czwartek, 31 października 2013

24- 'A ty co ? Cały Internet żeś 3 razy przeczytał?....'

*Laura*
Do domu schodzili się chłopacy był: Mandzu bez Leny, Lama, Robben, Riberie, Neuer, Dante Boateng z partnerkami i jeszcze Justyna z Michałem :) Zaczynalismy imprezkę oczywiście chłopacy z litrami alkocholu:
-To jak chłopak czy dziewczyna?- spytał Boateng
-Chłopak- krzyknęli chłopacy
-Dziewczyna- krzyknęłyśmy my z dziewczynami
-hahahahah :)
Reszta imprezy minęła w spokoju w miarę spokonie. Kiedy chłopaki nie mieli juz siły utrzymać w ręcach konsoli od fify albo gadka im się nie kleiła stwierdziliśmy, że skoczymy imprezę. Wszyscy spali u nas o 2 w nocy po pijaku nie sądze żeby udało im się do domu dojść :) Ja ze wzgl na dziecko nie piłam a dzoewczyny postanowiły dotrzymać mi towarzystwa. Kiedy rozdysponowałysmy pokoje zabrałam się razem z dziewczyną Boatenga za sprzątanie jako jedyna zachował jeszcze siły. Wywietrzyłyśmy dom, powkładałyśmy brudne naczynia do zmywarki a resztki chpsów do szafki. Po czym i my położyłyśmy się do łóżek .

*Rano -Laura*
Obudziłam się koło Mario, ten tez po woli się wybudzał. Reszta chyba jeszcze spała bo nie było słychać ich na dole:
-Heej- przeciągnął się Mario łapiąc się za głowę
-Hej skarbie, główka boli?
-Tak trochę-
-To leż, a ja ci coś na kaca przyniosę xd- powiedziałam
-Oj, dam radę, nie idź.- przytulił mnie
-Mario, jak ty wyglądasz, idę po tabeletki- powiedziałam stanowczo
-Jesteś w ciązy i nie wolno ci się przemęczać kotek- uśmiechnął się
-Taaak tak wiem xd
-Ale ja całkiem poważnie mówię :* a kiedy do lekarza idziemy?
-Idziemy?- spytałam
-No raaaczej, niegdzie sama nie pójdziesz-
-Oj, dobra... zadzwonie jak znajdę czas. A teraz się ubierz zaraz ci tabletki przyniosę- Powiedziałam
-Tyle, że ja się nigdzie nie wybieram- walnął się spowrotem na łóżko , przyrył się kodrą i na głowę położył poduszkę
-Czyżby?!- rzuciłam z niego kołdrę i skierowałam się ku drzwiom
-Okey, wygrałaś- powiedział i wstał
Zeszłam na dół zobaczyłam że większość imprezowiczów sie już obudziła. Zaniosłam Mario tabletki a potem zabrałam się za śniadanie. Udało mi się jeszcze większość ludzi zatrzymać. Zrobiłam razem z dziewczynami jajeczniczę i naleśniki z bitą śmietaną. Potem nakryłam do stołu i zawołałyśmy chłopaków, którzy własnie grali w FIFĘ. Zaczeliśmy śniadanie;
-Ejj a ktoś mi powie co tu sie wogole działo?- zaczął Dante
-A od którego momentu nie zrejestrowałeś?- spytałam rozbawiona
-Od kiedy spałem na kanapie-
-No to tak, Laura jest w ciąży- zaczęła jego dziewczyna
-Taaak a Mario zostanie tatuśkiem, to wiem- padłaam
-Mniej więcej - usmiechneła się -o i my wybierałyśmy imię dla córki- kontynułowała jego dziewczyna...
-A wy zdaje się opijaliście synka- przerwałam na co my wszyscy wybuchnęliśmy niepochamowanym śmiechem
Po śniadaniu wszyscy zaczęli się rozchodzić a my z Mario posprzątaliśmy, potem zamówiłam wizyte u lekarza sokro Mario tak nalegał, chociaż napewno jakbym poszła później nic by się nie stało. Postanowiłam wziąc kąpiel, kiedy Mario wparował mi do łazienki. Chcąc nie chcąc wykąpaliśmy się razem po czym się ubrałam i ogarnęłam potem pomalowałam się i byłam już w miarę gotowa. Po 5 minutach doszedł do mnie mój chłopak i wyszliśmy razem do lekarza. Mario złapał mnie za rękę i szliśmy ulicami Monachium. Oczywiście nie obyło się zdjęć i zbędnych pytań dziennikarzy na które nie miałam siły odpowiadać i wyręczył mnie mój ukochany.
U lekarza doweidziałam się , że jestem w 3 tygodniu ciązy i nie jest ona zagrożona, co bardzo mnie uradowało, jak również mojego chłopaka. Kiedy wyszłam z gabinetu i opowiedziałam wszystko Mario, on... pocałował mnie w brzuch ! To było takie słodkie *.* 
Do domu szliśmy bardzo uszczęśliwieni, Mario był poprostu takim facetem jakisgo chciałam, ale napradę jest wyjątkowy. Nie widziałam jeszcze żeby chłopak aż tak dbał o dziewczynę w ciąży! Mój ideał. Weszlimy do domu zdjęłam kurtke i Mario wziął mnie na ręce:
-Mario, postawisz mnie?- sptałam śmijąc się
-Nieeet
-A to czemu?
-NO bo jesteś w ciąży i nie możesz sie wysilać. - powiedział poważnie- Słyszałaś co mówił lekarz?- powiedział na co ja wybuchnęłam śmiechem
-Mario, to dopiero 3 tydzień
-Na początku trzeba szczególnie dbać
-A ty co ? Cały Internet żeś 3 razy przeczytał- spytałm rozbawiona
-Nieeee  tylko kilka stronek



-----------------------------------------------
Proszę :P dla was

niedziela, 27 października 2013

23- 'a co jeśli jednak...?'

