*Laura*
Chłopaki mieli świetniasty pomysł z tą akcją u Alcantary... Zapomniałam o tym co zrobił mi Hubert i co jeszcze może mi zrobić. Ten czlowiek powinien iść do psychiatry...
U Thiago wyglupialiśmy się tak jeszcze sporo czasu, kiedy nagle przypomniało nam się, że chłopaki mają trening xD. Zebraliśmy ekipę i udaliśmy się pod Aliznz. Chłopaki wygłupiali się od początku treningu xD. Wszedł Guardiola, oni nawet go nie zauważyli, i głupieli xd. Lahm wkoczył na plecy Riberiemu :
-Hopsaj jednorożcu!
-Lama! Hopsają ...- zaczęłam mu tłumaczyć ... :)
-Tak wiem króliki! :D xddd
-hahahahahha.... Nie mam sił ci tłumaczyć
-xD taka natura człowieka
-AAaaaaaauuu! Złaź słoniu!- zawył Riberie
-Ty! Bez takich! Lamo jeśli już!- obraził sie Lama
-Wszystko jedno złaź bo mi noga z kręgosłupa wyszkoczyła!
-To niech wskoczy- zaśmiał się Nauer
-Ej, chłopaki, mnie tu noga boli a wy takie tematy!- krzyknął Frank- Dzwońcie gdzieś!!!
-Już jużżżżz- zawył Goetze i wyjął telefon- A jaki jest numer.... tam ... GDZIEŚ?
-No nie wiesz? 312!
-Halo? Dzień Dobry. Tak... Ja poproszę lody na wynos... Yhm.. pod Aliazn Arena proszę!- Mario rozmawiał a my tarzaliśmy sie ze śmiechu
-Można wiedzieć po co dzwonisz do lodziarni?- spytał Guardiola
-No ten... tego... Bo ja słyszałem że jak coś boli to trzeba zmine okłady robić- powiedział na co my wybuchnęliśmy.
-A o mnie to nie pomyślałeś Goetze!?- zawył trener
-Ups...
Reszta treningu minęła jak zwykle... my się śmiałyśmy chłopaki ganiali bo boisku. Dobra ktoś musiał tu pożądek zaprowadzić... :
-5 kółek- krzyknął trener
-Ale trenerze... - Przeciągnęli Mario i Manuel
-Goetze i Nauer 10!
-O Jezu!
-15! Jeszcze coś chłopaki?-
-My już będzeimy grzeczniii- zawyli
-No ja myślę, że po tych kółkach napewno!- zaśmiał się Pep a chłopaki biegali dalej.
Mario jak wiać juz wrócił do gry... Ja mam jeszcze kilka dni ze wzgl. na moją chorą rękę. Niby jest coaz lepiej. Myślę, że niedługo będę mogła wrócić...
Czekałam na Mario pod stadionem byłam bardzo szczęśliwa, że tak starają sie mnie pocieszyć... żebym tylko nie myślała o tym pacanie...:
-Oooo kogo ja tu widze...
-Fuck- powiedziłam pod nosem
-A co ty taka wesoła skarbie?- spytał z przekąsem Hubert.
-Masz- podałam mu kartkę-
-Co to? Twój numer konta w banku?- poruszył znacząco brwiami
-Nie! To numer do DOBREGO PSYCHIATRY- wykrzyczałam
Na moje szczęście drzwi od stadionu otworzyły się i wtszliu z nich Mario, Mandzu z Leną i Lama:
-To jeszcze nie konic skarbie- zdążył dopowiedzieć- Zginiesz!- rozpłakałam się
Przybiegła do mnie Lena a Mario rzucił się na Huberta. Mandzukić i Lahm pobiegl ich rozdzielać:
-Mario, po co to robisz!?- krzyknął Philip
-Nie zniżaj sie do jego poziomu- dopowiedział Mario M
Chcieli jakoś odciąć Goetze'go od tego drania. Kiedy udało im się ich rozdzielić mój chłopak przybiegł do mnie i mnie przytulił.
-Mario ja nie mogę tak dłużej, on mi powiedział, że zginę!
-Kotek wszystko będzie dobrze!- przytlił mnie
-Nic nie będzie dobrze- wyrwałam się z jego objęć
I biegłam w stronę domu. Ja mam dosyć tego człowieka! On niszczy mi życie w wgl się tym nie przejmuje! Co za popapraniec jakiś.
Biegłam coraz szybciej, w końcu dobiegłam do domu. Otworzyłam szybko drzwi i wybiegłam tarasem do ogrdu, rzuciłam się na hamak i zastanawiałam się czy moje życie ma jeszcze jaki kolwiek sens. Po dłuszym czasie zoriętowałam się, że przyszła reszta, dziwne że mnie nie szukali. Może zrozumieli że chcę to przemyśleć... Albo już ich nie obchodzę....
Z ogrodu szybko wbiegłam do łazienki. Słyszałam że ktoś wchodzi po schodach, był to Mario. Ja nie przerywałam czynności, cały czas szukałam mojej przyjaciółki ... Gdzie Mario pochował żyletki zastanawiałam się:
-Kochanie co jest? Otwieraj!- pukał w drzwi, ja nie odpowiadałam
-Jeśli nie otworzysz, sam wejdę- no tak nie zamknęłam drzwi
Ja nie odpowiedałam, znalazłam żyletkę. Przyłożyłam sobie ją do ręki i...
----------------------------------------
Sory, przepraszam, wybaczcie... Taki wymęczony.... Nie chodzi o to , że nie mam weny... (uprzedzam). Chodzi mi tylko o to że chcę żeby jakoś to rozwinąć (podejrzewam że chcecie dłużej czytać tego bloga) i dlatego właśnie chcę to jakoś rozwinąć. Spodziewajcie się czegoś w kolejnych :D Pozdro :**
Że co ? ! o nie ! co ona zrobiła !? Ten Hubert powinien zginąć !
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział , pozdrawiam i czekam na nn ;**