*Mario, 2miesiące później*
Obecnie miszkamy w Dortmundzie. Grałem jeszcze w bayernie tydzień temu. Ostatnio dałem sobie spokój. Czuję, ze nie jestem tam mile widziany. Ale może to tylko moje złudzenia. Chyba nawet wiem czemu mogę miewać takie złudzenia.
"Kiedyś jak poszliśmy na trenig razem z Laurą, chłoapki zaczęli na nią podejrzliwie patrzeć. Wogóle zauważałem już to trochę częściej, to znaczy przed ślubem. I wtedy nie bardzo chciałem zabierać Laurę na trenigi, aby ktoś nie zwinął mi jej z przed nosa. Ona to zroumiała i nie chodziła ze mną na nie. Ale w ten pamiętny, ciepły pierwszy dzień września postanowiłem ,że skoro to moja żona, pójdziemy razem. Tak też zrobiliśmy. Nie chciałem mówić jej co ma robić, gdzie usiąść czy gdzie czekać albo z kim rozmawiać. Postanowiłem że przyjrze się sytuacji.
Udałem , że wogóle mnie to nie obchodzi i starałem się wykonywać swoje czynności, a więc skupiłem się na piłce.
Kiedy trening się skończył Robben i Riberie, a więc ci na których od samego początku krzywo patrzę, podeszli do Laury. Ja szedłem w stronę szatni, ale potem schowałem się za wejściem i z tego miejsca dokładnie obserwowałem całe zdarzenie.
Matoły zaczęły się popisywać i dziwnie zachowywać. Po minie mojej żony było widać, ze nie wie czego może się spodziewać z ich strony. Za chwile usłyszałem głośne śmiechy. Po czy, Robben powiedział coś w stylu: 'Zostawie Was samych'. Laura widząc podniecającą minę Riberiego podniosła się z miejsca i chciała odejść jednak ten słuń jeden zatarasował jej drogę. Postanowiłem wyjść z kryjówki i podszedłem do towarzystwa. Riberie zobił dziwną zderoriętowną minę a pote chciał pocałować Laurę.:
-Co ty bydalku robisz z moja żoną!?- krzyknąłem w jego stronę
-Od kiedy to twoja żona!?- parsknał
-Od 3 miesięcy- wtrąciła Laura a nie zadowolony Riberie odszedł a za nim Robben, który na pomoc koledze schował się za krzesełkiem z trybun ._. "
Od wtedy zaczęli wygadywać na mój temat różne dziwne, a za razem ni prawdziwe rzeczy. Do tego stopnia, ze kiedyś przy całej drużynie kiedy wychodziliśmy razem z Mandzukiciem i Lahmem uśmeichając się do siebie, weszliśmy do sztni i przytuliliśmy się (jak to faceci) a oni przy całej druzynie nazwali nas gejami O.o Fałszywi przyaciele ._. Już chyba nawet na takie określenie nie zasługują!
Jak by mogło być inaczej jeżeli reszta nie uwierzyła by tym łajdakom!? Potem robili już coraz dziwniejsze rzeczy aż postanowiłem się wyprowadzić i zerwałem kontrakt z Bayernem i obecnie jestem bezrobotnym mieszkańcem Mammingen - mojej rodzinnej miejscowości...
*Laura*
Bezsilna wróciłam do domu. Rekreacyjne granie z nowymi koleżankami z Dortmundu. Mario postanowił że rzuci Bayern i wróci do Borussi. Początkowo nie chciałam sie na to zgodzić. Ale chyba nie trudno było mi się dziwić? A było to tak:
"Mario wrócił do domu, jakoś nie zbyt skory do rozmów i jakiś taki nie bardzo zadowolony. Postanowiłam spytać o powody jego kiepskiego nastroju:
-Co jest Mario?- zapytałam
-Nic, weź mi daj spokój wogóle- oburzył się
Normalnie oberwałby, bo każdy kto przebywa w moim otoczeniu, wie, że nie toleruję a już napewno nie lubię takiego traktowania. Ale on za często tak się zachowywał, więc pozostało mi albo się wyprowadzić, albo wreszcie przyzwyczajić się do jego humorków. Dałam mu spokój i postanowiłam zająć się swoim zajęciem.
Następnego dnia, Mario przyszedł z treningu w supełnie odmienionym nastroju, niż w dniu poprzednim:
-Laura, jestem mega szczęśliwy!- uśmeichnął się, wogóle od niego dzisiaj biła jakaś taka łuna szczęścia, jak dawno nie było
-Co się takiego stało?- spytałam również uśmiechając się
Jednak moja radość nie mogła potrwać dłużej niż krótką chwilę i zaraz zmieniła się we wściekłość:
-Zerwałem kontrakt z Bayernem i wyprowadzamy się do Dortmundu- zaśmiał się, jednak mi wcale nie było do śmiechu
-Że co!?- krzyknęłam wkurzona
-Jak to co? Nie cieszysz się??- spytał zdezoriętowany
-A może tak byś ze mną to ustalił? Jakie były tego powody? Z jakich przyczyn ty nagle wyskakujesz jak Filip z konopii z przeprowadzką!? Miałeś ochote mi wogóle o tym powiedzieć?!!- krzyczałam coraz bardziej wsciekła
Potem jednak Mario zechciał mnie wtajemniczyć w szczezgóły sprawy i okazało się, ze chłopacy naśmiewali się z niego upokażali, chcieli mu nawet zrobić 'kawał narkotykowy' i gdyby nie czujność Mario byłby już w więzieniu. Miarka się przebrała i dochodziło do rękoczynów. Aż wkońcu Mario wytłumaczył, że wyprowadzka była dla neigo jedynym wyjściem. I takim oto sposobem zgodziłam się wyjechać" .
Także od miesiąca mieszkamy z Mario w Dortmundzie. Mój mąż gra w Borussi, chociaż dosyć często przeżywa ciężkie chwile. Kibice są niezadowoleni, twierdzą, że dostał mozliwość grania i rozwoju w dobrym i stabilnym klubie Borussi Dortmund, a potem przeniósł się do Bayernu nic z tego nie ma i wraca z podkulonym ogonem do Kloppa. No cóż to zdanie tylko kibiców, osoby wtajemniczone znają szczegóły tejże sprawy.
Odnośnie dzisiejszego dnia, to zabawiłam u Reusów. Luiza i Marco mają swoją pociechę Lilianę, którą niedawno odwiedziłam. To małe słodkie dziecko, jest przecudowne wprost. Ciocia się zakochała *.* Mogłabym się tak z nią bawić cały czas i na okrągło...
-------------------------------------------
Ten rozdział opierał sie głównie na wspomnieniach, ale mam nadzieję, że nie wyszedł wcale aż tak źle? Coo?
Rozdzieł świetny
OdpowiedzUsuńDobrze że Mario gra w Borussi .
Słodkie dziecko Marco i Luizy .
Czekam na kolejny i zapraszam do siebie
Pozdrawiam
Dobrze że Mario wrócił do Borussi ;)
OdpowiedzUsuńRozdział Boski ,czekam na ciąg dalszy ;*
Pozdrawiam Aleksandra
Fajne Fajne :))
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na nn ;PP
Cieszę się, że Mario wrócił do Borussii. W Dortmundzie jest w końcu jego prawdziwy dom! Dobrze że układa się między Mario a Laurą. A Marco i Luiza jaką słodką córeczkę mają ;) Rozdział ogólnie zajebisty! Czekam na kolejny. Zapraszam do mnie w wolnej chwili http://life-is-sometimes-cruel.blogspot.com/2014/03/rozdzia-17.html
OdpowiedzUsuńrozdział boski :D
OdpowiedzUsuńŚwietne. Super że Mario wrócił do Dortmundu ^^ dziecko Marco i Luizy *_* po prostu cudownie. :) nie lubię drużyny Bayernu -_- od samego początku wydawali się jacyś dziwni :P
OdpowiedzUsuńOgółem rozdział cudowny ;)
Czekam na nn ;*