piątek, 22 listopada 2013

31- Dobra wiedźma na Halloween

*Laura*
-Byłaś?- przytulił mnie Mandzu
-On też był- zaszlochałam
-Już dobrze- powiedział- Siadaj zrobię ci kawe
-Yhm- przytaknęłam i usiadłam na krześle w kuchni
-Hej, Laura- Philip mnie przytulił- Stało się coś?
-Powiedzmy... -znowu zaczęłam płakać
Wiedziałam, że nie mogę mu nie powiedzieć, wiedziałam też że napewno okaże mi zrozumienie... Wkońcu jest jednym z moich przyjaciół. Postanowiłam nie czekać dłużej tylko poprostu powiedziałam mu prawdę. Zaczynając od naszych nie uporządkowanych relacji, przez ten wyjazd na zgrupowanie kadry, aż po dzień, w którym mnie zdradził. Lahm słuchał z niedowieżaniem, zdziwił mnie, kiedy powiedział, że na zgrupowaniu nic podejrzanego nie zauważył. Co prawda mówił, że Goetze był zadowolony, ale był przekonany że to ze mną mu się zaczeło układać:
-No i jeszcze Wam wszystkiego nie powiedziałam.... - zaczełam z coraz głośniejszym płaczem
-Co?!- krzyknęli obaj równocześnie
-No bo ona...-
-Była tam?- przerywali mi
-Nie...-znowu nie dawali mi skończyć
-Jest z nim?-  spytał Lahm
-Nie... -chciałam wreszcie móc dokończyć
-Co do cholery ona odwaliła- wkurzyli się
-A dacie dokończyć?- powiedziałam zbulwersowana
-Przepraszamy- Powiedzieli równo- Mów dalej- dokończył Mario
-Ona.... Jest z nim w ciąży!- rozpłakałam się na nowo
-Że co kur*a?!!!- zaklnął Philip
-Kto to powiedział- krzyknął Mandzukić po czym wziął ze soba kurtkę
-Ona. Mario gdzie ty idziesz?- spytałam widząc jak wkurzony wybiega z domu- Mario- złapałam go za rękę
-Idę do tego Goetzego i mu wytłumacze, co to znaczy skrzywdzić z dziewczynę!- krzyczał
-Nie!! Poczekaj.- Odwrócił się w moją stronę- Nie warto, za 2 godziny już mnie tu nie będzie
-Jak to?- spytał zaskoczony Lahm
-No normalnie, chcę zapomnieć, chcę być jak najdalej stąd. Chociaż nie taki był plan...-zamyśliłam się
-A jaki?- zbulwersował się Lahm
-Miałam ochotę umrzeć, albo najlepiej usunać dziecko, które zawsze mi będzie go przepominało ale nie mogę! Nie daje rady emocjonalnie. - rozpłakałam się
-To już lepiej wyjedź, nie rób krzywdy dziecku, nie jego wina...-
-....że wybrałam takiego kretyna i że ten kretyn to jego ojciec. Tak wiem, wychowam je sama. Mam tylko nadzieję, że nie bedzie mi go przypominało...- mówiłam jak nakręcona
-Nie, Laura ! Przecież nie to miałem na myśli to nie jest twoja wina, tylko Mario, że nie potrafi kochac jednej dziewczyny, tylko będzie miał już drugie dziecko.
-Dobrze nie mówmy o tym. Jak ja będę wyglądała. Ludzie na lotnisku pomyślą, że dzisiaj dzień duchów- zaśmialiśmy się
-Ejjjj, nie jest tak źle.- pocieszał mnie śmiejąc się Mandzukić
-Nie wcale, tylko wyglądam jak dobra wiedźma na Halloween ;)- padaliśmy ze śmiechu

