niedziela, 29 września 2013

12- '...Ło Boże, a tobie co zobili?'

*Laura*
Kiedy nagle ujrzałam zdjęcie Mario, był cały poobijany, miał podbite oko, leżał poprostu na ulicy!! Zaczęłam płakać, przeczytałam jeszcz opis pod tym strasznym zdjęciem:
'Mario Goetze pobity w Dortmundzie!
Obecnie piłkarz Bayernu, przyjechał odwiedziać swojego przyjaciela Marco Reusa (24l.) w Dortmundzie. Jak się okazało kiedy wracał rano około godziny 9.30. Został pobity. Czy to fani Borussi tak urządzili 22l. piłkarza?!' Ryczałam jak głupia napisałam jeszcz komentarz pod tym zdjeciem:
'Na zdjęcia to macie czas, a żeby wezwać pomoc to już nie?!!!!?'. Potem zamówiłam szybko lot do Dortmundu, zadzwoniłam po Marco, żeby po mnie wyjechał. Ten się zgodził. Napisałam kartkę domownikom żeby się nie martwli a sama pobiegłam na lotnisko. Leciałam 1,5 godziny. Kiedy wylądowałam szukałam wzrokiem Reus'a. Przybiegł do mnie, ja zadawałam takie pytania, na które on sam nie znał odpoweidzi, płakałam  a on mnie przytulił. Potem wsiedliśmy do jego samochodu i pojechliśmy do szpitala. Dojechaliśmy w 15 min. Ja wybiegłam z samochodu i udałam się do recepji:
-Przepraszam, w której sali leży Mario Goetze?
-A pani z rodziny?- spytała recepcjonista
-Jestem jego dziewczyną.-
-Pan Goetze znajduje sie w sali numer 236
-Dobrze dziekuję- odpowiedziałam
Pobiegłam do wkazanej sali, siedziałam na krześle, po chwili doszedł do mnie Reus. Czekaliśmy 30min. Kiedy nagle pojawił się lekarz. Wstałam z krzesła i podbiegłam do niego, to samo uczynił Marco:
-Co znim?- zapytałam
-Pan Mario został pobity, ale na szczęście nie groźnie. Nie zapadł w śpiączkę, tylko stracił przytomność
-Mogę go zobaczyć?
-Tak proszę, ale jeśli można, po jedynczo.
-Yhm. -przytaknął Reus- Idź pierwsza
-Dzięki- przytuliłam go i weszłam
-O Boże, Mario- popłakałam sie kiedy zobaczyłam w jakim jest stanie
-Kochanie co ty tu robisz?- spytał po czym mnie przytulił
-No jak to co? Mój chłopak jest pobity, leży w szpitalu i internecie plotki ja nie wiem czy wgl. żyje i mam siedzieć spokojnie w domu...- mówiłam płacząc
-Już dobrze- pocałował mnie
-Kiedy wyjdziesz?
-Dzisiaj tylko zrobiom mi jedne badania i jestem twój- pocałował mnie namiętnie, nie chciałam się od niego oderwać, jemu też było tak dobrze:
-Ej, zakochńce! Zmiana- uśmiechnął sie Marco
-No wchodź stary.- powiedział Mario, ja wstałam i chciałam wyjść, a mój chłopak złapał mnie za rękę- Ty zostajesz- posadził mnie na kolanach
-Lekarz nie kazał
-I co?- przytulił mnie
Chłopaki chwilę rozmawiali a potem oznajmiłam im że pójdę spytać o wypis dla Mario. Okazało się, że już zaraz będzie mógł wyść. Marco pojechał po jego torbę, bo prostop mielismy wrócić do  Monachium. Tym razem nie szliśmy koło stadionu, pożegnaliśmy Reusa i wsiedliśmy do samolotu ciągle wtuleni w siebie.

*W domu- Laura*
Doszliśmy do naszego ukochanego domu. Myślałam że nic tutaj, ani nikogo nie spotkam a jednak wyskoczyła na mnie Lena i chłopaki:
-Gdzies ty była- Krzyczała lena
-Kochana daj ty mi wejść do domu- weszłam i pokazałam jej kartke
-Sorki nie przeczytałam- przytuliłam ją
-Oooo, widzę że imprezka była- powiedział Mario
-No tak jakby, Ło Boże, a tobie co zobili?- spytał Robben
-Trzeba jak moja ukochana internet czytać
-Dobra to my się zmywamy paap- wyszli
My z Mario udaliśmy się do pokoju:
-Co to jest?- wskazał na różę
-Preznet od Hubeta- powiedziałam z przekąsem
-Ahammm... -Mario popatrzył w lustro- Boże jak ja wyglądam!
-Ślicznie, pięknie, cudowie, bosko
-Jaaaasne
-Dobra siadaj- wskazałam na łóżko
Usiadłam na nim okrakiem i wziełam pudry, różnych odcieni. Mario miał tak specyficzną cerę, że postanowiłam pomieszać wszystkie pudry, jak się okazało wyszedł idealny odcień. Nałożyłam go na twarz mojego ukochanego po czym roztarłam:
-Już możesz otworzyć oczy:
-mmmm... Bosko
-Wiem xD
-Kocham Cię
-Ja też Cie kocham- powiedziałam, a Mario zaczął mnie całować
Potem opowiedziałam mu jak to spaliśmy z ekipą na podłodze, od czego strasznie boli mnie ręka xD. No i o prezencie 'Rózy w krwi'. Miałam nadzieję, że dał mi spokój, od wczorajszego dnia nie przychodziły do mnie żadne 'liściki'... Usłyszałam dzwonek do drzwi podniosłam się z chłopaka i pobiegłam otworzyć. Co dziwne z moim zwyczajem, nie zajrzałam w małą szybkę na drzwiach i niewiedziąc kto zanimi stoi otworzyłam. Moim oczom ukazał się...


--------------------------------
Może nie wyszło jak bym chciała, ale liczę się z tym , że pewnie chcecie dłużej czytać ten rozdział a nie, żebym po 20 np. skończyła. C'nie? Także przedłużam żeby było ciekawieeej :* BUZIAKI <3

3 komentarze:

  1. Ciekawe kto tam stoi za drzwiami..no nic niestety musze czekac do nn :D. No wiec Czekam na nexta :* XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze ze z Mario wszystko ok. Ale kto to przyszedl?! Czekam na nn. Buziaki :-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze że wszystko jest ok :)
    Pozdrawiam ;** i zapraszam do mnie monika-reus.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń