*Laura*
Zaczęłam się ubierać na przypał, kiedy nagle zadzwonił mój telefon:
-Halo?- odpowiedziałam nie patrząc nawet kto dzwoni
-Część- powiedział niepewnie głos w słuchawce przypominający mi... Lenę!- Wiem, że nie powinnam dzwonić, że pewnie jesteś zła i że nie chcesz mnie znać... ale prosze Cię spotkamy się?
-Ok, tam gdzie zawsze?- spytałam niezbyt zadowolona
-Yhm, pasuje za godzine?
-Dobrze, niech będzie- odpowiedziałam obojętnie- Do zobaczenia
-Pa
Rozłączyłam się i usiadłam na łóżku, Mario wyszedł chwilę po zakupy na śniadanie więc skożystałam z sytuacji i zajęłam łazienkę. Kiedy skończyłam się ubierać i malować Mario oznajmił, że wrócił. Uszykowaliśmy śniadanie i zabraliśmy się za konsumowanie:
-Co ty kochanie taka nie w humorze?- spytał mój chłopak
-A wiesz? Muszimy przypał na potem przełożyć :(- posmutniałam
-A to czemu?- Mario zrobił minę zbitego psiaka
-No bo... Lena chce się spotkać- powiedziałam
-I ty jak zawsze gotowa wskoczyć za nią w ogień?- zdenerwował się
-Mario, no-
-Nie Mario no, tylko ja chcę Cię chronić. Rozumiem że ona dużo dla ciebie znaczy ale ostatnio zachowuje się dziwnie, Nie widzisz tego?
-Ja to doceniamaze mnie chronisz... ... nie wiem co mam zrobić. Nie podobało mi się jak ciebie obrażała...
-Mnie tez nie. Ja się tylko troszczę pamiętaj i nie fochaj- uśmiechnął się
-Dobrze, masz to jak w banku- pocałowałam go
Potem wyszłam do naszej restauracji gdzie od zawsze było to nasze miejsce spotkań. Leny jeszcze nie było bo ja wyszłam chwilę wcześniej żeby przemyśleć wszystkie za i przeciw moich relacji z Leną i Mario. Może to Lena próbuje mnie ostrzec, albo chce zrobić coś głupiego a Mario ma rację... Nie wiem nie przewidze tego. Szłam sobie parkiem kiedy moim oczom ukazała się Lena. Podeszła do mnie i przytuliła mnie. Zawsze witałyśmy sie przytulaskiem i całusem w polik. Dziwne. Teraz tego nie zrobiła. O co tu kurde chodzi?! To życie zaczyna mnie irytować. Jest jak trudny poziom w jakiejś grze, któreego nie możesz przejść, który daje ci tyle do myślenia, aż w końcu sam głupiejesz i nie wiesz jak masz się zachować... :
-Dobra, Lena o co chodzi. Po co się chciałaś spotkać bo ja już nie rozumiem ...- zaczęłam
-Bo ja wiem, źle postąpiłam, przemyślałam, że nie powinnam tak reagować. Ty z Mario znasz się dłużej i napewno lepiej, a ja nie wiem. Zreszta nie powienno mnie obchpdzić co ty zrobisz. A juz napewno nie powiennam ci żądzić albo obrażać twojego chłopaka. Laura ja ... przepraszam... Wiem, że teraz nie powinnaś mnie wogóle słuchać ani spotkać się ze mną... Ale ja rozumiem jaki bład popełniłam...
-Dobrze... wybaczę Ci ale pod jednym warunkiem... Przeprosisz Mario ok?
-Pewnie, miałam to zrobić. dziękuję, dziekuję przede wszystkim Bogu, że mam taką cudowną przyjaciółke. Kocham cię :*
-Ja też Cię kocham.
*Lena*
'Wreszcie zrzuciłam z siebie ten ciężar. Nie wiem jak bym dała sobie radę bez Laury... To najpiękniejszy skarb pod słońcem, zawsze zrozumie. Choć czasem się dziwie, że jest za dobra... Najważniejsze już za mną... A najgorsze... Dopiero przede mną. Obiecałam przyjaciółce że pogodzę się z Goetze, który... no cóż nie chce mnie znać. W sumie to ja mu się nie dziwie. Nie powinnam na niego tak nawrzeszczeć bez powodu. Chciałam chronić przyjaciółkę, ale chyba to nie była wina Mario skoro Laura mu wybaczyła. Przecież najważniejsze jest jej szczęście z Mario niż moja z nim kłótnia rozwalająca im związek...'- Tak sobie myślałam idąc do domu. Teraz odetchnąć z ulgą, zapażyć wiadro melissy. Nieee.... jedno nie wystarczy xd Może ze 2 :D
*Laura*
-No wreszcie- powiedział zły Mario
-Taak już jestem pocałowałam go
-No i jak tam?
-No jak ? Pogodziłyśmy sie
-Taaaa... Wiedziałem...- powiedział, w jego głosie dało się odczuć zawiść
-Oj, Mario... Ciekawe jak ty byś bez Marco wytrzymał albo Mandzukicia czy Lamy? Hmm?
-Wiesz co ? Wytrzymałbym- uśmiechnął się
-Jakkkk to?!- spytałam nie wierząc a za razem śmiejąc się
-No... bo mam taką piękną, kochającą dziewczynę...
-Hhahahha, to jak na pocieszenie żelki?
-Oczywiście, żelki? Zawsze xd
-Dzieciak xd
-Ale twój <3
-Taaak tylko mój
Tak sie przekomarzaliśmy kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi... Domyślałam się kto to może być:
-Mario?
-Tak kotku?
-Pójdziesz otworzyć?
-Nieeee, zjesz mi żelki!! - zawył
-Oj nie zjem no
-Okey ide
*Mario*
Jak mnie Laura poprosiła poszedłem otowrzyć. W drzwiach zobaczyłem osobę, która próbuje mi zniszczyć zycie, albo ustrzeć ludzi przede mną, która ostatnio zmieniła się nie do poznania... I czekała mnie teraz rozmowa.. Długo i ciężka rozmowa z...
------------------------
Cześć wam :* Widzę że nie komentujecie :( :( ja mogę rozdziały dodawać nawet co 2 dni ale nie wiem czy jest sens skoro nie ma komentarzy... Więc dodaję, tak jak mi się zachce.... :/ Komentujcie, chce sprawdzić ile nas jest :* Buziaki :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz