*Laura*
Zobaczyłam nasze zdjęcie... To ze szpitala a pod nim wiele komentarzy m.in.: 'Hahhah ta już mu dziecko zrobiła', 'Goetze judasz zostanie tatuśkiem hahah'. Nie rozumiem jakby ludzie nie mieli zajęcia tylko muszą się kim innym, zajmować i mu życie rozwalać! Wkurzyłam się, tylko ploty i ploty! Wyłączyłam laptopa i zabrałam się za sprzątanie. Włączyłam na full muzę i zaczęłam od starcia kurzy, potem poodkurzałam dywany i na końcu pomyłam podłogi. W sumie zajęło mi to 3 godziny, z względu, że nasze mieszkanie do najmniejszych nie należy... wręcz przeciwnie :). Dochodziła już 14 więc pomyślałam, że czas jakiś obiad uszykować. Wpadłam na pomysł żeby zaprosić Justynę z Michałem. Szybko dostałam potwierdzenie ich przybycia i zabrałam się za szykowanie pizzy. Najpierw skoczyłam do sklepu i kupiłam potrzebne składniki. Miałam dobry polski przepis. Nie była to taka normalna pizza na cienkim spodzie, taka nasza domowa tradycyjna pizza. Kiedy włożyłam ją do piekarnika i rozłożyłam tależe i sztućce na stole, po czym ładnie udekorowałam i na środku stołu postawiłam wazon z kwiatami. Pozostało mi tylko jakoś po ludzku się ubrać i czekać na gości. Poszłam więc do garderoby, postanowiłam się ubrać bardziej elegancko. Postem delikatnie się pomalowałam i tak od niechcenia spojrzałam na ekran telefonu. Upsssss... 5 połączeń do Mario ... Szybko oddzwoniłam do chłopaka, napewno się martwił...:
-Heeej Mario- powiedziałam niezbyt pewnie
-Dziewczyno wyobrażasz sobie jak się martwiłem?- mówił troszkę poddenerwowany- Myślałem że zasłabłaś albo kto Cię porwał nie wiem...
-Mario spokojnie, zabrałam sie za sptrzątanie, potem zrobiłam pizzę i zaprosiłam Justynę z Michałem na obiad i tylko dla tego nie odebrałam, przepraszam.- przerwałam mu
-Aaaaaa, to od razu zmienia postać rzeczy, nie przepraszaj.- powiedział
-A jak tam u was?- spytałam- Kiedy mecz?
-Mecz mamy jutro, terning dzisiaj był i za 2 dni jestem już tylko twój- mówił entuzjastycznie
-No super nie mogę się doczekać- wtedy usłyszałam dzwonek do drzwi- ooo chyba Justyna przyszła. Będę kończyć
-No pa skarbie, jak dam radę to zadzwonie wieczorem
-Okey czekam papa- rozłączyłam sie i zeszłam po schodach.
Tak jak myślałam moi goście już przyszli. Przynieśli mi prezent *.* Jak oni to ujęli do 'nowego' domu. Wyjęłam jedzenie z piekarnika , zrobiłam jeszcze kawę i usiedliśmy przy stole:
-A jak tam maleństwo? Byłaś na kontroli? pytała Justa
-Taak byłam, wtedy po imprezie- odpowiedziałam- Narazie wszytko jest w porządku- uśmiechnęłam się
-A wiesz, że kawa może zaszkodzić?- dopowiedział Michał
-W 3 tygodniu? Oj, chyba nie tak od razu...- powiedziałam
-No wiesz, nie zabraniamy Ci ale lepiej jakbyś uważała- ostrzegła mnie przyjaciółka
-Dobrze mam wszystko pod kontrolą- uśmiechnęłam się
Rozmawialiśmy tak do 19 chyba, potem Michał stwierdził, że muszą iść. Pracuje na wyjadach więc musi się jeszcze wyspać. Ale obiecali że jutro wpadną i jak co to mam dzwonić. Założe się że to Mario nagadał Michałowi o tym, że mają mnie stale odwiedzać. Jest taki troskliwy chyba aż za bradzo.