*Laura*
-Jak to co? Test ciążowy! -powiedziała radośniee
-O mój Boże!- poweidziałam przestraszona- Słąbo mi
Wyszłąm na balkon. Nie to nie może być pawda ... Choć jeszcze nwm czy jestem w ciąży nie chcę tego! Jaka to odpowiedzialność. Mam dopiero niedawno skończone 18 lat. Mario co prwda ma 22 ale pewnie też nie jest gotowy... On ma treningi i wgl, jest jeszcze młody i pewnie zamiast wiecznie siedzieć przy dziecku miałby ochotę iść na przyład z chłopakami na impreze... Nie no! Zaczęłam tak wymyślać choć wgl nic nie wiem, Boję się tego a co jeśli jednak...? Poczułam że świeże powietrze dobrze mi zrobiło postanowiłam wrócić do przyajciółki.:
-To jak robimy test?- spytała mniej entuzjastycznie
-Nie wiem- odpowiedziałam krótko i cicho
-No co jest? Przecież nawet nie wiesz czy jesteś w ciąży...- przóbowała mnie poceszać
-I nie śpieszy mi się żeby się dowiedzieć!- powiedziałam sarkastycznie
-Nie , to nie.- skierowała się ku drzwiom
-Zostań- powiedziałam i opuściłam głowę
-Jak sb chcesz. Masz- podała mi test
-Skąd masz w domu?
-Nobo mi był potrzebny...
-...jesteś w ciąży?- przerwałam jej
-Nie ... chyba nie- opowiedziała po czym wysłała mnie do łazienki
Zrobiłam test, już tylko czekałam na wynik, bardzo sie go bałam, jakby to był mój wyrok: Życie vs Śmierć... Ręce mi się trzęsły w lusterku zobaczyłamże robię się blada... Wynik testu jest:
-I jak?- spytała przyjaciółka
Nic nie odpowiedziałam tylko skryłam twarz w dłoniach i zaczęłam cicho szlochać. Tak jestem w ciąży! Straciłam wszystko w tym momencie, Mario pewnie na samą wieść o tym zerwie ze mną.. Jak ja mu to do cholery powiem co? W tym momencie Justyna weszła do łazienki, drzącymi i mokrymi od płaczu dłońmi podałam jej test:
-Gratulacje!- usłyszałam
-Ja nie chce- wyszeptałam i poszłam usiąść na łóżku.

*Mario*
Poznałem się dobrze z Michałem, chłopakiem Justyny. Dobrze nam się gadało poznałem jego zainteresowania, są takie jak moje, piłka piłka i jeszcze raz piłka :) Rozumiemy się doskonale, zaprosiłem tez nowo poznanego chłopaka na trening a potem graliśmy w FIFĘ *.* Nagle usłyszałem że Justyna schodzi ze schodów:
-Ogarnij się kochanie i przyjdź do nas okey?- chyba mówiła do Laury
-Nie wiem- wyczułem obojętność w jej głosie i ... chyba płakała!
-Cos się stało Mario?- spytał Michał
-Wiesz, chyba się do Laury przyjdę- powiedziałem odkładając konsole
-Okey
Wyminąłem Justynę na schodach po czym zapukałem do pokoju, w którym przebywała moje dzoewczyna:
-Skarbie co się stało?- zapytałem z troską, kiedy zobaczyłem ze płakałą- Hubert?- spytałem na co ona tylko pokręcyła przecząco głową- Jakiś kolejny pedofil?- znowu ta sama reakcja cały czas nie podnosiła głowy w kolan- To co sie do cholery dzieje?!- spytałem zły
Laura zaczęła płakać, nie powienienem tak robić widziąc w jakim jest stanie:
-Przepraszam skarbie- przytuliłem ją- poweisz o co chodzi?- spytałem jeszcze raz czule
-Nie będę owijać bo i tak będziesz musiał wiedzieć....

