*Laura*
Moim oczom ukazał się... Hubert:
-Hej piękna- chciała mnie pocałować:
-Spadaj pedofilu!- wymierzyłam mu cios w policzek,
On złapał mnie za rękę i oparł o ścianę i przybliżył swoje oślizgłe usta do mojego ucha:
-Słuchaj skarbie, jak tak chcesz się bawić, to nie myśl, że długo sobie pożyjesz
-Odpi*prz się ode mnie! Rozumiesz?
-Kochanie co się stało?- poweidział Mario
-Nic!- krzyknełam,
Nie chciałam żeby tu przychodził, Hubert jest nieobliczalny, on może zrobić wszystko. Teraz złapał mnie za rękę, na dół zeszdł Mario, on mnie pociągnął:
-Aaaaaaaaauuuuu!!!!!!!!!!- wykrzyczałam przez zęby
Pięknie! Wykręcił mi rękę, po czym mnie puścił. Rzucił się na mojego chłopaka. Ja nie miałam siły krzyczeć. Lewą ręką wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Lamy, żeby natychmiast przyjechał. Philip i Mandzukić z Leną zjawili się błyskawicznie. Ja siedziałam w kącie, czułam że słabnę. Mario i Philip próbowali rozdzielić bijących się chlopaków, Lena natomiat zajęła się mną. Nie wiele zdziałałyśmy, bo żadna z nas nie ma prawojazd i nie mogłyśmy pojechać do szpitala.
Kiedy chłopacy zostali rozdzieleni Mario natychmiast przybiegł do mnie, ja chciałam rzucić się mu na szyję, on odsunął się:
-Ubrudzisz się- miał rację był prawie cały we krwi
-Nieważne, dla takiej miłości chcę się poświecić- wtuliłam się w chłopaka, płakałam jeszcze bardziej, Mario chciał mnie pocałować:
-Kotek, będzie cię szczypało- miał rozciętą wargę
-Dla takiej miłości chcę się poświecić- zaczęliśmy się całować
-Hej, zakochańce!- zaczęła moja przyjaciółka- Trzeba się ogarnąć, musimy z tą ręką do szpitala jechać!
-Dajcie mi chwilkę- pociągnęłam Mario do kuchni.
Potem opatrzyłam mu rany i zakleiłam plastrem rozcietą brew i trochę na ustach. Potem poszliśmy się przebrać. Strasznie się guzdrałam. Potem przyszła mi z pomocą Lena. Wszyscy zapomnieli, o mojej ręce i nie zczaili też, że nijak mogę się ubrać. Pojechaliśmy z Mario (już we dwójkę) do szpitala. Lekarze opatrzyli mi rękę, po czym ją zabandarzowali i mogliśmy już wracać. Postanowiliśmy odpocząć sobie od treningów. Mario wziął sobie dwa dni, bo niedługo grają mecz w lidze, ja natomist miałam tydzień (chorobowe) ze wzgl. na rekę.
Strasznie cieszyłam się, że mój wspaniały chłopak tak się o mnie troszczy. Teraz już boję się zostawać sama w domu:
-Mario? A jeśli on tu przyjdzie jeszcze raz?- spytałam ze łzami w oczach
-Nie przyjdzie, a czemu mnie nie zawołałaś jak się dobierał do ciebie?
-Bo ... ja wiem, że on mógł cię nawet zabić. Jest nieobliczalny. Przecież niedaleko jest kuchnia! Mógł sobie tam iść po... nóż na przykład...
-Kochanie, pamiętaj ty jesteś dla mnie najważniejsza. Dobrze wiesz, że gotów bym był oddać za Ciebie życie...
-...Ale ja nie chcę, żebyś oddawał życie. Bo jak ty umrzesz... To ja też.- powiedziałam
-Kotek, obiecasz mi coś?
-Co zechcesz!- pocałowałam go
-W razie... no wiesz... jak coś by mi się stało...
-Nie Mario!- rozpłakałam się- Nie przymuję takiej opcji!
