*Mario*
To wczorajsz ebyło jakieś dziwne. Ale po przespanej nocy czuję się jak nowo narodzony, a do tego zapomniałem o tych dziwactwach jakie wygadywałą ta cała ekipa na czela z Kloppem i Laurą.
Właśnie obudziłem się i zdałem sobie, że dzisiaj jest 3 czerwca a więc moje urodziny! I trening do tego. Ale spoczkooo wyrobimy się może do 12. 30 góra 13 i jestem w domu, Prowiant kupiony a więc razem z Laurą będziemy świętować. A co do Laury, to chyba się juz obudziła, bo nie ma jej w łóżku obok mnie. Wstałem wziąęłm ubrania, z zamierem skorzystania z toalety ale była zajęta. Czyli odanalazłem moją zgubę.:
-Hejj , długo będziesz?- spyttałem
-Mario, weź idź na dół dobrze?- poprosiła
-Po co? Poczekam- oparłem się o fytrynę drzwi
-Idź jak cię proszę!- rozkazała. Ja tylko przewróciłem oczami i poszedłęm trzaskając drzwiami. Nie wiem co się ostatnio dzieje wszędzie. Od wczoraj wszyscy zachwuja się jakoś ... conajmniej dziwnie.
*Laura*
Obudziłam się o 4 nad ranem. Pech chciał, ze źle się poczułam i zaczęłam wymiotować. Wszystkie objawy wskazywały mi na jedno. Raz już byłam w ciąży więc mniej więcej oriętuję sie w temacie. Ale z wykonaniem testu który nie wiem jakim cudem znalazłam w torebce, wstrzymałam się do rana, kiedy będzie już widno.
I jakoś o 8, tak żeby nie obudzić Mario zaszyłam się w łazience. Ale ja zawsze muszę mieć pecha, wiec Mario prawie mnie naszedł. Moje szczęście , ze zakluczyłam drzwi. A zdenerwowana czekaniem na wynik testu musiałam jakoś pozbyć się Mario więc nakrzyczałam na niego w ostateczności. Głupio wyszło ale cóż.
No i jest wynik! Jestem w ciąży! Kidy pierwszy raz zaszłam w ciążę moja twarz była zalana łzami smutku, teraz jestem natomiast przeszczęśliwa.!
Szybko zbiegłam na dół, zabierając ze sobą jeszcze pakunek dla Mario. Zadastałam go w kuchni przybitego. Siedział przy stole i wpatrzony smutnym wzorkiemm był w podłogę:
-Najlepszego kochanie!- pocałowałam go
-Dzięki- uśmeichnął się i odłożył paczkę
-Nie otworzysz?- spytałem- Jeśli chodzi ci o to dziwne zachowanie, to częściowo teraz częściowo później wszytsko się wyjaśni. Obiecuję. A teraz otwieraj ten prezent no!- pospieszyłam go a on wykonał moją prośbę
-Jak pięknie pachną! Dziękuję- pocałował mnie
-Jeuzuuu! człowieku podkręć tępo i szukaj dalej bo wyjdę z siebie!- denerwowałam się śmiejąc
-A co to jest!? Że jak!? Jesteś w ciąży!?!?!?!?!??!?!?- wyjął test z paczki i z wrażenia wstał
-Miała być niespodzianka, więc musiałeś udostępnić mi łazienkę... - zaśmiałam się a Mario zaczął mnie całować
-Kocham Cię!- mówił między pocałunkami, a potem wręcz zrywał ze mnie ubrania i takim oto sposobem spowrotem wylądowaliśmy w sypialni, z któej przed chwilą udało nam się wyjść :)
-Mariooo-szepnełam do ucha mojemu ukochanemu
-Słucham księżniczko?
-Nie powinieneś być już na treningu?- zamruczałam mu do ucha
-Dzisiaj sobie odpuszczę- pocałował mnie
-Co!? Nie !!- krzyknęłam i wstałam- Klopp powiedział, że musisz być no bo ten... zaraz mecz... LM...-
-Za miesiąć Laura, za miesiąć- starał się opanować sytuację
Ja nie zwklekając ani chwili dłużej wyciągnęłam telefon i tak aby Mario nie zauważył napisałam sms-a do Jurgena "Skąplikowało się :( Niech pan go ściągnie na trening.... Proszęęęę" . Trener szybko odebrał moją wiadomość albo to takie przyciąganie w myślach, bo chwilę później rozległ sie dźwięk telefonu Mario:
-Halo?