*Laura*
Przyszedł Mario, bardzo się bałam tej chwili ale wiedziałam, ze tak czy inaczej będę musiała mu to powiedzieć.
-Nie będę owijać bo i tak będziesz musiał wiedzieć....
-No to mów- nie wypuszczał mnie z objęć
Przełknąłam ciężko i pokazałam ukochanemu test. Całą drżałam, Mario przyglądał się temu testowi jakby zobaczył w nim cos czego ja nie widziałm. Zdawało mi się jakby na jego twarzy zagościł delikatny uśmiech. Potem ujął moję rękę i pocałował mnie:
-Koacham Cię- w jego oczach stanęły łzy
-Mario ? Płaczesz?
-Bardzo się cieszę- przytuliliśmy się- Chciałem ci to powiedzieć, ze chcę mieć z tobą dziecko ale nie chciałem za szybko, zeby nie popsuć... Ale cieszczę się, ze jest
-Dziekuję Mario, Koacham Cię
-Tylko powiedz mi dlaczego płakałaś?-spytał
-No bo ja nie chciałam zostawać rodzicem w wieku 18 lat, i ty pewnie też nie...
-Ja chciałem może nie w tym momencie ale chciałem ... Chciałem z tobą skarbie... Tylko z tobą
Kamień spadł mi z serca. Mario tak się wzruszył. myślałm że znowu zacznę płakać. To było takie wspaniałe! Nigdy nie myślałąm, że chłopak może się tak wzruszyc i to z powodu dziecka... :) Piękna chwila!
Kiedy już się ogarnelismy poszliśmy na dół, opowiedziałam historię Michałowi. A potem ruszyliśmy do naszego domu. Oczywiście Mario nie mógł wytrzymać i wssytkim chyba co ma w kontaktach napisała sms-a . No i zapowiedała się jeszcze imprezka. :)

---------------------------------------------
No i jest :) Tak trochę słodko ale tylko chwilowo :) obiecuj,ę że nie będzie tak całyyyyy czas :) Buziaki :***

czwartek, 24 października 2013

22- Znowu trening...

*Laura*
Po  wczorajszym bardzo ciężkim dniu zaczęłam się wybudzać. Tak na prawdę nie wiem do końca co tam się wydarzyło. Urwał mi się film... Czułam się nie najlepiej, ale nie chcę Mario znowu jakiś problemów robić. Otworzyłam oczy i przedemną zobaczyłam Mario. Staszny widok. Ubrany był we wczorajsze ciuchy miał całe czerwone oczy i do tego ziewał, trzymał swoją rękę na moim czole:
-Mario, co się stało?- spytałam- na imprezie byłeś czy co?
-Zasłabłaś a ja się przestraszyłem i...
-Całą noc tu siedziałeś?!- przerwałam
-Tak po krótce można powiedzieć- odpowiedział
-Mario, skarbie idź się połóż
-Nie... Masz chyba gorączkę, wole zostać- przytuliłam go
-Połóż sie i śpij- położył się na moich kolanach po czym zasnął
Chwilę pociedziałam w takiej pozycji, ale kiedy zaczęłam cierpnąć i odczuwałam głód, zdjęłam głowę Mario z moich kolan po czym połóżyłam ją na poduszce. Zostawiłam go w pokoju i zaczęłam przygotowywać śniadanie. Co prawda było to już o 13 więc prędzej obiad. Spojrzałam w kalendarz:
-O nieee.... Znowu trening...- westchnęłam
Obydwoje dzisiaj mamy ale podejrzewam, że żadne z nas nie stawi się dzisiaj. Głupio mi już, cały czas albo jakieś chorrobowe, albo nie mam sił albo coś jeszcze... Jak tak dalej pójdzie to mnie wywalom. Tak sobie myślałam kiedy na dół zszedł Mario:
-I jak? Wyspany?- spytałam uśmiechając się
-Yhm- przeciągnął się?
-Powiedz mi, co się wczoraj wogóle wydarzyło?
-Napewno chcesz wiedzieć?- westchnął- Nie chcę Ci psuć humoru od samego rana...
-No jak uważasz... wiesz że mamy trening dzisiaj?
-No i teraz to ty mi humor popsułaś.- 'fochnął' się
-Oj skarbieee- zaczęłam go całować
-Wiesz, że nie potrafię się na ciebie fochać-
-Wiemmm :P Taka naruta człowieka- zaśmiałam sie- Dobra jedz bo zaraz trening
-O Maaaamo! Tylko nie to!- zawył
-A kro cię zmuszał  do bycia piłkarzem?- hmm?
-Ja saaam-
-No więc?
-Nie chce mi się
-dobra nie marudź
Skończyliśmy śniadanie, Mario wyszedł na trening a ja oznajmiłam mu wcześniej że zostanę w domu. Pozmywałam po śniadaniu, posprzątałam, łącznie zajęło mi to 3 godziny, oczywiście wliczając w to moje cholerne bóle brzucha i wychodzenie do toalety z wiadoomych przyczyn 3 razy na 20 minut -,- . Cos było ostanio ze mną nie tak jak trzeba. Zobaczę jak to będzie. Zawsze wiedziałam że moge poradzić się Leny... a teraz? Chociaż mam jeden pomysł. Mam tu jeszcze przyjaciółkę z polski! :) Nasze kontakty urwały się po moim wyjeździe... niestety. To była taka osoba jak Lena poprzednio. Wspaniały przyjaciel, wiesz że możesz w nim pokładać zaufanie... Teraz z leną nie zamierzam tego nawet odbudować. Zaawsze byłam wobec niej wporząku. Jak się jednak okazało- wykorzystywała mnie najnormalniej w świecie! i jeszcze ten konflikt z Mario... Ni wyobrażałam  sobie tak tego wszystkiego...

