niedziela, 24 listopada 2013

32- Odnaleźć właściwą drogę...

*Mario -Monachium*
Byłem wstrząśnięty tamtą sytuacją z rana. Naprawdę nie wiedziałem co mam o tym wszystkim myśleć. Isabel najpierw przyczołgała się za mną do domu, potem wypaliła z tą ciążą? To wszytko było zamyślane, ona musiała to planowac juz jakiś czas. Przecież to jest nie możliwe, żebym był ojcem. Przeciez my nawet nie... spaliśmy ze sobą. Tamta sytuacja z wczoraja, to nie był efekt tego, że ja laurę zdradzam tylko, modelka zaciągęnęła mnie do łóżka i kiedy usłyszała, że ktoś wchodzi rozpoczęła działać. Teraz Laura wyjechała nawet nie wiem gdzie, nie wiem po co, ale wiem dla czego, wiem z jakiego powodu, z czyjego poodu. To przeze mnie! Jestem kretynem, nie wiem jak ja mogłem takie coś zrobić wgóle! Przeypomniało mi się, że Laura kiedy wyszła z domu musiała na noc się gdzieś podziać, więc wymyśliłem, że albo schroniła się u Justyny albo Mandzukicia. Najpierw wybrałem mojego klubowego przyjaciela. to do niego skierowałem moje pierwsze kroki:
-Cześć- powiedziałem nie pewnie
-Czego?- spytał wyraźnie oburzony, miałem teraz pewność że Laura była właśnie u niego
-Mogę?- znów zapytałem
-Wchodź- wszedłem do środka i zobaczyłem Philipa- Była tu moja dziewczyna?
-Twoja dziewczyna?- spytał- Philip była tu Isabel?- spytał nieco lekceważąc
-To puste z kotem na głowie i jeo dzieckiem? Hahahahh - zaczął się śmiać- Nie- szybko zmienił ton na poważny
W tym momencie zrobiło mi się przykro wiem, że chłopacy robili to specjalnie, żeby mi dopiec. Ale może w ten sposób się czegoś nauczę:
-Dobra, jak się czegoś dowiecie, to mówcie, ok?- spytałem z jakimś jeszcze procentem nadzieji
-Po tym co jej zrobiłeś? Myślę, że nie jesteś zdziwiony jej zachowaniem-powiedział ironicznie
-Jeszcze ta ciąża! Jaki dupek z ciebie Goetze- dopowiedział Lahm

*Laura- Madryt*
Wróciliśmy z wygłópów na basenie, bo za godzinie chłopacy mieli trening. Zabrałyśmy się i postanowiłyśmy z nimi pójść. Zbliżała się 15.00 dnia 17 września a mimo wszystko ubrałam się  letnio. Jest tu tak gorąco, jak latem. Mi w sumie to pasuje. :)
Jestem bardzo zadowolona z wyjazdu tutaj, nie myślę, o Mario, chociaż cały czas czuję, ten ból, który mi zadał, a właściwie mojemu sercu. Jednak to się teraz nie liczy, teraz moim planem jest: Odnaleźć właściwą drogę. Tą do szczęścia oczywiście. Ile tu zostanę? Jeszcze nie wiem, gdy byłam jeszcze w samolocie i byłby tam on... Pewnie bym nie poleciała... Ale cieszę się że go tam nie było bo Madryt jest najlepszym miejscem na wytchnienie i uspokojenie się.
Po drodze na stadion chłopacy kupili kurczaka w Mc'donalds i mały kubek kawy dla keżdej z nas. Poszłyśmy więc z tym towarem na trybuny i rozmawiałyśmy jedząc kurczaka:
-Laura jedz- uśmiechnęła się Ad
-Wiesz... nie mam zbytnio ochoty. Trochę mi nie dobrze- wyznałam
-Ciąża robi swoje...- przypomniała mi Sara
-Racja, może i dlatego...- westchnęłam
-Ciąża?!- krzyknąła Ad i Liss
-No to nie wiecie?- spytałam śmiejąc się z min koleżanek
-Nieeeee....- odpowiedziały- Ale bardzo chętnie posłuchamy- dokończyła Adriana
-No więc... zaszłam w ciąże, jestem chyba pod koniec 3 tygodnia i dwa dni kiedy powiedziałam Mario, który bardzo się ucieszył... że aż uronił łzę...- tu przerwałam i po moim policzku pociekła łza, Lissa mnie przytuliła- ... no i potem wyjechał na zgtupowanie kadry i...
-... ona też tam była?!- przerwała mi Adriana
-Tak była... a jak pakowałam walizki to... on właśnie wrócił do domu z NIĄ i ona powiedziała, że... -mówiłam płacząc- że... jest w ciąży z nim!
-Że co?!- krzyknęły obie razem
-To co slyszycie- powiedziała za mnie Mullrowa
-Jezus Maria! Ale masz pewność że to jego dziecko?- spytały
-Nie mam pewności czy ona wogóle jest w ciąży... Mario mówił, że nie i że mi to wyjaśni, bo to zwykłe niepozorumienie!
Było mi nieco lżej, kiedy opowiedziałam dziewczynom co ja tu właściwie robię, wspierają mnie, tylko tego w zasadzie było mi trzeba. Wiem, że nie są jak Lena, to są prawdziwe przyjaciółki ...i w dodatku moje <3

