*Mario*
-Ej patrz, twoja narzeczona jedzie!- szturchnął mnie Marco
-O już ? Ej dobrze wyglądam? W porządku jest ? -denerwowałem się.-Bez nerwów Mario. Spokojnie- poklepał mnie po plecach Martin
-Okey.
Wysiadły. Najpierw Luiza, potem Suzan , dalej Sara u na końcu Laura ;o Wyglądała pięknie, normalnie zgon. Taka śliczna, wspaniała... Podeszła do mnie i pocałowała mnie w polik. Dopiero się ocknąłem tak naprawdę co się dzieje:
-Pięknie wyglądasz- powiedziałem nadal zachipnotyzowany
-Dziękuję- szepnęła po czym wręczyłem jej bukiet kwiatów. A ona przypięła mi identycznego kwiata na garniturze, na wysokości prawej piersi. Świadkowie zajęli się organizacją kwiatów i muszę przyznać, że wybrali cudownie.
Cały czas moją głowę zaprzątały jakieś myśli . Choć starałem się, za nic w świecie nie mogłem się skupić. Pierwszy raz przeżywałem tak ogromny stres. W pewnej chwili Marco mnie szturchnął:
-Przestań się denerwować. Za pięc minut wchodzimy- powiedział
Powitaliśmy się jeszcze z rodzicami po czym wszyscy weszli, zostawiając naszą czwórkę na dworze:
-Nie denerwuj się brat- puścił mi oczko Felix
-Aż tak widać?- westchnąłem
-Jest super. Dasz radę - uśmiechnął się
Po czym zniknął w tłumie gości wchodzących do kościoła...
*Laura*
I ten moment kiedy wiem, że wchodze do kościoła jako Laura Laskowska, a wyjdę z niego już jako Laura Goetze ^^. Jejka cudnie to brzmi :* Troszkę stresu.. Niee, teraz to już troszkę więcej :/ . Ale jak mnie przekonują nasi świadkowie: Będzie dobrze:
-To jak gotowa?- uśmiechnął się Mario
-Myślę, że tak- pokiwałam głową
-Myślisz, czy jesteś pewna?- podał mi rękę
-Idziemy- powiedziałam z uśmeichem i ruszyliśmyy w stronę kościoła
*... że Cię nie opuszczę, aż do śmierci...*
Wypowiedział te słowa Mario, a wcześniej ja sama. Teraz nastapiło włożenie obrączek:
-Mario, przyjmij tę obrączkę, na znak mojej miłości i wierności...- włozyłam mu obrączkę na palec a on się uśmiechnął
Za chwile zrobił to samo mi. :
-Jesteście mężem i żoną! Co Bóg złączył człowiek niech nie rozdziela. Małżeństwo przez Was zawarte ja posługą kościoła błogowsławię i uświęcam. Możecie przekazać sobie pierwszy małżeński pocałunek- zakończył kapłan a my, noworzeńscy pocałowaliśmy się
Cudowna chwila, a do tego ta wzruszająca, że aż łezka kręci się w oku. I cały czas walczę, żeby ona tam została i nie spłyneła po mojej twarzy. Poprostu cudowne przeżycie!
Ślub skończył się po nie całej godzinie. Oczywiście przy wyjściu z koscioła zostaliśmy obsypani ryżem i drobnymi. Teraz razem z Mario siedzimy w samochodzie, trzymając sie za ręce na których widnieją obrączki. Moja to ta z kryształkiem a mojego męża, oczywiście bez. :
-Jak się czujesz ?- pocałował mnie Mario
-W roli twojej żony? Wspaniale!- oddałam pocałunek a kierowca i świadkowie zrywali z nas boki
-To się cieszę i powiem Ci... fajnie jest być twoim mężem- zaśmiał się
Po nie całych 20 minutach doejchaliśmy w wyznaczone miejsce- czyli pod lokal. Tutaj miała się odbyć druga część dzisijeszych wydarzeń , niektórzy mogą uznać, ze ta ciekawsza.
*Mario*
Kiedy ślub się zaczął przestalem się denerwować, Teraz jest już po nim i nie denerwuję się nadal. Właśnie zostaliśmy przywitani chlebem. Postanowiliśmy zaczerpnąc zwyczajów polskich. Żeby ten ślub był polsko-niemiecki czyli taki idealny.
Właśnie przyjęliśmy życznia i oczywiście prezenty od gości i zaczął się obiad a po nim nastąpił pierwszy taniec, a więc taniec pary młodej.
Wyszliśmy z Laurą na środek sali, zachęceni gromkimi brawami i zaczęliśmy tańczyć do bardzo wolnej, przemyśleniowej piosence:
-Wiesz co bałam się- szepnęła Laura
-Czego?- spytałem patrząc jej prosto w oczy
-Że to się nie uda. Miałam wątpliwości...- przerwała
-Że Cię nie kocham?- spytałem i wpiłem się w jej słodkie usta- Nadal masz?
-Nie- uśmiechnęla się
Kiedy nasz taniec się skończył zostaliśmy z Laurą rozchwytywani. Tańczyłem z wszystkimi kobietami z rodziny, Laura natomiast zajęła facetów.
Zbliżała się 24. Zaraz oczepiny. Będzie się działo... Kiedy nasi świadkowie uporali się z moim krawatem i welonem mojej żony, orkiestra poprosiła najpierw wszystkie nie zamęrzne kobiety. Laura stała w śroku a dziewczyny na około. Okazało się że welon złapała Suzan. Dalej taka sama akcja tylko my faceci. Krawat złapał Martin. Nowa para młoda miała teraz za zadanie zatańczyć. Martin jako że był już troche upity zaczął wydurniać się. Wydawałoby się że Suz czasem nie wiedziała co się dzieje.:
-Densimy murzyny szalalalala!!- krzyczał Martin .
Wszyscy wstali od stołów i na polecenie nowego pana młodego "Słunie stare kunie rumuny bawoły żydy murzyny 'densiły' "
Dochodzi już 3 nad ranem a goście nadal cudnie się bawią i ani myślą przestawać. Orkiestra właśnie ogłosiła jutrzejsze poprawiny o 16, i jeszcze będzie trzeeba się wyspać..
-----------------------------
Sory przepraszam za to powyższe. Straszny nawał nauki, przed chwilką wróciłam z dyskoteki szkolnej i nie daje oznak życia. Zastanawiałam się czy wstawić to dzisiaj bo nie wyszło jak bym chciała. Ale dodaje.
Od razu zapowiadam że nie mam pojęcia kiedy ukarze się następny rozdział bo nauki coraz więcej że aż nie chce się żyć... CHCE WAKACJEEE !!^^
Cały opowiadanie jest boskie;) z niecierpliwością czekam na kolejną część;)pozdrawiam ;p
OdpowiedzUsuńHahhaha Martin najlepszy xD Rozwalił mnie tekst "Słunie stare kunie rumuny bawoły żydy murzyny 'densiły' "hahahah
OdpowiedzUsuńOmomom.*_* Ślub! <3 Cudowny rozdział.;) Też mam dużo nauki...-_- Wytrzymać się nie da. W tym samym dniu też miałam imprezkę :D
OdpowiedzUsuńCzekam na następny. ;) Pozdrawiam i życzę dużo weny.xd;*