*Mario*
Na treningu standardzik- głupoty xd i kara 5 kółek + 5  dla tych którzy rozwalają systemy czyli takich jak ja xd. Nie zabrakło w naszej paczcie Lahma Mandzukicia i Neuera, którzy w głupotach zawsze na pierwszym miejscu byli gotowi mnie wpomóc. Jednak zauważyłem że coś dręczy Mario. Moze i ktoś myślał, ze skoro pokłuciłem się z Lena to z Mandzu też... nieeeee Mandzu bf foerver:
-Coś się stało?
-...- bez odpowiedzi
-Mandzu!?-
-Co?- spytał ponuro
-Pytam czy wszystko ok
-Nie jest ok!!- powiedział niezbyt spokojnie
Wiedziałem  co mu chodziło... Lena. Ona mu nagadała, ze z niewiadomego powodu ja na nią nawrzeszczałem a ona tylko chciałam mnie przeprosić. Oczywiscie opowiedziałem Mario moją wersję i przy okazji całą prawdę i sytuacje od początku do końca.

*Laura*
Czułam się coraz gorzej, regularnie wymiotowałam, stwierdziłam, ze nie ma sensu na jedzenie, zadzwoniłamdo jedynej osoby, do której (poza Mario) mam zaufanie jeszcze. :
-hej Justa
-Lauraa?- spytała radośnie
-No jak nie jak tak?-
-Tak sie cieszę że dzwonisz
-Wiesz mam sprawę...-poczułam że mi nie dobrze- Chwilka zaraz wracam
-dobra- obruciłam zpokoju do łazienki i spowrotem do pokoju:
-Ok już. Wiesz co jakoś sie ostatnio źle czuje..;- wymieniłam przyjaciółce wysztko co się ostaniego czasu działo i przedstawiłam jej moje dolegliwości.
-Ejjj, ja mieszkam obecnie w Monachium,, zaraz ci adres podam i wpadnij to pogadamy na spokojnie ok?
-No db tylko poczekam na chłopaka bo sama nie dam rady iść.
-Dobrz, to ja czekam pa
-No pa.
Kiedy Mario wrócił, od razu wyszliśmy, po krótkim ogarnięciu się. Doszliśmy pod dom mojej bff, ja poszłam z Justyną na górę, Mario z jej chłopkakiem zostali na dole. Justyna zrobiła mi parę badań i nic nie wskazywało na to żebym była jakoś chora. Taak moja przyjaciółka, co prawda lekarzem nie jest ale zna się na tych sprawach jak mało kto!:
-No to zostaje nam ostanie co możemy zobić- uśmiechhnęła się tajemniczo- Dużo mi na to wskazuje
-Ale co?!- poderwałam się z łóżka
-Jak to co?! Test ciążowy...


--------------------------------
For You :*

poniedziałek, 21 października 2013

21- 'najlepiej się ode mnie odczep. Zresztą od Laury najlepiej też!!'

*Mario*
...W drzwiach zobaczyłem osobę, która próbuje mi zniszczyć zycie, albo ustrzeć ludzi przede mną, która ostatnio zmieniła się nie do poznania... I czekała mnie teraz rozmowa.. Długo i ciężka rozmowa z... Leną. :
-Cześć Mario.
-Hej- powiedziałem nie pewnie
-Możemy pogadać?- chyba była spięta
-Jeśli masz zamiar sie na mnie drzć to nie jeśli...- nie dała mi skończyć'
-Nie nie będę krzyczała-
-Aham. Więc o czym chcesz rozmawiać?- zaprosiłem ją do srodka
-Na początku to chcę Cię przeprosić. Wiem nie powinnam tak, źle się zachowałam wobec Ciebie jak i zarówno Laury, ją już przeprosiłam ale wybaczyła mi tylko pod jednym względem...-
-Jakim?- przerwałem jej
-Że Cię przeproszę...
-Przecież powiedziałaś że jeśli Laura mi wybaczy to będziesz mnia znosiła tylko dla tego że to twoja przyjaciółka!- starałem się mówić opanowanie
-Ale jej przyjaźń jest dla mnie za cenna żeby tak postąpić...- wiem już, zależało jej tylko na tym, żeby Laura była jej przyjaciółka! Co za chamstwo!
-Aha! Czyli ty nie robisz tego, po to aby mieć ze mną dobre  relacje, tylko po to żeby cały czas  wykorzystywać moją dziewczynę i żeby nadal była twoją przyjaciółką?- wykrzyczałem
-Mario uspokój się!-
-Nie mów mi co mam robić i najlepiej się ode mnie odczep. Zresztą od Laury najlepiej też!!-

