poniedziałek, 18 listopada 2013

29- 'Bo za dużo dla mnie znaczysz'

*Laura*
Powoli otwierałam oczy, z okna biły ciepłem promienie światła, uśmiechnęłam się do- pięknego dnia. Ale szybko uśmiech znikł z mojej twarzy. Zobaczyłam, ze Mario śpi koło mnie. Przytulał moje ciało. Chciałam jakoś się wyswobodzić z jego ramion tak, zeby go nie obudzić. Boję się ,tak cholernie się boje tej rozmowy, która pewnie niebawem przyjdzie...
Udało mi się wyjść z łóżka ne budząć Goetzego. Zabrałam ze sobą ubrania i zeszłam do łazienki na dole. Ubrałam wcześniej przygotowane rzeczy, umalowałam się, włośy wyprostowałam po czym upiełam je w wysoki kucyk. Przypomniało mi się o dzisiejszym treningu. Ale ostatnio je zaniedbałam... Najpierw akcje z bląd pustakiem, potem kłótnie z Leną, teraz z Mario... Nie no muszę iść. Uszykowałam na szybko śniadanie. A mianowicie, kanapkę z sałatą i żółtym serem do tego herbatę... Tak staram sie już uważać z kawą wzięłam sobie do serca radę Justy i Michała.
Kiedy zakończyłam posiłek, brudne naczynia włożyłam do zmywarki, z lodówki wyjęłam napój energetyczny po czym skoczyłam do garderoby.
Wyjęłam na fotel torbę treningową. Złożyłam moją koszulkę, skarpetki i spodnie na trening. Potem ułożyłam korki i zapakowałam jeszcze moje perfumy i kilka rzeczy potrzebne, żebym w miarę ogarnięcie wyglądała.
Jak sie okazało kiedy wychodziłam z garderoby Mario krzątał się po kuchni. Miałam cicha nadzieję, że mnie nie zauważy:
-Hej słońce, gdzie się wybierasz?- spytał przytulając mnie
-Na trening- odpowiedziałam krótko, nadal byłam na niego zła
-O której wrócisz?- spytał ponowinie
-A ma to jakieś konkretne znaczenie?- zbudowałam w końcu jakieś dłuższe zdanie bo od tygonia nie za bardzo mi to wychodziło...
-Oczywiście, że ma!- Na którą masz ten trening?-
-Na 10- odpowiedziałam kierując się do wyjścia
-To po co wychodzisz już o 9? Hm?- pytał nadal mnie obejmując
-Bo pójdę pieszo-
-Przecież dojdziesz w 10 minut!- krzyknął- Powiesz mi co się dzieje?
-Wychodze bo mam dosyć! Mam zamiar jak najwiecej czasu spędzić poza domem
-Wiem, że masz mnie dosyć, ale porozmaiwaj ze mną chociaż!
-Nie to amm na myśli, mam dosyć naszych ciągłych kłótni- sprostowałam- Może i moja mama miała rację... - zamyśliłam się
-Z czym?- spytał
-Z tym , że związek z piłkarzem to nie najlepszy pomysł- powiedziałam- Miewałam lepsze
-Przepraszam
-Za co?- oburzyłam się- Że zdradzasz mnie z kazdą, kiedy tylko mnie koło ciebie nie ma?!- wykrzyczałam i wybiegłam z domu, jednak ON mnie dogonił i złapał za rękę
-Poczekaj, ja też nie chcę się kłócić, i tak wgl to nie zdradziłem cię...- mówił spokojnie- Bo...
-Bo?
- Bo za dużo dla mnie znaczysz-
Wpiłam się w jego usta. Tak tylko tego teraz potrzebowałam, wierzyłam, że on mowi prawdę, ale to było teraz nie ważne. Wreszcie mogłam z domu wyjść w dobrym humorze:
-I co wierzysz mi?- mówił między pocałunkami
-Hmm..- powiedziałam wtulając się w jego nagi tors- Dobra idź do domu bo zmarzniesz
-Nieeee chcę- przytulił mnie mocniej
-Idź, jak wrócę to pogadamy- odpowedziałam
-Paaa- pocałował mnie i zniknął w domu
Doszłam na trening nic się nie zmieniło, dziewczyny od razu do mnie podbiegły:
-No wreszcie się pojawiła!- krzyczała jedna przez drugą '
-No jestem siemka:)- usmiechnęłam się
-Ani ciebie ani Leny wogóle tu nie widać- mówiła jedna
-Może wiesz co z nią? W końcu jestescie przyjaciółkami- powiedziała na co ja posmutniałam
-Już nie- odpowiedziałam krótko po czym weszłam do szatni
-Jak to?!- dopytywały się kazda po koleji
-Wybaczcie, chcę się teraz skupić tylko na trenowaniu- odpowiedziałam im
Po czym ruszyłyśmy na boisko. Jak zawsze bez zmian kółeczko biegu potem poćwiczyłyśmy podania strzały i takie tam wszystko. Brakowało mi tego, szczeerze mi tego brakowało. Opuściłam chyba ze 2 tygodnie przygotowań jak się okazało do eliminacji Ligii Mistrzów. Jak wiadaomo Bayern nie jest najlepszym klubem w Niemczech, (jak to w męskim footbalu obecnie jest), tylko którymś z kolei. Teraz w tym sezonie zamierzamy to zmienić. Chcemy zagrać na wyszczym poziomie, i nie zaprzepaścić tej szansy jaką dostałyśmy od losu mianowicie eliminacje do LM. To pierwsze takie mistrzostwa w historii takiego klubu. Dlatego nie chcemy zawieść Monachijskich fanów.
Terebing skończył się z 30 minutowym poślizgiem, potetem poszłyśmy do szatni, za chwilę dobiegła nasza kapitanka:
-Hej mamy składy!- wrzeszczała
-A ty co taka wesoła?- spytałyśmy niemal jednocześnie
-Bo jestem w 11! Tak jak ty Laura!
-Jeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!!!!- krzyczałam jak opentana
No i w takim humorze wróciłam do domu.
Pod naszym domem usłyszałam krzyki, Stwierdziłam, że pewnie Lena znowu przysła i kłoci się z moim chłopakiem. Weszłam krzyki dobiegały z ostatniego pokoju na dole czyli sypialni:
-Marioooo jestem  -krzyknęłam
Niestety bez odpowiedzi. 'Kurde może cos się stało?'-pomyślałam. Postanowiłam sprawdzić co się dzieje. Weszłam do pokoju, z którego dobiegały krzyki.
To co tam zobaczyłam wstrząsnęło mną. Jednak miałam rację! Zobaczyłam...



-----------------------------------
:P

3 komentarze:

  1. świetny rozdział. Ciekawe co sie stalo.
    Staraj się poprawiac bledy w pisaniu bo nie kiedy nie mozna sie odczytac.
    Pozdrawiam i zapraszam do sb .

    OdpowiedzUsuń
  2. Prześwietne piszesz rozdziały
    Jestem ciekawa co tam zobaczyła Laura.
    Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niee! nie w tym monecie ... :(( teraz spać nie będę bo jestem ciekawa czy Mario żyję ? :( Przecudownie piszesz <3 Uwielbiam tego bloga ! ;*
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;*

    OdpowiedzUsuń