czwartek, 6 marca 2014

73- 'Mam obsesję na punkcie moich włosów'

*Laura*
-Żono mojaaaa serce mojeee, nie ma takich jak my dwoje...!!! Bo ja kocham to co twoje! Do szleństwa do wieczora jeee jeee żono moja!!- obudziły mnie śpiewy
-Marioooo wyłącz to proszę!- powiedziałam błagalnie
-Nic z tego. Nie wyłączysz mojego szcześcia- uśmiechnął się
-To przynajmniej je przycisz- przewróciłam się na drugi bok i zakryłam glowę poduszką
-Jedyne na co mam ochotę to je podgłosić i niech cały świat wie jakim hjestesm szczęściarzem- powiedział
-Yhym, ale chyba dziura w niebie by się nie stała, gdybyś dał mi jeszcze chwilę pospać- westchnęłam
-I znowu zaczynasz. Wczoraj prawie na ślub zaspałaś a teraz jest  15, a ty sobie w najlepsze śpisz. Ja tam jestem już gotowy na poprawiny O 16!- podkreślił dwa ostatnie słowa
-Tak, Mario, jeżeli myślisz że znowu się nabiorę, to się pomyliłeś- zaśmiałam się i czując że już nic nie wskóram wstałam z łóżka i przeciągnęłam się
-No cóż, ale posiłek sam się nie uszykuje i...
-...i właśnie ty to zrobisz- uśmiechnęłam się
-Chyba się obrażę!- zrobił minę zbitego psiaka
-Do poprawin ma ci przejść- zaśmiałam się i zniknęłam w łazience.
Poprawiłam makijarz, a właściwie zaczęłam go prawie od początku i ułożyłam fryzurę. Nie chciałam męczyć fryzjerki z samego rana więc postanowiłam, ze jednak sama się pobawie z włosami. A mówiąc, że z samego rana... to jest 13 :D.
Kiedy już się ogarnęłam zeszłam na dół i zastałam Mario siedzącego przy blacie stołu i ciężko zadowolonego:
-Co to ma być? Gdzie moje śniadanie? Umieram. :(  Chyba z braku posiłku- cofnęłam się i położyłam na kanapie
-Zaardzo sztucznie to wyglądało żebym mógł ci uwierzyć- zaśmiał się
Po całym cyrku z 'umieraniem' postanowiliśmy wreszcie zabrać się za konkretną czynność. A mianowicie szybkowanie jedzenia. Mijały minuty i dochodziła juz 13.30 a my w nalepsze obsypywaliśmy się mąką od ciasta naleśnikowego. Wreszcie ktoś mądry, czyli ja (xd) musiał zaprowadzić porządek. Prawdę mówiąc mamy już tylko 1,5 godziny. Wiadomo musimy być conajmniej pół godziny przed gośćmi.
Kiedy już uporalismy się ze śniadaniem, poczęliśmy się ubierać. Znowu zajęłam łazniekę na górze, i zrobiłam makijarz taki jak miał juz zostać na samą uoczystość. Czas upływał w oka mgnieniu. Zostało 30 minut, więc postanowiłam założyć sukienkę i szpilki. Pozostało mi juz tylko czekać na Mario.

*Mario*
Zająłem łazienkę na dole. Dokładnie się ogarnąłem, czyli w szczególności umyłem włosy. Niektórzy ludzie uważają że mam obsesję na punkcie moich włosów i... w 100% się z nimi zgadzam ;D.
Kiedy umyłem włosy, i wysuszyłem je zacząłem się rozczulać i je układać. Niesamowite, że zajęło mi to TYLKO 20  minut! Teraz pozostało mi się tylko ubrać. Założyłem czerwoną koszulę, jak mi nakzała moja żona. Oczywiście nie wiem jak ona będzie wyglądać, bo to ma być niespodzianka, ale powiedziała mi jedynie , ze mógłbym zaopatrzyć się w czerwoną koszulę. Tak też zobiłem. Założyłem ją i jeszcze tylko drobne szlify, perfumy, buty i chyba będę już w miarę gotowy.
Kontem oka zajrzałem na zegarek w telefonie, który wskazywał godzinę ... 15!!! A więc zwrot o 180stopni i zapierniczam:
-Mario!!- usłyszałem wołanie z dołu
-Idę już! Moment.- odpowiedziałam
-Rusz się, bo jest 15 no! Zawsze to ja sie godzinami szykowałam a teraz ty przysnąłeś- Laura pokręciła głową i zeszła spowrotem na dół
Zawiązałem buty i wreszcie mogliśmy jechać pod lokal. Wzieliśy naszą kiję i czym prędzej udaliśmy się na wyznaczone nam miejsce. Na nasze szczęście zdązyliśmy. Nie było jeszcze gości, ale po jakiś 15 minutach wszyscy po woli się zjeżdżali. Przez pierwsze 30 minut staliśmy razzem w drzwiach witając i zapraszając na dalszy ciąg zabawy naszych gości. Potem już rozpoczęły się tańce.

*Laura*
-Luizaa! No hej kochana!- przywitałam przyjaciółkę
-Hej- powiedziała z grymasem na twarzy
-I co lepiej sie czujesz?- spytałam
-Wiesz co, jak ci dzwoniłam to byłam pewna że nie pójdziemy. Ale nie chciałam robić tej przykrości Wam i Marco, a potem poczułam się lepiej, a teraz już nie jest tak wspaniale- zasmuciła się
-Choć wyjdźmy na zewnątrz- zaproponowałam- A może to przez ciążę?- spytałam kiedy usiadłyśmy na jednej z ławeczek
-Nie wiem. Nie byłam ostatnio na kontroli i wogóle jakoś tak wyszło...- przyznała
-6 miesiąc?- spytałam- I przez całą ciąże nie byłaś ani razu?- byłam zakoczona tak nieodpowiedzialnym zachowaniem mojej przyjaciółki
-Szósty. Wiem, że źle zrobiłam. Ale razem z Marco stwierdziliśmy, że płeć dziecka ma być niespodzianką, a potem zapomnieliśmy że powinnam chodzić na wizyty...-opuściła głowę
-Jutro jak tylko się wyśpisz idziesz do lekarza. Luiz, teraz nie wiesz czy jest coś co przez okres ciąży robiłaś źle. Miejmy nadzieję, że dziecko jest zdrowe, oczywiście ja przyjmuję tylko optymistyczną wersję ;)- uśmiechnęłam się. Potem wróciłyśmy bawić się

------------------------------------------
Zdecydowanie bardziej jestem zadowolona z tego rozdziału. Może dla tego, że nie piszę go na pół żywa. ;) Wreszcie tak jakoś w miarę się wyspałam i jako tako żyję. :)

4 komentarze:

  1. Jesteś naprawdę urodzoną blogerką <3
    Rozdział booski :**
    Ale oni słodcy :**
    czekam na nn :** ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział jest BOSKI WSPANIAŁY
    Czekam na następny ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział :3 Czekam na nn xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział świetny Czekam na nn!!
    Świetne piszesz masz talent nie zmarnuj tego ;)
    Pozdrawiam Aleksandra

    OdpowiedzUsuń