*Laura*
Domyśliłam się kto przyszedł. To Lena tak napewno. Wybaczyłam jej tylko pod warunkiem że ureguluje swoje sprawy z moim chłopakiem. Miałame nadzieję, że się pogodzą choć widać, ze Mario za nią nie przepada... Zresztą mam mu sie dziwić? Nie wiem naperawde jak można tak postąpić. Przeciez to była tylko moja decyzja... Ja ją jak najbardziej rozumiem ale ... Przesadziła tym razem.
Moje rozmyślania przerwał krzyk z dołu:
-O nie tylko nie to- pomyślałam- Czyżby znowu jakieś nieporozumienie?- zeszłam na dół
-Mario! Lena! Co tu się do cholery dzieje? Co???
-Ja ci to wytłumaczę! - zaczął nerwowo Marioo
-Nie! Ja zacznę on Cię kłamie- krzyczała Lena
-Mario ty pierwszy- chciałam ich jakoś uspokoić
-No tak twoja kochana przyjaciółeczka, za którą najchętniej wskoczyłabyś w ogień...
-Tylko bez takich!- wrzeszczała Lena
-Spokój! Głowa mnie boli!- sknęłam
-Ona przyszła mnie rzekomo przeprosić..
-No i nadal nie wiem co w tym złego, skarbie?
-No to że ona nie przeprasza mnie z szczerego serca tylko po to aby cie znowu wokół palca owinąć!
-No okey, Lena twoja kolej
No i zaczęła mi tłumaczyć,\. Strasznie mi było  nie dobrze rozdzielając miedzy przyjaciółką a chłopakiem, no i jeszcze ten ostatni nawał... Masakra... strasznie mnie głowa zabolała.... W tym czasie powiązałam wszystkie zdarzenia, które ułożyły mi sie w cały film... Lena mówiła, ze przeprosi go bo nie chce mnie stracic. Czemu ja tego wcześniej nie zauważyłam? Jak ona mogła:
-Lena .... jak ja mogłam Ci wierzyć?!
-Przepraszam kochana... ja nie przemyślałam tego aż tak dokładnie... Mario ciebie też przepraszam...
-Odwal się
-Spo...- przerwałam zaczęłam słabnąć- kój... -dokończyłam po czym urwał mi się film...

*Mario*
My z Leną dalej się kłociliśmy kiedy zauważyłem że Laura zasłabła:
-Dzwoń na pogotowie!
-Wiem co robię!
-Nawet sie dziewczyną nie potrafisz zająć!
-Nie drzyj sie na mnie !
-Nie rozkazuj mi!
-Ogarnij sie Goetze!- uderzyła mnie
- Ja już mam cię dosyć!
-Na wzajem.
-Tam są drzwi- wkazałem- Wyjdź!
-Z miła chęcię..
-I nie wracaj!
-To się okarze!
Tamta dziwaczka wyszła a ja wziąłem Laurę na ręce i zaniosłem do spialni, w której wcześniej wywietrzyłem.. To napewno nie jest groźne... Treningi dużo pracuje jeszcze w domu jest strasznie gorąco ... Chyba to wszystko z tego powodu. Może i jest w tym troche mojej winy.. Nie powinienem się tak wydzierać widząc w jakim jest stanie... Dopiero co wyszła ze szpitala... a nie mam ochooty znowu tam wracać... Lena zasłużyła sobie na to. Mam nadzieję że moje kochnie nie popełni znów tego samego błedu...


-------------------------------------
No jest taki trocheęęę niedługo coś sie powinno zacząć :P UUuuuuu :( szmutaśnie :( Nie komentujecie :( Mam zawiesić? Błagam was to taka motywacja <3 Podro... Miałam nie dodawać ale proszę jest ...

piątek, 18 października 2013

20- 'Najważniejsze już za mną... A najgorsze... Dopiero przede mną...'

