*Mario*
Z sali wyszedł lekarz:
-Gratuluję, może pan zobaczyć synka- powiedział uradowany lekarz a ja nie wiedziałem czy cieszyć się czy płakać
-ODDAJCIE MI ŻONĘ!!!!!!!!- krzyczałem
-Proszę się uspokoić! - mówił lekarz
-Mieliście zrobić wszystko co w waszej mocy i co!? Umarła! Nigdy jej nie zobacze!!!- mój krzyk mieszał się z placzem
-Panie Goetze! Niech pan przestanie- krzyknął a ja zamilkłem- Pani Laura żyje! Jest niezwykle silną kobietą, ale szanse były znikome. Jest 1kobietą na bardzo wiele która nie umarła - ucieszył się
-Mogę.. mogę do niej wejść?- spytałem nieśmiale ale byłem bardzo ucieszony
-Oczywiście tylko spokojnie i cicho panie Goetze- upomniał mnie lekarz a ja skomentowałem to uśmciechem
*Laura*
Urodziłam!!! Trzymam właśnie na ręcach mojee szczęscie! Tak dokładnie! Ja żyję! Udało się.. Jestem taka zadowolnona. Ciekawi mnie jedynie co z Mario. Jak przyjął ten list i jak bardzoo będzie na mnie zly.
Po jakimś czasie uslyszłam głośnie rozmowy a momentami krzyki na korytarzu szpitalnym. To chyba ostra wymiana zdań pomiędzy Mario a lekarzem. Oby to nie było nic poważnego...
Nagle do sali po cohu wszedł Mario. Uśmiechnął się:
-Udało się! Ty żyjesz i mały żyje- uśmeichnął się
-Przepraszam, że nic nie powiedziałam. Dosyć było problemów- zaczęłam tłumaczyć
-Nie rozmawiajmy o tym. Teraz najważniejszy jest ten mały gość. Słodziaka mi urodziłaś, wiesz?- pocałował mnie, na co uśmiechnęłam się
-Mario jedź do domu i przywieź mi rzeczy.- poprosiłam
-Kiedy będziesz mogła wyjść?- spytał
-Napewno nie dzisiaj ani nie jutro. Wiesz, ze żyję, ale mam napewno jakieś braki w ograniźmie i pewnie mnie nie wypuszczą, czuję się troche słabo puki co.- stwierdziłam
-Dobrze, trzymajcie się za jakiś czas zadzwonię- pocałował małego w główkę a mnie w czoło po czym odszedł
-I widzisz, tatuś sobie poszedł- uśmiechnęłam się do małego
-Można?- spytała pielęgniarka uchylając drzwi
-Tak proszę- odpowiedziałam
-Będę zmuszona zabrać pani synka. Trzeba mu zrobić wszelkie badania- oznajmiła zabiarając mi z rąk Filipa
-Długo to potrwa?-spytałam a w odpowiedzi usłyszałam, że z 10-15 minut
I rzeczywiście, nie długo potem pielęgniarka przyniosła mi małego, miała same dobre wieści:
-Świetnie, wszystkie punkty w skali appgar i chyba nie będzie się rozwijął jak wcześniak ale jak normalny chłopiec- uśmeichnęła się
*miesiąc później*
Jesteśmy już w domu, Laura poszła ułożyć Filiego do snu, kilka chwil potem poszedłem do sypialni gdzie mały akurat zasypiał. Przytuliłem od tyłu Laurę:
-Nie wyobrażam sobie jak by ciebie nie było- pocałowałem żonę
-Nie wątpię, że dałbyś sobie radę- uśmiechnęła się
-Ale nic nie było by tak samo. Cieszę się że wszytko jest tak jak miało być od początku. Chocmy już spać- zaproponowałem
*Laura*
Nastepnego dnia obudziłam sie o ... 9!!! O fuck! Miałam nakarmić Filipa apół godziny temu!! Zerwałam się na równe nogi i spojrzałam do łóżeczka, ale małego tam nie było tam nie było... Zbiegłam na dół a tam ujrzałam... Mario z Fillim na rękach, trzymającego butelkę i karmiącego małego.:
-Mario nakarmiłeś go?- spytłam uradowana
-Spałaś a on się obudził więc postanowiłem go zabrać na dół- uśmiechnął się
-Ale to jest baldzo gzecne dzieciątkoo- powiedziałam do małego a ten zaczał się śmiać kiedy pogłaskałam go po nosku.
-Wiadmo, bo nasze :D- zaśmiał się Mario
-Wogóle w nocy nie płakałeś, dzielny chłopiec-
-Za tatusiem- ujął się honorem Mario
-Tak yhym wmaiwaj sobie- wzięłam od niego Filipa i usiałam przy stole
Zadzwonił dzwonek do drzwi:
-Otworzę- powiedziął Mario
-Dzień dobly, psyslismy zobacyć Filipka- powiedziła... Lili!!
-Hej mała!- poczochrałem ją
-Ja wćale nie jeśtem taka mała!- oburzyła się
-Nie obrażaj się, bo Filip się pogniewa- zaśmiałem się
-No hej tatusiek!- przwywitał mnie Marco
-Cześć wam- powiedziała Luiza
-Hejka, wchodźcie!- zaprosiłem ich,
Siedzieliśmy rozmawiając a Lili bawiła się z Fillim. Zeszło nam sporo czasu bo aż do 10 wieczorem :)
----------------------------
Ostatni i... epilogg :D
I taki infoo. Nowego bloga nie bd. Sory nwm o kim mam pisać. Dajcie jakieś propozycje bo mam pomysła i twierdzę że szkoda jak by się zmarnowal ;( Będę pisała o tym o kim będziecie chciały (jeżeli wogóle) Bo nie mam pomysła z kim moze być blog...
Dawaj blog o Marco, Robercie albo kimś z BVB <3 wtedy poczytam
OdpowiedzUsuńJejku jak się ciesze że ona żyję .
OdpowiedzUsuńSłodki dzieciak i opiękuńczy Mario.
Czekam na ten ostatni rozdział i chciałabym blog o Robercie lub Reusie albo Eriku
Zapraszam do siebie i pozdrawiam
Początek mnie zmroził... całe szczęście że i Laura, i dziecko żyją i mają się dobrze :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że epilog będzie szczęśliwy i nic złego się naszym bohaterom nie wydarzy.
Mam nadzieję że jednak zdecydujesz się dalej pisać! Chętnie poczytałabym bloga o Marco ;)
Szkoda, że koniec tego opowiadania, przywiązałam się do niego. Cóż... czekam na epilog :) Buziaki kochana :***
Tylko nie o Marco za dużo już tych blogów o nim .
OdpowiedzUsuńNp o Cristiano Ronaldo,Stephan El Shaarawy :)
Co do rozdziału boski ;d
Pozdrawiam Gusiaczek