Dzięki, kochani jesteście- uśmiechnęłam się
-Nie ma sprawy, ale weź o nim nie myśl- powiedzieli równo
-Wiesz, chodziło mi o to czy muszę uważać czy może się wyprowadził. Nie będę roztrząsac sprawy bo nie w tym rzecz. Odpoczęłam zapomniałam i narazie nie myślę o nim. - wytłumaczyłam
-Nie możesz się denerwować skarbie, pamiętaj. Masz dziecko i nie myśl o nim- przytulił mnie Goetze
-Ojjjć ale nam się słodko zrobiłoooo- zaśmiał się Lamaa
-Ejj Lama, a jak tam twoja stałość uczuć? - zaśmiałam się
-Bez zmian- dodał na co my się zaśmialiśmy
-Przeprosze was na chwilę- wyszłam bo zadzwonił mój telefon
Poszłam do mojego pokoju. Dzwoniła moja mama, oj... dawno z nią nie gadałam od kiedy wyjechałam z tych rozgrywek nie byłam już w Polsce. Chyba będę musiała kiedyś się tam wybrać.:
-Halo?- odebrałam
-Witaj córciu- przywitała mnie mama
-Dzień dobry mamo- przywitałam moją rodzicielkę
-Tak dawno się nie odzywałaś, więc postanowiłam ja się odezwać- powiedziała moja mama- Opowiadaj co tam u ciebie
-Wiesz, nie dzwoniłam..bo ostatnio tyle się działo że nie miałam na nic czassu- posmutniałam. Pewnie będę musiała powiedzieć o ciąży :(
-No trudno, co tam słuchac u ciebie?- spytała ponownie, trudno powiem jej
-Od czego tu zacząć..-zamyśliłam się- Mam chłopaka, jestem w ciąży, mam treningi, osoatatnio byłam u koleżanek w Madrycie, zdążyłam wrócić- mowiłam tak szybko żeby uwagi mamy nie przykuła ciąża
-Co chłopak okey, ciąża??- poczułam lekką spinę...
-Tak, ale spokojnie, jestem dorosła i panuję nad sprawą- powiedziałam wesoło
-No nie wiem, uważaj na siebie- powiedziała chyba nie była aż tak zadowolona
-Muszę kończyć, przyszli chłopcy na obiad i zostawiłam ich chwilowo- powiedziałam- Pozdrów rodzinę, tylko nie mów za dużo, okey?
-Dobrze nie powiem, to pa.
-Pa-
Nie lubiałam nigdy kiedy ktoś o mnie opowiedał. A nigdy zresztą nikogo nie obchodziłam. Kiedy wyjechałam zaczęło im się przypominac o moim istnieniu :(
No takie życie. Po rozmowie z mamą wróciłam do chłopaków grali akurat w fifę. Oznajmili mi że na jutro jestemy umówieni na jakiś pzrypał. Oczywiście zgodziłam się, trzeba sie jakoś rozluźnić. Mario szczególnie się to przyda....
---------------------------------------
... Taki tam sobie. Następny kiedy będą 3 komy :)
Jutro Wigilia klasowaaa :** *.* Oj będzie się działooo :) A wy kiedy macie??
Az 3 komy ;<. No nic trudno. Rozdzial jak zwykle genialny! ;D. Czekam na nn <3 ;*
OdpowiedzUsuńCudny rozdział jak zawsze ;) Laura i Mario, awwww <3 Czekam na nn! Buziaki kochana ;*
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział *_* Fajnie, że Mario i Laura się pogodzili <3
OdpowiedzUsuńMasz już 3 komy, więc dodawaj nn, bo się nie mogę doczekać xd