-Skarbie wysłuchaj mnie...
-Yhm- przytaknęłam
-Będziesz szczęśliwa nawet jak odejdę. Dobrze?
-Ty nie odejdziesz!- krzyknęłam i znowu zaczęłam płakać
-Ja pytam na wypadek
-Dla ciebie zrobię wszystko- wymusiłam uśmiech
Potem Mario zaczął mnie całować a następnie rozbierać. Oddałam mu się, wiedziałam, że po tym co dzisiaj zrobił, wybrałam idealnnie. To jest facet na którym mogę polegać, któremu mogę ufać. Kiedy juz mnie rozebrał, postąpiłam tak samo z jego rzeczami. Nastepnie całował mnie po całym ciele, potem po udach i spowrotem w usta... Potem objął mnie i byliśmy już jednością (w dwóch ciałach to znaczy) Mario był taki delikatny. Jak mówił mi pierwszy raz wtedy w hotelu... Było cudownie! Po zakończeniu tej czynności padliśmy wykończeni na łóżko. Leżałam wtulona w mój ideał.
Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi, zaczęlismy się ubierać. Założyłam ulubioną koszulkę zarówno Mario jak i moją xD i spodnie:
-Ej, to moja koszulka- zawył
-Oj, masz całą szafę innych
-Ale ta jest wyjątkowa
-Wiem, dlatego założyłam xD- wyszłam z pokoju i udałam się otworzyć. Tym razem zajrzałam w szparę i w drzwich zobaczyłam Fabiana, starzego brata Mario:
-Hej- pocałował mnie w policzek
-Cześć
-Siema brat- krzyknął Mario zbiegając po schodach
-Hey a ty koszulę to gdzie zgubiłeś?
-Tu jest- wskazał na mnie
-Bo innych nie masz?- przytuliłam się do niego
-Co cię sprowadza- spytał Mario
-A wiesz co? Dawno cię nie widziałem i przyszedłem w odwiedziny.
-Aaaa
-A przy okazji po rade
-No trzeba tak od razu
-To ja Was samuch zostawię- poszłam do pokoju na górze
*Mario*
Ucieszyłem się, że widzę brata... Trochę się niewidzieliśmy ostatnio... A jeszcze przyszedł o coś spytać..:
-Więc, o co chodziło?
-No wiesz... Pamiętasz Ingę?
-No ta twoja dzoewczyna, no...
-Nooo chcę się jej oświadczyć
-No to na co czekasz? Pierścionek masz, to działaj!
-Tylko nie wiem czy to odpowiedni moment...
-Czemu nie wiesz? Słuachj, jesteś pewien, że to ta jedyna?
-No tak...
-No to zabierz ją do jakiegoś fajnego miejsca i już!
-Wisz co ? pomogłes dzięki.
-To się cieszę
-Dobra będę się zbierał, muszę wszystko przygotować. Niedługo jeszcze wpadnę to pogadamy.
-Okey- opdrowadziłem brata do drzwi
-Pa- przytuliliśmy się
-No, pa. Powodzenia
-Dzięki
Cieszę się że brat jest szczęśliwy. Zresztą, ja też. Myśle o zaręczynach, ale nie chcę wszytkiego popsuć. Może jeszcze jest na to za szybko...
Myśląc o tym wszystkim udałem sie na górę do Laury. Ta siedziała przy laptopie:
-Hej słońce
-Hejka, Fabian już poszedł?
-Yhm. Co porobimy- przytuliłem ją
-Nie wiem, może zwołaj ekipe i jakiś przypał, co?
-No ok ;)
--------------------------------------
No i jest oddaję w wasze ręce kochane moje :*
Jak słodko :3 Pisz dalej ! Jest super ! :**
OdpowiedzUsuńCzekam na nn ;)
Pozdrawiam ;** <3
Ojejkuu... słodziaszczee :* Kochaam too <3 Weź szybko dawaj następny :*
OdpowiedzUsuń