*Mario *
Siedziałem wkurzony na łóżku i nie wiedziałem co mam robić, miałem ochotę się upić, ale sms zawsze musi przyjść nie wtedy kiedy trzeba... Isabel -,- Wukrzyłem się:

'No hej skarbie ;* Co tam? Spotkamy się?'- napisała
'Tak za 20 minut u lekarza'- odpisałem
'Cos się stało? :o'- przyszła odpowiedź
'Coś- dopiero może się stać. Masz tam być za 20 minut!'
'Dobrze dobrze. Bez nerwów kotek *.*'

Muszę Laurze udowodnić, że ona nie jest w ciąży, a jeśli jest to napewno nie ze mną! Przecież nawet z nią nie spałem! Szybko się ubrałem i wyszedłem w umówione miejsce:
-Idziemy już- powiedziałem stanowczo
-Po co?- spytała zdezoriętowana
-Dowiesz się, ale w gruncie rzeczy to powiennaś wiedzieć idiotko!- krzyknąłem
-Witam. Przyszliśmy zrobić badania USG.- przywitałem doktora
-Że co?- szepnęła Is
-Byli państwo umówieni?- spytał lekarz
-Nie ale to bardzo ważne proszę- powiedziałem błagalnie
-Skoro takie ważne. Niech pani siada- westchnął lekarz
Zrobił dziewczynie wszytkie badania i kazał nam poczekać na korytarzu. Isabel cały czas była na mnie zła za to że ją oszukałem ale mi na niej nie zależy ale na Laurze. Chciełem tylko mieć upewnienie , że nie jest w ciąży. Za 20 minut zawołał nas lekarz:
-A więc... Pani Angerer...- modliłem się w duszy
-No niech pan powie wreszcie!- nie mogłem wytrzymać
-Niestety nie jest w pani ciąży- zwrócił się lekarz do dziewczyny stojącej obok mnie- przykro mi jesli są państwo zawiedzeni- westchnął i zaczął coś pisać
-Tak! I co?! Myślałaś, ze ci sie uda!- zwróciłem się do Is- A czy mogę jakieś potwierdzenia tego badania?
-Juz, proszę bardzo- uśmiechnął się lekarz
Wyszedłem  z przychodni w świetnym humorze, przeciwnym zupełnie do humoru modelki. Teraz tylko wyślę mojej dziewczynie chipotezę i jestem wolny :)


--------------------
Nie wierzę no nie wierzę!! Borussia przegrała ze woim odwiecznym rywalem, Bayernem :( Powiem Wam szczerze, że łudziłam się nadzieją, na lepszy mecz. W pierwszej połowie, kiedy częściej gościli na połowie rywala, byłam dumna z mojej Borussi, jedbnak potem zaczęło się sypać :( no niestety. Potem kiedy Goetze strzelił gola, załamałam się  :( Byłam taka głupia i roztrzęsiona , że krytykowałam swojego największego idola ////. Jednak bardzo spodobało mi się zachowanie Mario, widac że na grało mu się łatwo.  A z tego gole sie nie cieszył, może to i lepiej dla hejterów, którzy bez zaskoku przywiyali go gwizdami :/

Tyle co ja powiem na ten temat. Mam nadzieję, że okarzecie serce i nie będziecie hejtować, bo to powyższe to tylko i wyłącznie moje zdanie, które zapewnie każdy ma inne na ten temat :)

Pozdroo :*

1 komentarz:

  1. świetny rozdział. Wiedziałam że ona nie jest w ciaży . Teraz już wszytsko sie ułoży.
    Pozdrawiam i zapraszam do sb .

    OdpowiedzUsuń