Ale to nie był koniec wrażeń w tym dniu przyszledł jeszcze Mandzukić, wprawdzie się pożegnać ale zawsze coś. On wyjeżdża dzisiaj w nocy i wróci jeden gdzień po Goetze. Powygłupialiśmy się z nim chyba z godzinę a potem posprzątałam po gościach i zmęczona włączyłam komputer. Na skype zauwałył mnie Mario i sobie pogadaliśmy w pewnym momencie zauważyłam podejżaną postać:
-Mario ?
-Tak?
-Co to to straszydło za tobą w tej różowej koszuli?- spytałam z podejrzeniami na jedną osobę
-Ło ku*wa! Co ty tu do cholery robisz?!- tak nie myliłam się to len plastik z pod szpitala!
-No jak to co? Przyjechałam do Ciebie.- Zapiszczało to coś
-Odwalisz się ode mnie czy mam się na policję przejść?!- wydarł sie Mario
-Spokojnie Mario- próbowałam go jakoś uspokoić
-No widzisz? Nawet co coś nie watre Ciebie w komputerze mówi, że nie watro bo i tak ze mną nie wygrasz, skarbie. :**
Wściekłam się, teraz to już nawet ja nie byłam spokojna. Miałam ochote wrzeszczeć na cały dom , ale przypomniało mi się że już grubo po 22. Zamknęłam wkurzona laptopa i rzuciłam się na łóżko. Zaczęłam filozofofać, i wymyślałam jakieś głupie historie, że może Mario tylko tak udawał a sam sobie ją zaprosił? Nie no naprwdę nie wiedziałam co się ze mną ostanio dzieje? Co ja robię źle?! Nie stety nie znałam odpowiedzi an to pytanie. Na szczęście zadzwoniła Justyna:
-Hej Laura, mam prośbę.- zaczęła
-tak? jaką?- spytałam
-hejjj? Płakałaś co się dzieje?
-Nie istotne.
-Napewno?
-Tak... Jaka miałaś prośbę?- spytałam
-Pamiętasz Amelkę?
-Taaak twoją kuzynkę, tego słodziaka z pięknymi oczkami? *.*- Spytałam uradowana
-Tak tak- zaśmiała się Justa- zajmiesz się nią jutro?
-Jeszcze pytasz? Oczywiście! Na którą przywieziesz? odrazu mi humor poprwiłaś dziewczyno!
-Hhahah wiem kiedy powiedzieć. Na 9 pasuje? -spytała- Też się ucieszyła i teraz się modli zeby sie ciocia zgodziła-
-Pewnie, pasuje. To ja ją na nocke wezmę- powiedziałam, przynajmniej się nudzić nie będę
-Taaaaaaaaaaaak! Kochana Ćocia! -usłyszałam w telefonie
-Pozdrów mała i do jutra. -
-No pa- zaśmiała się
Ogarnęłam jeszcze dom i połozyłam się spać. Czekałam z niecierpliwością na mojego gościa/
--------------------------------------------------------------------
No hejjj. Dziękuje Wam za 3 komy pod poprzednim. Przyznam wam się bez bicia, że miałam ochotę na zawieszenie tg bloga... taa już 2 razzz:
1.mało wyświetleń było
2.Miałam duużo nauki
3.Jak weszłam na kompa to byłam zajęta przeważnie facebookiem *.*
. No ale widzę, że nie przestałyście czytać i komentujecie co bardzo mnie motywuje.
Widziałyście mecz BvB :( :( Neven kontuzja .... :( szkoda chłopaków akcje z 1 połowy odegrały się na nich w drugiej :( Ale 3mamy kciuki i do następnego meczuu :* Buziole :*
super rozdział
OdpowiedzUsuńMario jaki opiekunczy
widziałam zabrakło szczescia i jescze kontuzja nevena
Świetne :-P Pisz dalej tego bloga. Nie mogę doczekać się nn :-P
OdpowiedzUsuń