*Laura*
Zaczęłam się ubierać na przypał, kiedy nagle zadzwonił mój telefon:
-Halo?- odpowiedziałam nie patrząc nawet kto dzwoni
-Część- powiedział niepewnie głos w słuchawce przypominający mi... Lenę!- Wiem, że nie powinnam dzwonić, że pewnie jesteś zła i że nie chcesz mnie znać... ale prosze Cię spotkamy się?
-Ok, tam gdzie zawsze?- spytałam niezbyt zadowolona
-Yhm, pasuje za godzine?
-Dobrze, niech będzie- odpowiedziałam obojętnie- Do zobaczenia
-Pa
Rozłączyłam się i usiadłam na łóżku, Mario wyszedł chwilę po zakupy na śniadanie więc skożystałam z sytuacji i zajęłam łazienkę. Kiedy skończyłam się ubierać i malować Mario oznajmił, że wrócił. Uszykowaliśmy śniadanie i zabraliśmy się za konsumowanie:
-Co ty kochanie taka nie w humorze?- spytał mój chłopak
-A wiesz? Muszimy przypał na potem przełożyć :(- posmutniałam
-A to czemu?- Mario zrobił minę zbitego psiaka
-No bo... Lena chce się spotkać- powiedziałam
-I ty jak zawsze gotowa wskoczyć za nią w ogień?- zdenerwował się
-Mario, no-
-Nie Mario no, tylko ja chcę Cię chronić. Rozumiem że ona dużo dla ciebie znaczy ale ostatnio zachowuje się dziwnie, Nie widzisz tego?
-Ja to doceniamaze mnie chronisz...  ... nie wiem co mam zrobić. Nie podobało mi się jak ciebie obrażała...
-Mnie tez nie. Ja się tylko troszczę pamiętaj i nie fochaj- uśmiechnął się
-Dobrze, masz to jak w banku- pocałowałam go
Potem wyszłam do naszej restauracji gdzie od zawsze było to nasze miejsce spotkań. Leny jeszcze nie było bo ja wyszłam chwilę wcześniej żeby przemyśleć wszystkie za i przeciw moich relacji z Leną i Mario. Może to Lena próbuje mnie ostrzec, albo chce zrobić coś głupiego a Mario ma rację... Nie wiem nie przewidze tego. Szłam sobie parkiem kiedy moim oczom ukazała się Lena. Podeszła do mnie i przytuliła mnie. Zawsze witałyśmy sie przytulaskiem i całusem w polik. Dziwne. Teraz tego  nie zrobiła. O co tu kurde chodzi?! To życie zaczyna mnie irytować. Jest jak trudny poziom w jakiejś grze, któreego nie możesz przejść, który daje ci tyle do myślenia, aż w końcu sam głupiejesz i nie wiesz jak masz się zachować... :
-Dobra, Lena o co chodzi. Po co się chciałaś spotkać bo ja już nie rozumiem ...- zaczęłam
-Bo ja wiem, źle postąpiłam, przemyślałam, że nie powinnam tak reagować. Ty z Mario znasz się dłużej i napewno lepiej, a ja nie wiem. Zreszta nie powienno mnie obchpdzić co ty zrobisz. A juz napewno  nie powiennam ci żądzić albo obrażać twojego chłopaka. Laura ja ... przepraszam... Wiem, że teraz nie powinnaś mnie wogóle słuchać ani spotkać się ze mną... Ale ja rozumiem jaki bład popełniłam...
-Dobrze... wybaczę Ci ale pod jednym warunkiem... Przeprosisz Mario ok?
-Pewnie, miałam to zrobić. dziękuję, dziekuję przede wszystkim Bogu, że mam taką cudowną przyjaciółke. Kocham cię :*
-Ja też Cię kocham.

*Lena*
'Wreszcie zrzuciłam z siebie ten ciężar. Nie wiem jak bym dała sobie radę bez Laury... To najpiękniejszy skarb pod słońcem, zawsze zrozumie. Choć czasem się dziwie, że jest za dobra... Najważniejsze już za mną... A najgorsze... Dopiero przede mną. Obiecałam przyjaciółce że pogodzę się z Goetze, który... no cóż nie chce mnie znać. W sumie to ja mu się nie dziwie. Nie powinnam na niego tak nawrzeszczeć bez powodu. Chciałam chronić przyjaciółkę, ale chyba to nie była wina Mario skoro Laura mu wybaczyła. Przecież najważniejsze jest jej szczęście z Mario niż moja z nim kłótnia rozwalająca im związek...'- Tak sobie myślałam idąc do domu. Teraz odetchnąć z ulgą, zapażyć wiadro melissy. Nieee.... jedno nie wystarczy xd Może ze 2 :D

*Laura*
-No wreszcie- powiedział zły Mario
-Taak już jestem pocałowałam go
-No i jak tam?
-No jak ? Pogodziłyśmy sie
-Taaaa... Wiedziałem...- powiedział, w jego głosie dało się odczuć zawiść
-Oj, Mario... Ciekawe jak ty byś bez Marco wytrzymał albo Mandzukicia czy Lamy? Hmm?
-Wiesz co ? Wytrzymałbym- uśmiechnął się
-Jakkkk to?!- spytałam nie wierząc a za razem śmiejąc się
-No... bo mam taką piękną, kochającą dziewczynę...
-Hhahahha, to jak na pocieszenie żelki?
-Oczywiście, żelki? Zawsze xd
-Dzieciak xd
-Ale twój <3
-Taaak tylko mój
Tak sie przekomarzaliśmy kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi... Domyślałam się kto to może być:
-Mario?
-Tak kotku?
-Pójdziesz otworzyć?
-Nieeee, zjesz mi żelki!! - zawył
-Oj nie zjem no
-Okey ide

*Mario*
Jak mnie Laura poprosiła poszedłem otowrzyć. W drzwiach zobaczyłem osobę, która próbuje mi zniszczyć zycie, albo ustrzeć ludzi przede mną, która ostatnio zmieniła się nie do poznania... I czekała mnie teraz rozmowa.. Długo i ciężka rozmowa z...


------------------------
Cześć wam :* Widzę że nie komentujecie :( :( ja mogę rozdziały dodawać nawet co 2 dni ale nie wiem czy jest sens skoro nie ma komentarzy... Więc dodaję, tak jak mi się zachce.... :/ Komentujcie, chce sprawdzić ile nas jest :* Buziaki :*

środa, 16 października 2013

19- 'Moja mądra dziewczynka'