-...
-Tak?
-...
-Ale czy to konieczne?
-...
-Dobrze, zaraz będę- powiedział i rozlączył się a ja stojąca za drzwiami niemogłam wytzymać ze śmiechu, jednak postanowiłam szybko sie opanować
-Nie wiem co to ma być, bo uważam że to jest jakieś dziwne. Ale muszę jechać bo rzeczywiście mecz będzie.- westchnął a ja skomentowałam to tylko nic nie znaczącym uśmiechem
Kiedy przez okno zauważyłam , ze Mario już odjeżdża zadzwoniłam po chłopaków z BvB. Do tego jeszcze zaprosiłam Sarę i Suzan. Wszscy bardzo szybko się zjawili i zaczęliśmy przygotowania:
-Ej chłopaki ten garnitur będzie pasował? -spytałam
-Ten ze ślubu? Weź.. Trzeba nowy załatwić- skrzywił się Nuri
-No ale jak? Na kobo będziemy przymierzać? Na mnie!?- zaśmiałam się
-No to mam pomysła. Paczcie. Ja z nim kupowałem garniak na ślub więc pojade po niego. Tyolko wezmę rozmiar. Dziewczyny ze mną bo wiadmo sukienki, a reszta ekipy zostaje i zamawia- zasugerował Marco
-No nie wiem... Zostawić ich samych w domu- wsakzałam na chłopaków, a oni mi pomachali- Dobra ale jak schrzanicie... Nie ręczę za siebie- uśmiechnęłam się i wyszliśmy
Dojechaliśmy pod jeden ze sklepów. Wysadziłyśmy tam Marco, a same udałyśmy się po sukienki.
Taką kupiła Sara, która zawsze miała tendencję do czarno-białego. Taką Luiza, a Suzan tą. Ja znalazłam piękną niebieską koronkę a do tego szpilki. Zadaniem Marco, było do garnituru dopasować koszulę, więć kiedy pojechałyśmy nie był jeszcze zdecydowany. Pokazałam mu sukienkę i od razu wszystko sprawniej poszło. Obkupieni i pełni strachu przed zastaniem domu pojechaliśmy w jego kierunku. Na szczeście dom nie był rozniesiony w przestworza, a chloapcy siedzieli grzeczni w salonie i wszystko było juz gotowe. Ale naszym kolejnym powodem do niepokoju był czas. już 13, czyli Mario wraca z treningu szybko pozbyłam się chłopaków i zdążyli odjechac przed przyjazdem Mario, który wrócił o 15 (bo Jurgenowi udało się go zatrzymać na "głupich gadkach", żebyśmy zdążyli wszystko przygotować). Mieliśmy cztery godziny, a po uszykowaniu obiadu i ogarnięciu domu zpstało 1,5:
-Jak na treningu?- spytałam
-Jakos dziwnie, skoro mamy grać mecz i Klopp nie pozwolił mi nie przyjść, to ciekawe dlaczego nei było większośco chłopaków? dziwne- zamyślił się
-Może coś im wyszkoczyło?- stwierdziłam pewnie, nie dając po sobie nic poznać, a ze odwrócona byłam tyłem wychodziło mi to.
Spojrzałam na zegarek, dochodziła 18.30. Żeby wyrobić się na 19, trzeba było się zbierać...
Cudooo :* Laura w ciąży!!! Świetny prezent dla Mario xDDD
OdpowiedzUsuńRozdział wspaniały, jak cały twój blog..! CZekam na nexta..!
OdpowiedzUsuńI masz nie kończyc tego bloga słyszysz..???
Paulaa
Laura w ciąży ! *o* zdziwiłaś mnie :D rozdział genialny, nie mogę się doczekać imprezy urodzinowej xD te gadki Kloppa... Już sobie wyobrażam xD
OdpowiedzUsuńCzekam na następny, pozdrowionka ;*
Jak każdy twój blog ten także jest zarąbisty. Biorę się do dalszego czytania.
OdpowiedzUsuńNigdy nie przestawaj pisać, bo jesteś w tym na prawdę dobra.:)
jakie prezent na urodziny dla Mario.
OdpowiedzUsuńLaura w ciązy ale się cieszę .
Nie mogę doczekać się imprezy
Czekam na kolejny i zapraszam do siebie
Pozdrawiam
Rozdział ogólnie świetny jak wszystkie, czekam na nn :*
OdpowiedzUsuń