*2 godziny później*
Jestem już na lotnisku, zostały mi już tylko takie tam formalności typu odprawa i jestem wolna! Zadzwoniłam już do dziewczyn między innymi to dwóch koleżanek z wymiany międzyszkolnej. Adriana mieszka w Madrycie razem ze swoją przyjaciółką Lissą. Dziewczyny przyjaźnią się od piaskownicy, dlatego na wymianę zgodziły się we dwie. Stwierdziły że nie wytrzymaja bez siebie. Możnaby powiedzieć jeszcze kilka tygodni temu, że tak jak ja z Leną... No ale cóż... Jade tutaj zapomnieć. To jest jedyny mój plan na teraz. Zbiżała się odprawa, postanowiłam pożegnać się z chłopakami, którzy przyjechali tu ze mną:
-Dziękuje Wam, za wszystko! Jesteście najlepsi, nie wiem jak bez Was wytrzymam- przytuliłam się do nich
-Laura, nie zostawiaj nas tu samych- nie puszczali mnie z uścisku
-Obiecuję, jak ułożę sobie życie to wrócę do Was.- uśmiechnęłam się
-Czekamy- zasalutowali na co ja się zaśmiałam
-Mam jeszcze jedną prośbę- westchnęłam- Nie mówcie Mario gdzie jestem ok?
-A gdzie ty jesteś? Gdzie będziesz? Ja... My .... nic nie wiemy- widać , że chłopacy robili wszystko żebym tylko ja najlepiej się czuła
-Dzięuję i do zobaczenia- pomachałam im i zniknęłam wśród tłumów
Wsiadłam po odprawie do samolotu i włączyłam muzykę, po chwili dosiadła się do mnie znajoma osoba:
-Sara?!- rozpoznałam dziewczynę z kadry Niemiec, to była ta która chciała po meczu mój autograf, z którą spotykałam się na treningacj indywidualnych przez jakiś czas-
-Laura?!- ucieszyła się- Co ty tu robisz?
-Długa historia, a po krótce to chłopak mnie zdradził- odpowiedziałaam
-Yhm... Kiepska sprawa
-Jakoś nie mogę się po tym otrząsnąć- westchnęłam
-Spkojnie, pomogę Ci- uśmiechnęła się
-Dzięki, a właściwie to do kąd lecisz?- spytałam
-Do Madrytu
-Ejjj, fajnie!- ucieszyłam się- To tak jak ja
-Super, mieszkać będę u takiej koleżanki Lissy, spotkałam ją kiedyś jak byłam na studiach i tak się poznałyśmy- opowiadała
-Lissa Mongolie?- spytałam
-Taak znasz ją? -spytała zdziwiona
-Przyjechała razem z Adrianą Rivens na wymianę do mojego Liceum- uśmiechnęłąm się- Poznam Cię z nią, napewno się polubicie

*2 dni później*
Jestem już w Madrycie. Rozgościłam się tu i powiedzieć mogę, ze świetnie miejsce. Zero problemów jak na razie. Tylko tego mi w sumie było trzeba. Właśnie się wybudziłam. Jest tutaj wspaniała pogoda dlatego wczoraj z dziewczynami postanowiłyśmy przejść się na  Santiago Bernabeu. Lissa i Adriana mówią, że znają się z kiloma piłkarzami i bardzo chętnie nas z nimi zapoznają. Tym bardziej, że wszytkie szlejemy na punkcie piłki.
Po delikatnym ogarnięciu się zeszłam na dół i pomogłam dziewczynom w przygotowaniu posiłku. Zarówno Mullerowa jak i ja mieszkamy u dziewczyn, mają naprawdę ogromy i przepiękny dom, daletego bez problemów zmieściłyśmy się tutaj wszystkie:
-Sara śniadanie!- wydarła się Lissa
-Lissa? Ona napewno slyszała- zasmiałyśmy się z Adrianą
Po posiłku, jak się umawiałyśmy poszłyśmy na boski stadion *.* Serialnie jest rewelacyjny. Spotkałyśmy piłkarzy m.in Ronaldo, jeden z piłkarzy z którym znają się dziewczyny. Szczerze mówiąc nigdy nie przepadałam za CR7, ale nie zamierzałam być nie miła. Zobaczymy jak to będzie. Poznałyśmy również Ikera Casillasa, mojego ulubionego bramkarza, Sergio Ramosa, bardzo miły i zabawny człowiek i Karima Benzemę, napastnika z Madrytu.
Chłopaki po zapoznaniu się z nami zaponowali wyjście na basen. Bez problemów zgodziłyśmy się na ten pomysł. Skoczyłyśmy do domu i gotowe ruszyłyśmy pod stadion gdzie mieliśmy się wszyscy spotkać.


------------------------------------------
Namieszam, namieszam , obiecuję. Narazie jest jak jest ale bd lepiej xd :)


....
A tak przy okazji, jutro meczzz.. BvB bez lini obrony, a tu mecz z Bayernem :( Tsaaaaaaa :/

1 komentarz:

  1. Świetny rozdział . Mam nadzieje że jednak wybaczy Mario . Też się ciesze że jutro mecz . Nikt nie wierzy że wygramy ale my pokażemy. Czekam na kolejny i zapraszam do sb .

    OdpowiedzUsuń