*Mario*
 Zobaczyłem... Huberta i Isabel rozmawiających dosyc tajemniczo. Potem już wiedziałem dokładnie jak to wszytsko było mozliwe. Ten gnój podawał tlenionej blondynie PIENIĄDZE! To było jakieś chore! Zrozumiałem, Hubert chce rozwalić mój związek z Laurą , przez Is a potem sam sie do niej przystawić. Co za psychol jakiś! Podszedłem na parking. Do mnie dobiegła modelka:
-Hej skarbie!- chciała mnie pocałować, ale nie umożliwiłem jej tego
-Jak być nie była dziewczyną to bym, ci zdrowo nawalił!
-A co twoja była przyłapała Cię ze mną?
-Nie, i tak ale mi wybaczyła a ty robisz to w zmowie!
-Hahahhahaha!- zaczęła udawać
-Wyjaśnisz co cie tak bawi?
-Jak ty mogłeś wpaść na taki głupi i nierozsądny pomysł?!
-No na przykład z tąd, że przed chwilą widziałem Cie z tamtym oszustem, jak ci pieniądze przykazywał!!
-A jeżeli nawet, to?
-Co tu sie dzieje - do rozumowy wkroczył Hubert- co ty jej robisz? Zdaje się że byliście razem?
Nie no granice mojej wytrzymałości puściły, rzuciłem sie na Huberta i zacząłem go bić. Boże co się ostatnio dzieje w moim życiu? Taki burdel jak nigdy!

*Laura*
Mario coś długo nie wracał a mi robiło się powoli zimno, postanowiłam sprawdzić co sie stało. Szłam parkingiem a nagle usłyszałam krzyki. Wyszłam zza ściany szpitalnej i zobaczyłam jak Mario bije się z Hubertem a obok niech stoi ten tleniony potwór. Pobiegłam do nich i zaczełam ich rozdzielać.:
-Mario puść go słyszysz?
-Po tym co ci zrobił? NIGDY!
-Trudno dzwonie na policję- udałam.
Nie znalazłam innego sposobu na to, że by ich rozdzielić. Mario błyskawicznie odskoczył, Hubert  uciekł gdzieś nawet nie obchodzi mnie gdzie a ten blond pustak rzucił coś w stylu :'Jeszcze sie policzymy'. I też uciekł:
-Mario! Nie rób tak już nigdy!
-Kotek zrozum chcę cie bronic. -pocałował mnie
-Ale nigdy w taki sposób
-Nie zadzwoniłaś na policję?- spytał błagalnie
-No oczywiscie, ze nie, poprostu nie widziałam sposobu żeby was rozdzielić- powiedziałam zła
-Moja mądra dziewczynka- pocałował mnie
-Mario no!- wkurzylam sie
-Coo? Kocham Cię <3
-I z tego powodu będziemy marznąc pod budynkiem szpitalnym, tak?- spytał rozbawiona
-Yyy.. No nie...-
Wziął mnie na ręce i zaniosł do samochodu. Do domu jechaliśmy praktycznie bez słów, ani mi ani jemu nie chciało się odzywać...
Po tym wykańczającym dniu w domu rzuciałam się na łóżko, po 20 minutach doszedł Mario z NaLeŚnIkAmI *.* i gorącą czekoladą:
-Wiesz jak ja Cie kocham?
-Domyślam się- zasmiał sie mój chłopak
-No to jak ? Jemy?
-Nieeee wiem... To jest tak do popatrzenia tylko :)
-hahahah głupi :D- rzuciłam w niego poduszką
-To jak? Wolisz jeść czy rzucać się poduszkami?- uśmiechnął sie i odrzucil
-Jeść! :D- powiedziałamz bananem na ustach i rozpoczęłam posiłek.
Oczywiście nie mogliśmy normalnie jak ludzie zjeść tylko musieliśmy się wygłupiać. Kiedy Mario poszedł się kompać, ja zastanawiałam się nad sensem mojego życia. Dlazcego choć przez chwilę nie może się układać, jak jedno jest ok to z innym musisz walczyć. Powoli mnie to przerasta. Zebrało mi sie na wspomnienia otworzyłam album ze zdjęciami. Były w nim  Mario razem z Marco i moje z LENĄ... nie wiedziałam co mam o tym myśleć... Nie chciałam stracić jej bo bardzo mi zależało. Ale z drugiej strony, ciekawa jestem jakby się ona zachowała jakbym Mandzukićia obrażała? Tak sobie myślałam i po moim policzku spłynęła łza. NIe no tak nie może być...
Po chwili Mario wyszedł z łazeinki i przytulił mnie, nie zdążyłam się wykąpać bo usnęłam mu w ramionach.

*Mario*
Obudziłem się w dość dziwnej pozycji... Zamiast spać pod kołdrą siedziałam przytulony do mojego szczęścia. W sumie pasuje mi taki układ :) Moja księżniczka zaczęła się wybudzać:
-Heeej Mario- przeciągnęła się
-Cześć skarbie- pocałowałem ją
-Jakie plany na dziś?
-Nie wiem a co sobie życzysz?
-Może...
-PRZYPAŁ?- krzykneliśmy razem
-Widzisz jak my do siebie pasujemy?- powiedziałem
-Haha, rozumiemy się bez słów :)
-Kocham Cię :*
-Też Cię kocham

--------------------------------------------
Taki troche..., Bez komentarza xd

piątek, 11 października 2013

18- '...to ona próbuje mnie zniszczyć...'

*Laura*
W drzwiach zobaczyąłm Lenę... O nie... Czas na tłumaczenie :( :
-Hej kochana- przytulił mnie
-Kto to zrobił- spytałam
-Co?
-Wezwał karetkę?
-Ja
-Po co?
-Ja nie wyobrażam sobie tego świata bez Ciebie...
-...Ale Mario tak
-słuchaj ja się nie wtrącam ... Może...
-...Co?- przerwałam
-Bo Mario się tym przejął i...
-O Mój Boże... jest tu?- zrobiłam się czerwona, pot spłynął po moim czole łzy napłynęły do oczu
-Jest.. ale nie denerwuj się ... - pocieszała mnie- nie musisz się z nim dziś spotkać przecież
-Jeśli chce to... Niech wejdzie - powiedziałam
-Dobrze pójdę po niego- w tym momencie salę opuściła  moja przyjaciółka a wszedł on...


*Mario*
Lena wyszła od mojej ukochanej... Była wyraźnie zła. Patrzyła się na mnie z takim znienawidzeniem... poprostu jakby chciała mnie zabić... Nie wiem jak ta plastikowa lala mogła tak postąpić... Przystawia sie do mnie i próbuje zniszyczyć moje szczeście... Może nawet już jej się udało :( :
-Wchodź!
-Okey!-
-Tylko nie spi*prz!
Nic nie odpowiedziałem tylko wszsedłem do sali gdzie leżała Laura, miała opuchnięte od płaczu oczy i patrzyła tępo w ścianę... Podszedłem do niej i przytuliłem ją, ona zsunęła moją rękę i po jej poliku spłynęła łza:
-Przepraszam
Ponownie ją przytuliłem tym razem nie protestowała:
-Powiesz coś? Oprócz tego że jestem idiotą dziwakiem i dupkiem skończonym?
-Kocham Cię- powiedziała. Bardzo mnie zdziwiła
Przytuliłem ją i dałem jej się wypłakać. W tym momencie zadzwoniła moja komórka... Isabel... -,-
-Nie odbierzesz?- spytała
-Nie. Chyba że ty?
-Czemu niby ja?
-Isabel dzwoni, a ja chcę żebyś uwierzyła to ona próbuje mnie zniszczyć a ja mam ją gdzieś...- powiedziałem
-Ja ci wieże skarbie- wtuliła się we mnie


*Lena*
Postanowiłam wejść do przyjaciółki zobaczyć co z nią. To co zobaczyłam rozbroiło mnie emocjonalnie, siedziła na łóżku tuląc się do tego gnoja powalonego co ją zdradza z każdą pokolei!:
-Laura ja ciebie nie rozumiem, on cię kiedyś zniszczy. Zdradza Cie z każdą pokolei a ty...
-Lena!- przerwała mi- Jak ty możesz!?  Ty masz prawo być szczęśliwa a ja nie?
-Zrozum kochanie z nim nie będziesz!!!
-Nie bądź taka. Myślałam że będziesz ze mną na dobre i na złe. A tu takie coś?!
-Żeby było jasne. Ostrzegałam!
-Yhm, już tak fajnie zacziłam, jeszcze coś?- powiedziała lekceważąco
-Nie dziekuję to wszystko. Dowidzenia!- krzyknęłam i wychodząc trzasnęłam drzwiami bardzo zezłoszczona.

*Laura*
Nie wiem, naprawde nie wiem co w nią wstąpiło. Taka wspaniała przyjaciółka, w której można pokładać nadzieje takie afery mi robi!! To jest straszne poprostu:
-Co jej jest?- spytał Mario
-A wiesz? Też się zastanawiam....
-Dla mnie też nie jest już miła...
-Znów jakaś kłutnia?- spytałam
-Można tak powiedzieć. Spytam o wypis zaraz wracam.
-Dobrze.

*Mario*
Opusściłemm salę mojej ukochanej i poszedłem do lekarza:
-Dobry wieczór.
-Witam! W czymś pomóc?- spytał uprzejmie lekarz
-Ja przyszedłem w sprawie Laury Laskowskiej
-Tak? O co chodzi?
-Kiedy mogłaby otrzymać wypis?- spytałem z nadzieją że jeszcze dzis
-Jeśli się pan będzie nią dobrze opiekował to... dziś. Ale sądząc po dzisiejszej sytuacji na korytarzu z przyjaciółką pani Laskowskiej.. nie sądzę aby było to możliwe...
-Ale panie doktorze to było zwykłe nieporozumienie!
-Nie sądze- zrobił się trochę nie miły
-Najlepiej będzie jak pan Laurę spyta...
-Dobrze, jeśli to aż tak istone .. Proszę- podał mi wypis
-Dziękuje serdecznie!- powiedziałem z przekąsem
Następnie wróciłem do Laury i poszliśmy do auta. Dziewczyna stanęła na parkingu a ja poszedłem po samochód. No tak 1 I już wszystko wiem, wszystko jasne kto próbuje mi zoswalić życie. Zobaczyłem...


------------------------------
Proszę bardzo taki sb ale jest :P Obiecałam że za 3 komy dodam, są 3 więc jest rozdział. Następny pojawi się również za 3 komy albo w ... środe :P Oki? Pozdro :*****